salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 irenaka napisał(a):[FONT=Calibri]Muszę się ujawnić. To ja jestem tym tajemniczym darczyńcą o którym tu wspominacie. Muszę z bólem serca stwierdzić, że sytuacja z dnia dzisiejszego przerosła moje wyobrażenie. Bazyl to mój ulubieniec na dogo i bardzo chciałam uratować jego oczko, cieszyłam się, że znalazł dom a tu nagle taka awanturka. [/FONT] [FONT=Calibri]Rozmawiałam zarówno z Anią jak Emilią i jedyne wyjście jakie widzę to kompromis aby uratować tą adopcje. Chociaż tak naprawdę nie wiem, czy jest co ratować. Bo jeżeli Pani Beata zrezygnowała z adopcji ( i szczerze przyznam nie byłabym zaskoczona) to dyskusja na ten temat co dalej nie ma sensu! Kiedy człowiek chce adoptować psiaka po przejściach, jest tak przygotowany na tą adopcję jak Pani Beata dałabym Bazylka natychmiast. Ale Emilia ma swoje zasady i to też szanuję. Tylko wg. mnie można a nawet trzeba było załatwić to jedną wizytą. Jechać z Bazylkiem razem i omówić wszystko na miejscu. Po co te wielkie wędrówki ludów do Pani Beaty?[/FONT] [FONT=Calibri]Nawet nie wiem, jaki był cel –wymóg aby Pani Baeta na dogo opisywała szczegółowo swój rozkład dnia. Czemu to miało służyć? Przecież za rok wszystko może ulec zmianie, rozkład zajęć też. Czy naprawdę trzeba było zafundować Pani Beacie tą drogę przez mękę? A sytuacja, że dokłada pieniądze do wizyty Bazylka u dr. Stefanowicza to naprawdę mistrzostwo świata. Przecież nie musiała a chciała. Taki dom stracić , to naprawdę trzeba się „starać”.[/FONT] [FONT=Calibri]Każda ocena sytuacji, może być tylko subiektywna a nigdy obiektywna , zwłaszcza, że nie znam szczegółów. Ale jedno wiem na pewno. Bazyl miał szczęście, że trafił do Ani. Czytałam z dużą satysfakcją jakie robi postępy, jaki piękny ma uśmiech i jak powoli odzyskuje radość życia. Płakałam ze wzruszenia nad opisami z dnia codziennego Bazylka. I czarna rozpacz mnie ogarnia, że nadal nie ma kompromisu. Mam zapewnienie z obu stron, że Bazyl zostaje u Anii do czasu aż znajdzie dom. Bardzo bym chciała aby to był dom Pani Beaty. Uważam, że gdyby któraś ze stron złamała tą obietnicę to powinna schować się w mysią dziurę a ja i tak ją znajdę. Bazyl po tym co przeszedł i jaki ma cudowny dom nie może trafić do hotelu. Nienawidzę po prostu ludzi którzy w swojej zaciętości, żalach i pretensjach nie mają granic, nie wiedzą kiedy powiedzieć dość bo ucierpi pies.[/FONT] [FONT=Calibri]Bazyl jest w tym najważniejszy, jego dobro musi być priorytetem. Emilia obiecała mi kompromis więc mam nadzieje, że jednak do adopcji dojdzie. Pisząc ten tekst pomyślałam, że może w tej sytuacji nie ja powinnam być rozjemcą w tej sprawie. Może poprosić Krakowski TOZ o przeprowadzenie tej adopcji? Myślałam o Frotce, jest naprawdę super dziewczyną. Mam do Frotki duże zaufanie. Może któraś z Was ją zna? Może właśnie Frotka byłaby tą osobą która pomoże, zresztą jak zawsze. Tylko czy będziecie mieć do Niej zaufanie? Jeżeli tak, to dajcie znać. Jutro z Nią porozmawiam.[/FONT] [FONT=Calibri]Jeszcze raz Was proszę dziewczyny o porozumienie. Bazyl jest najważniejszy. [/FONT] [FONT=Calibri]Może umówmy się, że po moim poście nikt już nie będzie się wpisywał . Prześpijcie się i uspokójcie.