miniaga Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 E to chyba ja już zmęczona jestem. Jest wiele szkół i w każdej rasie sprawdza się co innego. We wszystkim jednak trzeba zachować umiar. Myślę że twoje psy są otwarte, bo ich hodowca bardzo dobrze wszystko przemyślał. Okres lęku spędziły u niego, wydał je w optymalnym wieku i odpowiedniej osobie. :loveu: Myślę że jednym z kluczowych elementów dla socjalizacji malucha jest wiek w którym trafia do nowego domu. Quote
pa-ttti Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 miniaga napisał(a):w 6 tygodniu codziennie były na dworzu - na ogrodzonym trawniczku (ogródku) do którego nie mają wstępu inne psy ani koty. Owy ogródek jest tuż przy chodniki i wewnątrz osiedlowej ulicy. Mijali nas ludzie, jeździły auta. Aktualnie jesteśmy po pierwszym szczepieniu i siedzimy w domu:placz:ale z niecierpliwością liczymy dni kiedy znów bedziemy mogli pobrykać po dworzu. Codziennie wpada ktoś obcy- na szczęście córka ma koleżanki. :evil_lol::evil_lol: czyli wychodzi na to że psy były na dworzu już przed szczepieniem?? a nie boisz sie że mogły coś złapac? rozumiem że kawałek trawnika był ogrodzony: ale przeciez koty mogły tam byc, w nocy rozne zwierzeta, a jak nie koty czy psy to chociazby gryzonie ktore tez moga przenosic choroby.Ja osobiście nie ryzykowałabym... socjalizacja u hodowcy ma swoje ograniczenia. moze on zabrac psa na dzialke gdzie sie wybiega(chyba ze jest w tak komfortowej sytuacji jak ja i ma domek z ogrodkiem:)) moze zaprosic gosci, puszczac psy zeby biegaly po domu, ale żeby zabierac na spacer do dużego miasta?! chyba ze w kenelu, bo inaczej to sobie nie wyobrazam jak nieodporne jeszcze na choroby szczenie moze biegac po miejskich trawnikach... miniaga napisał(a): Przed pierwszym miotem zakupiłam dyktafon i z zaciętością nagrywałam różne dźwięki , których nie ma w mojej ololicy; odgłosy dużej ulicy, dworca, jeżdżącego tramwaju. Wolałabym posłuchać dobrego rocka, ale narazie taka muza u nas leci od czasu do czasu:evil_lol:Bo z niczym nie można przesadzać. ten pomysł bardzo mi się podoba:) mieszkam w ciechej okolicy i bede musiala wypróbowac:) Quote
AnkaS-P Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 taka-jedna napisał(a):Tak, szczeniak mając 14 tygodni życia miał tylko jedno szczepienie. I właśnie w tym rzecz, że hodowca nie wywiązał się ze swych podstawowych obowiązków. A brakom i zaniedbaniom ze strony czysto "zdrowotnej" towarzyszyły zaniedbania wychowawcze. Niestety... Socjalizacja psa rozpoczęła się - moim zdaniem - dopiero po przyjeździe i trwa nadal. Nie powiem, nie jest łatwo ale czujemy się w pełni odpowiedzialni za przyjęte pod swój dach zwierzę i - w moim pojęciu - działamy w jego najlepszym interesie. W tej sytuacji zgłoszenie sprawy hodowli do ZK nie było naszą fanaberią czy złośliwością ale wyrazem troski o losy następnego pokolenia urodzonych tam szczeniaków. A jak dobrze poszukacie - nawet na tym forum - znajdziecie informacje o tym, że nie tylko nasza suczka (pochodząca z tej hodowli) miała problemy... I tyle w tym temacie. Ja też uważam, że działanie dla dobra zwierząt to chwalebna postawa, ale myślę, że nie tylko pisanie skarg im pomoże. Przy okazji kończąc dodam tylko, że w dniu wczorajszym zadebiutowała w Białymstoku siostra miotowa Finy, zajęła czwarte miejsce z oceną doskonałą. Myślę, więc, że nowi właściciele dużo mogą, jak chcą i potrafią. Wszystkie swoje posty kasuję, dość mam tłumaczenia się, że wielbłądem nie jestem. Quote
