nata od jadzi Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 prawdopodobnie będziemy miały klatkę od pana Zbyszka z Ursa Majora. tylko nie wiem czy dopiero w poniedziałek czy wcześniej. dowiem się wieczorem. pan Zbyszek powiedział też, że skoro taka dawka sedalinu nie zadziałała, to doustnie już nic ją powali. zostaje tylko klatka i strzał... myślę, że jednak zaczniemy od klatki. tylko problem kiedy ją już będziemy mieli i jak się umówimy. my mamy jeszcze w ten weekend transport z Krzyczek, więc ciężko z czasem... no nic, teraz najważniejsze zdobyć klatkę. Quote
Moriaaa Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 SUNIA ZŁAPANA!!!!!! Niezawodny Pan Zbyszek strzelił jej w dupcię środkiem usypiającym!!!!!! Więcej napiszą dziewczyny jak wrócą! Teraz jadą z niunią do lecznicy. Przebadamy malutką, jeśli będzie się zdrowotnie nadawała, zrobimy sterylkę i na tymczas:) :multi::multi::multi::multi: Quote
nika28 Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 Super !!! :multi: :multi: Gratulacje !! :multi: :multi: :multi: Quote
katya Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 Sunia dostała na imię Zula. Miała pobraną krew, zobaczymy jak wyniki. Ma ok. 7 lat, nie ma czipa. Zostaly zrobione 2 zdjęcia rtg, kręgosłup ok, złamań nie ma, tylko niestety niepokojące zmiany w płucach :( Quote
Tuśka Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 A mojej Ursie pan Zbyszek musiał strzelać w pupcię trzy razy i jeszcze biegała :diabloti: Quote
nata od jadzi Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 noo, pan Zbyszek rządzi! najpierw przeczesał z nami cały ten teren szukając wędrowniczki, a potem niepostrzeżenie do niej podjechał i poskromił. dawno nie czułam takiej ulgi :) żeby tylko te badania wyszły dobrze... Quote
Edi100 Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 katya napisał(a):Sunia dostała na imię Zula. Miała pobraną krew, zobaczymy jak wyniki. Ma ok. 7 lat, nie ma czipa. Zostaly zrobione 2 zdjęcia rtg, kręgosłup ok, złamań nie ma, tylko niestety niepokojące zmiany w płucach :( Pewnie zimą też się błakała a teraz sa efekty pewnie jakiegoś przebytego zapalenia płuc:( Zula, zdrówka! Quote
jola od jadzi Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Cokolwiek miałoby być, to najważniejsze,że Zulka już bezpieczna... Wczoraj denerwowałam się bardzo( z resztą jak my wszystkie tam będące), nie chciałam być przy tym odstrzeleniu,bałam się, że sunia wbiegnie nam pod samochód, ale Pan Zbyszek jest profesjonalistą w każdym calu, po wystrzeleniu naboju błyskawicznie wjechał na jezdnię i zablokował jeden pas ruchu swoim samochodem. Mała przebiegła kilkadziesiąt metrów i usnęła...Jaka to była ulga, gdy widziałam, że jest już nasza... Quote
Magija Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 Bardzo jestem wszystkim wdzięczna za pomoc, bo tak jak napisałam w pierwszym poście - nie mogłam zrobić nic oprócz zrzucenia odpowiedzialności. Bo co po jej karmieniu, co po uczestnictwie w łapankach, jeśli Zuli pomóc bezpośrednio nie mogłam dając dom i schronienie? Katya, kiedy napisałaś mi na gg, że Zula zostanie odstrzelona to zbladłam, miałam 5 minut na wyjście z domu i nie otrząsnęłam sie aż do momenty powrotu do domu. Najbardziej bałam się tego, że sunia ze strachu pobiegnie w zupełnie nieprzewidywalną stronę i skończy pod kołami. Nawet jak już leżała na ulicy, nawet jak już była w klatce, cały czas nie mogłam z siebie wydobyć nic. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za serce dla niej i pomoc. Bo tak jak powiedziała Jola - jest tyle innych psów, błąkających się i proszących o pomoc. Zula, mam nadzieję, że będzie wszystko ok. Będę pomagać szukać jej domu, więc jak tylko trafi do DT i będzie wiadomo coś więcej to piszcie dziewczyny. Quote
nata od jadzi Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 biedna Magda, wczoraj była chyba najbardziej przerażona z nas wszystkich :) bo przecież odstrzelenie było ostatnim na co byśmy się zdecydowały - byłyśmy pewne, że postrzelona wpadnie ślepo na ulicę. na szczęście miałyśmy w swoim gronie profesjonalistę, który nigdy nie chybi :cool3: dzisiaj wieczorkiem będziemy więcej wiedziały. lekarze mają ustalić skąd te zmiany w płucach i co oznaczają... Quote
Magija Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 do tego mam śliczne zapalenie gardła ale warto było wtedy przebiec te kilometry nic tak dobrze nie robi jak spacerek wieczorny z pieskiem:lol: czekam na wieści zatem, niecierpliwie czy sunia ma tymczas w Łodzi? zdradzicie? Quote
