Jump to content
Dogomania

Łódź - ZULA - serce na dłoni, cud, ma DOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Recommended Posts

Posted

Magija napisał(a):
sunia od kilku dni się nie pokazuje
zostawiam jej żarcie
mogę w piatek po południu albo od rana do 13


Choroba...
Trzeba tam jutro pojechać i poszukać małej.
Ale dopiero jutro rano będę wiedziała czy mama przejmie ode mnie młodą.
Jeśli tak mogę jechać od rana.

  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

netti1 napisał(a):
ja mogę popilnowac siostrzenicę,nie ma problemu,pójdziemy sobie na placyk i na lody


Ewcia wielkie dzięki, tyle, że młoda siedzi w domu a nie w przedszkolu bo ma jelitówkę-tzn już nie gorączkuje i nie pawi, ale jeszcze nie jest wszystko ok.

No nic, czekamy do jutra, jak nie rano to popołudniu tam podjedziemy.

Posted

Pojechaliśmy w piątek w kilka osób, przeszliśmy wszystkie okoliczne chaszcze, suni nie było. Rozmawialiśmy z kwiaciarkami przed cmentarzem, mówiły, że nie widziały suni od kilku dni, zostawiłam swój nr tel. z prośbą by mnie zawiadomiły, gdy sunia przyjdzie no i dzisiaj przyszła...Pojechałyśmy z Natą zaraz po telefonie, sunia biegała wzdłuż Lodowej,miałam jedzenie ale ciut za mało, podeszła niepewnie, rzucałam jej kawałki kiełbasy tak, by podchodziła coraz bliżej, zjadała i odchodziła...
Myśłałam, że uda mi się ją jakoś nakłonić żeby podeszła bliżej ale niestety, kiedy ja podchodziłam, ona uciekała na drugą stronę ulicy. Przeszłyśmy za nią wzdłuż Lodowej kilka razy, zrezygnowałyśmy bo zwyczajnie wchodziła na jezdnię przechodząc przed samochodami(przechodząc, nie przebiegając). Nie wiem, co teraz będzie, sunia i tak jest szczęściarą, że jeszcze żyje, żeby ją złapać potrzebny jest Sedalin albo usypiający nabój, ale i tak wcześniej trzeba ją odciągnąć od ulicy, tam po usypiaczu może zginąc pod kołami.:-(

Posted











było już tak blisko...
myślę sobie, że ze względu na tą ruchliwą ulicę są tu tylko dwa wyjścia. albo sedalin w jedzeniu (ale wtedy ryzyko że jednak wejdzie na jezdnię, albo spruje gdzieś i tyle będzie po niej) albo klatka łapka i pilnowanie do upadłego. podobno sunia przychodzi tam w okolicach 18. ale czas nas goni, z każdą chwilą może być już za późno - tam jeżdżą tiry, autobusy, pełno pędzących samochodów... to cud że ona jeszcze żyje. jak dla mnie na bank jest już stuknięta, nie ma możliwości żeby jej ani razu nic nie uderzyło...
poza tym jest bardzo ładna, prawda?

Posted

Kasiu, jest nikła szansa, żeby sunia weszła do klatki-łapki, ona dzisiaj nie podeszła nawet do jedzenia, które zawsze czeka na nią przed takim dużym zakładem. No i nie mamy gwarancji,że ktoś nam nie ukradnie klatki...Kto da radę siedzieć tyle czasu i pilnować?:shake:

Posted

ja też ją dziś widziałam, po 18 właśnie
dzwoniłam do Kaji ale nie odbierała
szkoda, że nie poczekaliśmy dłużej byśmy się spotkali

No właśnie - problem w tym, ze ona jest bardzo nieufna - mimo dokarmiania.
Nata, mi tez się wydaje, że ona jest stuknięta - utyka co prawda mniej niż w zeszłym tygodniu ale utyka wciąż
Na klatkę łapkę nie sądzę by się udało - trzeba by było dotrzeć do wszystkich miejsc, gdzie suka się stołuje i uprzedzić o niewystawianie jedzenia
Sedalinu się boję, raz łapałam na niego koty, ale to był zamknięty, bezpieczny teren. Nie wiemy jak ona zareaguje.

p.s - chciałam wam dziewczyny gorąco podziękować za zainteresowanie biedaczkom. To sunia tak?

Posted

Wcale nie nikła, Frida wcale nie podchodziła do człowieka, a wręcz uciekała w dal na sam widok z daleka, nawet nie wiedziałyśmy jak wygląda, ale udało się - weszła do klatki w dzień jej zastawienia, głód był silniejszy.
Moim zdaniem trzeba spróbować. Trzeba zastawić klatkę i się schować. Mogę siedzieć nawet 5 godzin. Tylko teraz nie ma KarOli...

Posted

[quote name='katya']Wcale nie nikła, Frida wcale nie podchodziła do człowieka, a wręcz uciekała w dal na sam widok z daleka, nawet nie wiedziałyśmy jak wygląda, ale udało się - weszła do klatki w dzień jej zastawienia, głód był silniejszy.
Moim zdaniem trzeba spróbować. Trzeba zastawić klatkę i się schować. Mogę siedzieć nawet 5 godzin. Tylko teraz nie ma KarOli...[/quote]
ja mam kocią klatkę
tylko Katya - ona jest dokarmiana
nie wiemy w ile miejsc jeszcze spaceruje by zdobyć żarcie

Posted

Magija, a jak dużą masz tą klatkę? czy to taka jak ta, którą łapałyśmy mojego Lesia - taka długa i wąska? bo myślę, że taka będzie dla niej za mała, zwłaszcza że sunia jest bardzo ostrożna...

