hanek Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Ula, Gosia - w ciągu kilku najblizszych dni powinnam sie wyrobic z aktualizacja stronki, niestety nie radze sobie ostatnio z ogarnieciem wszystkiego.
Kinya Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Ja tylko chciałam zapytać o kotki porzucone przez kocicę ze zranionym bokiem. Temat nadałam ja, przepraszam, ale o to mnie poproszono, bo z Krakowa tylko tyle można było zrobić. Teraz chciałabym się dowiedzieć co z kociakami, gdzie i pod czyją opieką przebywają. I dlaczego skoro było ich 5 jest mowa o 4? Nie przeżył któryś? Jeżeli z jakichś względów ktoś kto może mi udzielić informacji nie chce tego robić na forum to bardzo proszę o pw (zaraz wyczyszczę zapchaną skrzynkę). Chodzi mi tylko o wiadomości o kotkach, nic innego.
malgos Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Kotki- cztery, bo tyle przyniosły dzieci do lecznicy i takie info z lecznicy dostałam (nie wiedziałam, że była mowa o pięciu, ale zapytam jutro) mają najwyżej trzy tygodnie, nie potrafią jeszcze samodzielnie jeść. Wzięłam je dziś rano. Nie są u mnie, ale pod opieką pani, która ma u siebie mamkę (mamka przyjęła maluchy, wylizuje je i karmi). Samą koteczkę- ich mamę, z wyrwanym bokiem, przyniosły dziś wieczorem do lecznicy również dzieci, nie pani Beata, której niby Ada-jeje "zleciła" zajęcie się tematem. Koteczka ma oderwaną skórę na boku, rana jest zaschnięta (dwu- trzydniowa), więc skóry nie da się już przyszyć, trzeba ją wyciąć. Koteczka miała być jeszcze dziś operowana. Na szczęście, gdy dzieci ją przyniosły- na poczekalni w lecznicy akurat była pani, pod której opieką są maluchy. Jutro rano odbierze kotkę i mama dołączy do dzieci.
malgos Posted September 11, 2009 Posted September 11, 2009 "Przyjemności" juz były (w poprzednim poście)- teraz czas na obowiązki :-) Kinya napisał(a):I dlaczego skoro było ich 5 jest mowa o 4? Nie przeżył któryś? Zrobiłam dziś śledztwo w sprawie zaginionego, piątego malucha. To prawda, kotków było pięć. Co się stało z piątym? Od dzieci, które zaniosły kotki, a pózniej kotkę-matkę do lecznicy dowiedziałam się, że jednego małego wzięła w tym samym dniu jakaś dziewczynka z tego osiedla. Dotarłam do dziewczynki. Tak, wzięła go, karmiła go strzykawką, ale był u nich tylko jeden dzień, bo mama na kotka się nie zgodziła i przekazała go swojej mamie, ktora mieszka niedaleko i dziadek wczoraj oddał go do lecznicy. Dzwonię do lecznicy: na żadnej ze zmian nikt nie przyniósł małego kotka. Rozmawiam z matką tej dziewczynki: Tak, oddałam go mamie, bo mąż się nie zgodził, a mama wyjechała, ale przed wyjazdem oddała go jednej pani z Orkana, która ma już jedną kotkę i odchowa małego, bo dziadkowie też nie mogli go zatrzymać. Matka dziewczynki nie może zadzwonić do swojej mamy żeby zapytać gdzie dokładnie jest kocię, bo tam nie ma zasięgu, a mama wróci w poniedzialek :roll: Dowiem się gdzie jest, choćby nie wiem co, będę ją nękać, dopóki nie będę pewna jego losu :angryy:
malgos Posted September 11, 2009 Posted September 11, 2009 Ada-jeje napisał(a):nie mam nic przeciwko temu jezeli malgos zechce za zebrana kase kupic karme na fakture. malgos zechce kupić karmę na fakturę. Na kogo ma być faktura i na jaką kwotę? Proszę o podanie dokładnej sumy. Dorixx, bardzo dziękuję :loveu:
Ada-jeje Posted September 11, 2009 Posted September 11, 2009 Faktura jak wiesz ma byc wystawiona na Fundacje na kwote 95 zl.
malgos Posted September 11, 2009 Posted September 11, 2009 Dziękuję za informację. BTW, słowo "fundacja" jest rzeczownikiem pospolitym i nie ma potrzeby pisać go z dużej litery. Inaczej sprawa się ma z "Fundacja Pro Animals- Na Pomoc Zwierzętom" (:roll: :lol: ;)) To już nazwa własna i pisze się ją wielką literą.
Ulaa Posted September 29, 2009 Author Posted September 29, 2009 Prosiłam moda Piankę, by usunęła spór. Nie było innej możliwości aby ponownie otworzyć wątek bez "posprzątania", nie wolno także założyć nowego. Zatem - jako założycielka - proszę o uszanowanie tematyki wątku wyłącznie dla spraw kiciusiów (wszystkich chrzanowskich - nie tylko fundacyjnych). Panią "Iwona77" także. Te sprawy można załatwiać inaczej. ;) PS. A moje kociaki nadal nie wydane... :roll:
malgos Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 Dzidek, Tupcio , Bufi i Pixel już nie szukają nowych domków :-( Może znalazły- za Tęczowym Mostem. Jeżeli tam są jakies domki... Wszystkie umarły na panleukopenię. Chłopaki -Bufi i Tupek odeszli bardzo szybko- ich organizmy, zmęczone walką z kocim katarem nawet nie podjęły walki z wirusem. Pokonanie ich, od pierwszych objawów, zajęło mu tylko kilkanaście godzin. Pierwszy, w niedzielę, odszedł Dzidek ...zaraz potem Tupek
Iwona77 Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 A czy Dzidek to ten łobuziak co mi się tak spodobał? :-( ta choroba jest okropna, takie piękne i zdrowe kotki:-(
malgos Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 ... w poniedziałek Bufi Pixel próbował walczyć. Niestety nie udało się... Odszedł w nocy z poniedziałku na wtorek... We wtorek odszedl jeszcze jeden maluszek- Pik Pok. Był u nas krótko, nie zdążył być ogłaszany. Miał pecha... znalazł domek, ale wrocił do nas po tygodniu... na dwa dni przed wybuchem epidemii :-( Został po nim tylko ślad- kilka zdjęć...
