Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

an1a napisał(a):
Daj babci 1 smycz i problem załatwiony :evil_lol: udanego wyjazdu ;)


genialny pomysł! serio! dzięki :loveu:

agnieszka32 napisał(a):
Ha ha ha :)
Udanego wypoczynku :)


dziękujemy :loveu:

maciaszek napisał(a):
Wypoczywajcie dobrze :). I róbcie dużoooo zdjęć!


dobra będziemy robić duuuużó :) :loveu:

  • 1 month later...
Posted

Cześć Dziewczyny!

Czuję się jak zdrajca... dzisiaj podjeliśmy nieuniknioną decyzję... w sensie chyba wszyscy znający naszą sytuacje wiedzieli, że to nieuniknione... oprócz mnie... ja sie upierałam, że damy radę i nie ma mowy o oddawaniu komukolwiek i gdziekolwiek psów. Nawet jednego psa. Walczyłam o to i dałam do zrozumienia wszystkim, że nie ma dyskusji na ten temat. A dzisiaj dotarło do mnie, że ten mój upór jest bezsensowny, bo nie ma opcji żebyśmy żyli tak jak teraz.

...Wywozimy Here do mojej mamy.

Nie chodzi o to, że boję się, ze któryś z psów może coś świadomie z premedytacją zrobić Jagodzie... po prostu na tak małym metrażu, kiedy jest takie nagromadzenie sprzętów, kiedy potykamy się o psy a psy o nas, wypadek przy pracy nie byłby niczym dziwnym. Do tego trzeba wziąć pod uwagę ich temperamenty.

Starałam się ograniczyć gadzety dziecięce ale nawet przy minimum, na podłodze stoi gondola, fotelik-bujaczek i czasem fotelik samochodowy.. Żyjemy w czternasto- metrowym pokoju mając na wyposażeniu trzydrzwiową szafę, komodę, dwa regaliki, stół, dziecięce łóżeczko i nasze łóżko. Do tego dochodzą legowiska psów i gadzety dziecięce, które wymieniłam na początku. Musi się też zmieścić mata a później jakiś kojec dla dziecka. Póki mogę trzymam Jagode na macie, która leży na łóżku ale tak sie juz nie da.. ona potrzebuje przebywac na twardym podłożu żeby ćwiczyć leżenie na brzuszku, przekręcanie się i inne akrobacje. Ma cztery miesiące a już się przekręca na brzuszek i wędruje swoim sposobem po macie a czasem i poza matą... Kupilismy jedną klatkę i myślałam sobie, ze będziemy zamykac jednego psa w niej a drugi będzie siedział np. ze mną w przedpokojo-kuchni a w drzwiach będzie bramka. Ten pomysł jednak nie jest najszczęśliwszy, bo w kuchni jest tak mało miejsca, że szlag może trafić... pies musiałby siedziec nieruchomo przy samych drzwiach wejściowych...

Podjęcie tej decyzji było dla mnie bardzo trudne ale kiedy już to zrobiłam, to jakby kamień spadł z serca.... nie sądziłam, że ten temat aż tak mnie męczy.. to tkwiło tak głęboko w mojej podświadomości, że nawet nie przypuszczałam, że to to jest źródłem ostatnich stresów... a teraz czuję się lżejsza.. chociaż smutniejsza. Czuję, że zawiodłam Herę i Was ale nic na to nie poradzę...

Pewnym pocieszeniem jest to, że Hera zna ten dom i moją rodzinę a także tereny spacerowe a my jeździmy tam przeważnie raz w tygodniu. Trochę się boję jak zniesie rozstanie z TZ-tem, w którego jest zapatrzona...

Docelowo planujemy sie przenieść do domku pod Warszawę ale ze względów finansowych trudno ocenić kiedy nam się to uda. Do tej pory Hera musi przebywać u mojej rodziny...

