emir Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 [quote name='salibinka']Dodam, że abstra***ąc od Waszych dobrych chęci i bezdyskusyjnej (jak dla mnie) kwestii bezpieczeństwa, dla dziecka to TRAUMA. Takie lęki ciągną się później przez całe życie. Proponuje przerwać tę abstakcyjną już dyskusję. Nicol jest impregnowana na argumenty! Oby tragedia nie otworzyła jej oczu. Bo potem czasu cofnąc się nie da - ale ona wie lepiej, więc się nie wysilajmy! EMIR Quote
salibinka Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 Dyskusja jak dyskusja - może komuś innemu posłuży. A że w tym miejscu abstrakcyjna - cóż, urok dyskusji jako takiej... Quote
Nicol Posted July 6, 2008 Author Posted July 6, 2008 Chciałabym podziękować Wam wszystkim za pomoc i wsparcie. W tym miejscu chciałabym zakończyc ten wątek....:-(:-( Satou w najbliższych dniach zostanie uśpiony.... Serce boli..... kołacze się myśl, jak mam pomagać dalej innym psom skoro swojemu nie potrafiłam pomóc......... Quote
lunarmermaid Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Ja też przegrałam walke o własnego psa.Tylko,że on był chory - miał problemy neurologiczne,właśnie agresja była jednym z objawów.Agresja nagła,niespodziwana,bez żadnych wcześniejszych oznak.A po ataku - parę godzin snu,psa nie można było dobudzić.Próbowaliśmy z mężem wszystkiego,pies był wykastrowany.Piękny,młody doberman.Od poczatku szkolony jak należy - nigdy nie było z nim problemów.Słuchał nawet dzieci.Ale w momencie,gdy zaatakował moją 13- letnią wtedy córkę,która mogła z nim robić wszystko - to przesądziło sprawę.Tylko,że u mnie zbiegły się dwie sprawy - dojrzewanie psa (miał 1,5 roku),cieczka suczki z domu obok i nastoletni syn,też w okresie dojrzewania.Pies wyczuwał w nim rywala - zasłaniałam syna swoim ciałem - mnie nie tknął,nie bałam się go.Ale męża zaatakował,zupełnie bez powodu i nie reagował na nic,atakował dalej,chociaż normalnie słuchał męża.Wtedy był nie do opanowania.Nawet po tym zdarzeniu szukaliśmy pomocy,niestety weterynarz rozwiał nasze nadzieje.Do tej pory o nim myślę i dalej kocham dobermany,to tylko mój był chory,inne nie.Chociaż to też kwestia wychowania psa... Quote
andzia69 Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Nicol napisał(a):Chciałabym podziękować Wam wszystkim za pomoc i wsparcie. W tym miejscu chciałabym zakończyc ten wątek....:-(:-( Satou w najbliższych dniach zostanie uśpiony.... Serce boli..... kołacze się myśl, jak mam pomagać dalej innym psom skoro swojemu nie potrafiłam pomóc......... Nicol...przykro mi bardzo - czytałam wątek na molosach, najpierw myślałam, że sie uda...ale potem coraz więcej miałam wątpliwosci.... szkoda, że się nie udało:-( Quote
Tuśka Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Nicol wielu z nas, dogomaniaków ma wrażenie że któregoś ze swoich psów zawiodło, straciło, przegrało walkę :-( Jeśli nie w taki sam sposób jak Ty, to w inny... Ja przegrałam walkę o moją Gaję. Sunia była mieszańcem amstaffa. Znajda, odratowana. Kochana, bez cienia agresji. Była za to nadpobudliwa, nie dawało się poskromić. Jej entuzjazmu i energia mnie przerosły. Mimo że temat psychiki psa i metod szkolenia nie jest mi obcy (a nawet mam kota na tym punkcie...) i wiele swoich psów wyszkoliłam sama z zadawalającym mnie rezultatem z nią sobie nie radziłam. Zawsze miałam psy o psychice zbliżonej do owczarków, nie terierów. Moja inna suka mogła zostać w pozycji siad 20 min. Mój sukces z Gają: 5 sekund :shake: Nie wiem w czy zawiniłam, co robiłam nie tak... Któregoś dnia Gaja przeskoczyła przez siatkę i nigdy nie wróciła.... :-( Przegrałam. Potem pomogłam wielu innym psom, wiele z nich miałam sama i nie miałam z nimi problemów. Moja sunia mogła skończyć gorzej niż Twój Satou... Nigdy nie dowiem się co się z nią stało i gdzie zawiniłam.:-( Quote
halbina Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Nie można wygrać każdej walki, ale ważne jest że się podjęło walkę... bardzo współczuję... Quote
Neris Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Nicol, tę decyzję podjęłaś po kontakcie z trenerem? Quote