ja też mogę siedzieć tam cały dzień (albo wieczór, bo ona raczej pod wieczór się pojawia).

ale decyzję trzeba podjąć natychmiast... po prostu sposób w jaki ona przechodzi przez tą cholerną ulicę i częstotliwość z jaką to robi... no nie daje jej dużych szans na przeżycie. to jakiś cud, że ona ciągle żyje. boję się tam dzisiaj pojechać i zobaczyć ją na tej jezdni... :(

są trzy możliwości:
- obskoczenie potencjalnych "stołówek" na Lodowej, schowanie jedzenia, wystawienie klatki łapki i czatowanie do upadłego,
- poproszenie pana Zbyszka z Ursa Majora żeby przyjechał i ją odstrzelił (OGROMNE ryzyko...),
- podanie końskiej dawki sedalinu w jedzeniu. tej potrójnej, bo dzikie psy na inną nie zareagują.tu też jest ryzyko, ale już nie takie duże. sunia prawdopodobnie ucieknie gdzieś w krzaki i padnie, więc przyda się sporo osób żeby ją poszukać. możemy to zrobić nawet dzisiaj, tylko trzeba gdzieś sedalin skombinować.
w sumie to chyba w tej chwili jestem za tą opcją. jest chyba w miarę najbezpieczniejsza i najbardziej dostępna w tej chwili.

zastanówcie się cioteczki i podejmijmy jakąś decyzję, bo nie mamy czasu żeby zwlekać...

Posted

Nata - klatka taka w jakiej na początku siedział Lesio - nie zatrzaskowa, czyli trzeba by było czatować z linką - chyba w nią suka nie wejdzie, jeśli już to jak zatrzasnąć? W każdym razie możemy próbować
Ja dziś odwożę Zbynia do nowego domu i po 18 mam czas więc mogę pomóc, mogę też poprosić koleżankę o pomoc - czyli we dwie, moze trzy.

Posted

Magija, katya też pojedzie, nie wiem jak Jola, bo będzie tuż po pracy, ale myślę że też będzie. a kaja z jarkiem niestety wyjechali.
trzeba w takim razie skombinować sedalin i jakąś pachnącą kiełbasę. po sedalin zaraz pojadę.
to co, po 18 kolejne podejście? :)

Posted

[quote name='nata od jadzi']aha, bo Ty mówiłaś o łapce... no nie wiem, ja bym spróbowała z tym sedalinem jednak... co myślisz?[/quote]
ja się słucham
nie łapałam nigdy psa
jeśli próbujemy z łapką to później ktos bedzie musiał mnie z nią odwieść, bo najprawdopodobniej nie mam dziś auta

Posted

na początek spróbujmy z sedalinem. będę miała pastę od dr Minich. jest ryzyko, że suka ucieknie i zaśnie w krzakach, dlatego potrzeba jak najwięcej osób na miejscu do szukania jej. także jeśli ktoś mógłby jeszcze pomóc, to będziemy wdzięczne...
to powiedzmy my tam będziemy na 18.30

Posted

nie udało się, sunia pokazała się, było nas 5 więc podzieliliśmy się i każdy poszedł w inną stronę.
Jest bardzo nieufna, nawet jeśli widzi jedzenie, całe szczęście byłą głodna i zjadła kotleta nafaszerowanego sedalinem, od Joli. Co z tego, skoro najdrobniejszy ruch to dla niej powód do ucieczki, strachu, boi się ludzi, widać, że chciałaby zaufać, ale ktoś musiał to zaufanie tak nadszarpnąć, że teraz bardzo się boi. Może nie jedna osoba, skoro tak bardzo boi się zaufac człowiekowi.
Sedalin zadziała tylko ogłupiająco, sunia bała się nas i auta Naty - kojarzyła, coś jej nie grało, to nasze nią zainteresowanie. Byłyśmy z dala od niej, jednak nie mogłyśmy jej spuścić z oczu. Biegła, przebiegała przez ulice, próbowałyśmy jakoś ją chronić.
Przegoniła nas przez całą Lodową, od Przybyszewskiego do Dąbrowskiego - tam padła, jednak cały czas była czujna, nie spuszczała głowy, cały czas obserwowała.
Po godzinie pobiegła dalej, spowrotem okrężną drogą.
Wróciła na miejsca stołowek i zniknęła nam w krzakach, ciemno już, nic nie było widać...
Nie mam pomysłu, ale popytam o jakieś innew leki usypiające a nie działające jak sedalin - tak jej nie złapiemy. Kazdy jej tam dzień to ryzyko, że przebiegnie przez ulice po raz ostatni.
To jest sunia, którą ktoś bardzo mocno skrzywdził, moze tam ją ktoś wyrzucił... Ma swoje rewiry, bardzo odległe, ale już je znamy. Ona cały czas biegnie i szuka. Do diabła...

Posted

dziewczyny się nachodziły, ja złamałam dziesiątki przepisów... i wszystko na nic. sunia co chwilę nonszalancko przechodzi przez ulicę między tirami i autobusami. na 100% jest już puknięta, a to że jeszcze żyje to jakiś cud. mamy bardzo mało czasu...

Posted

:-oJaka ona jest śliczna... cholerka... Często bywam w tym rejonie a nie widziałam jej ani razu.... Czy jakas pomoc fizyczna byłaby potrzebna?
Niestety finansowo leżę. DT tez nie moge zaoferować bo mam 2 swoje psy, kociaka i 4 papugi na DT w 50m mieszkaniu...no i ludzkich domowników.:shake:

Finansowo także gleba totalna....:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...