Magija Posted June 29, 2008 Author Posted June 29, 2008 to dobrze, zaraz tylko koty nakarmię i poprzytulam;) panią Jedlińską jutro pobłaga jej kolega serdeczny Chyba nie odmówi no nie?:evil_lol: Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 [quote name='Moriaaa']Zulka na stronie: http://www.niechcianeizapomniane.org/pies.php?id=225 Sprawdźcie czy dobre foty wybrałam, czy może jakieś inne wrzucić. Jola_od_Jadzi...jak Ty jakoś tak oficjalnie do mnie. Znów podpadłam?:roll::placz: eee tam. jeszcze nie podpadłaś, ale wiesz, jak masz do mnie mówic? A jeśli chodzi o tekst Naty, jest dobry ale ciut za mocny, to określenie tykająca (czy zegarowa) bomba odstrasza.I Zula nie umrze za tydzień, na pewno nie! A małą trzeba rzeczywiście już zabrać z lecznicy, tylko czy na pewno do DT musimy?A później znowu do nowych ludzi? Wszyscy tak ją kochamy i ona tak wszystkich (nas)kocha,może ktoś się zlituje? Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 Kaja, a na naszej stronie to może jakąś fotkę Zuli w całej jej skromnej okazałości bys dała, niech wszyscy widzą, jaka ona malutka i śliczna Quote
Moriaaa Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 Ufff....a już myślałam, że znowu gdzieś się umówiłam i nie dojechałam i cioteczka..tzn.Pani Prezes w deszczu i śniegu z wałkami na włosach stała i czekała, wiatr rozwiewał jej...wałki..aż zsiniała z zimna.:evil_lol: Ale widzę, że jest ok :) Quote
Magija Posted June 29, 2008 Author Posted June 29, 2008 Zula – historia pewnej miłości Nie jestem psiarą, koty są mi o wiele bliższe. Może dlatego historia tej suni jest dla mnie taka niezwykła? Na pewno jest dowodem na to, że psia wierność nie ma granic, że kochają bardziej niż nie jeden człowiek. I potrafią wybaczać. I zaczynać wszystko od nowa. Zula, zwykła-niezwykła sunia. Popołudnie, wracamy z lecznicy, omijamy korki i jedziemy objazdem. Może tak musiało być? Wracając mój wzrok padł na pobocze, w trawie ujrzałam czarną kulkę. Widocznie tak miało być, no bo ja to wytłumaczyć? Sunia, mała, czarna, szorstkowłosa. Tak przerażona i nieufna. Próbowałyśmy ją zwabić na jedzenie, ale nie podeszła.. Zjadła i uciekła, cały czas podkulając ogon. Woziłam jej jedzenie przez kilka tygodni, raz była, raz nie, jednak nie dała do siebie podejść. Wątek na dogomanii i w końcu szansa na jakąkolwiek pomoc dla suni. Próby łapania zakończone niepowodzeniem. Sunia się nas bała. W końcu ostateczne rozwiązanie - strzał ze środka usypiającego. I kiedy wszystko wydawało by się mieć szczęśliwe zakończenie, bo i złapanie Zuli i tymczas i ogromna pomoc Niechcianych i Ursa Major, to los jednak nie jest łaskawy. Katya o Zuli: Zula jest wspaniała, naprawdę! Już ją kocham. Dziś otworzyłam klatkę i tak po prostu zapięłam ją na smycz i pochodziłyśmy po ogródku. Iwonka (anovip1) nawet z nią się przebiegła. Sunia wytarzała się w trawce, wysiusiała. Zula nie ma nic wspólnego z dzikim psem! Jest domowym, czyściutkim, przytulastym pieskiem. Lubi być noszona na rączkach. Niestety sunia jest bardzo chora. Na bocznym zdjęciu rtg widać wielki guz w płucu... Póki sunia nie ma żadnych dokuczliwych objawów ze strony układu oddechowego, może spokojnie sobie żyć, a jeśli się pojawią, to ... będzie miała trudności z oddychaniem i zostanie nam eutanazja... Nata o Zuli: Zuli nie da się zrobić porządnego zdjęcia, bo jak tylko oddalę się na kilka kroków, ona drepcze za mną z tą swoją podkuloną główką czekającą na głaskanie. jej życie w ostatnich tygodniach obracało się do góry nogami już nie raz, ludzie