Jump to content
Dogomania

Ulubiony bohater tego wątku:  

8 members have voted

  1. 1. Ulubiony bohater tego wątku:

    • Borys
      6
    • Ciapka
      1
    • Klakier
      1
    • Bambo
      0


Recommended Posts

Posted

Jedziemy na weekend z psiakami do zwierzyńca. Będziemy spać w jakimś gospodarstwie agroturystycznym, pani się zgodziła na psiaki, pod warunkiem, że będą grzeczne. Ciekawe jak Borys się popisze, aż się boję. Oby pogoda dopisała, to będziemy i tak całe dnie spędzać na rowerkach.
Wszystkie zwierzaki zostały odrobaczone, kotaki w poniedziałek będą miały wymaz uszny, bo strasznie brudne te uszyska mają i się drapią. W weekend zostaja znowu z moją siostrą, więc pewnie jakies nowe fotki będą.
Mysza już potrafi po firance dojść do sufitu. Borysa przygoda z łańcuchem była na szczęście jednorazowa, płot poprawiony, pies nie ma jak uciec.

  • Replies 64
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wrócilismy cali i zdrowi. Oczywiście fotek nie ma, bo kto by myslał o tym, żeby fotki na wyjeździe pstrykać. Borys przeszedł specjalną ceremonię i od teraz nazywa sie Sproket. Dzoslismy do wniosku, że "Borys" ma jednak "posmak agresji", więc trzeba mu zmienić na bardziej przyjazne imię. A teraz relacja:
Troche nam się trafiła dziwna kwatera, ale zważywszy na to, że był długi weekend i załatwialiśmy dwa dni przed wyjazdem, to nie ma co narzekać. Kudłaty miał trochę problemy z wchodzeniem po schodach, ale sie nauczył. Chyba ma lęk wysokości, bo jak już wszedł, to się kładł, patrzył na schody i nie chciał ruszyć, trzeba go było wciągać. Wychlapał się w zalewie (Ciapa nie była chętne) i chyba będzie trzeba od czasu do czasu pojechać z nimi nad jakieś jeziorko, bo się mocno spodobało taplanie w wodorostach. Miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z ONkiem spuszczonym ze smyczy, ale jakoś obyło się bez ofiar. Wzorowe zachowanie w restauracji, mimo obcych ludzi wokół, nawet psiaki dawały się głaskać i zero agresji. Świetnie już chodzą na smyczy, byliśmy na ścieżce rowerowej i leśniczy zgodził się tylko pod warunkiem, że psy będą na smyczy. Zero problemów - biegły grzecznie obok rowerów, nawet jak jechaliśmy asfaltem, wśród samochodów. Kudłaty tylko ma lekką kontuzję - na asfalcie starł sobie troszkę opuszki, ale wyjdzie z tego. Psiakom sie na pewno podobało, bo następnego dnia były nadal grzeczne, zmęczone i nawet nie miały ochoty na ganianie się, ani na szczekanie na rowerzystów i obce psy.
Podsumowując, wyjazd z psiakami nie jest taki straszny, tylko trzeba się odpowiednio przygotować. Na przyszłość zamawiamy kwaterę z osobnym wejściem, najlepiej z możliwością wypuszczenia psów na podwórko. Masa psich ręczników, zapasowe smycze i obroże, jedzenie zabierać ze sobą.
Gremlin coś znowu chory, widocznie po tych środkach na odrobaczanie. Strasznie kicha i gluty jej potem zwisają. Dostaje antybiotyk, ale mus znowu zawieźć do weta. Jeszcze przed nimi wymaz uszny i leczenie, szczepienie przeciw wirusówkom i pewnie wściekliźnie.

Posted

Widzę, że mi posta wcięło. No własnie dlatego go przechrzcilismy, bo strasznie podobny do tego Sproketa z Fraglesów, i sie jeszcze oblizuje na kociaki. I na nas zaczęło działać, inaczej go postrzegamy, jakos tak bardziej pozytywnie. To kochany piesio jest tak naprawdę, mięso mu mozna z pyska zabrać i nawet nie warknie. Ale czasem mu cos odbije i nie wiadomo czemu, ot tak, niespodziewanie rzuci się na 7 rowerzystę z rzędu, chociaż poprzednich 6 nie tknął. Trochę się już przyzwyczailiśmy, że on taki niesforny to przeważnie jest z radości. Jak idzie na spacer, to nie sposób go utrzymać i przy tym jeszcze szczeka, żeby cała wieś wiedziała, że Kudłaty idzie. Ale jak się wylata, wybawi, wymiziany zostanie to już nawet czasem przejdzie koło obcego piesa i się nie odezwie.
Miło nam, że ciasteczkowy zajrzał :oops:

  • 4 weeks later...
Posted

Nie, no jakoś żyjemy. Ale nic się nie dzieje, więc nie piszem. Kociaki wreszcie chyba wyzdrowiały, więc i po mnie pchły nie latają. Kudłaty o dziwo przekonał się do budy, chyba mu trochę tyłek wymarzł. A już myślałam, że pół zimy spędzi w piaskownicy. Foty będą jak czas będzie.

Posted

A nasze i tak śpią z nami. Drapak służy tylko do ostrzenia pazurków, czasem zabawy i w razie jakichś strasznych rzeczy typu np. odkurzacz, się morzna schować przed światem. Wujek Klakier jak ma czasem dość kurdupli to śpi w dziupli, ale raczej rzadko.