A dlaczego Hera a nie Rufus? Powodów jest wiele ale głównie takie, że Hera jako jedynaczka jest praktycznie bezproblemowym psem. Mielismy okazję się o tym przekonać zabierając ją na wakacje. Ostatnio mama miała psiaki u siebie i sama wyraziła chęc wzięcia do siebie Hery. Wtedy jeszcze grzecznie podziękowałam za propozycję. Z kolei Rufus jako pies padaczkowy potrzebuje stabilizacji i mało nerwowego trybu życia a u nas jednak jest spokojniej.

To tyle moich przemyśleń i tłumaczeń. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie

Posted

Czasem trzeba podjąć decyzje wbrew sobie ...ale myslę , że nie zrobiłas tego tylko dla dobra Jagódki czy siebie ...jest to także dla dobra Hery ... ona potrzebuje przestrzeni i z tego jak piszesz da się wyczytać że u twoich rodziców to ma . Przecież nie oddałas obcym :glaszcze: i jest szansa że za jakiś czas zabierzesz ją do siebie . Trzymaj się cieplutko :calus:

Posted

W Waszej sytuacji to była słuszna decyzja ;) Nie zadręczaj się tym, macie Hercię w rodzinie i niedługo będziecie znowu wszyscy razem :)

Posted

Rozumiem Was i Waszą decyzję jak nikt inny. Jest naprawdę słuszna.
Ja musiałam podjąć podobną, ale z innych przyczyn :( i chociaż wiem, że Figa jest kochana i szczęśliwa, jest mi ogromnie ciężko...

Trzymajcie się, kochani :)

Posted

Rufusowa trzymajcie sie dzielnie ;-)

Herka u Twojej mamy napewno bedzie miec bardzo dobrze. A ty ja w kazdej chwili odwiedzisz i pomiziasz. Tylko czy mama Ci ja pozniej odda?

Posted

A ja jestem całym sercem z Tobą, jakiej decyzji byś nie podjęła.
Tylko Ty jesteś w tej sytuacji i tylko Ty wiesz jak ciężko jest naprawdę.

Komentarze z boku są o kant dupy ;)

Posted

Ja moją Kamę musiałam zostawić w domu rodziców ..bo moja teściowa nie tolerowała psów w domu .... potem tata już mi Kamuchy nie oddał bo poszedł na emeryturę i razem rozwiązywali krzyżówki ... z tym ze ona została tam gdzie mieszkała odkąd do domu ją przywlekłam :)

Posted

Dziewczyny... jestem na prawdę wzruszona Waszym wsparciem... nie sądziłam, że spotkam się z aż takim zrozumieniem z Waszej strony. Bardzo Wam dziękuję :calus:

Alicja napisał(a):
Czasem trzeba podjąć decyzje wbrew sobie ...ale myslę , że nie zrobiłas tego tylko dla dobra Jagódki czy siebie ...jest to także dla dobra Hery ... ona potrzebuje przestrzeni i z tego jak piszesz da się wyczytać że u twoich rodziców to ma . Przecież nie oddałas obcym :glaszcze: i jest szansa że za jakiś czas zabierzesz ją do siebie . Trzymaj się cieplutko :calus:


u mamy będzie miała zdecydowanie więcej miejsca, chociaż ona głównie i tak przesypia całe dnie :) śmierdzi przy tym skarpetami, czego nawiasem mówiąc, będzie nam straasznie brakowało :(
No ale przynajmniej nie będę musiała jej zamykać dajmy na to w łazience, gdzie na pewno nie bylaby szczęśliwa. Dodatkowo plusem jest to, ze zaoszczędzę nam wszystkim stresu, który byłby wywołany ekstremalnymi warunkami życia... tak to widzę... Hercia jest do nas przywiązana ale liczę na to, ze dostanie u mojej rodziny więcej czułości niz jej ostatnio zapewniamy... Tam oprócz mojej mamy jest moja siostra i brat, który wrócił do domu jakiś czas temu (Hera była kilka dni u niego i jego dziewczyny na samym początku... to bylo jakies trzy lata temu...). No i jest jeszcze Rudzielec, dzięki któremu Hercia już nie goni kotów tak intensywnie jak wcześniej :)