dookoła niej się zmieniali, krzywdzili ją. a ona ufa każdemu. lekarzowi, nam, które ją goniłyśmy i do niej strzelałyśmy - wszystkim. jest niesamowita. muszę chyba postawić sprawę jasno. Zula to cudowny i bardzo mocno skrzywdzony już pies. ale niestety jest chodzącą tykającą bombą zegarową. ona po prostu umrze... za tydzień, miesiąc albo pół roku. nie wiadomo kiedy. przeżyje tym dłużej, im szybciej znajdzie kogoś, kto da jej poczucie bezpieczeństwa, miłości i stabilności. ale będzie żyła z tym wyrokiem. prosimy o litość dla Zuli... zapewnimy opiekę medyczną, nawet wyżywienie. kto odmówi tym oczom? Guz w płucu. Nieoperacyjny najprawdopodobniej, bo guz w płucu = przerzuty. 10 lat i guz. Ogromna siła życia i wielka potrzeba miłości. I człowieka. takiego co już nie zdradzi. Nie opuści. Kto z nas wie, ile zostało mu czasu? O samej Zuli. Zula to takie małe psie serduszko, na wyciągniecie ręki. Wystarczy tę rękę wyciągnąć by je zdobyć. Chce ufać i chce być blisko. I tylko czasami spuszcza główkę, może wspomina? Ktoś ja mocno zawiódł. Boi się zostać odrzucona. Boi się zostać. Cały czas blisko, najbliżej. Kiedy jesteś obok Zula towarzyszy. Nie spuszcza Cię z oka, jest w pobliżu. "Zaufam, tylko nie zostaw mnie, nie zostaw samej" Gdzieś jeszcze tli się w niej ta obawa. Bo gdyby nigdy już nikomu nie ufać, nie było by rozczarowań. Tylko, że to nie takie proste, kiedy serce rwie się do człowieka. "Pogładzisz moją głowę?" "Tak, mogę tez po brzuchu?" "Możesz, bardzo to lubię" I głaszczesz, aż zaczyna się rozjaśniać pieski pyszczek i gdzieś tam w oczach widać nadzieję, obawy znikają. Liczy się tu i teraz. Człowiek i pies. Harmonia. Szczęście. "Choć pójdziemy zobaczyć co jest w tych krzakach" "Z Tobą? Chętnie, już biegnę" Zula szuka domu, szuka człowieka. Bo dla Zuli miłość to życie. By było po co się starać. Nie mogę przestać myśleć o tych dwóch bursztynowych oczach, które im dłużej byłyśmy razem stawały sie coraz jaśniejsze i bardziej pogodne. A potem uśmiech szczęśliwego psiego pysia. Jej potrzebny tylko kochający człowiek. Bo ona będzie żyła tą miłością. I będzie najwierniejsza, najwspanialsza, odda całą siebie. Gdyby znalazł się ktoś kto da jej spokój i pozwoli kochać, to kto wie? Może ten guz by wcale nie urósł, może dałoby się ukraść więcej czasu, dużo więcej. Wiem, że szanse są małe, ale się nie poddam. Bo na szali jest życie. Życie Zuli, która chce ufać. nie wiem, czy tak to moze wyglądać, moze faktycznie tą bombę wywalić Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 bombę wywal, reszta świetna, tylko przy guzie popraw przerzuty i będzie ok Quote
Magija Posted June 29, 2008 Author Posted June 29, 2008 jola od jadzi napisał(a):bombę wywal, reszta świetna, tylko przy guzie popraw przerzuty i będzie ok jezu ale wstyd, analfabetka jam jest:eviltong: Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 acha, i nie pisz, że umrze za tydzień bo to nieprawda Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 Moriaaa napisał(a):Ufff....a już myślałam, że znowu gdzieś się umówiłam i nie dojechałam i cioteczka..tzn.Pani Prezes w deszczu i śniegu z wałkami na włosach stała i czekała, wiatr rozwiewał jej...wałki..aż zsiniała z zimna.:evil_lol: Ale widzę, że jest ok :) Bardzo śmieszne...:mad: Quote
jola od jadzi Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 Magija, każdemu się może zdarzyć, więc wstyd żaden Quote
katya Posted June 29, 2008 Posted June 29, 2008 http://www.allegro.pl/show_item.php?item=392070540 Quote
