Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Poza tym w przypadki ostrej biegunki u szczeniąt z tego co zaobserwowałam,to mój wet oprócz nawodnienia zaraz wkracza z antybiotykiem!skutki uboczne nawet jeśli jakieś bedą,co wcale nie jest pewne na 100% to i tak zawsze były niwspólmiernie mniejsze niż korzyści z tego wynikajace!Z kolei nie spotkałam sie z aż tak bolesnymi kolkami i do tego biegunka u takich maluchów!

P.S Super piechy na zdjęciu!!!

  • Replies 54
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted
nie mowie,że wszystkie jaja mozna zobaczyć gołym okiem,to oczwiście zależy od pasożyta.
A znasz jakieś pasożyty u szczeniąt, których jaja są widoczne gołym okiem? Bo ja nie. (Z wyjątkiem segmentów tasiemca, które wyglądają trochę jak jaja. Ale tasiemca nie mamy).
ciut się dziwię,jezeli szczeniaczki tak jak piszesz bardzo boli brzuch to naprawdę cos z tym trzeba zrobić i to jak najszybciej!
JustynaJK, bardzo się staramy coś zrobić, ale na kolkę, tak u dzieci, jak i u szczeniąt, po prostu nie ma lekarstwa. Niemowlę mojej znajomej miało biegunkę i płakało nonstop przez pierwsze 4 miesiące swojego życia, bo właśnie miało kolkę. Nikt nie rozumie do końca, czym kolka jest powodowana i nikt nie umie jej skutecznie leczyć - jedyne, co można zrobić, to próbować pomóc na różne sposoby, co robimy, oraz czekać, bo z tego się wyrasta!
Wiesz zapewne doskonale,ze u takich malutkich szczeniac moze przyjśc kryzys z godziny na godzinę i wtedy może być za póżno!
Dlatego nie są opuszczane nawet na chwilę i dlatego są pod stałym nadzorem weta.
To ,ze od wczoraj nie straciły na wadze,to super,ale jeszcze nie daje na nic gwarancji!
Skąd wzięłaś to "od wczoraj" i że tylko "nie straciły"? Pisałam, że objawy mamy już od kilku dni. Od tego czasu, ich waga prawie się podwoiła!

Ja rozumiem i cenię Twój niepokój i sama nie śpię od kilku dni. Ale nie bardzo rozumiem, co proponujesz, żebym jeszcze zrobiła? Konsultuję się z kilkoma wetami oraz hodowcami w kraju i za granicą, psiaki są pod stałą obserwacją, leczymy je jak ten zespół potrafi najlepiej, co jeszcze? Ja na razie wszystkie podane mi tu rady albo już stosujemy, albo bierzemy pod uwagę, albo (w przypadku pomysłu wczesnego odrobaczania) będą brane pod uwagę podczas dzisiejszej konsultacji z wetem.

Posted
napisz co dalej,mam nadzieję,ze bedzie poprawa!
Dzięki, na pewno dam znać. Na razie chyba trochę lepiej, bo oboje śpią i chłopak nie płacze...

Zapomniałam jeszcze napisać, że o 200 m od domu mam całodobową lecznicę. No i w razie czego telefon komórkowy weta też mam.

Posted

WOW !!!!

Jakie piękniaste, zardzewiałe niufki !!!

Super !!!

Dziękuję.

A jak teraz czują sie maluszki...?

Chciałam jeszcze zapytać czy sunia miała normalny poród czy cesarkę ?

Zabajka

Posted
A jak teraz czują sie maluszki...?
No więc chyba trochę lepiej... Właściwie od ok. godziny 16 nie widzę oznak bólu, choć stolce zdecydowanie nie są normalne (śluzowata biegunka). O 17 zbadał je drugi pan wet (nasz główny wyjechał na tydzień). Stwierdził, ze ogólny ich stan jest super, ale na podstawie ich historii, moich opowiadań i konsulatcji poprzedniego wieczoru z naszym głównym wetem, przepisał neomycynę. No a ja zwlekam z podaniem jej, bo doczytałam się, że doustnie to dosyć toksyczny środek, a ponieważ szczniakom jest zdecydowanie lepiej, to mam nadzieję, że uda się bez...
Chciałam jeszcze zapytać czy sunia miała normalny poród czy cesarkę ?
Cesarki nie miała, ale taki normalny ten poród też nie był... :( Okazało się, że Misia ma taki wąski pierścień w drogach rodnych; jak parła i szczeniak pchał w ten pierścień, to ją bolało i przestawała przeć. Gdyby nie szybka interwencja weta, szczeniak by się udusił... Długa historia, ale dobrze się skończyła - urodziły się dwa silne szczeniaki.

A dzisiaj wyglądają tak:

parapycholow.JPG

Posted

Niestety, nie doradze w kwestii problemu - jak dotad u siebie i swoich maluszkow nie spotkalam sie z takim zachowaniem. Trzymam wiec kciuki za Was !

Co do pierwszego odrobaczania, bo chyba ten temat gdzies umknal, to moj wet wyznaje poglad ok 14 dnia, po otwarciu oczek. Ze wczesniejszym sie z nigdy (jak dotad) nie spotkalam.

Pozdrawiam

Asia i moloski

Posted

No więc u nas tak: doustnej neomycyny nie mogłam dostać w aptece. Wydawało się, że jest lepiej do 2:30 w nocy, kiedy stan, szczególnie chłopca, zdecydowanie się pogorszył, tzn. mały zwijał się i jęczał. Rano zadzwoniliśmy do weta, który spotkał się z nami zdobywszy tę neomycynę na uczelni. Plan jest taki, żeby spróbować, czy pomoże przez najbliższe 24 godziny, a jak nie, to odstawić szczeniaki od Misi.

