_beatka_ Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 ja nigdy zmotoryzowana nie jestem bo na prawko się zapiszę dopiero po obronie, już dłużej nie mogę się tłumaczyć, trzeba zrobić papierek:cool1::evil_lol: Quote
Olena84 Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 To poczekam az dogadasz sie z promotorem i pojedziemy do Lucka. Mam nadzieje. Quote
_beatka_ Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 to ja przyjadę wcześniej bo na 11 ok?żebyśmy tam były trochę czasu bo gizma też chciałabym zobaczyć:razz: Quote
Martulinek Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Przepraszam, że tak późno się odzywam, a wczoraj niestetynie mogłam tu być... Póżniej nadrobię czytanie. Najpierw o Lucku. Byłam wieczorem u Lucka ok.1,5 godziny, z czego na spacerku tylko 5 minut..... A było tak - zdjęłam mokrą pieluchę przed spacerem, wyszliśmy przed lecznicę, założyłam Luckowi ręcznik, on bardzo chętnie i szybko ruszył, a z boku poleciała natychmiast fontanna siusiu. Nie wiem czy on to kontrolował, czy aż tak mu się chciało, że nie wytrzymywał... Pomyślałam, że niechcący krzywo mu przycisnęłam siusiaczka ręcznikiem, bo tak całkiem w lewo leciało, nie pod brzuch. Wzięłam go na trawnik i chciałam pomóc wycisnąć siusiu, ale do tego musiałam go trochę unieść w pachwinach. Lucuś jak tylko poczuł, że jest unoszony tył ruszył do przodu, mam wrażenie, że on poprostu chciał dojść do miejsca które jego zdaniem nadaje się na obsikanie. Musiałam go niestety przytrzymać i posadzić na trawie, wtedy się okazało że siusiak jest całkiem na wierzchu no i jeszcze w trawie, bo Lucuś niziutki jest. Wróciłam do lecznicy, dr. Monika opłukała i zdezynfekowała siusiaczka, schował się ale nie tak łatwo i nie od razu, trochę to trwało (mówi że tak nie powinno się powtarzać). Przemyła też rany przy drutach, nie wyglądają zbyt dobrze. Trochę się sączą, chyba zwłaszcza jak Lucuś ma więcej ruchu. Na wszelki wypadek nie poszliśmy już na spacer. Założyliśmy pieluchę (bez mycia...) i zostaliśmy już w poczekalni przy kanapie i otwartych na dwór drzwiach. Lucek ciągle się na pupce podsuwał w ich stronę, ale w końcu dał się zatrzymać głaskaniem i potem sam podstawiał główkę. Pani Monika ma jutro wygolić sierść w pachwinach, na brzuchu i na łapach, ogólnie tam gdzie najwięcej się moczy. Mówi też, że już Lucek może jeździć na wózku i ten po jamniku można spróbować dopasować jak najbardziej. Ręcznik którym go podtrzymujemy pomaga się wysikać przez to, że uciska brzuch, ale z drugiej strony siusiak jest w ciągłych opałach, bo nie zawsze widać jak ręcznik się na podbrzuszu ułożył... A Lucek na spacerze jest w dobrym nastroju, energicznie idzie przed siebie i trudno się zorientować czy coś mu nie pasuje, coś nie uwiera. Przyjdę do Lucjuszka w czwartek ok. 20.30. Jutro dużo osób się wybiera :lol: :loveu: Quote
mysza 1 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Same komplikacje, dzisiaj go wezmę na spacer w pieluszce, zresztą ostatnio zawsze tak robię a zdejmuję mu dopiero po powrocie. Zobaczymy jak dzisiaj będzie. Quote
ulvhedinn Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Dziołszki, zanim będzie wózek, to proponuje zrobic Lucowi nopsidełko. To się robi bardzo bardzo prosto- musi to być coś miękkiego jak ręcznik (ja używałam pasa z wełny zdrowotnej, może być długi, gruby szalik. Przeciąga sie w pachwinach, robiąc tak jakby niezaciskową pętlę na każdą łapkę- oczywiscie spytajcie pani doktor, czy to gdzies drutów nie urazi. Takie ustrojstwo nie uciska brzuszka (u nas był problem z zasikanym wszystkim po nacisnieciu Kra ;)), no i widac wtedy czy pies sika sam, bo chce, czy dlatego sikał, że był naciśniety.... Wózek potrzebny chyba jak najszybciej, bo z jednej strony głupio by było, żeby się rozpaprało przy drutach, z drugiej- skoro nie ma ograniczenia ruchu (kra miala, bo się musiała zrosnać), to ruch jest bardzo pomocny, bo wspomaga lepsze krążenie- lepiej ukrwione tkanki szybciej się zagoją, no i obrzek tez chetniej zlezie. Pamiętajcie, ze wszelkie porażenia, to również słabsze krążenie i odzywienie tkanek. No i poza tym ruch sprzyja rehabilitacji, po pierwsze jest to forma "biernej rehabilitacji", mieśnie mimo wszystko troszkę pracuja, nie zastają się tak, po drugie zwierzę ma motywację do podejmowania prób ruchu, nie wpada w takie przygnębienie, a to bardzo ważne!!!! Ufff.... a to się napisałam.... :evil_lol: Quote
Selenga Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Testowy wózek będzie w lecznicy dzisiaj, mam nadzieję, że się uda go dopasować. Tylko do ruszenia śrubek chyba trzeba będzie użyć CocaColi, bo on długo stał w piwnicy :p Quote
