Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

szczerze dla mnie to w ogóle nie rozwiazuje problemu, dalej będzie sam bez człowieka, w schronie to jeszcze odwiedzają go osoby które zna i kocha, a tu tyle kilometrów go przewozić i nikogo nie bedzie miał...

8 godzin w kojcu a potem sam

  • Replies 718
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Teraz to ja już nie wiem. Blondi potrzebuje człowieka. On teraz siedzi w kojcu sam, tylko obok są psy. My 2-3 razy w tygdoniu, ale on tak do człowieka chce. W domu w którym był został zamknięty do kojca i płakał - i jak widać po nim, schudł i źle mu było.
Boję się trochę - czy jak będzie 8 h w kojcu a potem na terenie, puszczony sam - bez ludzi swoich, bez głaskania i spaceru - czy on przezyje.

Może macie większe doświadczenia w tym typie pieska. Piszcie, nie chcę ani w ta ani w inną strone wyrządzić mu krzywdy. To delikatny pies, bardzo. I psychicznie teraz w depresji - czy w tym wszystkim się uda mu wyleczyć z tego. Jak sądzicie?

Posted

supergoga napisał(a):
Teraz to ja już nie wiem. Blondi potrzebuje człowieka. On teraz siedzi w kojcu sam, tylko obok są psy. My 2-3 razy w tygdoniu, ale on tak do człowieka chce. W domu w którym był został zamknięty do kojca i płakał - i jak widać po nim, schudł i źle mu było.
Boję się trochę - czy jak będzie 8 h w kojcu a potem na terenie, puszczony sam - bez ludzi swoich, bez głaskania i spaceru - czy on przezyje.

Może macie większe doświadczenia w tym typie pieska. Piszcie, nie chcę ani w ta ani w inną strone wyrządzić mu krzywdy. To delikatny pies, bardzo. I psychicznie teraz w depresji - czy w tym wszystkim się uda mu wyleczyć z tego. Jak sądzicie?


Dla mnie to jest prawie to samo co ma teraz, jak on ma sie pozbierać i wyjść z tego jak dalej bedzie najpierw 8h w kojcu a potem sam, jeszcze na terenie złomowiska, bez trawy i szansy na spacer:shake::shake: tym bardziej jak został adoptowany i dalej płakał w kojcu a tam miał chocaż ludzi w tym domu a tu co nikogo... w schronie narazie póki co ma was...uważam,że trzeba dalej szukać

Posted

wklejam z forum

Jakoś cisza zapadła i nie wiem, co robić...

Mam świadomość, że to , co zaproponowałam na początek, ale może to być już i koniec, to takie sobie rozwiązanie,
W między czasie obdzwoniłam fundacje łódzkie i osoby prywatne z zakresu psów - okazuje się, ze znalezienie miejsca stałego dla psa praktycznie graniczy z cudem, adopcje ustały zupełnie.

Oczywiście, że będę szukała domu innego, niż kojec na jakiś placach, ale tu mam taki pewnik. Rozesłałam wici po ludziach nie związanych ze sprawami zwierzęcymi.

Jest też inna ważna sprawa - od dwóch godzin wiem, że jutro wyjeżdżam do sb, albo nd. Mój pierwszy wyjazd dłuższy niż 2 dni od 2002 roku - nie przesadzam. Chcę jechać, bo mam szansę być nad morzem, gdzie ostatni raz byłam w 1998 roku - też nie przesadzam. Wszystko dlatego, że wciąż jakieś zwierzaki na tapecie i ja jedna do opieki nad nimi.

Napiszcie mi cokolwiek, bo wyłączam zaraz komp i pozostaje kontakt telefoniczny. Muszę kogoś zorganizować do odbioru Jacusia i opieki przez czas mojej nieobecności.

Dziewczyny, halo, halo - jakiś konkret! Wy macie do siebie telefony, znacie się, proszę o szybkie powiadomienie.

Jeśli uważacie, że moja propozycja nie załatwia sprawy, to śmiało piszcie, obrażać się nie będę, co z Jackiem się stanie?