miniaga Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 [quote name='pa-ttti']czyli wychodzi na to że psy były na dworzu już przed szczepieniem?? a nie boisz sie że mogły coś złapac? rozumiem że kawałek trawnika był ogrodzony: ale przeciez koty mogły tam byc, w nocy rozne zwierzeta, a jak nie koty czy psy to chociazby gryzonie ktore tez moga przenosic choroby.Ja osobiście nie ryzykowałabym... socjalizacja u hodowcy ma swoje ograniczenia. moze on zabrac psa na dzialke gdzie sie wybiega(chyba ze jest w tak komfortowej sytuacji jak ja i ma domek z ogrodkiem:)) moze zaprosic gosci, puszczac psy zeby biegaly po domu, ale żeby zabierac na spacer do dużego miasta?! chyba ze w kenelu, bo inaczej to sobie nie wyobrazam jak nieodporne jeszcze na choroby szczenie moze biegac po miejskich trawnikach... Oczywiście , że jest ryzyko, ale staram się wybierać takie miejsca, które minimalizują to ryzyko do minimum. W zeszłym roku było to np boisko szkolne: (Na fotach prawie 6 tygodniowy Aspen- jedyny w miocie - na tyłach szkoły przy wyjściu na boisko) W tym roku znalazłam ogródek na który nie chodzą obce psy i koty. Po twoim ogródku też mogą chodzić gryzonie i koty, więc myśle że ryzyko jest takie same a może u mnie nawet mniejsze, bo to nowe bloki, więc jeszcze koty się tam nie pospraszał. "Mój trawniczek" jest tuż przy budce ochrony i od zimy nie widzieli panowie tam żadnego srworzonka. Nazwanie tego miejsca miejskim trawnikiem jest dużym nieporozumieniem - raczej to taki ogródek pod oknami na cichym osiedlu. Każdy kto mieszka w mieście musi dokonywać trudnych wyborów, socjalizacja, to również dbanie o zdrowie maluchów- te psychiczne. Gdybym trzymała się ściśle kwarantanny, to moje malce wyszłyb na dwór 10 dni po 2 szczepieniu- w 9 tygodniu, w okresie największego lęku. Oczywiście siedzimy w domu kilka dni po pierwszym szczepieniu, gdy odporność maluchów spada, ale między 5 a 6 tygodniem życia staram się pokazac dzidziom jak fajnie jest na dworze. Z moich obserwacj wynika, że właśnie w tym tygodniu przechodzą to najmniej stresowo. Dodam jeszcze, że moi weci zawsze (nie tylko wtedy gdy mam szczeniaki) dzwonią do mnie gdy do gabinetu przychodzi jakiś zwierzak z choroba zakaźną. 3 lata temu był to pies z nosówką. Mimo bliskiego sąsiedztwa lasu, nie odnotowano przypadków wścieklizny od ładnych paru lat. I największe zagrożenie stanowią obecnie choroby odkleszczowe i za każdym razem, gdy jest taki przypadek u nas w klinice jestem o tym informowana. Quote
miniaga Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 pa-ttti napisał(a):ten pomysł bardzo mi się podoba:) mieszkam w ciechej okolicy i bede musiala wypróbowac:) W internecie tez można wyszukać ciekawe odgłosy. Znajoma np na pętelkę puszcza oklaski publiczności z kabaretów :evil_lol: Ja nagrałam dla swojej 4 letniejn suni oklaski z wystawy na bisie - stałam celowo blisko głośników, gdy mówił spiker. Powiem szczerze, ze planowanie socjalizacji , szukanie miejsc, robienie zabawek jest najmilszym okresem ciąży dla mnie. Daje mi to dużą frajdę , skraca czas oczekiwania na maluchy. Quote
