mysza 1 Posted July 2, 2008 Posted July 2, 2008 Ja będę jutro po południu u Lucka, trochę jeździłam dzisiaj i nie miałam mozliwości... Quote
_beatka_ Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 mysza1 jak będziesz miała chwilę to zadzwoń do mnie proszę w sprawie cekinka:razz:albo puść chociaż sygnał to oddzwonię Quote
asiaf1 Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 W dniu dzisiejszym przelałam na konto kliniki 4300,00PLN . Lucjusz ma rozliczony pobyt i leczenie do 30.06.08 5176,11-4300,00=876,11 PLN asiaf1 napisał(a):Do 28.06.08 wpłynęło: 4,00-baz.Beatki od Basiapron 13,00-baz.Beatki od Mysza1 100,00-p. Sawicka 35,00-baz Beatki od Lidian 500,00-p. Frankowska Razem:652,00+4524,11=5176,11:multi::multi::multi: Quote
mysza 1 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Czyli potrzebujemy dużo kasy wciąż, 800 zł to malutko, w sobotę wyjmowanie drutów w narkozie...:shake: Quote
Olena84 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 A Lucek dzis znowu skorzystał że pieluchy w lecznicy nie ma wiec warto zrobic kupke, by Olunia sama musiala myć Lucka:). Złośliwiec jeden:). Byliśmy na spacerku, a potem drapanko, niestety Lucek musi sie "mną dzielić" z Cekinem, ale jutro Cekin jedzie do DT wiec bedzie na niego wiecej czasu:). A ile pieniazkow trzeba do tych 800złotych? Quote
Aleksandra59 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Ja jestem - ale niestety odpadłam ze spacerkowania Lucka z racji problemów z kręgosłupem :oops: Ale w sobotę Lucek te metale będzie miał zdjęte to mozna pomysleć o zamówieniu wózeczka, takiego na miarę. Deklaruję wsparcie finansowe. Lavinia mówiła, że pan który Gizmo robił wózeczek za ok 300 zł dla Lucka też zrobi. Quote
mysza 1 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Nie miałam czasu dzisiaj na wątek, byłam tylko na krzyczkowym. Wczoraj byłam w Krzyczkach, wróciłam poźno. Za to dzisiaj była po południu u Lucka, energiczny, szczekał na powitanie:loveu:. Kiepsko to jego jajko wygląda:shake: ranki się robią. Byliśmy na spacerze w diabelskim upale, ledwo doczłapałam się z powrotem, małą szmatkę miałam, koszmar. Wymyłm go, wytarłam, jak wysechł, nasmarowałam Sudocremem i latał bez pieluchy ze 2 godziny. Przed wyjsciem przetarłam go juz tylko chustkami, kremik i jak się wchłonął, posypałam mu jądra, brzuszek i pupę pod ogonem puderm. Trzeba to osuszać, bo mokre środowisko jest ciągle. Wypusciłam kochane bulwki- Lucek kocha Pumę a ja kocham Figę:loveu: Byłam na spacerze ze wszystkimi 4 po kolei, jak wróciłam z Cekinem przyjechał pan po Cekinka i zabrał go do DT zorganizowanego przez Asię. Quote
mysza 1 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Aleksandra59 napisał(a):Ja jestem - ale niestety odpadłam ze spacerkowania Lucka z racji problemów z kręgosłupem :oops: Ale w sobotę Lucek te metale będzie miał zdjęte to mozna pomysleć o zamówieniu wózeczka, takiego na miarę. Deklaruję wsparcie finansowe. Lavinia mówiła, że pan który Gizmo robił wózeczek za ok 300 zł dla Lucka też zrobi. Asia już dawno zadzwoniła do Pana od wózków, który dla jej psów robił już kilka i Pan był w lecznicy, Lucek został wymierzony. Wózka nie ma z uwagi na druty, ale jest zamówiony. W sobotę druty wyjmą i zacznie się jazda wózkowa;) A potem to juz tylko rehablilitacja i pies chodzi. Dzisiaj jestem optymistką, a co tam. Quote
