Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 54
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[LEFT]Miałam identycznego tymczasowicza,tzn po wypadku,nawet tam samo rudy.
Po 1 nie bandażować chyba,że sam wet tak doradzi ale sądząc po tej ranie wątpię. Tu jest "mięcho" na wierzchu,to musi oddychać,trzeba będzie to utrzymywać w czystości i bardzo tego pilnować.
Po 2 koniecznie rtg,łapa może być złamana. Wtedy konieczne pewnie będzie gwoździowanie bo gipsu sie tu nie założy.
Dziwne,że nie dostał nic przeciw wstrząsowego,to powinno być zrobione na pierwszym miejscu.
Koniecznie zmieńcie weta.
Nie chce was straszyć ale jeśli jest złamanie to leczenie będzie kosztowne. W tym momencie priorytetem jest rana. Złamanie jeśli jest od biedy może poczekać kilka dni. Rana musi być czysta,cały czas. Mój rudzielec poza złamaniem i brakiem skóry (jak w tym przypadku) miał też rozwalone oko, czyszczenie i zakrapianie co 2 h przez całą dobę przez ok 3 tyg. Tą ranę powinnyście potraktować podobnie. Chyba,że wet wpadnie na lepszy pomysł ale wątpię.
Trzymam kciuki za kiciusia.

Ps. Mój kotek tymczasowy po długotrwałym leczeniu i gwoździowaniu trafił do wspaniałego DS w którym jest bardzo szczęśliwy. Mam nadzieje,że ta historia skończy się tak samo!
[/LEFT]

Posted

Teraz już nie stosuje się tzw. wietrzenia ran, bowiem w ten sposób goją się bardzo źle i narażone są na bakterie, które mają bardzo ułatwiony dostęp. Są już opatrunki zabijające bakterie i gojące, mało jeszcze niestety używane przez wetów. Na szczęście emdziolek już je zna;) i oby takie wariant leczenia został wybrany- sukces gwarantowany.

Czekamy na wieści o zdrowiu Kubusia

Posted

Ja tylko mówię ze swojego doświadczenia:evil_lol: Mój tymczas miał zdecydowanie wietrzone rany tyle,że jego wyglądały lepiej. Skóra była zdarta ale nie do mięcha a już na pewno nie tak jak tu tylko mniejszymi fragmentami.
W każdym razie z tym nie było problemu,pięknie sie goiło. Gorzej było z nogą bo była niefajnie złamana ale po gwoździowaniu kotek chodzi normalnie ma tylko czasem problem z utrzymaniem równowagi bo nie jest już 100% sprawny a do tego ma ok 8 lat więc regeneruje się ciut gorzej.
Myślałam,że piszecie o zwykłych opatrunkach i się wystraszyłam. Ale widzę,że wszystko pod kontrolą.
Mój tymczasowicz wyglądał strasznie i był w złym stanie,teraz wygląda tak ( w nowym domu):

Mam nadzieje,że Was to trochę pocieszy i da nadzieje.

Posted

[LEFT]Prawda :) I jaki podobny do Kubusia. Dlatego mam nadzieje,że Kubusiowi też dopisze szczęście,leczenie przyniesie fantastyczny efekt i trafi do tak wspaniałego domu jak mój były tymczasowicz Lisek.
Będę śledziła wątek i mocno trzymała kciuki za Kubusia!
[/LEFT]

Posted

Jestem dorywczo na necie.

