Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzwoniła do mnie dziewczyna z Zagórza, która na cmentarzu znalazła małego kota, podobno ma już otwarte oczy, ale jest wyczerpany. Ona go nie może wziąć, bo ma dwa psy. Czy jest jakiś dom tymczasowy dla kotków, który by go mógł wziąć?

Posted

Pani z Trzebini od dwunastu kociąt do tej pory nie odezwała się.

Rudasek Ludwiczek zamieszkał dziś w Trzebini.

Kamilkowi, Lewkowi i Onyksowi mimo leczenia pogorszyło się z kichaniem i oczkami- od dziś zamieszkały u mnie. Były dziś u wetki- trzeba było zmienić antybiotyk i krople do oczu.

Mariolce i Ninie (tej jeszcze nie znacie- siostra Towdiego i Ludwiczka) kroją sie domy w Krakowie- co z tego będzie- zobaczymy.

Skontaktowała się ze mną pani, która pracuje przy Oświęcimskiej w Chrzanowie, w bazie transportowej- jest tam SIEDEM kociąt- od dwóch kotek po zmarłej właścicielce z sąsiedztwa, do których rodzina się nie przyznaje, nie karmi, i przyszły za jedzonkiem do firmy. W ubiegłym roku pracownikom udało się rozdać kociaki, w tym roku ciężej. Zawiozłam tam dziś klatkę-łapkę- maluchy po złapaniu będą w zamkniętym pomieszczeniu w celu oswojenia- nie wiem na ile się to uda, pani, ktora je zgłosiła ogłasza je. Kotki do sterylki- zajmę się tym, pertraktacje trwają.

U mnie stan: małych 22, dużych 4
W domu wygląda to tak: :roll::roll::roll:
Piętro: 1. pokój- Szafirek.
2. mieszkanie dzadka- Balbin
Parter:.1.pokój- 10szt.: kotka z Zagórza +Tosia, Maczek, Kredka ,Lili, Margot, dwa z elektrowni: Nina i Kleofas (rodzeństwo Towdiego i Ludwiczka, którzy już znaleźli domy, zdrowe z epizodami biegunki- sytuacja opanowana) + Ajka i Mariolka (rodzeństwo Maksika i Olinki, trzebińske, z rowu- zdrowe).
2.pokój- 5 szt.: kotka z elektrowni + cztery maluchy wyrzucone pod śmietnik na Niepodległości w Chrzanowie- zdrowe.
3. pokój- 6 szt.- kociaki krzeszowickie (jeden z siódemki znalazł już dom)- prawie zdrowe, leczymy tylko świerzba w uszkach.
Piwnica- od dziś- trójka z Płok (Marsik znalazł już dom)- z calici- leczymy się.

Mam wrażenie, że mój dom jest z gumy...he, he :razz:

Posted

Malgos ja i tak sie w tym nie lapie, dobrze ze Ty masz glowe zeby je wszystkie po imieniu spamietac. Ale moze gdyby byly u mnie tez bym potrafila jednak tylko z opisu szybko sie gubie. Cale szczescie ze nie mamy tylu psow pod opieka bo bym nie nadazyla. Ja tez mam wrazenie ze Twoj dom jest z gumy. Wiecj przybywa niz ubywa.

Posted

Jestem pełna podziwu Malgos!

Chyba miałabym DT dla kotka z cmentarza, ale u osób która nigdy nie miały kota - więc jego stan musiałby być stablilny, bo w przypadku problemów nie poradzą sobie.

