Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Super zdjęcia, super wycieczka:loveu:. Marta, masz świetne pomysły.
Ja wczoraj Lucka wzięłam na wycieczkę samochodową, spacerki byly ale Luckowi nie chciało się w deszczu chodzić, wolał patrzeć przez szybkę. Był kochany, szturchał rekę w czasie jazdy, żeby go głaskać a nie biegi zmieniać:evil_lol: Byłam w lecznicy kilka godzin, moja sunia miała tam operację, tym samym Lucek miał towarzystwo.

Natomiast dzisiaj, po wycieczce z Martą do Wilanowa, humor Lucka dalej był wyśmienity. Lucek miał gości. Przyjechała Kanzaj (ksywka z dogo, nie wiem czy znacie) ze swoją siostrą. Wyszłysmy we trzy na spacer z Luckiem, zresztą bardzo długi, bo się zagadałysmy troszkę;) ale nie to jest najwazniejsze.

Otóż, w trakcie spaceru, delikatnie, dzieczyny zaczęły się z Luckiem zaprzyjaźniać, spokojnie do niego schyliły, a on był wniebowzięty, nie miał zamiaru żadnej ugryźć, ba, przysuwał się do nich i wtulał pod nogi, żeby go głaskać.

To naprawdę nie jest jakiś agresor, on po prostu potrzebuje paru minut i spokojnego podejścia a natychmiast jest łagodnym barankiem.

On tyle przeszedł od maja, zabiegi, operacje, zastrzyki, cewniki, wszystko zapamiętał, że źle reaguje na kogos kto przy pierwszym spotkaniu, w pierwszej chwili wyciąga do niego ręce. Ale wystarczy chwila i spokój a Lucek staje się przylepką:loveu:

Dziewczyny bardzo go chwaliły, bardzo im się spodobał. Być może włączą się w szukanie mu domu.

Dobra psinka z Lucusia.:loveu:

Posted

mysza 1 napisał(a):

Otóż, w trakcie spaceru, delikatnie, dzieczyny zaczęły się z Luckiem zaprzyjaźniać, spokojnie do niego schyliły, a on był wniebowzięty, nie miał zamiaru żadnej ugryźć, ba, przysuwał się do nich i wtulał pod nogi, żeby go głaskać.

To naprawdę nie jest jakiś agresor, on po prostu potrzebuje paru minut i spokojnego podejścia a natychmiast jest łagodnym barankiem.

On tyle przeszedł od maja, zabiegi, operacje, zastrzyki, cewniki, wszystko zapamiętał, że źle reaguje na kogos kto przy pierwszym spotkaniu, w pierwszej chwili wyciąga do niego ręce. Ale wystarczy chwila i spokój a Lucek staje się przylepką:loveu:


bardzo trafnie to ujęłaś!

Posted

j3nny napisał(a):
Lucuniu zobaczysz, ludzie sie znajda dla ciebie


Dziewczyny, a czy poobklejałyście wszystkie lecznice z ogłoszeniem o Lucku, że szuka DS?

Może to by pomogło? Bo wawa duża i może a nóż widelec się chałupka by znalazła, co?:roll:

Posted

CZY JEST W STANIE KTOŚ PODJECHAĆ DO LUCKA JUTRO RANO?
JEŚLI ZNALAZŁ BY SIĘ CHĘTNY, JA PRZYJECHAŁABYM PO POŁUDNIU BO BĘDZIE MIAŁ ZA DUZĄ PRZERWĘ. Jeśli nie, to może mi sie uda być rano i po południu, ale właśnie nie wiem.
W środę rano jestem ja.
W czwartek Beatka ( postawiona przed faktem dokonanym;)), a ja popołudniu - około 15-17, więc następna wizyta może być już nocna.

Posted

Olena84 napisał(a):
CZY JEST W STANIE KTOŚ PODJECHAĆ DO LUCKA JUTRO RANO?
JEŚLI ZNALAZŁ BY SIĘ CHĘTNY, JA PRZYJECHAŁABYM PO POŁUDNIU BO BĘDZIE MIAŁ ZA DUZĄ PRZERWĘ. Jeśli nie, to może mi sie uda być rano i po południu, ale właśnie nie wiem.
W środę rano jestem ja.
W czwartek Beatka ( postawiona przed faktem dokonanym;)), a ja popołudniu - około 15-17, więc następna wizyta może być już nocna.


W środę po południu jestem ja i to bedzie długie popołudnie plus wieczór, bo Marta wieczorem nie może.

W czwartek ja nie mogę po południu, jesli Ty po południu i Marta moze wieczorem to super.

A dzisiaj Lucek wcale nie chciał wracać do lecznicy, w dodatku dyktował dokąd idziemy, kiedy chciałam wrócić do samochodu, bo zapomniałam karmy, ten stanął i ani drgnął. Wołałam, delikatnie szturchałam, on stał jak słup:evil_lol: Zawróciłam a on ochoczo, biegiem ruszył w swoim kierunku. To Marta tak go rozpuściła;), na wszystko Luckowi pozwala.:eviltong:

Chodziliśmy dwa razy i długo więc mam nadzieję, że usnął spokojnie.
Ja nie mogę u niego zostawać tak długo jak Marta, do 23 czy północy, bo jeżdzę prosto po pracy i gdybym zaczęła wracać z pracy na 9 o północy chyba dostałabym eksmisję:evil_lol:

Posted

Nie najgorszy pomysł z tą eksmisją, jeśli byłaby do Lucka;).
W czwartek okazuje się żadna z Was nie może, zobaczę może w takim razie i wieczorem podjade.
Teraz jade do Lucka ale tylko do 11.30 i nie wiem jak on do wieczora wytrzyma:(. Może cos wymyśle...