asiaf1 Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 to może ja już do faceta zadzwonię niech powoli zabiera się do roboty? Quote
mysza 1 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 asiaf1 napisał(a):to może ja już do faceta zadzwonię niech powoli zabiera się do roboty? Nie powoli tylko ostro, kręgosłupa nie czuję po dzisiejszym spacerku:evil_lol: Quote
enia Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 mysza 1 napisał(a):Asia już dawno zadzwoniła do Pana od wózków, który dla jej psów robił już kilka i Pan był w lecznicy, Lucek został wymierzony. Wózka nie ma z uwagi na druty, ale jest zamówiony. W sobotę druty wyjmą i zacznie się jazda wózkowa;) A potem to juz tylko rehablilitacja i pies chodzi. Dzisiaj jestem optymistką, a co tam. jak będzie wózeczek bedzie dużo łatwiej, wtedy sie umawiamy i całą bande zabieramy na druga stronę na łączki:lol: Lucek ma mega pociąg do bulwek to prawda;) Quote
enia Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 przepraszam ,że tu to pisze ale ważne, Beatko lub inna cioteczko chodząca do kliniki, mam ogromną prośbe o zanieisenie bulwce pręgowanej takiej malej kosteczki prasowanej, wczoraj ukradła Cekinkowi i nie chciala oddać....... j będe dopiero w poniedziałek więc też coś przyniosę. Quote
mysza 1 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 enia napisał(a):przepraszam ,że tu to pisze ale ważne, Beatko lub inna cioteczko chodząca do kliniki, mam ogromną prośbe o zanieisenie bulwce pręgowanej takiej malej kosteczki prasowanej, wczoraj ukradła Cekinkowi i nie chciala oddać....... j będe dopiero w poniedziałek więc też coś przyniosę. Już Ci na Cekinowym odpisałam, że załatwione. Nawet mam troszkę kosteczek w domku. Wczoraj jak Cekin pojechał do domu to Puma w pierwszej kolejnosci weszła do jego klatki i zasunęła mu resztę kostki. Potem Figa zabrała Pumie, cyrk. Ktoś chętny na wiztytę u Lucka dzisiaj? Rano był lub po południu bedzie? Martulinek wieczorem, to wiem;) Quote
Olena84 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Ja dziś byłam u Lucka, dziś było dobrze na spacerku szedł grzecznie i siusiał cały czas, mała kooopka też była. Wogole nakrzyczał na mnie na początku i piszczał że on już chce iść i jak wybiegliśmy od razu zrobił siku przy doniczce. Potem wrociliśmy i była posypka, kremik i pielucha:). Ale niestety Lucek to zupelnie mnie olewa przy tych pannach.. nie mozna z nim nawet pogadać;). Ale dzieki Luckowi i wizycie u niego okazalo sie, że pracuje tam pan wet. od małych zwierzątek i umowilam sie z nim - znaczy jego z moją świnką;) - na randke jutro wieczorem, wiec wieczorem jutro po 18 bede u Lucka a potem ok 22 jak bede swinke odbierac, to posiedze z nim godzinke. Quote
mysza 1 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Super, że przyszłaś:loveu:, dzwoniłam do lecznicy, bo się martwiłam, że nikogo nie będzie. Ja po pracy jadę na wizytę poadopcyjną. Quote
_beatka_ Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 no ładnie, zostawić Olę samą to od razu facetów podrywa, że niby świnkę morską ma chorą:eviltong::evil_lol: Quote
Olena84 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Jaka Ty dowciapna Beatka:evil_lol:, jak tam nauka??:mad::razz: Jak mi sie uda moze moze moze bede u Lucka ok 12, ale nie wiem napewno, czy ktos do niego jutro przyjdzie?? Quote