Posted

Kotek cmentarny z Zagórza był bardzo wycieńczony, wychłodzony, a chudy jest tak, że czuć mu wszystkie kostki. Kilkutygodniowe maleństwo. Szybko zabraliśmy go do weta, a że przyjmowała dr Kozikowska to był straszny tłum. Ale akurat czekały na wejście do środka panie Rawickie i wzięły nas ze sobą. Termometr pokazał 36,2 stopnie, a to już i tak było po leżeniu na termoforze (bo akurat malgos też była w lecznicy z Kamilkiem, Nyksiem i Lewkiem więc użyczyła). Kociątko - chłopczyk, dostał od razu podskórnie glukozę. Na razie nie wiadomo czy coś więcej mu dolega poza wycieńczeniem i odwodnieniem. Mam nadzieję, że to tylko to... Dostał wenflon do łapki i polecenie żeby co kilka godzin podawać mu ogrzaną glukozę. Dr Kozikowska nie pozwoliła żeby go dostawić do kotki z małymi na karmienie ale pani Helena umie odciągać mleko więc będzie go karmiła z butelki. Za kilka dni, jak kociątko dojdzie do siebie i nie będzie potrzebowało fachowej i ciągłej opieki to możemy go zabrać do DT.

Posted

Mariolka zamieszkała dziś w Krakowie- i tak, z czterech kociąt z rowu domu szuka jeszcze tylko Ajka.

Z Kamilkowym oczkiem jest źle- na tyle, że nie wiem czy uda się je uratować.
Mimo leczenia cała trójka z Płok ma się nie najlepiej- przestały jeść, bo mają nadżerki na językach (kurczę, dożarty ten wirus!).
Lewek jest od wczoraj na kroplówkach, pozostała dwójka- od dzisiaj. Jest bardzo nieciekawie :-(
A ja idąc do nich przebieram się, wracając znów się przebieram i dezynfekuję, żeby nie przenieść wirusa do reszty- to byłoby straszne :-(

Posted

Malgos, a może już mają niektóre ze zdrowych kociąt 8 tygodni i można by je było zaszczepić? Nowi właściciele zwróciliby koszty przy adopcji, a maluszki byłyby bezpieczniejsze? Może warto spytać dr Kozikowskiej czy to by miało sens?

Posted

Hanek, oczywiście, że masz rację.
Czekałam tylko na dziaiejszy dzień, bo nie wiedziałam do końca które kotki powędrują do nowych domów.Część jest gotowa do szczepienia, ale zawsze lepiej, jeśli zdążą znaleźć się w nowych domach i będą już tam zaszczepione- gdy okres obniżonej odporności po szczepieniu przypadnie na czas, kiedy nie będą już w większej grupie, gdzie zawsze coś się może przyplątać.

Dzisiaj w nowych domach zamieszkały:

Kredka- w Ostrężnicy (nie mam dobrych doświadczeń w wydawaniu kotów na wieś, ale ten dom zapowiada się w porządku)

Tosia i Lili- dwie siostrzyczki- razem-u bardzo sympatycznej rodzinki w Witanowicach k/Wadowic. Będą miały towarzystwo-dwa pieski i długowłosą piękną kotkę. Dziś je zawiozłam.

Lewek, Kamilek i Nyksio- stabilnie,ale na kroplówkach. Co zostało z oczka Kamilka- dowiemy się, gdy zacznie je być widać. Na razie strasznie opuchnięte. Dostają do oczków azyter- antybiotyk, corneregel plus linco, catosal, duphalyte,interferon- myślę, że wszystko, co trzeba.

Wczoraj zaczęła wymiotować jedna z kotek krzeszowickich, oczywiście równocześnie przestala jeść, a i qoopal też jakiś nieciekawy- śluzowaty. Zaraz dostanie kroplówkę, bo przez cały dzień zdążyłam obsłużyć tylko trzy "kroplówkowce" z calici.

Uff, siedem światów... Padam...

Posted

Kotek z cmentarza w Zagórzu już lepszy.

Przedwczoraj zabrałyśmy z IKA&SONIA bezdomnego kotka z warsztatu w Trzebini. Wet go odrobaczył i ocenił na 3 miesiące. Kocurek był bardzo brudny i usmarowany. Wykąpaliśmy go i razem z Kasiek_ona przewiozłyśmy na DT do Ariadny.