Fafenkufen Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 miniaga staram sie faktycznie postepowac jak piszesz,chociaz nie mam takiego doswiadczenia (poki co zawsze duze psy mialam albo kundelki) wiem jakie grzywacze sa delikatne jesli chodzi o psychike i boje sie w sumie przesadzic, boje sie ze moge im dostarczyc za duzo wrazen... PS. moje maja juz 2 i pol miesiaca sa po drugim szczepieniu i lada dzien idziemy na spacerki na ulice, na smyczy juz sie uczymy chodzic, na szczescie mieszkam w zacisznej dosc okolicy wiec bedziemy stopniowo dochodzic go tych bardziej ruchliwych. Ogrodek juz maja obeznany, wszystko co dalo sie skosztowac juz zjedzone :p jak dobrniemy do szczepienia na wscielkizne to "mykniemy" sobie na plac na szkolenie jesli nie zanjda sie do tego czasu nabywcy. Mysle za maluchom to nie zaszkodzi. Prawde mowiac mam tylko 2 szczyle i caly dzien mi uplywa przy nich a co dopiero ze 6 sztuk, a kilka miotow naraz... poki co dla mnie to kosmos, zreszta mimo iz mam duzy dom i ogrod to uwazam, ze nie mam warunkow na kilka suk:roll: Dodam, ze w sumie boje sie wlasnie podobnej sytuacji jaka jest tu opisywana. Staram sie robic dla psow to co najlepszei poznac je najlepiej jak umiem aby potem wlasnie cala swoja wiedze o nich przekazac nowym wlascicielom, tylko czy zrozumieja?? To moje pierwsze szczeniaki i mam stracha o ich los. sorry za off Quote
miniaga Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Ja tez nie jestem doświadczonym hodowcą:p Mam te same obawy co ty, to czy spisałam się dobrze będzie można ocenić dopiero jak moje dzieci pójdą w świat. Pies z poprzedniego miotu nie miał żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem się w nowym domu, uwielbia ludzi, jest towarzyski otwarty. Do dużego stada wszedł bezproblemowo. Kocha swojego pana miłością niesamowitą, z wzajemnością:loveu:. Ale Aspen był sam w miocie a teraz mam 4 szt- to kolejne wyzwanie i mam nadzieję że mu podołam. Quote
Fafenkufen Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 miniaga napisał(a):Ja tez nie jestem doświadczonym hodowcą:p Mam te same obawy co ty, to czy spisałam się dobrze będzie można ocenić dopiero jak moje dzieci pójdą w świat. Pies z poprzedniego miotu nie miał żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem się w nowym domu, uwielbia ludzi, jest towarzyski otwarty. Do dużego stada wszedł bezproblemowo. Kocha swojego pana miłością niesamowitą, z wzajemnością:loveu:. Ale Aspen był sam w miocie a teraz mam 4 szt- to kolejne wyzwanie i mam nadzieję że mu podołam. W takim razie zycze powodzenia:thumbs: Quote
mamanabank Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 Anka, nie załamuj sie, nie kasuj, Twoje odpowiedzi są ważne dla tego wątku. Quote
Chefrenek Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Proszę taką jedną o podpisanie się pod postami w przeciwnym razie oskarżenia hodowli będą potraktowane jako złośliwy atak, a konto zostanie zablokowane. Jeśli chcesz przedstawić opinię na temat kogoś/czegoś, niech będzie to opinia oparta na Twoich osobistych doświadczeniach, poparta dowodami, a także podpisana Twoim imieniem i nazwiskiem. Każda inna jest niewiarygodna. Krytyka anonimowa będzie usunięta, wobec czego zastanów się zanim zaczniesz kogoś krytykować z imienia i nazwiska lub w sposób jednoznacznie identyfikujący. Publikowanie danych osobowych i teleadresowych, a także prywatnych wiadomości innych osób jest zabronione. Quote
bonusowa Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 A ja mam takie pytanie. Jak się ma miot 1-4 szczeniąt to jest jak najbardziej realne zabieranie ich do miasta. Ale jak urodzi się 10-12? Jak sobie to wyobrażacie? No chyba, że zabierać po 3-4 sztuki na raz, ale wtedy łączy się to z większą ilością czasu i znów wracamy do pojęcia hodowli w znaczeniu profesjonalnej :roll: Quote
