Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

DT, o którym pisałam nie wie, czy ma czekać dalej na kotka, bo "jakaś dziewczyna" ;) dzwoniła, że odezwie się i do tej pory nic, a minęło już kilka dni.

Posted

hanek napisał(a):

Malgos, Kasiek_ona - a ten straszny wypadek wczorajszy? To była kotka czy kocurek?


To był kocurek, biało bury. Miał połamaną miednicę, prwadopodobnie uszkodzomy też kręgosłup i wielką dziurę w okolicy odbytu. Tam i na ogonie tysiące muszych jaj. Oprócz tego wet stwierdził niedokrwistość.

U podejrzanej wczoraj czarnej koteczki z Krzeszowic okazało się ropne zapalenie uszu i nadżerki na języku. Się leczy.

Posted

Ulaa - czy oni są na pewno zdecydowani żeby dać DT kotu?
Po rozmowie z tym panem (co nieco słyszałam bo IKA&SONIA dzwoniła przy mnie) odniosłam wrażenie, że to jest wpychanie im kotka na siłę. IKA pytała czy przyjmą kociaka 3 miesięcznego, a on zaczął wymieniać przeszkody (że ich nie ma w domu ciągle, że dziecko za małe). Ariadna przyjęła tego kotka.
Jeżeli jednak są zdecydowani to byłby taki kandydat: 8 miesięczny kocurek z Partyzantów w Trzebini Sierszy, na pewno ma świerzb w uszach bo wszystkie koty stamtąd mają, dziki nie jest, ale nie wiem jak z kuwetą bo on głównie po polu chodzi.

Posted

Byłby jeszcze jeden kandydat.
Wczoraj, gdy jechałyśmy z Kasiek przez Zagórze w pewnym momencie musiałyśmy się zatrzymać, bo na środku ulicy bawiły się w najlepsze dwa koty- duży i mały. Gdy wyszłam z samochodu- uciekły za pobliskie ogrodzenie. Za chwilę z domu wyszedł jakiś człowiek, ale nie mogłam się z nim zbytnio dogadać (był niemową), wyszła natomiast do bramki sąsiadka z naprzeciwka. Zapytałam czyje to koty- niczyje, ale większość czasu spędzają u niej na podwórku. Ile ich jest? Cztery, czasem pięć, ostatnio są jeszcze jakieś małe. Chciałam złapać tego malucha, ale uciekł w stertę drewna na sąsiednim ogrodzie.

Może jakiś DT się nad nim zlituje zanim skończy pod kołami?

Bardzo możliwe, że ten potrącony,wczoraj uśpiony kocurek pochodził właśnie z tej grupy kotów- to było bardzo niedaleko. Jutro będę mieć klatkę- łapkę, mogę spróbować go złapać.

Posted

hanek napisał(a):
Ulaa - czy oni są na pewno zdecydowani żeby dać DT kotu?
Po rozmowie z tym panem (co nieco słyszałam bo IKA&SONIA dzwoniła przy mnie) odniosłam wrażenie, że to jest wpychanie im kotka na siłę. IKA pytała czy przyjmą kociaka 3 miesięcznego, a on zaczął wymieniać przeszkody (że ich nie ma w domu ciągle, że dziecko za małe). Ariadna przyjęła tego kotka.
Jeżeli jednak są zdecydowani to byłby taki kandydat: 8 miesięczny kocurek z Partyzantów w Trzebini Sierszy, na pewno ma świerzb w uszach bo wszystkie koty stamtąd mają, dziki nie jest, ale nie wiem jak z kuwetą bo on głównie po polu chodzi.


Widocznie chciał uprzedzić, jak wygląda sytuacja.
To dość specyficzni ludzie ;) ale można na nich liczyć - tyle, że nie mieli nigdy kota i nie do końca też wiedzą czego się spodziewać - dlatego pisałam o tym stabilnym stanie kota.
To tak awaryjnie... gdyby nie było nic innego.

