Ulaa Posted June 19, 2008 Author Posted June 19, 2008 Dziadziuś już u mnie :loveu: Hanek mi go przekazała z całą jego apteką (bez tego na kupę, bo podobno robił). Z lecznicy szliśmy ponad 50 min!! A normalnie idzie się z 10 do mnie do domu. A z Dziadziem wyprawa krajoznawcza, nóżka za nóżką, szurając, z przystankami... Taki dzielny piesek... Przez osiedle bloków, przez ruchliwą drogę, przez osiedla domków i park... Po drodze mijaliśmy szczeniaczka bawiącego się z dziećmi. Nie mogłam uwierzyć, że Dziadzio też był kiedyś wesołym szczeniaczkiem. A był. Musiał być... Nie zawsze był stary, ślepy, wyleniały, obolały i zmęczony... To było niesamowite tak z nim iść. Świat szybko pędził, a on powolutku, niepewnie... Ale tak ufnie, szedł z kimś zupełnie obcym, w nieznane miejsca, których nie może obejrzeć... Każdy mógłby go zaprowadzić tego ufnego dziadzia gdziekolwiek i zrobić z nim wszystko... Może to dziwnie zabrzmi, ale czułam się w pewien sposób wyróżniona, że to ja z nim idę. A raczej, że to on idzie ze mną - i tak bardzo się stara, choć nie wie dokąd i po co... A ci wszyscy mijani ludzie są z innej bajki, cały świat jest inny... Wreszcie dotarliśmy do domu. Dziadziuś z wdzięcznością wypił garnuszek wody i zjadł troszkę, ale niedużo. Akurat jak go karmiłam, wróciła mama i się dziwiła, że taki bidulek jest w stanie jakoś samodzielnie w miarę sobie radzić (on naprawdę wygląda bardzo korzystnie na zdjęciach, bo nie widać, jak się porusza i szczegółów). Pochodził po ogródku, zapoznał się ze stadem (od razu zaakceptowany bez problemu przez całą 5) i ulokowałam go w korytarzu :) Bardzo mu się spodobało, położył się na kocyku i śpi :loveu: Mam nadzieję, że będzie miał dobrze w hoteliku i że szybko znajdzie dobry kochany domek. Zasługuje na to. Quote
Ada-jeje Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 Wet Gosia nie wspominala ale z tego co tu czytam o tym biedaku to ja bym nalegala na RTG :angryy: przciez na hoteliku nikt z nim do weta jezdzic nie bedzie a od szczepienia na wscieklizne i szczepionki wrusowej jego stan zdrowia sie nie poprawi to jak chcemy mu szukac DS tak naprawde nie wiedzac co mu dolega? Pierwsza wplata dla dzidunia juz jest od Sebastana R. 30 zl. :loveu: Quote
saganka Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 Ada-jeje ma racje, przynajmniej byscie mialy pewnosc w jakim stanie jest jego kregoslup... Czy nie ma spondylozy, urazow.. Dziewczyny, ja wplace pieniadze pod koniec nastepnego tygodnia na jego hotelik, ale wplace na pewno.. Wstyd mi, ze teraz nie moge, ale tak sie czasem zycie plecie... Przysiegam, ze wplace... Quote
hanek Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 No faktycznie jutro przed wyjazdem przydałoby się zrobić ten rentgen, Ulaa, dasz radę? Ja nie będę mogła Ci pomóc, wyjeżdżam już po 9, muszę być na miejscu wcześniej niż myślałam. Quote
Ada-jeje Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 Ulka mam prosbe zeby przed wyjazdem dziadunia do hoteliku, jutro jeszcze raz do lecznicy podjechac i ZARZADAC zrobienia RTG. Saganka co ty przysiegasz?, :crazyeye: przeciez znamy cie nie od dzis i widzimy jak regularnie wspierasz nasze biedy. Mamy tylko nadzieje ze jeszcze cos zostaje dla was. :evil_lol: Quote
Ulaa Posted June 19, 2008 Author Posted June 19, 2008 Ada-jeje napisał(a):I ja dopiero teraz dotarlam na watek bo na kompie syna nie otwieral sie zaden link, wiec tylko wiedzialam ze jest nowy ONek pod nasza opieka. Zreszta krotko widzialysmy sie z Ulka po moim powrocie i juz wiem ze jutro dziadzio jedzie na hotelik, tylko martwi mnie ze w lecznicy jest tak krotko, dlaczego nie zrobiono mu RTG, Ulka moze dacie rade jeszcze jutro to wydebic, to mu sie nalezy i co to za leczenie przez dwa dni.:crazyeye: Dlaczego mamy placic gdzie indziej za badanie ktore tu powinny byc zrobione gratis.:angryy: Chyba z tym wywozem za szybko podjelyscie decyzje. Chodziło o ratowanie życia Dziadzia, to była szybka decyzja, bo musiała być. Ale