Mokka Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 [quote name='bonusowa']A ja mam takie pytanie. Jak się ma miot 1-4 szczeniąt to jest jak najbardziej realne zabieranie ich do miasta. Ale jak urodzi się 10-12? Jak sobie to wyobrażacie? No chyba, że zabierać po 3-4 sztuki na raz, ale wtedy łączy się to z większą ilością czasu Nikogo nie bronię, nikogo nie oskarżam, nie jestem stroną w tym niezbyt miłym sporze, ale... Hodowca, decydując się na miot musi brać pod uwagę różne warianty rozwoju sytuacji. A co będzie, jeśli urodzi się 1 szczenię (mocno dokładamy do interesu), a co będzie, jeśli urodzi się ich 14 (czy mam zbyt na taka ilość psiaków, czy jestem w stanie zapewnić im odpowiednią opiekę i wszystko, co potrzeba). Jeśli chcemy rozmnożyc sukę, to musimy zdawać sobie sprawę, że odchowanie miotu wymaga wielu poświęceń, czasu, nakładów finansowych. I jeśli trafi nam się liczny miot, musimy szczeniakom poświęcić tyle samo pracy, jak przy 2 czy 3 sztukach. Dla mnie wytłumaczenie, że maluchom brak socjalizacji, bo się ich za dużo urodziło, jest, sorki, niepoważny. [quote name='bonusowa']i znów wracamy do pojęcia hodowli w znaczeniu profesjonalnej :roll: Dokładnie tak. Przy czym w moim rozumieniu znaczenie słowa "profesjonalna" w tym aspekcie oznacza tylko i wyłącznie poważne, rzetelne podejście do sprawy, niezależnie od tego, czy hodowla prowadzona jest na wielką skalę, czy jest "domowa" i niezależnie od tego, czy przynosi zyski, czy jest tylko kosztownym hobby. Od każdego hodowcy mamy prawo wymagać profesjonalnego podejścia do tematu. Quote
miniaga Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 bonusowa napisał(a):A ja mam takie pytanie. Jak się ma miot 1-4 szczeniąt to jest jak najbardziej realne zabieranie ich do miasta. Ale jak urodzi się 10-12? Jak sobie to wyobrażacie? No chyba, że zabierać po 3-4 sztuki na raz, ale wtedy łączy się to z większą ilością czasu i znów wracamy do pojęcia hodowli w znaczeniu profesjonalnej :roll: Nio niestety- hodowla to nie bajka w której wszystko robi się samo, socjalizacja wymaga wiele trudu i poświęcenia. To hodowca decyduje kiedy będzie miał miot i skoro podjął decyzję by mieć 3 mioty jednocześnie, to tłumaczenie, że nie dał rady z socjalizacją, bo miał za dużo szczeniąt jest dla mnie nie zrozumiałe. Quote
AnkaS-P Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 [quote name='miniaga']Nio niestety- hodowla to nie bajka w której wszystko robi się samo, socjalizacja wymaga wiele trudu i poświęcenia. To hodowca decyduje kiedy będzie miał miot i skoro podjął decyzję by mieć 3 mioty jednocześnie, to tłumaczenie, że nie dał rady z socjalizacją, bo miał za dużo szczeniąt jest dla mnie nie zrozumiałe. Że nie bajka, że wymaga wiele trudu i poświęcenia, mnie akurat tłumaczyć nie trzeba. Ale wiem też, że zawsze można się do czegoś przyczepić, że zawsze można pewne rzeczy zrobić lepiej. Stąd te moje przemyślenia, dlaczego tak wyszło z ta suczką, a może jeszcze z jakimś innym szczeniaczkiem, nie wiem. taka-jedna opisała tu całą wizytę, jak chciała, zachowanie suczki też. Czytając jednak już na spokojnie wszystkie jej wypowiedzi na Forum w wątku SMS do hodowcy zauważyłam teraz, że napisała: Cytat: I jeszcze jedno - po wizytach w wielu "fabryczkach" i obecnych kłopotach z wziętą rodowodową suką z "doskonałego skojarzenia", teraz zdecydowałabym się tylko na psa z małej, domowej hodowli. Takiej gdzie jest tylko para czy dwie suki, a szczeniaki są wychowywane w naprawdę "domowych" warunkach. Z takiej do której można wielokrotnie przyjechać i gdzie pytanie o cenę szczeniaka nie jest kwitowane "to później pani powiem"... Niestety, wznakomita większość naszych hodowli to fabryki do produjcji pieniędzy, prowadzone pod przykrywką wielkiej miłości do zwierząt. Co, smutne? Niewygodne? Ale