Dzisiaj Tomek jechał do swoich rodziców do Jastrzębia, po drodze zawiózł młodego kosa do Mikołowa do Leśnego Pogotowia (kilka dni temu znalazła go Ariadna, był osłabiony, jeszcze nie ma wszystkich piór w ogonie i nie umie sam jeść). Ledwo Tomek wysiadł z auta przed blokiem w Jastrzębiu to znalazł na parkingu maleńkiego kotka porzuconego pod krzakami, w plastikowym pudelku wyścielonym podkoszulkiem. Kocurek około 2 tygodniowy, ma już prawie całkiem otwarte oczy. Wetka w Jastrzębiu dała mu glukozę i Tomek wrócił z nim do Brzeszcza, gdzie z tatą przejęliśmy koteczka. Niestety Nadinka go nie przyjęła. Jej dzieci mają już 10 tygodni i chyba to za duża różnica dla niej do przeskoczenia i pokarmu też już chyba nie ma wystarczająco dużo. Wylizała go na powitanie i tak fajnie zagadywała (jak do swoich dzieci) i byliśmy dobrej myśli, nawet chwilę ją possał. Ale potem zaczęła się denerwować, fuczała na niego. Potem odeszła i już nie reagowała na jego miauczenie tylko schowała się pod szafą. Pani Rawicka ma u siebie kotkę z kociakami właśnie w jego wieku, zgodziła się spróbować go do niej dostawić. Mogłam podjąć próbę sztucznego karmienia ale kierując się dobrem kota wybrałam odwiezienie go i dostawienie do tej karmiącej kotki. No i udało się, przyjęła go jak swojego i karmi :)

[B]Żeby było jasne:
ja nie jestem w Zarządzie Fundacji więc to, że ja zawiozłam kotki do pani Rawickiej nie oznacza, że fundacja z nią współpracuje. Fundacyjny jest obecnie tylko kotek u Ariadny! Jednakże nie oznacza to, że nie mogę napisać na forum o dwóch pozostałych kotkach albo kryć się z tym gdzie podjęłam decyzję je umieścić. Tytuł wątku jest jednoznaczny: chrzanowskie i proanimalsowe.
[/B]

Posted

Brawo, Hanek :-)


Dziś w nocy odeszła koteczka Axi z kotków krzeszowickich :-(
[IMG]http://images50.fotosik.pl/311/da70b42246f2ea70med.jpg[/IMG]

Cała choroba trwała trzy dni- prawdopodobnie był to FIP. Pierwszego dnia wymiotowała, przestała jeść, pobiegłam do weta. Następnego dnia malutka była bardzo słaba. Wczoraj jej brzuszek zrobił się ewidentnie FIPowy- kocinka chudła, a brzuch coraz większy. Dziś rano już nie żyła.

Piątka maluchów ze zdrowego stada została wzoraj zaszczepiona i odwieziona razem z kotką- przybraną matką do "izolatki". Mam do dyspozycji nieduże, puste pomieszczenie z oknem, gdzie czasem- rzadko- przechowuję koty na krótki czas, aby odizolować je od innych. Tym sposobem ocaleli jesienią Wituś i Barbik, gdy zostali interwencyjnie zaszczepieni, a w domu szalała pankeukopenia. Tam maluchy będą bezpieczniejsze.

Kolejna krzezszowicka koteczka od dziś podejrzana. Nie ma apetytu, siedzi pokurczona. Oby nie to samo co Axi.

Nyksio, Kamilek i Lewek- kroplówek cd. Jedzonko zaledwie wąchają (i tak sukces!), bo zatkane obsmarkane nosy i nadżerki na jęzorkach nie pozwalają jeść. Strasznie chlopaki chudziutkie i poklejone, obraz nędzy i rozpaczy. Zobaczymy co dalej.

Posted

Ten FIP jest przerażający, oby reszta maluszków krzeszowickich okazała się bardziej odporna niż biedna Axi...[B]

Malgos[/B], [B]Kasiek_ona[/B] - a ten straszny wypadek wczorajszy? To była kotka czy kocurek?

[B]Ada-jeje[/B] - czyli gmina Babice nie ma umowy z żadnym weterynarzem na pomoc w razie potrącenia?

Lady: [url]http://proanimals.org/zwierze/361/lady/[/url] została wykastrowana w piątek.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...