mmiodek Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Nicol, nie mów tak, że teraz będzie Ci trudniej pomagać innym psom, bo nie umiałaś pomóc swojemu. To bardzo bolesne ale bardzo cenne i unikalne doświadczenie, które na pewno czegoś ważnego Cię nauczyło, i być może kiedyś właśnie Ty będziesz mogła pomoc komuś (może psu, a może człowiekowi?) na bazie tego swojego doświadczenia. Trzymaj się. Quote
ATLANTYDA Posted July 6, 2008 Posted July 6, 2008 Wybierając decyzje o eutanazji przyjaciela zawsze będziemy sobie zadawać pytanie czy aby do końca walczyliśmy ,czy była to właściwa droga ? Myślę że właśnie dlatego, że bardzo kochasz Satou wybierasz tą trudną ,ale jak odpowiedzialna i dojrzałą decyzję .Domyślam sie jak Ci ciężko ..... . Przykro mi, ale jestem z Tobą . Quote
salibinka Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 ATLANTYDA napisał(a):Wybierając decyzje o eutanazji przyjaciela zawsze będziemy sobie zadawać pytanie czy aby do końca walczyliśmy ,czy była to właściwa droga ? Myślę że właśnie dlatego, że bardzo kochasz Satou wybierasz tą trudną ,ale jak odpowiedzialna i dojrzałą decyzję .Domyślam sie jak Ci ciężko ..... . Przykro mi, ale jestem z Tobą . Ja również. Trzymaj się Nicol. Quote
Guest Mrzewinska Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Co zadecydowalo o ostatecznej decyzji? Pies ponowił atak, ugryzł? Nie pytam z pustej ciekawosci. To sa informacje, ktore moga pomóc w pore opanować innego psa. Zofia Quote
Toska Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 [quote name='Mrzewinska']Co zadecydowalo o ostatecznej decyzji? Pies ponowił atak, ugryzł? na forum molosów Nicol napisała , że Satou zaatakował i pogryzł jej męża :-( Quote
Charly Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 dziewczyny wybaczcie pytanie, ale czy agresja do wlasciciela jest czesta u Tosy? czy zdarza sie taks samo jak u innych psow? prosze o objektywna odpowiedz Quote
Toska Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Mogę mówić tylko za siebie - agresja do właściciela nigdy się nie zdarzyła . A Tosia jest ze mną 6,5 roku. Baaardzo rzadko zdarza się warknięcie . Quote
Nicol Posted July 7, 2008 Author Posted July 7, 2008 Mrzewinska napisał(a):Co zadecydowalo o ostatecznej decyzji? Pies ponowił atak, ugryzł? Nie pytam z pustej ciekawosci. To sa informacje, ktore moga pomóc w pore opanować innego psa. Zofia Nie wiem w jaki sposób te informacje moga pomóc opanowac innego psa, ale odpowiem. Satou rzucił się na mojego TZ w momencie gdy ten mocniej szarpnął go na smyczy, co psu się nie spodobało. Wpadł w taki sam amok, jak wówczas gdy mnie pogryzł. Zdarzyło sie to na dworze. Trwało dłuzsza chwilę zanim pies się uspokoił. Po konsultacjach z weterynarzem, który prowadzi Sata odkąd ten zjawił się w naszym domu, doszliśmy do wniosku ze coś musi być nie tak z jego psychiką. Teraz juz nieważne...... W każdym razie nie zdecydujemy się oddać go nikomu, bo myślę, ze mogłoby to się źle skończyć. Co do agresji u psów tej rasy to nie będę się wypowiadac bo mogę nie być tu obiektywna. Quote
Neris Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Czy Wasz weterynarz słyszał cos może o stanie zapalnym tarczycy na tle autoimmunologicznym? Są jakieś nowe badania mówiące o możliwej przyczynie agresywnych zachowań. Quote
MonikaP Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Neris napisał(a):Czy Wasz weterynarz słyszał cos może o stanie zapalnym tarczycy na tle autoimmunologicznym? Są jakieś nowe badania mówiące o możliwej przyczynie agresywnych zachowań. O matko...Neris, ile razy pies ma jeszcze pogryźć, zanim Dogomania da swoje błogosławieństwo do eutanazji ???? Quote
Neris Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 wrzuć na luz, napisałam to na prośbę trenerki która niejednokrotnie proponowała swoją DARMOWĄ pomoc i usiłowała przestrzec przed poważnymi błędami popełnianymi przy tym psie. A teraz zapłaci pies. Quote