Posted

Blondyn odchodzi w schronie nie ze względu na brak karmy, tylko ze względu na depresję związaną z brakiem człowieka. Dlatego uwazam, że zadne z rozwiązań Kotbezoka nie jest właściwe. Dziękuję za zainteresowanie tematem, ale pies nie może tam jechac, nawet jesli ci ludzie są super, bo 8 godz w kojcu a potem tylko suczka do towarzystwa - wierzcie mi nie rozwiązuje nam sprawy. Znam tego psa, on więdnie, bo motorem mapędowym dla niego jest tylko bliski kontakt z człowiekiem, on się na nas uwiesza z miłoscią w oczach i wisi jak długo się da. Można go miziać non stop i prędzej nam ręce odpadną niż on się znudzi.
Wiem, że ludzie z forum molosów chcę pomóc, dlatego nie gniewajcie się, że te propozycje zostały odrzucone.
My też szukamy dla niego miejsca, musi się udać, postaram się wkleić dzisiaj zdjęcia jak on wygląda naprawdę obecnie, żebyście sobie wszyscy nie mysleli, że tylko gołosłowie uprawiam z Supergogą na jego temat.
Sati i Kamila Wam również dziekuję za zainteresowanie tematem.
Im więcej nas jest tym może szybciej znajdziemy wyjście z tej patowej sytuacji.

Posted

Boję się tylko jednego - że nie zdążymy. Bo jego stan jest tragiczny. Każdy dzień może być jednym dniem za późno.

Ttosa - a może jednak Twoja propozycja - wszak miałabyś oko na jego stan, a tam siedzi samopas i tylko nasze odwiedziny - nie codziennie, bo mamy chroniczny brak czasu i możliwości - mu zostaje.
Jeśli to potwierdzasz - to może na teraz, na szybko byłoby to wyjście lepsze niż to co ma w schronie - dużo lepsze.

Posted

Gdzie dokładnie jest Jacuś? Myślałam że w poznańskim schronie...., czy moze w Swarzędzu?

A co z tą Panią Fryzjerką? Pokazywałyście jej Jacusia?

Posted

tak pokazalam, byłam tam wczoraj ale decyzji chyba nie podjela jeszcze bo nie dzwonila:shake::shake: nie chce za bardzo naciskac bo wiadomo ona tez musi chciec tego psa

Rene wklej prosze zdjecia aktualne Blondyna, to bardzo ważne!!

Posted

kolejne problemy - każdy chce dobrze,ale....Zgadzam się,że to niekoniecznie jest rozwiązanie dla Jacusia,on powinien być blisko człowieka...co robić?
potwierdzam,że opłaty transportowe na terenie kraju w razie konieczności biorę na siebie

Posted

przyznam ,ze mnie wcięło troszkę :placz: , ja do kojca --- toz to to samo , a jak nie będzie stałego domku a zima idzie.... do domu nie moge - ZAPSIONY!!!11 SZTUK!!!

A na to aby był w kojcu zimą - nie zniosę tego !!!wykluczone :placz:

jadę dzisiaj domek dla bokserki z dogo sprawdzić - nawet nie wiem co to za pies ale do mnie zadzwoniono - a ja chetnie im bym Jacusia zapodała.....ale nie moge to byłoby nie ferr :shake::shake::shake: ech.................

Posted

ale się porobiło...a ja dostępu do netu nie mam:shake: nic nie wiem...
Cioteczki jakby co dzwońcie proszę...

transport zapewniam choćby na koniec świata byle domek się znalazł...

Posted

Jeszcze nie. W stanie w jakim jest, wycieńczony - nie można go ciąć. A przedtem nie było gdzie trzymac psa po zabiegu. Nie mamy takiego miejsca a w schtronie nie dało rady. Gdyby znalazł się domek - kastrację bierzemy na siebie.

Posted

Kasia, jak znajdziesz moment chocby - błagam zajrzyj, czy Blondi zyje. Cos się denerwuje. On taki marny, taki chudy, ledwo się na nogach trzymał. Rozpacz totalna. Nie wiem, kiedy pojadę, na bank w niedziele po Rokiego, ale czy wcześniej, nie wiem. Może uda Ci się choc sprawdzić, czy jest i jak się ma.

Posted

sati napisał(a):
Szykujcie transport do Lublińca......ma najlepszy tymczas na dzień dzisiejszy:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy:evil_lol::evil_lol:
bravo Sati!!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...