[/FONT] Poprosiłam Panią o radę, choć jest mi bardzo, bardzo przykro, że musi się Pani denerwować tym wątkiem, kiedy ma tyle pracy z psami. POnieważ sytuacja zaszła bardzo daleko, uważam w tej chwili, że najlepszym wyjściem byłoby posłuchać tej rady. Też uważam, że pomoc osoby trzeciej jest teraz niezbędna. Chociaż nie wiem, czy już nie za późno - bo "szarpanie" niczemu niewinnej Ursy to wstyd. Wszyscy chyba jesteśmy zmęczeni. Jeśli jednak - jakimś cudem udałoby się zawrócić, to są takie wyjścia wg mądrej rady Pani: Wspólne spotkanie adopcyjne z uczestnictwem przedstawiciela TOZ albo przekazanie adopcji TOZ - owi - np. Frotce - jeśli zechciałaby pomóc albo spotkanie beze mnie (jeśli przeszkadzam) ale z uczestnictwem TOZ Są dobre a właściwie jedyne w tej zagmatwanej sytuacji. Bez względu na obrót sytuacji Bazio zostanie u mnie aż do czasu znalezienia DS - dla mnie to oczywiste. Przedstawiciel TOZ byłby tu najbardziej obiektywny, nieemocjonalny i efektywny. Wszystko byłoby jasne. Czy któraś z tych opcji jest do przyjęcia, kobix? Nie wiem niestety, czy nie jest to tylko pytanie teoretyczne, bo Ursa - ze zrozumiałych względów - ma dość. I nie śmiem jej już wywoływać:shake: Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Jeśli jednak powyższe pytane jest teoretyczne, Bazyl pozostanie nadal psem szukającym domu - wolałabym (choć wiem, że to dla CIebie trudne - a może jednak?), żeby TOZ zajął się pilotowaniem adopcji Bazia (oczywiście z DT u mnie) Ja już jestem potwornie zmęczona tą sprawą i nie potrafię jednak z Tobą rozmawiać - czasem tak bywa między ludźmi. Zobowiązuję się informować Cię o wszystkim, zapraszam zawsze. Przepraszam, ale już mi nic innego nie przychodzi do głowy I na koniec:Bez względu na to wszystko mam szacunek dla Ciebie za poświecenie zwierzętom. Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 salibinka napisał(a):Jeśli jednak powyższe pytane jest teoretyczne, Bazyl pozostanie nadal psem szukającym domu - wolałabym (choć wiem, że to dla CIebie trudne - a może jednak?), żeby TOZ zajął się pilotowaniem adopcji Bazia (oczywiście z DT u mnie) Ja już jestem potwornie zmęczona tą sprawą i nie potrafię jednak z Tobą rozmawiać - czasem tak bywa między ludźmi. Zobowiązuję się informować Cię o wszystkim, zapraszam zawsze. Przepraszam, ale już mi nic innego nie przychodzi do głowy I na koniec:Bez względu na to wszystko mam szacunek dla Ciebie za poświecenie zwierzętom. Salibinka i tu właśnie jest problem -mnie też męczą te wszystkie układy i w ostateczności wolę przejać opiekę na d Bazylem niż ciągnąć tą dziwną sytuację ,gdzie nie mam wpływu na to, na czym mi jedynie zależy-a mianowicie znalezieniu domu,sprawdzeniu i przekazaniu psa do adopcji. udanej,trafnej adopcji-z bezpieczną przyszłością dla psa. piszesz " z dt oczywiście u mnie"-ja czuję się zobowiązana i odpowiedzialna za własciwą,udaną adopcję Bazyla.a tak się stanie tylko wtedy,gdy zaakceptuję osobę przyszłego właściciela -sama przecież z tych samych powodów(jak przypuszczam )chciałaś uczestniczyć w pełni w przebiegu adopcji... ja osobiście wyobrażam sobie dalszą współpracę,tylko przbiegać ona musi na jasno ustalonych zasadach.nie zgodzę sie też z tym co padało tu wielokrotnie,że Bazyl jest psem "nieadopcyjnym" co do domu który się wycofał,ze względu na nieakceptację mojej osoby,warunek postawił dom ,nie ja. byłam gotowa iść na kompromis adopcyjny z Tobą i przeprowadzić adopcje na wspólnie ustalonych