MonikaP Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Neris napisał(a):wrzuć na luz, napisałam to na prośbę trenerki która niejednokrotnie proponowała swoją DARMOWĄ pomoc i usiłowała przestrzec przed poważnymi błędami popełnianymi przy tym psie. A teraz zapłaci pies. Gorzej, gdyby zdrowiem i życiem musieli zapłacić ludzie. Wydaje mi się,że w tej chwili to już nie ma znaczenia, jaki jest powód agresji, jeśli w domu, w którym pies przebywa nie ma nikogo, kto by się go nie bał, a oddanie go gdziekolwiek jest zbyt dużym ryzykiem. Nota bene ciekawe, że dopiero po ataku na męża Nicol została podjęta decyzja o uśpieniu psa. Tak, jakby dopiero to wydarzenie uwiarygodniło wszystko, co się działo przedtem. No, ale to już całkiem inny temat. Quote
Berek Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 "Nota bene ciekawe, że dopiero po ataku na męża Nicol została podjęta decyzja o uśpieniu psa. Tak, jakby dopiero to wydarzenie uwiarygodniło wszystko, co się działo przedtem To akurat jest standard... Naprawdę! Rozwój sytuacji był tak typowy że aż po prostu... podręcznikowy. Quote
Kris_001 Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Ludzie, dajcie Nicol święty spokój!! Dziewczyna podjęła ciężką, ale jedyną słuszną moim zdaniem decyzję dotyczącą psa. Aktualnie trzeba ją wspierać a nie doradzać co zrobić jeszcze i jak ratować Satou. To Ona i jej rodzina była w niebezpieczeństwie a nie ludzie z dogo !! Mam nadzieję (chociaż pewności brak), że nikt nie padł na pomysł poświęcenia Nicol i jej rodziny dla ratowania psa. Quote
Guest Mrzewinska Posted July 7, 2008 Posted July 7, 2008 Decyzja o uspieniu zwierzecia jest jedyną, jaką można było podjąc. Natomiast każda informacja, zwłaszcza juz na chłodno podana, jest cenna. Z tej wynika, ze pies zareagował niekontrolowanym przez siebie wybuchem agresji na próbę lekkiej fizycznej korekty. I ze nie był nikomu w domu podporzadkowany. Przy podejrzeniu jakiegokolwiek schorzenia, a takze przy występowaniu niekontrolowanych wybuchów agresji, wszystko jedno na jakim tle, celowe byloby przeanalizowanie zachowań rodzenstwa miotowego oraz blisko w linii spokrewnionych psow. Tak jak nie kazdy powinien miec tose, tak samo nie kazdy tosa powinien byc dopuszczony do rozrodu. Lepiej nie powtarzac podobnych skojarzeń. Zofia Quote
Nicol Posted July 7, 2008 Author Posted July 7, 2008 Kris_001 napisał(a):Ludzie, dajcie Nicol święty spokój!! Dziewczyna podjęła ciężką, ale jedyną słuszną moim zdaniem decyzję dotyczącą psa. Aktualnie trzeba ją wspierać a nie doradzać co zrobić jeszcze i jak ratować Satou. To Ona i jej rodzina była w niebezpieczeństwie a nie ludzie z dogo !! Mam nadzieję (chociaż pewności brak), że nikt nie padł na pomysł poświęcenia Nicol i jej rodziny dla ratowania psa. Dziękuję Kris Quote
Nicol Posted July 7, 2008 Author Posted July 7, 2008 Mrzewinska napisał(a):Decyzja o uspieniu zwierzecia jest jedyną, jaką można było podjąc. Natomiast każda informacja, zwłaszcza juz na chłodno podana, jest cenna. Z tej wynika, ze pies zareagował niekontrolowanym przez siebie wybuchem agresji na próbę lekkiej fizycznej korekty. I ze nie był nikomu w domu podporzadkowany. Przy podejrzeniu jakiegokolwiek schorzenia, a takze przy występowaniu niekontrolowanych wybuchów agresji, wszystko jedno na jakim tle, celowe byloby przeanalizowanie zachowań rodzenstwa miotowego oraz blisko w linii spokrewnionych psow. Tak jak nie kazdy powinien miec tose, tak samo nie kazdy tosa powinien byc dopuszczony do rozrodu. Lepiej nie powtarzac podobnych skojarzeń. Zofia I tu musze się zgodzic z panią Pani Zofio, co do rodzeństwa Satou to niestety nie znam jego rodzeństwa. Wiem natomiast, i dowiedziałam się o tym po czasie że jego ojciec wykazywał objawy agresji. Niestety kupując psa o tym mi nie powiedziano, oczywiście widziałam matke i ojca Satou, ale nie wszystko zostało mi powiedziane. Co do tego dlaczego ta decyzja została podjęta dopiero teraz.... Do końca wierzylismy że uda nam się, byłam w stałym kontakcie z kilkoma szkoleniowcami. Zresztą.... wybaczcie ale brak mi juz sił na tłumaczenia, naprawde. To dla mni eosobista tragedia i ogromny smutek :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.