Wiec tak :
Pojechałam wczoraj z Kubusiem do weta. Pan Socik obejrzał rane dokładnie, powiedział ze kawał skóry jest jużmartwy i bedzie trzeba go usunać. Podał kroplówkę antybiotyki, dokładnie wyczyścił ranę, wyciął martwe tkanki.
Co do diagnozy:
Obrażenia jak widać są duże i stanowią duze zagrożenie dla życia. Mięśnie biodrowe są na wierzchu a skóra obok zaczyna obmierać wiec jest zagrozenie zeby mięśnie nie zaczeły obmierać.
Kubuś jest "wiórem" kota, jest staasznie odwodniony, musimy mu wode dawać na siłe - jeść też bo nie chce. Wygląda jakby sie poddał...
Co do rokowań - jeżeli martwica nei wda się w mięśnie to kociak napewno zyc będzie, nie jestemy pewni co do tych jego łapek, kości długie są całe, ale żeby wiedziec co z nim dokładnie jest bedzie trzeba fo prześwietlić. Ale teraz największe zagrozenie stanowią te rany wiec narazie nimi trzeba sie zająć.
Czekam na mokre opartunki od Myszy1 , są one koniecznie potrzebne, na szczęście EZRA z miau przywiozła kołnierz wiec mamy pewnosć ze Kuba nie rozchrani sobie gorzej tej rany niż już ma.

Zaraz do niego ide, trzeba bedzie go znowu nakarmic i napoić, przemyć rany itp.
Napisze po południu i wstawie foty.

Posted

boziu jaki biedny:shake:az sie serce kroi ze musi tyle sie nacierpiec,ale mam wielka nadzieje ze sie uda go uratowac:lol:jest pod opieka emdziolka takze wszystko bedzie dobrze:loveu::loveu::loveu:buziaki wielkie,trzymam kciuki:p

Posted

Mój kochany Kubuś. Mieszkałam z nim kilka dni i strasznie sie do niego przyzwyczaiłam. Jak dowiedziałąm sie, że odeszłd to łzy same do oczu napłyneły. Ale dobrze, że już się nie męczy. Dziękuję tylko temu na górze, że go znalażłam z koleżanką i mu pomogłyśmy, bo gdyby tamtentyu nie przechodziłyśmy umarłby samotnie. Niech teraz mój aniołeczek biega szczęśliwie za TM [']['][']

Dziewczyny nadal potrzebna jest nam pomoc, bo musimy opłacic weta

Posted

[quote name='emdziolek']
Dzisiaj koło godz 14 znalazłam z koleżanką na poboczku kotkaTakie małe sprostowanie: Ja z koleżanką;)


Emi, naprawdę nie wiadomo dlaczego kotek zmarł? Bo bardzo mnie i Ewelinę to ciekawi, bo wydawałoby się, że raczej mu się polepsza niż pogarsza.

Posted

[quote name='Izabela124.']Takie małe sprostowanie: Ja z koleżanką;)


Emi, naprawdę nie wiadomo dlaczego kotek zmarł? Bo bardzo mnie i Ewelinę to ciekawi, bo wydawałoby się, że raczej mu się polepsza niż pogarsza.

Ale szczegółowa jesteś, chodzi o to ze ty go znalazłaś ale ja przy tym byłam . Zreszta jaka róznica.

Kotek zmarł z wycieńczenia .

Posted

[quote name='emdziolek']Ale szczegółowa jesteś, chodzi o to ze ty go znalazłaś ale ja przy tym byłam . Zreszta jaka róznica.

Kotek zmarł z wycieńczenia .Tu nie chodzi o szczegółowośc;) Tylko wyszło na to, że ja I Ewelina wogle nie brałyśmy udziału w całej akcji, a przecież gdyby nie my to wogle bys o niczym nie wiedziała, a Kubuś, by umarł na ulicy beż żadnej pomocy;) Ja tu nie mam zamiaru z nikim się kłócic, ale taka jest prawda:pOdrobina dobrej chęci jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła, przynajmniej tak myslę. A wypytuje się tak o Kubusia, bo przez kilka dni z nim mieszkałam i bardzo się do niego przyzwyczaiłam, tak samo Ewelina, jak go oddałyśmy do drugiego domu tymczasowego to miałysmy wyrzuty sumienia, że nie będziemy się mogły już nim zajmowac:shake: A tu nagle takie wieści, że on nie żyje. Niech moje maleństwo biega szczęśliwe za TM i juz nie cierpi [']['][']

Eot;)

Posted

Pytam, bo pisałaś o tej opiece weta- przemył mu ranę za 110 zł i tyle i tak sobie myslę, że ich opieka pozostawia wiele do zyczenia.
No ale to juz mu zycia nie zwróci.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...