zasadach. wątpię aby Frotka miała inne zasady-z reguły każdy przeprowadza adopcje "swoich " psów.wiem,jakie bywają problemu,np.z próbami przejmowania psow przez fanatyków wątku itd. fakt, obecnie współpraca pomiedzy nami bedzie wymagać wiele dobrej woli z obu stron.ze swojej strony podkreślam że Bazyl jest nadal psem adopcyjnym i jestem ostatnią osobą ,która blokowałaby adopcje psa z powodow osobistych. niemniej tak samo jak Ty poprzednio ,nie mogę pozwolić na wykluczenie mnie z przebiegu adopcji. sytuacja ta jest moim zdaniem klasycznym przykładem jak sprawy personalne przeważają nad merytorycznymi. późna pora-napisałam to do rozwagi i przemyśleń na spokojnie. Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 skontaktuję się z Frotką(nic nie obiecuję) i przedstawię sytuację,zapytam co o tym myśli.sytuacja jest naprawdę specyficzna:shake: w każdej chwili ,jeśli dalszy pobyt Bazyla u Ciebie jest zbyt obciążąjący lub uznasz za czasowo za długi -jestem zdeklarowana przejąć opiekę nad Bazylem.przyjmij tą deklaracje jako stałą.zrozum też ,że mam takie same zasady jak Ty-adopcje psów którymi się opiekuje nadzoruję osobiście... Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 odpowiadając na Twój post wcześniejszy-salibinka-ja nie widze tu powodów do mediacji,zaistniały czyjeś osobiste afekty i nijak sie to ma do adopcji psa. wystarczy jak każdy zastosuje do siebie tak głośno tu rozpowszechnianą zasadę "schowania własnego ego",zastanowi sie o co mu tak naprawdę chodzi i co chce osiągnąć i przypuszczam,że podczas jednego dnia sprawa będzie wyjaśniona. dla Ciebie są oczywiste pewne sprawy ,jak np.to że Bazyl zostanie u Ciebie na dt(dobrze wiesz ,że nie masz takiego obowiązku,ja tak) dla mnie są oczywiste zasady adopcji-tzn.osobistego przeprowadzania "własnych" adopcji.I z tego co wiem,to nie jeste tylko moja zasada. Quote
Romi Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 salibinka napisał(a):Romi, drugie od góry zdjęcie Bazia - do kalendarza albo na tapetę - piękne :). Masz talent:) Mam jeszcze kilka podobnych (pod innym kątem robionych), ale nie będę wszystkich umieszczał :lol: Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Dobrze, w takim razie czekamy na efekt rozmowy z Frotką. Co do Bazia i dt - podkreślam - zostanie przez wzgląd na jego dobro tak długo aż znajdzie dom. Bez względu na to, ile to potrwa. Częste przerzucanie i zmiany opiekunów - :angryy:... Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Romi napisał(a):Mam jeszcze kilka podobnych (pod innym kątem robionych), ale nie będę wszystkich umieszczał :lol: Może chociaż jeszcze jedno, żeby wszyscy tu pamiętali - o KOGO w tym wszystkim chodzi, bo mam wrażenie, że czasem to umyka ;) Quote
Romi Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 salibinka napisał(a):Może chociaż jeszcze jedno, żeby wszyscy tu pamiętali - o KOGO w tym wszystkim chodzi, bo mam wrażenie, że czasem to umyka ;) Bardzo proszę.... na początek zdjęcie Bazia z drugiego profilu... od "przodu".... Bazio zawąchany w trawce Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Romi, wyrzuć ostatnie, proszę. Dzięki. A zdjęcia super. Quote
Isadora7 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Te zdjęcia z profilu i an face są świetne. Medialne bardzo. Gdyby potrzeba wznawiać aukcje (cały czas jednak wierze ze Bazyl trafi do Ursy) to wykorzystam te fotki Quote
