Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam takiego doła w zwiazku z Milką, ze to sie w bani nie miesci :-( Rano znow wyslalam maila do meza, ale odpowiedz dostane pewnie za kilka dni dopiero. Widze, ze nie tylko ja mam problem z racjonalnym mezem. Ja jestem o tyle wsciekla, ze mamy wlasne mieszkanie do ktorego wprowadzamy sie zaraz po powrocie meza i naprawde jestem zdania, ze mamy warunki, zeby przygarnac psa. Ja sobie nie moge wyobrazic, ze po pwrocie do domu nikt nie bedzie mnie wital merdaniem ogona. Nie chce tych 70 metrow bez czworonoga- wcale mnie nie ciesza... sszczegolnie,z e w domu rodzinnym mamy przekochana 14 letnia jamniczke, najwierniejsza, najwspanialsza. Utrudniny kontakt z mezem dodatkowo powoduje,z e chodze po scianach...- dorosła baba, a histeryczka.
Dziewczyny, trzymajcie kciuki... Wysłałam pieniązki na allegro dla Milki. Mysle,z e najpozniej jutro pojawia sie na koncie.

  • Replies 285
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

yyy a jakiś mały szwindelek?? mąż wraca a tu wita go piękna Milka ? :cool3:
Mój nie chciał, żebym Gaworka na tymczas przywiozła- to go wpakowałam w samochód i przywiozłam :evil_lol:

Posted

A wiesz, że miałam taki pomysł? Rozmawiałam z rodzicami nawet na ten temat... ale po prostu nie moge tego zrobić. Mój mąż nigdy by ze mną w ten sposób nie postąpił, najważniejsze decyzje zasze podejmujemy razem. Jestem pewna , ze mogę dac Milce szczęsliwy dom, ale kocham męża i nie mogę nie liczyc sie z jego zdaniem. Taką odpowiedzialność musimy podjać razem- dla dobra Milki.
Mam nadzieje, że da jej szanse- jeśli nie zdecyduje si na dom stały o może chociaż na tymczas, żeby panienke podreperowac zdrowotnie, wykarmić porządnie, wyleczyć.
Natrudnije w zyciu jest byc przez nkogo nie kochanym i nie chcianym... Boję się tego, co napisze mi w mailu za te kilka dni.

Posted

wiem, wiem żartowałam z tym trochę :) a skoro mąż wraca w sierpniu, nie możesz jej wziąć teraz na tymczas? jak mąż wróci to podejmiecie decyzję co dalej, zawsze to dla niej lepsze niż te kraty w hoteliku.

Posted

Własnie to zaproponowałam mu w mailu, chociaż i tak mogłabym 27 lipca najwczesniej Ją wziac, bo wczesniej mam zaplanowany wyjazd. No, i jestem z pomorza, wiec pojawiłby sie tez kłopot z transportem... Narazie czekam na odpowiedz. To sie musi udać.

Posted

agatkia napisał(a):
Własnie to zaproponowałam mu w mailu, chociaż i tak mogłabym 27 lipca najwczesniej Ją wziac, bo wczesniej mam zaplanowany wyjazd. No, i jestem z pomorza, wiec pojawiłby sie tez kłopot z transportem... Narazie czekam na odpowiedz. To sie musi udać.


Transport to pewnie jakos by sie zorganizowało ale jak by to miał byc dom staly ,bo szkoda wozic psa tam i z powrotem jak by to mial byc dt.
jakies pół roku temu na allegro byla wystawiona 7 miesiczna suczka ,ktora w hotelku byla 3 miesiące ,a uratowana byla od smalcownika ,zadzwonil pan i okazało sie ,ze sa z gdańska i ja powiedziałam ze jest problem z transportem ,a pan odpowiedzila mi na to ze zadnego problemu nie ma i ze przyjedzie po suczke tylko musimy ja wydac o 3-4 nad ranem ,bo spakuje sie po pracy i musi dojecha na drugi dzien zeby zdazyc kupic towar na nastepny dzien . przywiołz nam do hotelu 3 kosze jedzenia dla psiakow ,suczke zabrał ze soba i wcale nie byla jakas tam piekna ale byla podobna do poprzedniej suczki i przypadla im do gustu wiec czego sie nie robi dla kochanej suczynki:loveu:

Posted

No, właśnie. Jeżeli mąż wyrazi zgodę- reszta rozwiąże sie sama, jestem pewna. Oczywiscie domku nadal szukamy... Niestety nie jestem w stanie nic zagwarantować. Mogę tylko dać gwarancje, ze w tej sprawie staje na rzęsach... Myslę, że mąż odpisze jeszcze w tym tygodniu. Mocno trzymajcie kciuki... :roll:

Posted

agatkia napisał(a):
To ja podniosę piesillę wieczorową porą :razz:

dzięki.
Milka to jest pies nie do wiary!Dziś prawie na śmierć wystraszyła moją hienkę,jak wypadła z klatki w tym kołnierzu,to moja prawie na serce padła.
i zobaczyłam tylko tuman kurzu tak spierniczała:lol:o mało sie o drzwi nie zabiła.ale w sumie nie ma sie co dziwić:




z milki jest straszny żarłoko-łasuch.wpadła w amok jak poczuła zapach mięska.więc bez pytania wskoczyła na stół ukradła plaster szpondra,większy od niej i uciekła....:crazyeye: :lol:jestem w szoku.

Posted

zdradze wam w sekrecie,że mój mąż zakochał sie w milci po wizycie u weterynarza.I nawet nie sapał na mnie za bardzo że czekał pod drzwiami 1,5 godziny.a dziś ugotował gar ryżu i mięsa i mówi:to dla milki,zawieź jej jutro:p:cool1:

Posted

A mój mi napisał stek bzdur w mailu. Generalnie dla niego otwarcie furtki na jednego psa oznacza, ze w naszym domu będzie przytulisko dla zwierząt, schronisko i wszelki zwierzyniec- i ze ja zaraz sprowadzę wszelkie okoliczne bidy. Jestesmy ze sobą 7 lat i nigdy nie sądziłam,z e w stosunku do najbliższej osoby poczuje tak negatywne emocje... Nie wiem, co mam robić. Owszem, nie przejdę obojętnie koło zwierzecia w potrzebie, ale nigdy nie odbywało sie to kosztem naszych relacji, nigdy też nie podjęłam nierozsądnej decyzji, nie ratowałam zwierząt ponad moje mozliwosci, siły i czas, nasz zwiazek w zaden sposób nie ucierpiał, maż nie został nigdy zepchnięty na drugi plan. Nie wiem dlaczego on mnie tak ocenia. Przecież obiecalismy sie wspierać w realizowaniu własnych marzeń... Dzisiaj podejmę ostatnia próbę. Przeciez ja wiem, ze to dobry człowiek i nie zrobiłby krzywdy niczemu co zyje, nie rozumiem, dlaczego nie chce dac szansy...

Posted

agatkia napisał(a):
A mój mi napisał stek bzdur w mailu. Generalnie dla niego otwarcie furtki na jednego psa oznacza, ze w naszym domu będzie przytulisko dla zwierząt, schronisko i wszelki zwierzyniec- i ze ja zaraz sprowadzę wszelkie okoliczne bidy. Jestesmy ze sobą 7 lat i nigdy nie sądziłam,z e w stosunku do najbliższej osoby poczuje tak negatywne emocje... Nie wiem, co mam robić. Owszem, nie przejdę obojętnie koło zwierzecia w potrzebie, ale nigdy nie odbywało sie to kosztem naszych relacji, nigdy też nie podjęłam nierozsądnej decyzji, nie ratowałam zwierząt ponad moje mozliwosci, siły i czas, nasz zwiazek w zaden sposób nie ucierpiał, maż nie został nigdy zepchnięty na drugi plan. Nie wiem dlaczego on mnie tak ocenia. Przecież obiecalismy sie wspierać w realizowaniu własnych marzeń... Dzisiaj podejmę ostatnia próbę. Przeciez ja wiem, ze to dobry człowiek i nie zrobiłby krzywdy niczemu co zyje, nie rozumiem, dlaczego nie chce dac szansy...

powiedz mu to wszystko..

Posted

Czy ktos pyta o naszą śliczną? W jakim stanie jest jej skóra? Na zdjęciu na pierwszej stronie pod mordką ma łysy różowy plac ze strupami? Czy rany się goją?

