Olena84 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Lucuś był dzis ze mną na dosc dlugim spacerku okolo 10.30. Dzis go nie karmimy bo jutro zabieg. Quote
mysza 1 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Zabieg ma dzisiaj, własnie rozmawiałam z dr Igorem- teraz jakaś operacja a potem Lucek. Pojadę do niego przed i jeszcze zabiorę na spacerek. Podobno to nic poważnego ale musi mieć znieczulenie ogólne. Trochę się martwię:shake: Quote
asiaf1 Posted July 14, 2008 Author Posted July 14, 2008 mysza 1 napisał(a):Zabieg ma dzisiaj, własnie rozmawiałam z dr Igorem- teraz jakaś operacja a potem Lucek. Pojadę do niego przed i jeszcze zabiorę na spacerek. Podobno to nic poważnego ale musi mieć znieczulenie ogólne. Trochę się martwię:shake: ja rozmawiałąm z p. Monika i też mówiła, że dzisiaj. Trzymajmy kciuki za Lucjuszka, on już tyle się nacierpiał a jeszcze tak wiele bólu przed nim:-( Quote
Fasolka Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 To trzymamy kciuki :happy1: za Lucusia. To dzielny, choć wiekowy piesek :loveu: Quote
Martulinek Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Olena, cudownie że możesz przychodzić do Lucka :loveu::loveu::loveu: Co on by bez Twoich porannych spacerów i mycia zrobił.... Jak to dobrze, że rano ma Ciebie :lol: A ze świnką wszystko dobrze? Do lecznicy dojechałam po godz.21. Lucek boi się burzy. Uciekaliśmy wczoraj ze spaceru i nawet z poczekalni jak się błyskało. W swoim pokoju jak strzelały pioruny wtulał się w kolana albo próbował się schować pod kołdrę rozwieszoną na suszarce. Umyłam go sama sposobem Myszy. Rewelacja. Wymoczył się jak trzeba oprócz łapy z drutami, bo pupka była brudna i jąderka czerwone. Posmarowałam Riwelem i zapudrowałam. Już w pieluszce podszedł do pani dr Małgosi (która przychodzi tylko na nocne dyżury ) i patrząc jej prosto w oczy prosił o głaskanie, którego dostał baaaardzo dużo. Lucek bardzo lubi tą panią. Poznaje ją i cieszy się jak ją widzimy na spacerze, kiedy idzie do pracy. Z wzajemnością, bo zawsze ma dla niego chwilę na głaskanie. Pomaga też trzymać Lucka przy kąpaniu. Taki kochany piesek. Kto mu da dom????? Quote
Olena84 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Niestety tylko rano mnie ma, ale zawsze mam nadzieje, że ktoras z Was do niego przyjdzie. Biedny ten Lucek, przychodzimy, ale to nie to samo, on siedzi zamkniety w tym pokoju, gorąco tam, jeden kot rzuca jedzeniem, przy okazji trafiając w Olene... Mam nadzieje, że operacja sie uda... Quote
mysza 1 Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Byłam u Lucusia akurat spał sobie smacznie pod kocykiem, był po zabiegu. Teraz dzwoniłam do lecznicy, już się wybudził. Rosołek już się gotuje, jutro przyniosę kurczaka:loveu: Quote
Martulinek Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 A ja jak zwykle przychodzę do Lucka ciemną nocą ;) Już się wybudził, siedział przykryty kocykiem. To była operacja przeszczepu szpiku kostnego pobranego z ramienia ( ma wygoloną sierść, nawet widać miejsce pobrania) i podanego w te złamane kości tylnej łapki, które nie chcą się zrastać. Za ok. 2 tygodnie będzie prześwietlenie i jeżeli kości się będą zrastać, to dopiero zostaną zdjęte druty. Lucek od razu chciał wyjść na spacer, ale doszliśmy do kanapy i chwilę porozmawiałam z dr Moniką, a Lucuś zaczął przysypiać... Wróciliśmy więc i posiedzieliśmy