Posted

Lewek http://proanimals.org/zwierze/357/lew/,
Kamilek http://proanimals.org/zwierze/360/kamilek/
i Nyksio http://proanimals.org/zwierze/358/onyks/
byli wczoraj konsultowani w Theriosie w Myślenicach, bo ich nieciekawy stan niebezpiecznie się przedłużał, nie było widać poprawy. Mają furę nowych leków i wskazówki, do których dostosowanie się zajmuje jak nic pełną dniówkę. Dzisiaj wydają się trochę silniejsze i trochę mniej zasmarkane, ale oczka bardzo biedne, i mimo wszystkich leków dziś Nyksiowi spuchło prawe oczko, chociaż wczoraj było jeszcze w porządku :-(

Szafirek pojechał dziś do Rybnika.

Zaszczepiona piątka w izolatce bryka jak nakręcona- dobrze zniosły szczepienie, wydaje się być wszystko OK.

Koteczka krzeszowicka z ropą w uszach powoli wychodzi na prostą- już je.
Wczoraj zaniemogła kolejna koteczka z tej grupy- miała temperaturę, środki zaradcze chyba przerwaly jakąś infekcję, bo dziś już żywsza.

  • Upvote 1
Posted

Niestety oczko Kamilka na pewno nie przetrwało. Teraz ważne, żeby Kamilek przetrwał, a ja przy nich ;) Nie widzę jakiejś spektakularnej poprawy, któż to wie, co będzie dalej.
Na niekorzyść chłopaków przemawia fakt, że są razem i zarażają się wzajemnie. Tym trudniej będzie się pozbyć tego dziadostwa.
Pokazywałam kociaki również w Oświęcimiu- wet stwierdził, że zacząłby od testów na białaczkę i FIV. Dlaczego jedne zdrowieją z tego po dwóch dniach leczenia, a inne jakoś nie mogą sobie poradzić, chociaż staje się na głowie? Z kotami to nigdy nic nie wiadomo :roll:

Jedna z dwóch kotek z Oświęcimskiej została w poniedziałek wysterylizowana, przechowałam ją do dziś i wieczorem wróciła na swoje miejsce- bardzo źle znosiła zamknięcie, a o złapaniu jej w pomieszczeniu bez jego kompletnej demolki nie było nawet mowy. Podjadę tam jutro i zostawię opiekunowi tabletki, bo jeszcze jeden zastrzyk raczej nie wchodzi w grę. Została tam jeszcze jedna kotka.
Wiosennych kociaków od obu kotek było siedem. Sześć udalo się złapać przy pomocy klatki, jeden zdążył zniknąć, dwa znalazy już dom, cztery czekają. Może cyknę jutro jakieś fotki.

Posted

IKA & SONIA napisał(a):
Dla Nyksia wpłynęło dzisiaj 25 zł od pana Jakuba D. z Rybnika. Dziękujemy serdecznie :)


A to niespodzianka, wielkie dzięki od Nyksia!
Biedaczek teraz najsłabszy, najmniejszy, zaatakowane oczko w strasznym stanie, słabiutki :-(

Natomiast Kamilek, po dwóch tygodniach niejedzenia (wszystkie od dwóch tygodni są na kroplówkach + karmienie strzykawką) wczoraj zaczął sam jeść! Oczko, koloru brudnoróżowo-bordowego będzie najprawdopodobniej do usunięcia, ale od wczoraj tyle w nim życia, że już nie obawiam się o niego. Brak oczka zupełnie mu nie przeszkadza, bawi się i zaczepia resztę.

Lewek jeszcze nie je sam, troszką powącha, coś tam liźnie, dalej na strzykawce. Wychodzi z tego paskudztwa z jednym zamglonym oczkiem, ale chyba gorzej już nie będzie. W ogóle- Lewek jest przekochanym kociakiem. Ma tyle ufności i cierpliwości, że takiego kota jeszcze nie spotkałam. W tej chorobie jest niesamowity.

Posted

Na dziś dobra wiadomość to taka, że i Lewek i Nyksio zaczęli jeść!

Niestety jest i zła. Gdy zobaczyłam dziś oczka Nyksia- przeraziłam się. Wyglądały na opuchnięte, tymczasem okazało się, że pojawiły się tam jakieś dziwne zrosty. Nyksio i reszta bandy są umówieni na jutro w Arce u dra Stefanowicza.

Posted

Malgos, daj znać jakie są diagnozy co do oczek.

Wczoraj Kasiek_ona odebrała z lecznicy w Oświęcimiu fakturę za tego potrąconego kocurka z Zagórza - 75 zł.