jeśli niesłusznie, to bardzo mi przykro. Taka była i już, nikt jej nie zakwestionował. hanek napisał(a):No faktycznie jutro przed wyjazdem przydałoby się zrobić ten rentgen, Ulaa, dasz radę? Ja nie będę mogła Ci pomóc, wyjeżdżam już po 9, muszę być na miejscu wcześniej niż myślałam. Nie dam rady. Dam radę tylko odwieźć Dziadzia do hoteliku, a wcześniej do mechanika bo i tak jadę niepełnosprawnym autem. Być może będzie możliwość zbadania Dziadzia podczas pobytu w hoteliku. Teraz on by chyba umarł przy narkozie, a bez narkozy nie wyobrażam sobie go wykładać i układać, on jest tak kruchy, że ledwo chodzi. Niestety nie udało mi się zdobyć 70 zł na paliwo :shake: Dziękuję w imieniu dziadeczka, który słodko sobie śpi na kocyku (żałuję,że nie mogę zrobić fotki) za wszystkie wpłaty, deklaracje pomocy i bannerki. Quote
Ulaa Posted June 20, 2008 Author Posted June 20, 2008 Dziadziuś nie przespał nocy. Zeszłam do niego ok 1:30 i okazało się, że stoi... Wypuściłam go więc, pospacerował, zrobił siku. Potem zjadł trochę, napił się. Dalej nic, stoi... Chcesz stać, to stój i poszłam. Prawie... Bo osłupiałam! Dziadek za mną po schodach!!! Ostrożnie wybadał stopnie łapkami i wszedł do mieszkania :lol: Wszystko pozwiedzał, pooglądał. Wygnałam go w końcu ;) i dałam ciasteczko, a sama jeszcze na górę napić się. I jak wróciłam, to Dziad znowu w mieszkaniu :evil_lol: No i został. Ale ciężka noc to była... Nie spał wogóle, cały czas dreptał. Nawet na chwilę się nie położył... Za to obudził mnie wielki smród i prezent na dywaniku. Chciałam paskudę wyprosić, ale nie dał się :razz: Taką minę zrobił tymi ślepymi oczkami, że kamień by się rozpłakał. I został do rana, dreptając po całym mieszkaniu bez przerwy. Dziadeczek chodzi za światłem. Jak zaświeciłam lampkę nocną, to stał i się w nią wpatrywał. W nocy był komp włączony i on się od środka świeci, więc Dziadek chciał wpakować się pod biurko :roll: Oj, ciężką mieliśmy noc. A teraz Dziadek powinien jechać do hoteliku. Nie pojedzie :placz: Niestety deklaracje wpłat (za które dziękuję) nie pomogą... Przelew nie dojdzie. "Fizycznie" nie mam kasy ani of kogo pożyczyć... Quote
Figa Bez Maku Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Puchatku dzięki za banerki dla dziadzia.... Quote
Ulaa Posted June 20, 2008 Author Posted June 20, 2008 Dziadek chyba nie do końca kontroluje swoje potrzeby :razz: Zrobil si na korytarzu i wieeelką kupę na polu, ale zaraz pod drzwiami do domu. Cudu, zdarz się :placz: Za pół godziny musimy wyjechać, jeśli mamy zdążyć, a bak jest po prostu pusty :placz: Quote
matamata Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Ulaa może jest jakieś wyjście z sytuacji. Nie dasz rady go przetrzymać do jutra? Dzisiaj zrobione przelewy dotarłyby na jutro. Ja też wysupłam jeszcze jakiś grosz. Napisz jak wygląda sytuacja, może da się wspólnie coś wymyślić. Quote
Ulaa Posted June 20, 2008 Author Posted June 20, 2008 Ika&Sonia uratowała Dziadzia!!!!!! Pożyczy kasiorkę na paliwo :multi::multi::multi: JEDZIEMY!! 3mcie kciuki :loveu: Kolejny cud w ciągu ostatnich kilku dni życia Dziadzia, to niesamowite :loveu: Quote
matamata Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Super! Cieszymy się razem z Wami. I trzymamy kciuki za Dziadka. Jak wrócisz napisz jak przebiegła podróż, jakie ma warunki w tym hoteliku i jak możemy mu dalej pomóc. Pozdrowienia. Quote
Agata69 Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Ktoś będzie dziadzia odwiedzał? Dobrze tam będzie miał? Żal mi Dziadzia... Wziełabym go do kojca po Pusi, ale tam też nie ma Wersalu. Cały dzień pies jest sam, kojec nieduży, tyle że jedzonka wbrud i spacer po lesie codziennie. No i szanse na dom na naszym terenie mizerne. Wywiozłam do Elzy moją młodą i ładną Pusię bo przez 3 mioesiące nie znalazłam nikogo logicznego. Decydujcie. Quote