sobie w drzwiach pokoju z widokiem na poczekalnię. Sam sobie wybrał to miejsce, bo stąd widać też było co się dzieje u Nestora. Jak ktoś wchodził Lucek szczekał, nastawiał swoje uszko i... głaskany zaczynał przysypiać, a kiedy nosem dotknął koca, momentalnie się podrywał i czuwał od nowa. Wyszukał sobie na podłodze 3 chrupki (chyba te, którymi kot rzucał w Olenę :evil_lol:), taki był głodny! Ale jedzonko dopiero rano, bo perystaltyka jelit po narkozie jeszcze za słaba. Pupka i jąderka ładniejsze, jakby trochę przysuszone już. Nie męczyłam Lucka myciem, był czysty, przy mnie nic nie zrobił. Tylko Riwel, puder i pielucha. Quote
Olena84 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Ja tradycyjnie u Lucka bylam okolo 10, juz czekał, poszlismy na spacer. Ostatnio Lucek lubi chodzic naokolo budynku, a nie tam do cmentarza- widocznie ma juz dosc. Pieluchy ostatnio nie gubi - to chyba Ty Martulinek mu tak dobrze zakladasz, ze mu nie spada;). Niestety jak wrocilismy koopka w pieluszce byla gotowa, wiec umylam go chustkami, chyba wszystkie zuzylam, ale co tam;). Potem sie poprzytulalismy, akurat jak pani stazystka sprzatala u kotow i mowila ze te 2 malusienkie to ze smietnika w torbie - skandal!!!. Quote
mysza 1 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Kurczę, szkoda, że skoro miał kupę to stażystka z Twoją pomocą go nie umyła:shake:, ma taką brzydką tą pupę. Quote
agata-air Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 ciotka i udało Ci się dodzwonić do mojej Nadzieje Kraków:evil_lol: ?? rozumiem, że o tym psiaku wczoraj gadałyśmy Quote
mysza 1 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 O tym. Nie dzwoniłam jeszcze ponieważ za ok. dwa tygodnie trzeba mu druty wyjąć, do tego czasu powinien tu być, mają na niego oko. Tu muszą zdecydować co dalej. Quote
Olena84 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Robiłam bazarek dla Lucka, pierwszy moj zalozony wątek, dopieściłam go i wywaliło mnie z dogo:x... bez komentarza... zaraz znowu sie za to zabiore Quote
Doda_ Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Olena84 napisał(a):Robiłam bazarek dla Lucka, pierwszy moj zalozony wątek, dopieściłam go i wywaliło mnie z dogo:x... bez komentarza... zaraz znowu sie za to zabiore Jejku :shake: ja na twoim miejscu chyba bym :comp26: Quote
mysza 1 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Lucuś dzisiaj w dobrym nastroju, po wczorajszym zabiegu wygłodniały ale nie dawałam mu dużo jedzenia, trozkę świezo gotowanego i troszkę suchego zeby wyregulować biegunki. dzisiaj miał dwa razy- dostał leki na to, bo wiecznie luźne powoduja odparzenia. Myłam go porządnie dwa razy, wymoczyłam wszystko :evil_lol: potem siedzieliśmy długo w poczekalni na kocyku, na słoneczku bez pieluchy zeby skóra pooddychała. Wyszłam przed 20, Lucek już był suchutki i pachnący. Kochane psisko:loveu: Quote
Olena84 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Słów nie mam!!! Nie moge zalozyc wątku, wywala mnie z dogo jak chce to zatwierdzić. :wallbash::zly7::chaos::bad-word: Quote
Doda_ Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Ciesze sie, ze Lucjusz dobrze sie czuje ;) Hopaj po domek! Quote
Olena84 Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 Czy ktos bedzie mogl do Lucka przyjsc w czwartek rano i w weekend??? Quote