Posted

Olena84 napisał(a):
Nie najgorszy pomysł z tą eksmisją, jeśli byłaby do Lucka;).
W czwartek okazuje się żadna z Was nie może, zobaczę może w takim razie i wieczorem podjade.
Teraz jade do Lucka ale tylko do 11.30 i nie wiem jak on do wieczora wytrzyma:(. Może cos wymyśle...


Mogę przyjechać w czwartek ale po pracy, czyli ok. 17:30k;) Wszystko dla Lucusia:loveu: Natomiast nie mogę zostać do wieczora, bo mam spotkanie, miałam nadzieję, że przed nim zdążę do domu ale w tej sytuacji chyba nie. Moge być z godzinkę- zatem ktoś na wieczor ok 21 by sie przydał

Posted

W poniedziałek rano byliśmy z Luckiem na spacerze z 1,5 godz! To już jakieś maratony sie ze spacerków robią. Kondycję ma Lucek, że hej. Zwiedzamy co się da. Lucek pcha się nawet z wózkiem w żywopłoty, że tylko ogon mu wystaje, a potem tak śmiesznie się wycofuje i wytrzepuje z liści i gałązek. No i Mysza, potwierdza się to co pisałaś o delikatnym podejściu do Lucka. Wczoraj jedna pani pierwszy raz go widziała i prawie w nosek całowała. Zaniemówiłam. Nie zdążyłam uprzedzić, że może ugryźć. A ona go głaskała, za uszami, pod brodą i wesoło do niego mówiła, że aż Lucek oczy przymykał i prosił o jeszcze! A jak odchodziła, to chciał iść za nią.

Posted

Byłam dziś u Lucka na jakieś 1,5 godziny. Lucek już chodzi jak normalny pies, nie ciągnie tą tylną - zdrowszą nogą, idzie wolniej ale kazdy krok jest taki jaki powinien. To mnie superowo cieszy, bo mam dalej nadzieje, ze bedzie normalnie chodzic. Trzeba go stawiac i pomagac mu chodzic bez wozka i przescieradła. Lucek juz tak nie szczeka na obcych na ulicy, nawet na rowerzystow. Chyba zrozumial jak trudna jest sytuacja jego adpoji:(.

Posted

No właśnie, wczorajsze odkrycie :loveu:
Lucek podaje przednią łapkę :multi::multi::multi:
jak się go poprosi i jak akurat bardzo się cieszy. A właśnie były przed nim obie panie Karoliny, które uwielbia i tak jakoś samo się wymknęło "daj łapę" i Lucek podał!!! A my "Ooooooo!!!!!????" i znowu poprosiłyśmy i znowu podał! I tak kilka razy. A jak się cieszył, jak go głaskałyśmy i chwaliłyśmy! A my piszczałyśmy z wrażenia :loveu: A jak główkę fajnie przechylał, kiedy mu się tą łapkę trzymało. Próbowałam po spacerze, ale chyba był zmęczony, no i był jeszcze pacjent, na którego szczekał, i nie w głowie mu już było podawanie łapki ;)

Spacerowaliśmy 1,5 godz. Zwiedzaliśmy nowe miasteczko Wilanów. Wdrapaliśmy się na nasyp w dwie sekundy, bo Lucek pędził za suczką. Ale jej pan się spieszył i nie mieliśmy szans, więc zwolniliśmy i Lucek zajął się wąchaniem ziółek. Stanął na brzegu nasypu i oglądał panoramę nocną Wilanowa. Chyba mu się podobało, bo stał długo i oglądał się na wszystkie strony. Kombinowałam jak zejść, bo stromo było, a Lucek ciągnął w drugą stronę. Okazało się, że znalazł łagodny zjazd dla samochodów i bez problemu znaleźliśmy się nad strumykiem. Jak on to zrobił? Nie wiem. Mądrość tego pieska mnie poprostu powala. Jest niesamowity :loveu:

Posted

Tundra napisał(a):
A czy mozna by sprawdzic,
powiedziec- jak Lucek reaguje na koty?


Dość obojętnie, wielokrotnie przebywał z nimi w pokoju i stały na jego wysokości, teraz też są, ale wysoko, a on malutki.

Natomiast inne psy mogą reagować na niego agresją, on też szczeka na wiele, kocha tylko suczki:loveu:

Posted

Tundra napisał(a):
A czy moglabym poprosic o jego zdjecie w towarzystwie kota/ow:oops:

Przy nastepnej okazji ... oczywiscie.


Ola, Marta- możecie wykorzystać kotka:evil_lol: i zrobić takie zdjęcie? Mam zepsuty aparat. Dzięki

Posted

Dlaczego nie można nacisnąć szybkiej odpowiedzi i czemu jak sie nie wylogowuje to i tak mnie wylogowuje samemu?
Lucuś szalał dziś ze mną na spacerku, pierwszy raz przechodzilismy na drugą stronę ulicy, a potem kładką na drugą stronę strumyka, aż tam gdzie tak dużo piachu jest. Pochodziliśmy sobie godzinkę, Lucek już ledwo szedł bo słońce paliło jak nie wiem, ja w polarze, on bez wody. Ale już się tak nie przytulał dziś, wolał leżeć pod drzwiami. Chyba dziś jakis zmęczony był i strasznie dyszał.

APROPO JEST KOTEK DO ADOPCJI, JAK SZYBKO NIE ZNAJDZIE DOMU PÓJDZIE DO SCHRONISKA. JEST NAD SZCZENIAKAMI I CAŁY "LATA" JAK ONE SZCZEKAJĄ, JEST GRZECZNY, BIALUTKI.

Możemy sprawdzić jak Lucek reaguje na koty, ale boje sie ze jak sie rzuci to bedzie kiepsko:-(.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...