Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No więc: zanim rozpoczeliśmy 30 dniową terapie antygrzybową, lekarz uprzedzał nas, że lek który będziemy podawać ma niefajne skutki uboczne typu biegunki, wymioty, ogólne osłabienie organizmu, brak apetytu itp. No ale podawaliśmy ten lek dwa tygodnie z hakiem i nic takiego nie miało miejsca, a Kiwi drapał się jak na początku(w prawdzie były dni lepsze i gorsze, czasem myśleliśmy, że już go swędzi jakby mniej, ale np. w nocy urządzał taki koncert drapania i czochrania, że masakra). No i w ubiegły weekend rzeczywiście zaczeły występować te niepożądane skutki, biegunka ciągneła się mniej więcej do środy, a wczoraj widać już było spora różnicę, Kiwi wreszcie może się wyspać, wcześniej nie mógł uleżeć kilku minut bo już go drapało.

Niestety, dziś Kiwi jedzie na strzyżenie. Musimy ostrzyc nogi, żeby móc wcierać maść - to będzie następny krok terapii bo niestety brak drapania nie oznacza, że zabiliśmy tego grzyba na amen. Zostało jeszcze parę dni na tabletkach, a później zobaczymy. Szkoda mi trochę tej sierści - ładnie odrasta, szczególnie jak się go wyczesze po kąpieli, to wygląda jak PON z prawdziwego zdarzenia... No ale cóż...
Wieczorem wstawię fotki wygląda po fryzjerze...

  • Replies 151
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ano...:roll:
Podobno kiedyś odrosną... kiedyś...
Pociesza mnie to, że teraz będzie można lepiej Kiwaka leczyć, szampon i maść będą miały większą możliwość rażenia bo łatwiej będą wchodziły w skórę, i w ogóle skóra będzie miała lepszą wentylacje...

Dobrze, że Kiwak tego nie widzi - szczególnie tego pędzelka na ogonie... Załamałby się chłopak.

Posted

No też się zastanawiam po co ten pędzelek...

Generalnie mieliśmy mu tylko obstrzyc nogi, szczególnie, że na jednej z przednich łap ulokowała się cała kolonia grzyba - na łokciu.
Mama tej fryzjerce wszystko wytłumaczyła, jak to ma wyglądać - miał być wygolony brzuch i łapy od kostek w góre, kawałek za łokcie. No i po godzinie mama wraca po psa a tam Kiwi we fryzie a'la sznaucer...

Generalnie da sie do tego przyzwyczaić - początkowo jak na niego patrzyłam to się powstrzymywałam, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Podobno sierść odrośnie, ale to będzie trwało ponad rok - gdzieś tam czytałam na PONach, że tej rasy sie wogóle nie powinno strzyc bo im nie rosną włosy jak Yorkom i żeby po strzyżeniu włos wrócił do typowej długości to trwa miesiącami.

Ale w kontekście walki z grzybem, którą ciągle toczymy, taka fryzura jest o wiele praktyczniejsza. Liczę, że na początku lipca zaczniemy stosować jakąś maść i nie będzie już rozstrojów żołądka jakie Kiwi ma po tabletkach.

Posted

I jak Kiwaczek? Przyzwyczailiście się już do nowego image'u?

Mam nadzieję, że pielęgnacja jest dużo łatwiejsza i grzyba szybko uda się wytępić! :mad:


Ps. Alek pyta, dlaczego zamieniliście jego "dywanik" na jakiegoś rasowca?

Posted

teapot napisał(a):
I jak Kiwaczek? Przyzwyczailiście się już do nowego image'u?
Mam nadzieję, że pielęgnacja jest dużo łatwiejsza i grzyba szybko uda się wytępić! :mad:

Ps. Alek pyta, dlaczego zamieniliście jego "dywanik" na jakiegoś rasowca?


Zarówno Kiwi jak i my czujemy sie z jego imagem coraz lepiej. Może wy, cioteczki, złe rozeznanie zrobiłyście i to jednak nie PON a sznaucer... :cool3: Żartuje oczywiście... to PON tylko fryzura bardziej awangardowa.
Co do pielęgnacji to zaraz idziemy go kąpać - w Nizoralu.