prawdziwe. Niestety... I jeszcze jedno... Zrobiłam błąd szukając szczniaka tylko "z papierami". Teraz wiem, że gdybym miała do wyboru rodowodową psinkę z dużej hodowli albo z "rodzinnego domu" w którym są dwie rodowodowe suki czy paka to bez wahania wzięłabym szczenię z tego drugiego miejsca. Nawet jeśli byłoby bez papierów! Dlaczego? Ano dlatego, że podczas moich poszukiwań wśród "rasowych", zarejestrowanych w ZK hodowców, natknęłam się na wiele niedopuszczalnych sytuacji: - szczeniaki miały opuścić hodowle w 6 tygodniu; - nagminne zaniedbania szczepień; - brak kwarantanny poszczepiennej; - noszalancja; - absurdalna cena nie mająca nic wspólnego z tzw. średnią dla tej rasy; - cena uzależniona od tego czy zwierzę jedzie za granicę (nie jechało) czy zostaje na terenie RP i hodowca domaga się pisemnej deklaracji tego faktu; i wiele innych, równie absurdalnych jak dawne filmy Bareji... Czyli z tego wynika, że taka-jedna zrobiła duży rekonesans po hodowlach psów tej rasy i wybrała moją. Więcej - kupiła szczeniaczka, czyli po pierwsze: nie był w takim stanie, jak to teraz opisuje, po drugie musiał się jej podobać i piesek i hodowla, ponieważ w/g tego co napisała, gdzie indziej nie dokonała zakupu. Zakup szczeniaczka został potwierdzony umową, w której m.in. jest mowa o tym czym był szczepiony i czym odrobaczany, z dołączoną książeczką zdrowia z tymi wpisami. Ta umowa, jak każda zresztą, umożliwia dopisanie swoich adnotacji, nic nie zostało dopisane. Mąż tej Pani ją przeczytał i bez uwag podpisał. Skoro się odwiedza wiele "fabryczek", skąd akurat takie dobre serce w tej ostatniej, do której trzeba jechać przez pół Polski, w której "od progu nam się wszystko nie podoba, a hodowca zachowuje się skandalicznie"? Quote
miniaga Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Anka S-P Nie będę roztrząsać sytuacji między tobą a nabywca twojego szczenięcia- nie mój interes. Chociaż powiem ci że dla mnie niedopuszczalne jest żeby hodowca wydał 14 tygodniowe szczenie z jednym szczepieniem i jednym odrobaczeniem.... Myślę że za dużo miotów miałaś naraz, ale podoba mi się twoja korespondencja z nabywcą, bo nie uchylasz się od odpowiedzialności i interesuje cię los malucha. Każdy z nas popełnia błedy - ja również- myślę że spokojna rozmowa miedzy wami dwoma wyjasniłaby sprawę- niestety z tej drugiej strony zabrakło takiej woli. Co się stało już się nie wróci, ważne by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Quote
AnkaS-P Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 [quote name='miniaga']Anka S-P Nie będę roztrząsać sytuacji między tobą a nabywca twojego szczenięcia- nie mój interes. Chociaż powiem ci że dla mnie niedopuszczalne jest żeby hodowca wydał 14 tygodniowe szczenie z jednym szczepieniem i jednym odrobaczeniem.... Myślę że za dużo miotów miałaś naraz, ale podoba mi się twoja korespondencja z nabywcą, bo nie uchylasz się od odpowiedzialności i interesuje cię los malucha. Każdy z nas popełnia błedy - ja również- myślę że spokojna rozmowa miedzy wami dwoma wyjasniłaby sprawę- niestety z tej drugiej strony zabrakło takiej woli. Co się stało już się nie wróci, ważne by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Święta racja. Jeszcze jedno drobne wyjaśnienie, szczeniaki nie były odrobaczane jeden raz, o tym taka-jedna dobrze wie, bo ma odpowiednie wpisy w książeczce i w umowie. Quote