Posted

ayla1 napisał(a):
zdradze wam w sekrecie,że mój mąż zakochał sie w milci po wizycie u weterynarza.I nawet nie sapał na mnie za bardzo że czekał pod drzwiami 1,5 godziny.a dziś ugotował gar ryżu i mięsa i mówi:to dla milki,zawieź jej jutro:p:cool1:

Oni naprawde maja dobre serca tylko czasem maja juz dosc naszego przeginania:loveu:

Posted

Foksia i Dżekuś napisał(a):
Oni naprawde maja dobre serca tylko czasem maja juz dosc naszego przeginania:loveu:

nie chodzi o przeginanie.
po prostu pomaganie innym jest praco- i czasochłonne.Zwłaszcza jak się to robi od a-z.
no bo skąd facet ma wiedzieć ,że trzeba spędzić 1,5 godz u weterynarza?czasem dzień w dzień.zawieźć,przywieźć.
kupić lekarstwa,podać,nakarmić,ugotować,zadzwonić,itd,itd..
a jak psów jest więcej?
np.10?:crazyeye:
to przerasta ich możliwości percepcyjne.
przynajmniej mój tak ma..
niby fajnie,jestem za ,
ale czemu Cię jeszcze nie ma?...:cool1:

Posted

agatkia napisał(a):
Czy ktos pyta o naszą śliczną? W jakim stanie jest jej skóra? Na zdjęciu na pierwszej stronie pod mordką ma łysy różowy plac ze strupami? Czy rany się goją?

rany się zagoiły ,oprócz tej na tyłku.to znaczy już jest super fajna ,no ale jeszcze jest.
Milka miała nużycę poschroniskową.
wszędzie miała łyse placki i rany.
teraz już jest śliczną łaciatą krówką milką.nawet jest lekko fioletowa:lol:

Posted

[quote name='agatkia']:B-fly::cunao:

ZGADNIJCIE, CO TO OZNACZA????
:crazyeye::crazyeye::crazyeye: że Milka ma (szanse na) dom?? A Twojemu mężowi należy sie wielki całus??!!

Posted

Mąż sie zgodził!! Ale mam kilka istotnych pytań:
- czy w warunkach domowych Milka została sprawdzona, tzn czy np wyje pozostajac sama w domu, czy istnieje ryzyko, że będzie niszczyc, czy duzo szczeka, rozumiem, ze nie jest agresywna
(to są najistotniejsze obawy mojego męża)

Kochani, zgadzam sie na wszelkie wizyty przed i poadopcyjne, podpisanie umowy, zdawanie relacji z pobytu Milki w domu. Mam jeden istotny problem- jestem niezmotoryzowana: czy istniałaby opcja transportu jesli nie bezposrednio do mnie to choćby troche bliżej? Niestety do końca lipca mam mase zobowiązań zawodowych, z których nie moge zrezygnowac, ale na początku sierpnia jestem gotowa wziać Mileczkę i mieć dla niej 24h/24 przez calutki miesiac(uroki nauczyciellskich wakacji). Milka w ciągu roku musiałaby zostawac na 5- 6 godzin 4 x w tygdniu sama... (gdy mąż będzie w morzu)Pytajcie, jeżeli chcecie cos jeszcze wiedzieć. Ja fruwam ze szczescia!!!

Posted

[quote name='agatkia']Mąż sie zgodził!! Ale mam kilka istotnych pytań:
- czy w warunkach domowych Milka została sprawdzona, tzn czy np wyje pozostajac sama w domu, czy istnieje ryzyko, że będzie niszczyc, czy duzo szczeka, rozumiem, ze nie jest agresywna
(to są najistotniejsze obawy mojego męża)