Wczoraj nowy właściciel Liska znalazł na łące koło Cmentarza Żydowskiego w Chrzanowie pudełko z dwoma kotkami. Odrobaczył je w lecznicy. Kotek i kotka mają około 3 miesięcy, kocurka weźmie Ariadna na DT, a na kotka Lusia na razie jest u Liska na DT.

Koteczka: http://proanimals.org/zwierze/372/lusia/


Kocurek:

Posted

DT o którym pisałam wcześniej (IKA ma namiary) jest aktualny. Pokazałam im Lusię i dzwonił Arek specjalnie aby się dopytać, kiedy kotek przyjedzie :) chyba się spodobała bardzo ;)
Może choćby jutro, po ich pracy jeśli nadal trzeba kociaczkowi tymczasu.

Posted

Dzwoniłam do właścicieli Liska i stwierdzili, że potrzymają Lusię dopóki stałego domu nie znajdzie więc ona na razie nie potrzebuje tymczasu.

Wiem, że Karolina (ta z którą jeździłam do Tych) znalazła jakieś dwa maleńkie kotki w opuszczonej szopie gdzieś pod Chrzanowem, ale na razie nie wiadomo czy matka do nich przychodzi czy zostały tam same - ewentualnie im by się przydał tymczas bo tam zdziczeją. Jak będę znała szczegóły to dam znać i może któreś z nich by się załapało na tymczas do Arka.

Posted

Dr Stefanowicz w Arce troszkę nas pocieszył. Wyraził uznanie dla świetnie dobranych dla Lewka, Nyksia i Kamilka leków, na tą chwilę nic więcej nie można zrobić. Gdy chłopaki odżyją- można pomyśleć o ew. kosmetyce dla potrzebujacych tego oczek.

Kamilek miał o tyle szczęście w nieszczęściu, że przy krwotoku (a krew lała sie aż uszkami i noskiem) coś tam zatkało dziurę w oczku, które dzięki temu nie wypłynęło. Nie trzeba będzie go amputować, a możliwe, że częściowo będzie nawet na nie widział (coś tam będzie przyrośnięte do tęczówki, będzie to dziwnie wyglądać, ale swoją funkcję możliwe, że częściowo będzie spełniać).
Generalnie- wszystkie sześć oczek (w tym zarośnięte oczko Nyksia i mocno zamglone, z trzecią powieką do pół oka- Lewka) kropić i cierpliwie czekać. Podobno oczka mają dużą zdolność regeneracji. Jestem dobrej myśli.

Miały być dzisiaj foty, ale znów brakło czasu :oops:... będą jutro.

... ale jeszcze jedno:

Ta trójeczka jest tak rozczulająca...
Chce mi się płakać z radości, gdy obserwuję je teraz, jak brykają zadowolone, najedzone, z okrągłymi brzuszkami i odżywają z dnia na dzień, a mam jeszcze przed oczami obraz z ostatnich dwóch tygodni. Godziny poświęcone na kroplówki, wkłuwanie się z wenflonem w kolejne łapki (Lewek- biedaczek mial pokłute wszystkie cztery), potem walka o każdą połkniętą kropelkę convalescence, ich wyrywanie się, wykręcanie, plucie (jedzenie z powodu nadżerek na językach sprawiało im ból), krztuszenie się (noski zupełnie pozaklejane, gardła charczące, biedaki prawie dusiły się w czasie połykania). Po dwóch tygodniach, mimo szalonych wysiłków,wygladały jak szkieleciki, byłam bliska zwątpienia...
Na szczęście to już za nami :smile:
Jednocześnie, gdy patrze na fotki zrobione w dniu, w którym je zabrałysmy- znów wypadałoby zaryczeć. Takie ładne oczka... nigdy już takie nie będą :-(

Posted

Malgos przeciez robisz co mozesz, dzieki Tobie zyja, i znajda dobre domki, i nawet jesli jakies male kalectwo zostanie, to napewno nie bedzie przeszkadzac w ich zyciu.

Posted

jakie biedne maleństwa. Jest w nich tyle radości. Kiedyś miałam okazję je widzieć, podeszły w tym kontenerku do przenoszenia kotków do mnie i wszystkie 3 zaczely mruczec i wyciagac lapki do mnie! Od razu łzy stanęly mi w oczach... CUDA!!!

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...