Romi Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 salibinka napisał(a):Romi, wyrzuć ostatnie, proszę. Jedno zdjęcie z moi synem wystarczy. Dzięki. A zdjęcia super. zrobione.... Quote
Romi Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Isadora7 napisał(a):Te zdjęcia z profilu i an face są świetne. Medialne bardzo. Gdyby potrzeba wznawiać aukcje (cały czas jednak wierze ze Bazyl trafi do Ursy) to wykorzystam te fotki Bardzo proszę Isadora7...po to one są :lol: Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 salibinka napisał(a):Dobrze, w takim razie czekamy na efekt rozmowy z Frotką. Co do Bazia i dt - podkreślam - zostanie przez wzgląd na jego dobro tak długo aż znajdzie dom. Bez względu na to, ile to potrwa. Częste przerzucanie i zmiany opiekunów - :angryy:... salibinka powiedziałam,że skonsultuję się z Frotka w tej konkretnej sprawie (dodałam że nic nie obiecuję i tak jest-chce poznać jej zdanie) co do Bazia-po przespaniu się z tym tematem powiem. Kierując sie jego dobrostanem psychicznym i fyzycznym nie jestem gorącą zwolenniczką zabierania go od Ciebie.Jako kolejny pies domowy,z obecnym kalekim tymaczasem,nie wchodzi w rachubę.Podkreślałam cały czas,że na braku dalszej współpracy może ucierpieć sam pies.....kazdy to widocznie interpretował na swoj sposób,tylko nie na ten własciwy jeśli jako dt zrezygnowałabyś z opieki jako opiekun mam obowiązek i chęć przejąć opiekę nad Bazylem aż do czasu jego adopcji. natomiast muszę wyraźnie podkreślić i w tej kwestii zdania nie zmienię- Bazyl będzie pod moimi skrzydłami do czasu adopcji-i musze mieć wpływ na jej przeprowadzenie,tj.wybór osoby i warunków do których trafi pies. jeśli uważasz że nasza dalsza współpraca w tej kwestii jest niemożliwa (nie jest to szantaż ani warunek-zaznaczam)uważam,że powinnaś zgodzić się na przejęcie Bazyla od Ciebie. jeśli jak piszesz podejmujesz się dalej być opiekunem -DT -Bazyla pozostaje nam współpraca przy jego adopcji. Tak jak ustalałysmy na samym poczatku -pamietasz zapewne ,że w sprawie adopcjii miałyśmy decydować obie. Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 napiszę też na chłodno swoje zdanie o zaistniałej sytuacji-w przypadku takiej postawy domu a mianowicie stawiającej warunki(analogia dziecka )wyeliminowania mnie z wpływu na adopcję(analogia trędowatej) mało kto skupił się na istocie sprawy -czy faktycznie ta osobą jest odpwiednią do adopcji Bazyla,np.czynnik opieki nad psem przez cały tydzień poza domem od rana do wieczora nikogo nie zastanowił.?...ja uznałam to już za istotny problem. (wiadomo łatwiej skupić się na tej co "psa nie odda") Pozostały inne ważne czynniki do sprawdzenia-koty,dziecko i myślę parę pozostałych. Tak sobie zachodzę w głowie:na jakiej podstawie można mieć taką "świętą pewność"(p-szam wierzących) że to odpowiedni dom adopcyjny?? bo "ja ją znam","to moja znajoma,koleżanka"? więc stwierdzam-JA nie dostałam żadnych informacji na podst.których mogłabym uznać że należy tu oddać Bazyla do adopcji. Gdybym takie dostała-zamiast kombinować na wszelkie sposoby-jak się mnie pozbyć i wykluczyć z adopcji własnego(pod kątem uratowania)psa, SPRAWA WYGLĄDAŁABY DZIŚ ZUPEŁNIE INACZEJ I KLAROWNIE. nikt nie potraktował mnie tu powaznie,a to zapewne wystarczyłoby aby rozwiązać tę sytuację.widzę