katya Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 Nie ma za co, oby tylko dało jakiś efekt, tzn. dom w którym sunia będzie mogła spokojnie sobie żyć, bez żadnych limitów. Quote
anovip1 Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 ULKA12 napisał(a):Kto da jej dom? Wystarczy pojechać do lecznicy, spojrzeć jej w oczy i pokochasz sunię natychmiast, to pewne:loveu: Jest kochana ,cudowna,niesamowita,wspaniała . Kto da jej dom ? Czas nieubłagalnie ucieka :-( Quote
Tuśka Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 Zuli nieubłaganie mija czas. Nie pozwólmy jej być teraz samej! Jej potrzebny jest dom! Nie wiadomo ile ma czasu.... Quote
katya Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 Byłam dziś u Zuli. Bardzo się ucieszyła, tarzała się w trawace, wymachiwała ogonkiem i zjadła dwie parówki.Pół trzeciej wrzuciłam jej do miseczki, którą szybko zakopała kocykiem. Quote
katya Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 jola od jadzi napisał(a):Kto wie...Może ktoś... Chyba nikt nie zauważył postu Joli :cool3: Quote
anovip1 Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 katya napisał(a):Chyba nikt nie zauważył postu Joli :cool3: Katya, czy ja dobrze rozumię? Czy już mam się cieszyć:multi:? Wiesz przecież ,że kocham Zulkę. Jest wspaniała, cudowna,przepiękna :loveu::loveu::loveu: Quote
jola od jadzi Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 oj,cioteczki...Chyba szczęście usmiechnęło się wreszcie do Zuli...:multi: Myślałam, myślałam...i wymyśliłam.Zulka jest tuż obok,naprzeciwko, widzę ją z okna.Ma brata owczarka takiego olbrzymiego i sześcioro innego rodzeństwa w postaci kotków.Resztę może napisze Nata bo mnie siłka z tego wszystkiego się skończyła.:oops: Magija, cieszysz się? Quote
ULKA12 Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 Ale wiadomości na dobranoc:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: a zdjątka będą? Ten dom to tak już na zawsze???? Quote
nata od jadzi Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 to wszystko jeszcze nie jest pewne, ale Zula jest na najlepszej drodze do szczęścia. dzisiaj postanowiłam, że nie ma sensu przetrzymywać dłużej suni w lecznicy i umówiłam się z panią Moniką, która proponowała jej tymczas, że przywiozę ją wieczorem. w międzyczasie jednak okazało się, że pewni cudowni ludzie mieszkający na moim osiedlu są zdecydowani dać Zuli dom na zawsze, jeśli tylko zgodzi się z ich psem (duuuuuuuże owczarkowate cielę) i sześcioma kotami. no więc co? zabrałam Zulę i przywiozłam do nich do domu :) zapoznawanie odbyło się na spacerku, Zulka była trochę przestraszona nowymi ludźmi i duuuuuuuuużym potworkiem chcącym ją obwąchiwać :) kilka razy kłapnęła zębami jak za blisko do niej podszedł, ale bez specjalnej agresji, tylko ze strachem. no a potem w domu. sunia rozejrzała się po pokoju, obejrzała wszystkich kocich współtowarzyszy i cichutko położyła się w kącie pod krzesłem swojego przyszłego pana. i tak jak nie chciała nic jeść w lecznicy, tak tam zjadła dwie michy suchej karmy, co już w ogóle nas zaskoczyło :) Zula została w nowym (oby) domu. przed chwilą państwo do nas zadzwonili, że weszła na kanapę i tam się położyła koło wszystkich kotów :) jak domowy piesek. kto by się spodziewał?? Zula teraz mieszka dokładnie naprzeciwko mnie, widzę prawie ją przez okno :) jeśli nic się złego nie wydarzy, to zostanie tam i będzie miała najlepsze życie, jakiego kiedykolwiek zaznała. chyba ciągle to do mnie nie dociera... :oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.