Posted

No i Kudłaty się doigrał. Wracamy w czwartek do domu, wszystko w normalnym porządku, a tu za godzinę przyjeżdża policja. Nie napiszę nawet co sobie pomyślałam, bo w zasadzie nic na sumieniu nie mam, ale jakies małe grzeszki to chyba każdy posiada i na widok stróży prawa serce mocniej bije. Okazało się, że kudłaty zapultał się na jakiegoś gościa przechodzącego obok, wyleciał za ogrodzenie i urwał mu nogawkę. Z początku nie chcieliśmy uwierzyć, bo owszem, na rowerzystę to on się mógł tak zapultać, ale na pieszego? I jeszcze żeby wylecieć za ogrodzenie i krzywde komuś zrobić, niepodobne to do kudłatego. W każdym bądź razie zapłaciliśmy mandat, jeszcze się do tego pana musimy wybrać z przeprosinami i kudłaty na razie trafił na . Zdiagnozowaliśmy drogę ucieczki, ale na razie jeszcze nie chcemy ryzykować, więc jak nas nie ma to bidak musi cierpieć. Teraz już nie ma zmiłuj, zostaną mu wycięte jajeczka i chyba będziemy musieli na serio zając się ogrodzeniem, bo jak dalej taka prowizorka będzie to może się komuś prawdziwa krzywda stać. Ale tego się po kudłatym nie spodziewałam. Takie kochane psisko, mozna mu mięso z paszczy zabrać, a tu takie rzeczy. Jedynym pocieszeniem jest, że teraz to już nikt na podwórko nie wejdzie nieproszony, bo plotka po wsi poszła.

Posted

agnethka napisał(a):

no i czemu on ma jeszcze jajka? :mad:

Z tymi jajkami to było tak... Ja od samego początku byłam zdecydowana kudłatego wykastrować i to jak najwcześniej. Ale weterynarz radził nam poczekać jeszcze z pół roku, może pies się uspokoi, dojrzeje itp., więc na prośbę TZta powiedziałam, że pól roku jeszcze moge poczekać (chociaz nie widziałam sensu, ale czego sie nie robi dla innych). Na szczęście teraz TZ jest całkowicie przekonany do kastracji, więc na następnej wizycie u weta (jutro jedziemy z kociakami) pewnie sie umówimy na wydłubywanie jajków.
Co do naszego ogrodzenia to jestem i byłam świadoma, że to dla niego nie za duża przeszkoda, tylko że nigdy sie nie zdarzało żeby uciekł (z wyjątkiem tego koteczka), a tym bardziej nie pomyślałabym że może być agresywny do kogoś innego niz rowerzyści. No nic to, w najgorszym razie przezimuje w sieni, jeżeli nie uda nam się przed zimą zrobić ogrodzenia, tylko nie wiem, czy to jest lepsze wyjście niż buda i łańcuch, bo tak to przynajmniej widzi co sie dzieje i chociaż troche życia towarzyskiego może zarzyć. Na razie mam nadzieję, że jednak uda nam się coś z tym ogrodzeniem zrobić, dla dobra wszystkich.

Posted

Kudłatego kolejny dzien na uwięzi. Nie słuzy mu to, wczoraj na spacerze był niezmordowany, szkoda ze taka pogoda, bo się utytłał masakrycznie. Ale ważniejsze jest zdrowie psychiczne psiaka niz czyste podłogi. Dzisiaj jedziemy do weta z kociakami, będziemy rozmawiać o kastracji kudłatego.
Co do obcych, to u nas w zasadzie pies jest bardzo kochany. Wszystko mamy pozamykane, więc nikt obcy na podworko sam nie wejdzie, nawet jak jesteśmy w domu. Jak ktos do nas przychodzi to nie ma potrzeby go uwiązywać, po zapoznaniu traktuje obcych jak powietrze (no chyba że rzucają patyczki). Nigdy się nic ciekawego nie zdarzyło. Moja młodsza siostra słuzy jako niańka i zdarzało jej sie przyjeżdżać jak nikogo nie było i problemu nie było, choć kudłaty widział ja wcześniej tylko dwa razy.
Kaganiec to pewnie ze względu na inne psiaki i rowerzystów, to że ma do nich pociąg to wiemy i staramy się jakoś go zsocjalizować, im więcej będzie miał z takimi rzeczami do czynienia, tym szybciej sie przyzwyczai i stanie się to dla niego normalne. Jakoś damy radę, potrzeba tylko trochę cierpliwości, dużo konsekwencji (uparciuch jest straszny) i czasu (a z tym najgorzej). Ale i tak go kochamy, szkoda tylko że w zasadzie przez nas jest tymczasowo nieszczęśliwy.
Widzę agnethka że nowy avatarek dorwałaś :cool3:

Posted

No kobito nienasycona jesteś :eviltong:

Co do jajeczek to poczynilismy wstępne zapisy, tylko musimy kudłatemu jakiś porządny kaganiec kupić, żeby móc go zostawic w lecznicy, bo w najbliższym czasie nie mam szansy na wolne. Tak więc mogłaby być ładna pogoda w sobotę, to byśmy się wybrali na wycieczke do miasta i trochę zsocjalizowali.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...