katya Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Po doświadczeniach z Ursą byłam pewna, że ona nie zaśnie w ogóle po pierwszym zastrzyku, tylko nam się ukryje. A tu takie miłe zaskoczenie. Dziś wieczorem będę w lecznicy, może maleńka zechce wyjść na spacer? Quote
nata od jadzi Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 z tego co wiem to tymczas jest w Łodzi ;) Quote
anovip1 Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Sunieczka jest cudowna, dłoń i miłość człowieka wzbudza w niej radość życia:loveu: Głaskanie i spacer po ogródku w lecznicy zmienił wyraz jej oczu. Musimy wierzyć ,że miłośc człowieka sprawi,że jej organizm szybko zwalczy chorobę. Musimy jej pomóc!!! To kochana,bezbronna ,malutka, cudowna sunieczka. Jak najszybciej jest jej potrzebny ten jedyny kochający domek. Quote
Magija Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 anovip1 napisał(a):Sunieczka jest cudowna, dłoń i miłość człowieka wzbudza w niej radość życia:loveu: Głaskanie i spacer po ogródku w lecznicy zmienił wyraz jej oczu. Musimy wierzyć ,że miłośc człowieka sprawi,że jej organizm szybko zwalczy chorobę. Musimy jej pomóc!!! To kochana,bezbronna ,malutka, cudowna sunieczka. Jak najszybciej jest jej potrzebny ten jedyny kochający domek. a co jest Zuli? Quote
katya Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Zula jest wspaniała, naprawdę! Już ją kocham. Dziś otworzyłam klatkę i tak po prostu zapięłam ją na smycz i pochodziłyśmy po ogródku. Iwonka (anovip1) nawet z nią się przebiegła. Sunia wytarzała się w trawce, wysiusiała. Zula nie ma nic wspólnego z dzikim psem! Jest domowym, czyściutkim, przytulastym pieskiem. Lubi być noszona na rączkach. Niestety sunia jest bardzo chora. Na bocznym zdjęciu rtg widać wielki guz w płucu... Póki sunia nie ma żadnych dokuczliwych objawów ze strony układu oddechowego, może spokojnie sobie żyć, a jeśli się pojawią, to ... będzie miała trudności z oddychaniem i zostanie nam eutanazja... :( Ślicznotka: Quote
katya Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Acha, no i zapomniałam napisać, że wyniki krwi w normie, tylko poziom leukocytów lekko podniesiony. No i sunia ma raczej 10 latek, nie 7. Czy ktoś ją jeszcze pokocha? Quote
nata od jadzi Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Zulka natychmiast potrzebuje domu i miłości... nie wiadomo ile czasu jej zostało :( Quote
Magija Posted June 28, 2008 Author Posted June 28, 2008 O matko Jak napisałyście o zmianach, to myślałam raczej o pozostałościach po przebytym zapaleniu płuc, a tu guz, który z tego co piszesz Katya nie jest operacyjny tak? Czy mogę ja odwiedzić? Quote
Niewiasta_21 Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Zulka czeka na domek,na ostatnie dni jej zycia. Kto wie ile ich jej jeszcze zostało? Quote
anovip1 Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Zulka to maleństwo o ogromnym pełnym miłości serduszku bijącym dla swojego człowieka:loveu::loveu::loveu: Dziś okazuje je wszystkim,którzy z chociażby z odrobiną miłości zbliżają sie do niej:loveu: Jej proszące ,smutne, po trosze zrezygnowane oczęta wypatrują tego jedynego ,kochającego,bliskiego na ostatnie chwile jej życia . Czas jest nieubłagalny ,pędzi w zawrotnym tempie. Pomoc dla tego cudownego skarba jest potrzebna natychmiast. Quote
jola od jadzi Posted June 28, 2008 Posted June 28, 2008 Magija napisał(a):O matko Jak napisałyście o zmianach, to myślałam raczej o pozostałościach po przebytym zapaleniu płuc, a tu guz, który z tego co piszesz Katya nie jest operacyjny tak? Czy mogę ja odwiedzić? Magija, pewnie,że możesz odwiedzić malutką, w końcu jesteś jej wybawicielką, dzięki Tobie i Twoim staraniom dowiedziałyśmy się o niej. Zulka jest w CM-vecie na Rzgowskiej, gdybyś miała coś gotowanego do jedzenia dla malutkiej i spróbowała ją nakarmić to byłoby wspaniale, Zula wczoraj nic nie chciała jeść. Tak bardzo się cieszę, że ona jest wreszcie bezpieczna, że nie błąka się po Lodowej i okolicach,że nic ze strony samochodów jej nie grozi... My zrobimy wszystko, by ją ratować, będziemy próbowały skonsultować jej przypadek u specjalistów,jeśli tylko będzie można jej pomóc, to na pewno pomożemy. Tylko dobry domek jest nam potrzebny, taki, w którym ktoś otoczy ją miłością i pokaże,że nie wszyscy są okrutni, potrzebny jest nam domek,który przygarnie ją ze świadomością, że być może to są jej ostatnie miesiące życia, podczas których powinna być kochana tak, jak na to zasłużyła...Czy są jeszcze tacy ludzie, takie domki? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.