an1a napisał(a):
W Waszej sytuacji to była słuszna decyzja ;) Nie zadręczaj się tym, macie Hercię w rodzinie i niedługo będziecie znowu wszyscy razem :)


dzięki Ciotka! Mam nadzieję, że niedługo będziemy wszyscy razem,chociaz najważniejsze decyzje o tym kiedy sie decydowac na duzy kredyt jeszcze przed nami... póki co jestem do 1 sierpnia na maciezynskim, potem przedluzam o 2 tyg. a potem wykorzystuję 44 dni urlopu. Do pracy teoretycznie powinnam wrocic w polowie października ale idę na wychowawczy, bo nie wyobrazam sobie zeby zostawic Jagode w żlobku albo obcej osobie a nie mam pokusy w rodzaju niepracującej babci :) Mysle, że to danie poczucia bezpieczeństwa dziecku na początku jego życia procentuje w przyszłości. Oczywiście nie każdy może sobie na to pozwolić (ja np. chodzilam do żłobka) ale my póki będziemy mogli, to tak chcemy zrobić. Szukamy alternatywnych metod zarabiania pieniędzy ;) Może znajdzie się ktoś chętny do jakiegos malego napadziku? :razz: na początek proponuje hurtownie z art. zoologicznymi ;) albo jeszcze lepiej z dziecięcymi ;)

agnieszka32 napisał(a):
Rozumiem Was i Waszą decyzję jak nikt inny. Jest naprawdę słuszna.
Ja musiałam podjąć podobną, ale z innych przyczyn :( i chociaż wiem, że Figa jest kochana i szczęśliwa, jest mi ogromnie ciężko...

Trzymajcie się, kochani :)


Wiem Agnieszko, że dziewczyny sie pogryzły ale z lekka sie pogubilam w tym która zostaje a dla ktorej szukacie domku.
Ja rownież Wam współczuję i mam nadzieję, że znajdziecie odpowiedni domek!
To musiało być dla Was stresujące, tym bardziej, że Wasza córcia będzie zostawała z opiekunką. Ciężko znaleźć super nianię z kwalifikacjami szkoleniowca psów...

Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło!

kika22 napisał(a):
Rufusowa trzymajcie sie dzielnie ;-)

Herka u Twojej mamy napewno bedzie miec bardzo dobrze. A ty ja w kazdej chwili odwiedzisz i pomiziasz. Tylko czy mama Ci ja pozniej odda?


Jakie to szczęście, że mogę ją oddać do mamy! nie wiem co bym zrobiła gdyby było inaczej... pewnie bym się nie decydowała na dwa psy, wiedząc że nie mam co z nimi zrobic wyjeżdzając gdzieś.

Moja teściowa tez proponowala, ze weźmie do siebie ktoregos psa a byla to desperacka propozycja, bo generalnie sie ich obawia ;)

Jeśli mama i Hera bardzo sie zżyją, to chyba nie będziemy ich rozdzielac.... nie wiem kurcze... zrobimy tak zeby bylo dobrze ale ja mam nadzieje, ze moja mama bedzie docelowo mieszkala z nami w domku (i bedzie ogarniala nasz przydomowy ogródek, bo ja do tego smykałki raczej nie mam :p)
No w każdym razie wtedy nikt nikogo by z nikim nie musiał rozdzielać :p

gusia0106 napisał(a):
A ja jestem całym sercem z Tobą, jakiej decyzji byś nie podjęła.
Tylko Ty jesteś w tej sytuacji i tylko Ty wiesz jak ciężko jest naprawdę.