mysza 1 Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Ja przychodzę codziennie ale nie mogę rano, bo pracuję do 17 z minutami. W weekend jestem zawsze. Martulienek też jest codziennie ale też wieczorkiem. Quote
Martulinek Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Czwartek rano? Mogę ok.12. Chyba, że będą jeszcze chętni, to przyjdę wieczorem. W weekend też mogę, ale o której to umówimy się z Myszą. Byłam u Lucka po 21. Energiczny spacerek na przyjemnym wieczornym powietrzu, pogoń za Nestorem, łyk wody w poczekalni i znów mała rundka na trawnik. Pielucha mokra, kupka luźna, więc go też umyłam. Mysza, wielkie dzięki za Twój sposób mycia Lucka w brodziku samodzielnie :loveu: Lucek to dobrze znosi i można umyć go dokładnie. Mycie stało się przyjemne. Przynajmniej dla mnie :evil_lol: Zjadł trochę suchego i gotowanego. Gimnastyka krótka, bo Lucek poprostu zasypiał. Ale na sam koniec zrobił coś niesamowitego: D o b r a w i a d o m o ś ć :lol: Lucek wyjątkowo długo stał sam, nawet się nie zakołysał. Stał jak zaczarowany. Mi aż szczęka opadła :-o Stał na kocu w poczekalni wpatrzony w dr Małgosię, którą bardzo lubi (ta która przychodzi tylko na nocne dyżury). Na dr Małgosi też to zrobiło wrażenie, nawet myślałyśmy że za moment Lucek zrobi pierwszy krok... Normalnie takie emocje... Cioteczki, czyli cała nasza wspólna gimnastyka przynosi efekty. Czyli siłami lekarsko - wolontaryjnymi udało się wzmocnić Luckowi mięśnie w tylnych łapkach :multi: Quote
mysza 1 Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Wspaniale:multi:, przy nas kiedyś tez tak sobie stał trochę ale nie cieszyłam się, bo to było jednorazowe, skoro zdarza się coraz częściej to wspaniale! Mnie jest go tak szkoda, że coraz dłużej siedzę w lecznicy, czytam ksiązki w poczekalni. Moje psy mi dadzą:mad:. Jeśli chodzi o mycie - u mnie tez była luźna kupa, ze 3 razy zrobił, dwa razy go myłam, przytrzymały go Panie stażystki, został dokładnie wymoczony. Moje jedzenie cieszy się powodzeniem w lecznicy więc chyba na dzisiaj już Lucek nie ma, zje suche wobec tego, bo nie zdążyłam ugotować. Moze i lepiej na zołądek. Quote
Olena84 Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Ja byłam u Lucka z rana, ale musialam jechac do szkoly, wiec balam sie ze krotko bede, jednak okzalo sie ze z Nestorem juz ktos byl i posiedzielismy z Luckiem. Byl jak przyszlam bez pieluchy, na spacerku tez, nie bylo kupki, wiec go pochwalilam... i zrobil kupe przed socjalnym... Ah, niestety taka jak zawsze:(. Ja wymyslilam nowy sposob dla niecierpliwych;), z pieluchą dla dzieci, taką co sie pierze. Mialam przyniesc pieluche ale zapomnialam (a wczoraj specjalnie kupilam:(), w kazdym razie ja namoczyc i tak umyc Lucka. Jest to wieksze niz chustki i wiecej daje. Dzis jednak malo co bylo myc u Lucka, nie wiem czemu, wogole sie nie ubrudzil... Quote
mysza 1 Posted July 16, 2008 Posted July 16, 2008 Ciągle zapomniam. Martulinek- pisałaś, że Pixi ma podkłady do wykorzystania. Myslę, że bardzo by się nam przydały. Kiedy Lucek schnie, nigdy mu nie zakładam pieluchy a schnie długo. Jak siedzi na kocu, podkładam chustki czy ręczniki jednorazowe, które przyniosę ale to wszystko małe a on się rusza. Najlepszy byłby taki duży podkład, one są trochę chłonne. Skoro Pixi ma na zbyciu to weźmy. Co Wy na to? Czy ktoś ma chwilę żeby ewentualnie się umówić i odebrać od Pixi?:oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.