tigrunia Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 [quote name='AnkaS-P']Święta racja. Jeszcze jedno drobne wyjaśnienie, szczeniaki nie były odrobaczane jeden raz, o tym taka-jedna dobrze wie, bo ma odpowiednie wpisy w książeczce i w umowie. No właśnie w tym protokole z przeglądu przecież nie jest napisane, że były RAZ odrobaczone.. ktoś się tego uczepił i tak się ciągnie i ciągnie .. Quote
miniaga Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 W przeglądzie powinna być napisana dokładna liczba odrobaczeń i szczepień. Z protokołu zrozumiałam że były odrobaczone raz. Quote
bargest Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 miniaga napisał(a):W przeglądzie powinna być napisana dokładna liczba odrobaczeń i szczepień. Z protokołu zrozumiałam że były odrobaczone raz. Zgoda, zgoda, ale przeciez przeglad mogl byc robiony jak szczenieta byly raz szczepione i odrobaczane. Quote
miniaga Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Przegląd był robiony w wieku 9 tygodni- nie wyciągałam wniosków tylko spytałam kiedy było to pierwsze szczepienie, bo są różne systemy szczepień. Ja szczepię systemem , gdzie 8 tygodniowe szczenięta mają już 2 szczepienie i 3 odrobaczenia. Nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie. Nie mniej w wieku 14 tygodni szczeniak nadal miał tylko jedno szczepienie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie przyklaskujmy takim sytuacją i nie nazywajmy ich normalną, bo o ile szczeniak nie miał jakiś problemów zdrowotnych (a gdyby miał to już Ania by o tym napisała) które uniemożliwiały szczepienie, to jest to poważne zaniedbanie. Naskakujemy na nabywcę, że po co kupowała z jednym szczepieniem, ale trzeba wyraźnie pisać, że nie jest to normalna sytuacja, bo wiele osób, który chce kupic pierwszego psa czyta dgm. i na kolejne pytanie dlaczego kupiłaś psa z jednym szczepieniem odpowie, bo na dgm ludzie uważają , ze to nie problem. Quote
bargest Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Fakt szczeniak ktory ma 14 tygodni powinien miec komplet szczepien.Ja osobiscie ostatnie szczepienie wykonuje po ukonczeniu 12 tygodni zycia. Potem to juz tylko wscieklizna. Quote
SuperGosia Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Miniaga, ja szczepilam tj. Ty, czyli w 8 tygodniu male mialy już 2 szczepienia, a i tak bylo źle... zdaniem weterynarza z X do którego poszli Państwo z 9 tyg. psiakiem :evil_lol: Bo za szybko :eviltong: :diabloti: Natomiast w przeglądzie jest napisane "odrobaczone i 1x zaszczepione", a nie 1x odrobaczone i 1x zaszczepione" ;) W 9-tym tygodniu 1 szczepienie jeszcze przejdzie - maluch mógl być szczepiony w 6 i wg. "amerykańskiego kalendarzyka" powinien następne dostać po ok. 3 tygodniach. Czemu nie dostal... to ja już nie wiem. Bynajmniej jednak jestem daleka od osądzania nieznanego mi hodowcy, w którego domu nie bylam. A z socjalizacją jest tak, że nie bez powodu ZK dopszcza wydawanie 7-tyg. szczeniąt do nowych domów. Pomiędzy 7 a 9 tygodniem maluchy klimatyzują się u nowych Państwa najlepiej. Oczywiście nie znaczy to, że 4 miesięczny szczeniak nie zaklimatyzuje się wcale, ale może być trudniej. Quote
pa-ttti Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 czy to jest jakoś udowodnione że właśnie pomiędzy 7 a 9tym tygodniem jest najlepszy czas dla szczenięcia do zmiany domu? Quote
puli Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 pa-ttti napisał(a):czy to jest jakoś udowodnione że właśnie pomiędzy 7 a 9tym tygodniem jest najlepszy czas dla szczenięcia do zmiany domu? Zajrzyj na te stronę. http://www.dogomania.pl/forum/f422/szczenie-6-tygodni-problemy-kolezanki-135850/index4.html Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.