Komentarze z boku są o kant dupy ;)


Dzięki Kochana! zawsze potrafisz dodać mi otuchy :calus:

Alicja napisał(a):
Ja moją Kamę musiałam zostawić w domu rodziców ..bo moja teściowa nie tolerowała psów w domu .... potem tata już mi Kamuchy nie oddał bo poszedł na emeryturę i razem rozwiązywali krzyżówki ... z tym ze ona została tam gdzie mieszkała odkąd do domu ją przywlekłam :)


Tata pewnie miał dzięki temu lepszą kondycję na stare lata :)
Hera też zna to mieszkanie, bo zanim wyszłam za mąż mieszkałysmy tam razem... jakiś rok i trzy miesiące no a kolejne prawie dwa lata tutaj (w naszej kawalerce).... zapomnialam w czerwcu napisać, że jest z nami już trzy lata :oops:

maciaszek napisał(a):
I ja uważam, że decyzja, choć bardzo trudna to słuszna na pewno była/jest.
Trzymaj się!


Dziękuję Kasiu :calus:

przykro mi, że Was osatatnio nie odwiedzam...

Posted

Ale obiecaj że czasem będą tu jakieś fotaski ;)


Co do kondycji mojego taty przy Kamie to i mama udzielała się spacerowo ...potem po smierci Kamy , kiedy już miałam Harleya , to mogłam go tam zostawić i on też dbał o kondycję dziadków ;) ...Ozzy też zostaje ale rodzice mają już 74/72 lata wiec na spacery z gamoniem nie pozwalam wychodzić ;)

Posted

obiecuję :)

chcialam juz dzisiaj kilka wkleic ale musialam tez odpowiedziec na kilka maili, ktore mi zalegaja w skrzynce...
mam na mysli zdjecia Jagody i ma nawet jakies z Rufusem a Herci fotki bedą jak bedziemy odwiedzac mame :)
Zawieziemy ją pewnie w niedziele...

a rodzice jacy dzielni! :) nie boją sie, ze ich Ozzy zje? ;)

edit: ide karmic

dobrej nocki :*

Posted

rufusowa napisał(a):
obiecuję :)

chcialam juz dzisiaj kilka wkleic ale musialam tez odpowiedziec na kilka maili, ktore mi zalegaja w skrzynce...
mam na mysli zdjecia Jagody i ma nawet jakies z Rufusem a Herci fotki bedą jak bedziemy odwiedzac mame :)
Zawieziemy ją pewnie w niedziele...

a rodzice jacy dzielni! :) nie boją sie, ze ich Ozzy zje? ;)

edit: ide karmic

dobrej nocki :*


Rodzice nie odpuszczą żadnemu astowi :lol: nie ma chyba właściciela psa z którym by nie porozmawiali ... zawsze jest komentarz ...bo NASZ Ozzinek :) , bo my mamy takiego Ozzinka ... oni go naprawde kochają :) , przyznaje szczerze mam wspaniałych Rodziców

Smacznego życzę Jagódce :loveu:

  • 2 weeks later...
  • 4 weeks later...
Posted

Hej Ciotki!

bylismy w odwiedzinach u Herci i jestem mile zaskoczona :) Cieszyła się jak szalona ale szybko poszla się opalać na balkon a jak wychodziliśmy z domu, to stała przy mojej mamie i wcale sie nie wyrywała do nas... byłam w szoku ale jednocześnie mi ulżyło :)

odezwe sie niedługo a teraz będzie spóźniona kąpiel, bo moje Skarby powróciły z zakupów. Ściskam Was! :*

Posted

[quote name='rufusowa']Hej Ciotki!

bylismy w odwiedzinach u Herci i jestem mile zaskoczona :) Cieszyła się jak szalona ale szybko poszla się opalać na balkon a jak wychodziliśmy z domu, to stała przy mojej mamie i wcale sie nie wyrywała do nas... byłam w szoku ale jednocześnie mi ulżyło :)

odezwe sie niedługo a teraz będzie spóźniona kąpiel, bo moje Skarby powróciły z zakupów. Ściskam Was! :*[/QUOTE]

widzisz , nie jest tak źle jak myślałaś ...Ona przecież jest nadal w Rodzinie :calus:

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...