IKA & SONIA Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 :-(:-(:-( śmierć zebrała kolejne plony ... Śpijcie spokojnie maluszki [*] [*] [*]
malgos Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 O życie walczą jeszcze Jerry i Tomuś ...dziś wydaje się, że wszystko już idzie ku dobremu. Jerry walczy dodatkowo z zakażeniem i ropniem, ktory zrobił się w miejscu, gdzie był założony wenflon (do tej pory dostaje kroplówki, ale wenflon ma zalożony na drugiej łapce) Jako jedyna z tego stada odporna okazała się czarna koteczka Polly. Teraz już wiem jak wygląda prawdziwa, zjadliwa panleukopenia. Zgarnia po drodze wszystko, wymioty są krwawe, koopki- sama krew. Nie ma litości, przetrwają tylko najsilniejsi. Można być wyposażonym w całą baterię leków i kroplówek- a nie można zrobić nic...:-( Szczepić, szczepić, szczepić...
Ada-jeje Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 O matko, tegoroczne zniwo smierci :-(w psach i kotach jest bardzo smutne.:-(
Iwona77 Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 Trzymam kciuki za nie, oby chociaż im się udało:-(
hanek Posted September 30, 2009 Posted September 30, 2009 Koniecznie trzeba szczepić wszystkie trafiające do nas maluszki (psie i kocie), nie można czekać aż zrobią to nowi właściciele. Musimy o tym pamiętać. Jerry, Tomuś - nie dajcie się. Polly - tak trzymaj. Dzidek, Bufi, Tupcio, Pixel, Pik Pok [*]
Ulaa Posted October 1, 2009 Author Posted October 1, 2009 o Boże to straszne... Malgos wspolczuje :-( Stracic tyle maluszkow w tak krotkim czasie, nawet nie wyobrazam sobie jak musieliscie sie czuc... Bezsilnosc jest chyba najgorsza rzecza... "Moj" Rudasek-Garfieldek tez odszedl na Panleukopenie, mimo, ze byl doroslym kotem... nie wierzylam wowczas, ze jakas choroba moze tak szybko zabrac zwierzaka... Zanim zdazy sie cokolwiek zrobic :-( Spijcie koteczki [*]...
malgos Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Iwona77 napisał(a):A czy Dzidek to ten łobuziak co mi się tak spodobał? To była Hefi, już w domku daaawno :-) Ozdrowieńcy dziś lepiej- zaczynają interesować się jedzonkiem (na razie głównie wąchają). To ich szósty dzień na kroplówkach, trzeci dzień dostają conwalescence strzykawką. Wychodzą na prostą, ale z każdego została połowa kota- same kostki sterczą :-(
malgos Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Ulaa napisał(a):"Moj" Rudasek-Garfieldek tez odszedl na Panleukopenie, mimo, ze byl doroslym kotem... nie wierzylam wowczas, ze jakas choroba moze tak szybko zabrac zwierzaka... Zanim zdazy sie cokolwiek zrobic :-( Właśnie- pamiętam i Garfielda i mojego Cecylka, dlatego szybko miały podane leki i kroplówki- wszystko na nic. To wirus- jeśli organizm sam nie zawalczy, medycyna nic nie zdziała, może tylko wesprzeć walkę.
Iwona77 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Bardzo się cieszę bo w tej małej się wręcz zakochałam:-) Super, że zdrowieją:-) wydaje mi się, że teraz będą bardzo wrażliwe i poddatne na inne choroby przez jakiś czas:-( Spytałaś może weterynarza jak skutecznie usunąć wirusa z domu tak byś mogła przyjmować nie szczepione kotki ? ciekawa jestem co ci poradził i czy wogóle można się go szybko pozbyć z domu
Ulaa Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Malgos czy u Ciebie jest mój transporterek? (niebiesko-szary, z okrągłym "tyłkiem" ;) )
malgos Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 Tak, ale muszę go dokładnie odkazić, bo jest z panleukopenią. Potrzebny już?
malgos Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 W Chrzanowie, na ul. 29 listopada, przy skrzyżowaniu z ul. Słoneczną na pomoc czekają dwa małe kotki, dzieci półdzikiej kotki. Mają 6-7 tygodni i koci katar. Nie przetrwają zimy... Może dałoby się im jakoś pomóc? Również w Chrzanowie, na działkach w Stelli jest ok. dwunastu 3-4 miesięcznych kociaków. Pewno połowa z nich nie przeżyje zimy. Teraz jeszcze mają szansę... Czy ktoś może im dać DT ? Albo może pomóc wysterylizować matki?
hanek Posted October 5, 2009 Posted October 5, 2009 Możemy pożyczyć klatkę łapkę tylko jest potrzebny ktoś kto czynnie spróbuje złapać te matki ze Stelli i zanieść do sterylizacji. Jest ktoś chętny? Co do finansowania, to może z UM by się udało coś wyrwać na ten cel.
Recommended Posts