A póki co świeże, bo dzisiejsze, fotki:

  • 3 weeks later...
Posted

Grzyb zwalczony, oczy nie do wyleczenia(byliśmy na wizycie u tego lekarza, którego poleciłaś - no comments chyba, że na maila, ale niekoniecznie chce mi się myślami wracać do tej wizyty). Co po za tym? Wszystko zdaje się układać, sierść powoli sobie odrasta i Kiwak pięknieje.

Posted

Najlepsze jest to, że my tam pojechałyśmy z myślą o oczach, bo jeśli chodzi o grzyba to przecież stosowaliśmy już kuracje zapisaną przez naszą wetkę. No a pan dr. okazał się wcale nie być okulistą - 5 sekund gadał o oczach i przez następne 50 minut o grzybie, twierdząc przy tym ze ta kuracja, którą stosujemy jest zła i należy ją zmienić. Dodam, że gdzieś po 20 dniu terapii Kiwi przestał się drapać - i tak jest do dziś! Więc kuracja zła nie była - grzyba nie ma.
Pomijam tu ogólną atmosferę tej wizyty i to w jakim stanie pan dr. nas przyjął. Może i on jest dobrym specjalistą, na pewno ma wiedzę i umiejętności... ale do dziś czuje niesmak po tej wizycie... z wielu powodów...

A koty już OK. Nie ma większych problemów.

  • 1 month later...
  • 1 month later...
Posted

No tak -miałam o to samo spytać. Wchodzę i patrzę Blondas już tu był...

Tęsknimy trochę za Kiwakiem. Dziś gadaliśmy o nim z TZ i też dopytuje co u dywanika i ... Maliniaka ;).

  • 2 weeks later...
Posted

Bywam tu, chociaż nieczęsto. Mam sporo rzeczy na głowie, a mama raczej średnio radzi sobie w internecie. Za to telefonicznie porozmawia chętnie.

Co u nas?
Byliśmy na AR zrobić rentgen płuc, tchawicy, serca, kręgosłupa i bioder. W poniedziałek pojedziemy na interpretacje tego wyniku do naszej wet, bo niestety sami niewiele z tego rozumiemy. Podobno jest stan zapalny w płucach(płuca były głównym punktem badania, bo od pewnego czasu Kiwi kaszle, nasza wetka podejrzewała zapadnięte oskrzele, ale kazała zrobić to RTG i dobrze - teraz będziemy mogli go leczyć) i jakieś narosty na kręgosłupie(spondyloza?). Serce i cała reszta w porządku. Zapalenie ucha wyleczone, skóra zdrowa, sierść ładnie odrasta i jest mocniejsza. Oczy, jak już chyba pisałam, pozostaną ślepe, ale nie jest to przecież tragedią.


A z ciekawostek – Kiwak niesamowicie reaguje na jeże, a tej jesieni było ich w naszych okolicach sporo. Potrafi wytropić jeża z odległości kilkunastu metrów i wyciągnąć go spod sterty liści i gałęzi. Szczególnie ciekawe jest to zważywszy na fakt, że niekiedy Kiwi ma trudności ze znalezieniem kuchni czy własnego kocyka, ale jeża na sporej przestrzeni wytropić potrafi. W ogóle spacery to coś co Kiwak lubi najbardziej, wyciąga mamę na coraz to dalsze wędrówki.
Co do kotów to mam wrażenie, że Kiwi czuje się zagubiony. Kot sąsiadów łasi się do niego i ociera, nasze omijają go ostrożnie, a gdy podejdzie zbyt blisko prychają lub uciekają w popłochu. On co do nich nie przejawia agresji ani zainteresowania.

W razie pytań zawsze możecie zadzwonić, mama jest w domu cały czas(oprócz czasu kiedy jest z Kiwakiem na spacerze).

Posted

W schronie to by on długo nie pociągnął, ale miał szczęście, ze do Was trafił:roll:

Hihi, ale nos ma zdrowy:cool3::cool3::cool3::evil_lol:, musi czuć się bardzo pewnie, że chce chodzić na coraz dłuższe spacery, futrzak jeden rozpieszczony:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Pozdrów serdecznie wszystkich, wymiziaj Kiwaka i koty, nie zapomnij o kocie sąsiada( dzielny kot - nie pęka;):evil_lol::evil_lol:)
Napewno zadzwonię z przyjemnością do Twojej mamy, musżę tylko trochę ogarnąć się z psiakami, bo nie wiem gdzie ręce wsadzić:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...