mysza 1 Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 Olena84 napisał(a):Jaka Ty dowciapna Beatka:evil_lol:, jak tam nauka??:mad::razz: Jak mi sie uda moze moze moze bede u Lucka ok 12, ale nie wiem napewno, czy ktos do niego jutro przyjdzie?? Oczywiście będę, tylko jutro operacje, zadzwonię żeby dowiedzieć się o której najlepiej przyjść, żeby nie przeszkadzać. Niestety Luckowi nie zrosła się kość, bedzie miał druty jeszcze przez miesiąc:placz: jest to fatalna wiadomość, bo miałam nadzieję, że jak wyjmą druty to porehabilitujemy go, łatwiej bedzie myć i ranki się zagoją. A tak to totalna katastrofa:placz: Żeby tymczas się znalazł to taki uroczy maluszek. Quote
Olena84 Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 Jakto??? To wozeczek trzeba odlozyc o kolejny miesiac?? Quote
Edi100 Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 Olena84 napisał(a):Jakto??? To wozeczek trzeba odlozyc o kolejny miesiac?? O kuchnia:( Quote
Martulinek Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 Lucek dostał od Pixi duże opakowanie pieluch. Dziękujemy Pixi :loveu: Prosiła też, żeby przekazać, że ma do oddania podkłady. Chętni niech się zgłoszą może na wątku Lucka, bo Pixi nie ma narazie dostępu do netu. Olena, zawsze z przyjemnością czytam Twoje przygody z kupkami Lucka:evil_lol: Żeby tak chociaż raz wieczorem mu się chciało... No i wczoraj się doczekałam :multi: Na świątecznym obrusie, bez pieluchy, dwa placki jak malowane:evil_lol: A po kąpaniu z pomocą miłego pana doktora, kiedy wycierałam Luckowi brzuszek było jeszcze sioooo. Wszystko na raz, bo nie byliśmy na spacerku, bo padał deszcz, ani nie posiedzieliśmy w poczekalni, bo było wyjątkowo dużo pacjentów i operacje do późna. Kiedy czesałam Lucka, on siedział wpatrzony w Pumę. Na noc powędrował do klatki, bo wczoraj przyjechał bezdomny owczarek niemiecki, chory i bardzo wystraszony.... Jedzonko przywiozłam, powinno starczyć jeszcze na jutro i w lodówce jeszcze miska też stała. Będę dziś ok.20.30 Aha, wczoraj miał Lucek robiony Rtg. W miejscu złamań nie ma spoiwa, tak jak pisała Mysza, czyli nie zrastają się kości. Lucek jest starszym pieskiem, to wszystko wolniej przebiega... Jeszcze miesiąc w drutach... Pytałam pana Bissenika - chirurga, który operował Lucka, co ze spacerami? Ma się ruszać, ruszać, spacerować, jak najbardziej wskazane. Cioteczki, jakby którejś obrusów na spacery zabrakło, to ja mogę pożyczyć. Swoje zabieram do domu, bo potem nie mogę znaleźć, albo jakiś kotek po operacji na nim śpi, no przecież nie mam serca, żeby spod niego wyciągać luckowe nosidełko:lol: Quote
Olena84 Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 To miło Martulinek, że tak Ci sie podobają moje przygody:mad:. Wczoraj naprawde było chyba najfajniej z Luckiem, szedł grzecznie, nie było mi ciężko, choć miałam jakieś krotsze przescieradło, ale widocznie po 10 spacerach moje miesnie sie przyzwyczaily - naprawde jestem bardziej napakowana:crazyeye:, ale super:evil_lol:. SŁUCHAJCIE: Lucek ostatnio nie chce jest tego jedzonka, co dostaje, moze zle sie czul ostatnio - te koopki.. Ale za to jak ktoras bedzie mozecie wsadzić rękę:razz: do takiego worka z suchą karmą w postawi większych krażków, Lucek rzuca sie na nie:cool3:. Dzis w klinice bede ok 18, moze wyjde z Luckiem - raczej nie bede miala wyboru, bo mi nie daruje:evil_lol:, a potem przed tym jak bede odbierac swinke (ktora juz wogole nic nie je i sie nie rusza:-() posiedze z nim i poczytam mu Harlekina:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.