matamata Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Agata dałabyś radę go wziąc na dożywocie u Ciebie? Ja szczerze mówiąc wątpie w to, że znajdzie się chetny na jego adopcję. Chociaż cuda się zdarzają. Kojec to chyba nie jest najgorsze co go w życiu może spotkać, bo w jego stanie i tak każdy ruch sprawia mu ból. Ważne, żeby miał stałego Ludzia koło siebie. Ciągłe zmiany i przewożenie z miejsca na miejsce to dla niego dodatkowy stres. To moje zdanie. Quote
IKA & SONIA Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Nie wiadomo w jakim stanie jest jego kręgosłup. A jesli ma jakieś zmiany, to powinien być w cieple zwłaszcza w zimie. Tak przynajmniej myślę. Quote
Ulaa Posted June 20, 2008 Author Posted June 20, 2008 Agata69, ale Dziadzio nie wejdzie do budy :shake: on ledwo może się położyć, odbracanie, schylanie odpada... a spacer całkiem można odpuścić dłuższy niż 15 min, przynajmniej na tą chwilę... Samotność Dziadziowi nie przeszkadza, jest do niej przyzwyczajony :-( Jeśli to miałoby być dożywocie, bez przerzucania z kąta w kąt - super! On potrzebuje czasu, żeby poznać otoczenie, musi wszytkiego dotknąć, bo nie widzi... Quote
Ulaa Posted June 20, 2008 Author Posted June 20, 2008 nie mam już czasu czekać na odp, musimy jechać! Quote
Agata69 Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 [quote name='matamata']Agata dałabyś radę go wziąc na dożywocie u Ciebie? Ja szczerze mówiąc wątpie w to, że znajdzie się chetny na jego adopcję. Chociaż cuda się zdarzają. Kojec to chyba nie jest najgorsze co go w życiu może spotkać, bo w jego stanie i tak każdy ruch sprawia mu ból. Ważne, żeby miał stałego Ludzia koło siebie. Ciągłe zmiany i przewożenie z miejsca na miejsce to dla niego dodatkowy stres. To moje zdanie. Dziewczyny, ja mieszkam w bloku, mam- 2 psy. Wynajmuję razem z TOZ nieduży kojec na peryferiach, taki na wszelki wypadek. Teraz to remontujemy po wyjeżdzie Pusi, robimy zadaszenie, ocieplamy budy. Ja muszę tam dojechać żeby wyprowadzić psa na spacer. Blisko jest las więc nie ma problemu. Ae to rozwiązanie na krótko, 2, 3 miesiące to góra. Chętnie wziełabym dziadzia na dożywocie gdybym miała dom. Niestety mieszkamy w niedużym mieszkaniu w 4 i jeszcze dwa kundle moje osobiste. Mogę zaoferować tylko ten kojec i to na jakiś czas. Domu Dziadzi musielibyście szukać wy, bo u mnie żadne metody, a wykorzystałam wszystko, nie przyniosły skutku. o Wyglądało to tak zimą, teraz jest ładniej bo zielono, ale wersal to nie jest. Quote
Agata69 Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Przykro mi że mogłam zaoferować tylko to.:shake: Quote
Krysiam Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 to moze bys wzięła na tymczas i uratowała życie jakiegoś z Krzyczek? Quote
Weronikaa Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Wow, nie było mnie od wczoraj rano, a tu tyyyyle się wydarzyło !! :loveu::loveu:Oczywiście wszystko jak najbardziej mega-pozytywnie !!! :multi::multi: Okropnie się cieszę , że sprawy tak się potoczyły, że Dziadzio wreszcie wychodzi na prostą, on jest taki kochany i biedny, zasługuje na dobry, kochający domek ! Dziewczyny, jesteście wielkie. :loveu: Quote
AsterViki Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Przeciesz chcę dać Wam już od wczoraj pieniądze na to paliwo, napisalam, że czekam na nr prywatnego konta , bo piszesz Ula że z fundacyjnego konta nie można zaplacić/ nie do końca się z tym zagadzam bo odwiezienia psa do hoteliku to dzialalność statutowa i można wystawić zlecenie wyjazdu służbowego i rozliczyć paliwo wg obecnie obowiązującego ryczałtu/. Albo może ktoś podejdzie do mnie po te pieniądze ale jestem w domu dopiero wieczorem. Wymienilam telefon i wcięło mi nr tel do Dorix, więc jeżeli Dorotko to przeczytasz to skontaktuj się ze mną Quote
Ada-jeje Posted June 20, 2008 Posted June 20, 2008 Dziadunio jest juz w drodze do hoteliku, ktory jest zaplanowany do momentu opuszczenia u Ulki kojca zajmowanego przez Masze. Dziadunio musi wrocic zebysmy mogly zrobic jemu badania i dopiero wtedy podjac ostateczna decyzje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.