Prawdę mówiąc, ja odstawiłabym już od razu, bo mnie się wydaje, że one przestają zupełnie trawić. Ale stosuję się do zalecenia weta, więc nadal pozwalam im ssać. Po ssaniu jest często jakaś godzinka spokoju (właśnie teraz), po czym znów zaczynają się problemy.

Najgorsze, że to może być po prostu obżarstwo. W tym przypadku, jedynym lekarstwem jest karmienie tylko glukozą z elektrolitami przez jakiś czas, aż się uspokoji system pokarmowy. Ja chyba tak właśnie bym zrobiła, bo to raczej nie może zaszkodzić, ale wet bardzo chce, o ile tylko to jest możliwe, zostawić je na mleku matki i dlatego próbujemy najpierw ten antybiotyk.

Posted

Flaire,tk sobie myślę,że jezeli to miałoby być obżarstwo to może ogranicz im dostep do jedzenia?Dostawiaj je co dwie godziny aż do momentu kiedy widać ,ze sie najadły,nie pozwalaj po chwili odpoczynku dopychać sie znowu tylko ubieraj suce fartuszek,zeby nie miały dostępu...

Posted
Flaire,tk sobie myślę,że jezeli to miałoby być obżarstwo to może ogranicz im dostep do jedzenia?Dostawiaj je co dwie godziny aż do momentu kiedy widać ,ze sie najadły,nie pozwalaj po chwili odpoczynku dopychać sie znowu
To dobry pomysł i już tak robiliśmy, jadły nawet rzadziej, niz co dwie godziny. Ale chyba wciąż jeszcze za dużo, więc teraz nie będziemy czekać, aż się najedzą, tylko odstawiać je wcześniej... Ci z Was, co wiedzą, że ja Misię też głodzić muszę całe jej życie nie będą tym zbyt zdziwieni... :wink:

Jeśli chodzi o ich stan, to zmieniło się głównie to, że nie skręcają się z bólu. Teraz pomiędzy posiłkami raczej po prostu śpią. Raz czy drugi może jękną, ale nic nadzwyczajnego. Kupki ciągle są płynne i w rozmaitych kolorach (najnowsza moda: trawiasto zielony), ale powoli dochodzimy do wniosku, że to obżarstwo, albo taka ich uroda. No bo szczeniaki, pomimo tych obrzydliwych kup, rosną jak na drożdżach, przybierają na wadze niezwykle szybko, nie są odwodnione, są silne, próbują łazić na czterach łapach, pomimo że ślepia im się jeszcze nie otworzyły.

Dzisiaj zostały również odrobaczone i chociaż nie myślimy, żeby to miało zrobić w ich kupkach różnicę, to jednak ja mam taką nadzieję...

Pozdrawiam, dziękuję za rady i obiecuję informować, co dalej.

Posted

Dwa dni po odrobaczeniu, kupki u maluchów bez zmian (czyli nadal płynne, ale nie obfite), samopoczucie super, nadal rosną szybko i nie odwadniają się. Chyba trzeba się nauczyć takie kupki pokochać i mieć nadzieję, że jak zaczną jeść karmę, to się poprawi...

Posted

Ups. Chyba masz rację. Może to taka ich uroda ? Jeżeli rosną, są odrobaczane i wesołe...

Trzeba to polubić. A swoją drogą nigdy sie z taką paskudną i uporczywą kolką nie spotkałam...

Posted

Więc masz dylemat - posłuchać weta czy głosu serca ?

Już niebawem zaczniesz dokarmiać, będą mniej ssały sukę. Może nareszcie będzie konieć Twych zgryzot...

Posted

bogula, od ostatniego postu bez zmian. Maluchy czują się super, rosną jak na drożdżach, a kupki jak były płynne, tak są. Aż pieniste lecą od gazu... W sumie tylko pierwszy tydzień były normalne (u chłopca, bo u dziewczynki jeszcze krócej). Ale od środy zaczynam je dokarmiać i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy jak już przestaną ssać Misię.

Czyli problem nie rozwiązany, ale również już bez znaczących przykrych skutków...

Posted

Flaire :D

-----------cieszę się....Może psiakom jeszcze "dojrzewa" układ pokarmowy? Cieszę się, bo jesteś już spokojniejsza i wyraźnie nie tracisz humorku :lol: . Bardzo, bardzo pozdrawiam z Fafolem!

Posted

Z ogromną radością informuję, że już od trzech dni w ogóle nie wiem, co to są kupy! Nic nie pisałam wcześniej, bo nie chciałam zapeszyć. Ale płynne kupy ustąpiły zupełnie, czego następstwem jest, że nie widzę kup żadnych, bo moja Misia porządną suczką jest i kojec utrzymuje w czystości (niestety ta biegunka przerosła jej możliwości). Bóle też całkowicie ustąpiły.

Wydaje się, że poskutkowało bardzo drastyczne ograniczenie dostępu maluchów do mamy. Co trzy godziny po 10 minut i koniec. Może to był tylko przypadek i poprawiło by się i bez tego, ale ze zrozumiałych przyczyn, nie chcę eksperymentować, żeby to sprawdzić.

W każdym razie wszyscy są teraz zdrowi. Powolutku zacznę zwiększać odstępy w karmieniu (choć panicznie boję się jakichkolwiek zmian...), a w środę zaczynamy dodawać prawdziwe żarełko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...