Milka prosto ze schroniska trafiła do hotelu wiec nie jest sprawdzona w warunkach domowych jak wiekszosc psiaków ktore szukaja domow.Wydajemy rowniez psiaki bezposrednio ze schroniska i nie zdazyło sie nam żeby ktorys pies niszczył w mieszkaniu lub nie wiedział gdzie załatwia sie potrzeby. Co prawda niektore z nich na poczatku sikaly w domu ale ze stresu ,ktory po kilku dniach mijał lub przez kilka dni wogole sie nie załatwiały jak bylo to w przypadku Tinki ,rowniez ze stresu ale cierpilwosc opiekunów sprawiala ,ze wszystko po kilku dniach wracalo do normy.
W kojcu Milka nie niszczy , duzo nie szczeka wiec raczej tutaj nie powinno byc probleu ,zreszta ona jest taka słodka , nie jest juz zestresowana bo w hotelu czuje sie dobrze wiec praktycznie nie powinno byc z nia zadnego problemu .
Napewno lepiej jest zaadoptowac odchownego psiaka niz szczeniaka ale i tak trzeba na poczatku poświecic mu wiecej czasu.;)

Posted

agatkia napisał(a):
Dziewczynka ma około roku, tak?


nawet nie wiesz jak się cieszę!!!!!:loveu::multi::loveu::multi:

spokojnie, obawy męża możesz rozwiać.gwarantuje za nią.jeśli się w jakim kolwiek aspekcie nie sprawdzi to daj mężowi namiary na mnie.
wezmę winę na siebie:cool1:
to bardzo grzeczny pies.jak przychodzę to wszystkie psy piszczą,wyją,szczekają-oprócz Milci.
Ona tylko skacze w tym swoim kołnierzu odbijając się od kraty.:lol:
może ze dwa razy słyszałam jak szczeknęła.i raczej cicho,nie donośnie.
ten pies to zero agresji albo nawet -1.
ciekawska, lekko niezdarna bo ciągle po kajtusiu depcze...:cool1:
bardzo ładnie jeździ autem-zazwyczaj śpi.grzeczna u weterynarza-mocno się wtedy przytula ale ani me ani be.
ma ok.roczku.
jeśli chodzi o transport to wrzucę na transportowy,albo w przyszłym tygodniu mój mąż jedzie do warszawy,powiedział,ze ją może tam podrzucić-wtedy trzeba by załatwiać transport z w-wy(a to już tylko połowa drogi).
na prawdę baardzo baaardzo się cieszę,bo tak mi szkoda tego dzieciaka..

Posted

ayla1 napisał(a):
nawet nie wiesz jak się cieszę!!!!!:loveu::multi::loveu::multi:

spokojnie, obawy męża możesz rozwiać.gwarantuje za nią.jeśli się w jakim kolwiek aspekcie nie sprawdzi to daj mężowi namiary na mnie.
wezmę winę na siebie:cool1:
to bardzo grzeczny pies.jak przychodzę to wszystkie psy piszczą,wyją,szczekają-oprócz Milci.
Ona tylko skacze w tym swoim kołnierzu odbijając się od kraty.:lol:
może ze dwa razy słyszałam jak szczeknęła.i raczej cicho,nie donośnie.
ten pies to zero agresji albo nawet -1.
ciekawska, lekko niezdarna bo ciągle po kajtusiu depcze...:cool1:
bardzo ładnie jeździ autem-zazwyczaj śpi.grzeczna u weterynarza-mocno się wtedy przytula ale ani me ani be.
ma ok.roczku.
jeśli chodzi o transport to wrzucę na transportowy,albo w przyszłym tygodniu mój mąż jedzie do warszawy,powiedział,ze ją może tam podrzucić-wtedy trzeba by załatwiać transport z w-wy(a to już tylko połowa drogi).
na prawdę baardzo baaardzo się cieszę,bo tak mi szkoda tego dzieciaka..


Aylo, a czy transport do Warszawy jest możliwy tylko w tym jednym terminie? Do końca lipca mam kongo i nie chciałabym narazać Mileczki na ciągle zmiany miejsca i godziny samotnosci i stres, szczególnie, ze jak podejrzewam jej odporność po schronisku nie jest jeszcze najlepszym w stanie. Rozumiem, ze to z Tobą mogę się w sprawie mojej Milci kontaktować?
Niestety moją radość przyćmiła inna wiadomość... pies moich rodziców- 14- letnia jamniczka nagle przestała chodzić.... jestesmy wszyscy załamani i obawiamy się przerzutów guza... JUTRO muis byc lepiej. Mam nadzieje, ze to chwilowa niedyspozycja... Jutro się odezwę, dobrze? Ucałujcie mój krowiasty pychol. Dobranoc!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...