tu więcej "dzieci " na forum niż dorosłych ,poważnych osób.... to tyle tytułem podsumowania minionej sytuacji...im dłużej tu siedzę tym bardziej dochodzę do logicznego wniosku że o wiele łatwiej mi będzie wyadoptować Bazyla samemu niż tu nabawić się nerwicy i wysłuchiwać tłumu błaznów. Bazyl nie jest jedynym psem z którym mam obecnie problem,więc nie mam zamiaru zejść dla Waszej przyjemności na serce,osierocając pozostałe:p Tylko ze względu na dobro Bazyla i liczenie się ze zdaniem salibinki nie odebrałam jeszcze Bazyla-jest to o wiele prostsze niż użeranie się na forum z bandą dzieciarni... Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Czuję, że zaczyna się powrót do punktu wyjścia :-( Quote
Hotel KADIF Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 :angryy:kobix napisał(a): to tyle tytułem podsumowania minionej sytuacji...im dłużej tu siedzę tym bardziej dochodzę do logicznego wniosku że o wiele łatwiej mi będzie wyadoptować Bazyla samemu niż tu nabawić się nerwicy i wysłuchiwać tłumu błaznów. Tylko ze względu na dobro Bazyla i liczenie się ze zdaniem salibinki nie odebrałam jeszcze Bazyla-jest to o wiele prostsze niż użeranie się na forum z bandą dzieciarni... """"""Tylko ze względu na dobro Bazyla i liczenie się ze zdaniem salibinki nie odebrałam jeszcze Bazyla-jest to o wiele prostsze niż użeranie się na forum z bandą dzieciarni..."""""" "wysłuchiwać tłumu błaznów." "z bandą dzieciarni" Bardzo Ci wszyscy dziekujemy za opinię!!!!:angryy::shake: Pisząc na tym wątku miałam nadzieję na jakieś rozsądne rozwiązanie!!! Ale w świetle TWOJEJ wypowiedzi jest to chyba jednak nierealne!!! :angryy: Życzę miłego zaspokajania ambicji i "głaskania" swojego własnego ego!:angryy: ŻENADA!!! Koniec tematu! :angryy: Biedny Bayzl!!!!!!!!!!!!!! Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 żenadę pokazaliscie wczoraj,nadal jestem pod wrażeniem jak dorośli ludzie mogą sie tak niepoważnie zachowywać.jestem zniesmaczona potraktowaniem wczorajszego kryzysu. DIf nie wszyscy -wszystko powinni brać do siebie Quote
Erazm Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 DiF co Ty się obrażasz? Toż, to komplement. Definicja błazna: błaznów spotkać można było na dworze Jagiellonów - pełnili oni istotną rolę prześmiewcy, podpowiadając władcom i możnym to, czego inni by im nie powiedzieli. W ten sposób bywali też doradcami, posłami, ustami króla, szpiegami. Oprócz najsłynniejszego z nich, Stańczyka, znanych jest co najmniej 11 błaznów służących Jagiellonom. Za swoje usługi otrzymywali oni nawet nadania ziemi. A że krew polska z dziada pradziada.... Powodzenia Bazylku Quote
Hotel KADIF Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Erazm napisał(a):DiF co Ty się obrażasz? Toż, to komplement. Powodzenia Bazylku Sie nie obrażam!;) Wręcz w świetle Twojej wypowiedzi czuję się dumna!!! ;):evil_lol: Tylko takie sytuacje jak ta powstała na wątku Bazia "podcinają mi skrzydła"!! I w takich sytuacjach mam poczucie, że moja "praca" na dogo traci sens! I mam ochotę się "wylogować" .....:-( . Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 cóż,odbyłyśmy dziś z salibinką poważną rozmowę-jeżeli Ursa nadal jest zaintersowana adopcją Bazyla rozmowa adopcyjna wspólna salibinki i moja była nadal aktualna-byłam nawet gotowa przyjechać jutro przekładając jutro pracę w azylu i moje umówione spotkanie z osobą chętną na psa-dodam super osobą:razz: ustalenia z salibinką były -nasza wspólna,omówiona wcześniej co do poruszanych kwestii(aby nie poruszać spraw nie tyczących sie ściśle adopcji Bazyla)wizyta przedadopcyjna u URSY.ja ze swej strony obiecałam salibince merytoryczną dyskusję odnośnie tylko i wyłacznie Bazyla. jednocześnie nie zgodziłam się na wykluczenie mnie z rozmowy adopcyjnej i możliwości decydowania o wyniku(decyzja miała być wspólna) salibinka miała się kontaktować z Ursą i dać mi odpowiedz-dała: Ursa nie wyraża zgody (mowa była już o jednej jedynej wspólnej z udziałem córki i kotów)na rozmowę przedadopcyjną z moim udziałem. brak mertorycznych powodów-ponoć osobiste. skoro ja (osoba ponoć młodsza i głupsza)posiadająca wielce wybujałe (cytuję)"zasrane ego" potrafię je włożyć do kieszeni w imię wyższej sprawy,nie potrafię pojąć i zrozumieć dlaczego tak samo nie potrafi postąpić osoba starsza i mądrzejsza. w związku z tym,że potencjalny dom nie wykazuje zainteresowania wyadoptowaniem psa sprawę uważam za zamkniętą. (otwartą w przypadku zmiany decyzji domu i podjęcia inicjatywy) w tej sytuacji nie mam nic więcej do dodania. a własciwie mam:wszelkie próby odebrania (wykradania mówiąc wprost)psa(mnie czyli właścicielowi)nie spotkają sie z mojej strony z pobłażaniem,jeśli zajdzie potrzeba podjęte będą kroki prawne.nie mówiąc już ,że nikt nie ma podstaw takich działań przeprowadzać -nie ma do nich podstaw prawnych. to że pies (z powodu rezygnacji domu)nie został przeze mnie wyadoptowany do Ursy nie jest przestępstwem tylko normalną sprawą. tak samo jakby dom nie został zaakceptowany. Dt może (w przypadku rezygnacji z dalszej opieki)przekazać mi Bazyla jako właścicielowi-zajmę sie jego dalszą adopcją.salibinka zna doskonale moje stanowisko w tej kwestii. tak jak już pisałam-wniosek nasuwa się sam.o wiele mniej zdrowia kosztuje samodzielne wyadoptowanie psa nawet na kraniec Polski niż przy udziale dogo:shake: Quote
salibinka Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Uszanujmy zdanie Ursy... i zakończmy ten temat. Jadę po wyniki badań. Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 swoja drogą:evil_lol:zaczynam brechtać jak Stańczyk zaczynam się sobie intensywnie przyglądać w lustrze-czy ja ludzi straszę,czy mam szczęki rekina i żarłoczność piranii...?:evil_lol:czy aby różki mi nie wyrosły.z odbioru zewnetrznego wydaję sie być czymś na wzór herosów(łączę w sobie cechy boskie i ludzkie)a wygląd mam raczej niepozorny:roll::evil_lol: patrzę i nie dostrzegam również znamion małpy...nie zauważyłam też u siebie objawów wścieklizny-na spotkaniach nie gryzę i nie toczę piany z pyska:evil_lol: do Ursy -jeśli zmienisz zdanie wystarczy zwykły,ludzki kontakt ze mną poprzez znane światu media.jakoś byłyśmy w stanie wymienić parę maili i nie skończyło się to tragicznie dla żadnej ze stron. co do osób adoptujących psy ,uważam że nie mam specjalnie wygórowanych wymagań,a te główne...chyba napisałam już wcześniej w mailu do Ciebie ja narzucać się bezczelnie nikomu już więcej nie zamierzam(wystarczy że wczoraj wydzwaniałam jak głupia).to tyle z mojej strony. Quote
kobix Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 salibinka czy wiadomo już coś na temat wyniku badań krwi? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.