Olena84 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Byłyśmy dziś w lecznicy u Lucjuszka z Beatką. Zrobiłam pare zdjeć (.. no jakies 62:)) i pare przesle Beatce, ma wstawic na allegro i moze tutaj. Byłyśmy z Luckiem na spacerku. Dobrze, że byłyśmy we dwie, bo Lucek to ciężki chłopak troche:). Szłyśmy trzymając go na ręczniku i nieźle przebierał nogami, wrecz to był jogging dla nas:). Zrobil siusiu i kupke, gubiąc przy okazji pieluche:). Fajne było jak podszedł do drzewa, że niby chciał się tam załatwić i tak stanął przy drzewie jak to załatwia się zdrowy piesek. Potem go podmyłyśmy chusteczkami mokrymi, bo nie chcialyśmy moczyć ranki, przytulańce i wróciłyśmy do domku. Lucek pożegnał nas smutnym wyrazem oczu, szkoda było go tam zostawiać:(. Quote
jestem_wredna Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Świetnie, że chłopak ma się tak dobrze! Dotarła już może moja wpłata z bazarku? Quote
_beatka_ Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 lucek jest super grzecznym psem, bardzo cierpliwym, zniósł wszystkie zabiegi myjące bardzo dzielnie:razz: fotki wstawię oczywiście na allegro i tutaj:cool3: ależ jestem zmęczona, padam z nóg, jak Ola wyśle mi foty to zamieszczę od razu;) Quote
mysza 1 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Fajnie, że go odwiedziłyście:loveu:. Trochę cięzki jest, ja przychodzę codziennie po pracy i czasem nie mam juz siły dzisiaj na przykład tak się wyrywał, niemal biegł, już nie miałam siły, w dodatku zgięta w pół;).To ja potrzebowałam przystanków a nie on:evil_lol:. Znam te jego minki na pożegnanie- zawsze serce mnie boli tak smutno patrzy. Wózek od Selengi na razie się raczej nie nada, przynajmniej na razie, bo Lucek ma druty w łapce. Dobre wieści- łapka znowu ładnie się goi, już nie widać paprania. Ja też wymyłam mu brzuszek i okolice wilgotną chusteczką- Luckowe są w granatowym opakowaniu żeby go tak nie moczyć. Podjadł też, poczesałam i poprzytulałam:loveu: Jutro ma USG zeby sprawdzić jak tam śledziona i inne narządy. Aha, ważna sprawa, niestety niedobre wieści- w przyszłym tygodniu wyjeżdzam służbowo, nie będzie mnie w poniedziałek a potem od środy do piątku włącznie, wracam w piątek poźnym wieczorem. Mogę byc u Lucka tylko we wtorek :-( Czy ktoś zechciałby pomóc i wpaść do niego parę razy? Wiem, że Martulinek też przychodzi co drugi dzień, ale to troszkę mało:shake:jeśli mnie nie będzie:shake: Lucek będzie zachwycony. Quote
_beatka_ Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 ja bede w poniedzialek w takim razie bo bede na uczelni to od razu odwiedzę chlopaka:razz:a potem zobaczymy czy mi promotor pracę zatwierdzi czy będę musiala siedzieć i poprawiać;) Quote
_beatka_ Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 obiecane fotki:multi: coś mi imageshack szwankuję więc nie wiem ile uda mi się wkleić:roll: Quote
mysza 1 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Na żywo jest ładniejszy:loveu:, poczciwy staruszek. Quote
_beatka_ Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 niestety nie mogę więcej wkleić bo mi zdechl program:shake: Quote
mysza 1 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Sliczne zdjęcia, to taki poczciwy pycholek, łapie za serce:loveu: Quote
Aleksandra59 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Ja dzisiaj nie mogłam być u Lucka, ale jutro postaram się być i może nawet długo będę, bo Czarnulka - kicia z chorym oczkiem, siedząca w klatce nad Gizmo - ma po 18 USG i chcę od razu znać efekt badania ;) Nic złego - chodzi o info, czy Czarnulka była sterylizowana. Także polecę na bieganko z Luckiem :loveu: Quote
EVA2406 Posted June 18, 2008 Posted June 18, 2008 Nie przeczytałam całego wątku dokładnie, bo dogo chodzi jak............każdy wie. Ale bardzo mnie ujął ten piękny, dzielny piesio. Niestety, nie mogę dać mu domku, bo jestem zapsiona i zakocona na maksa, ale chociaż troszkę pieniążków podeślę na jego leczenie. W której części Warszawy znajduje się ta lecznica, ale to chyba bardzo daleko ode mnie :-(, niestety. Wpłaty ta jak na początku wątku? Quote
jestem_wredna Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 Śliczny jest!!! I jaki dzielny! :multi: Dziewczyny, jest już moja wpłata? Quote
mysza 1 Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 Jeśli chodzi o wpłaty- tak jak w pierwszym poście, na konto Joanny.Asia prowadzi rozliczenia więc ona może potwierdzić czy cos dotarło.Ja też będę w lecznicy od ok.17.30, Lucek tez ma USG dzisiaj. Quote
asiaf1 Posted June 19, 2008 Author Posted June 19, 2008 do 19.06.2008 wpłynęło: 41,00-Olena81 25,00-Beatka 200,00-M.Jacuńska 50,00-Jestem-wredna Razem:316,00+4208,11=4524,11 [quote name='asiaf1']Do dnia 15.06.08 wpłynęło: 50,00- p.M. Zasińska 30,00-Misiaczek 250,00-p. P.Raczyńska 22,00-bazarek LittleMy od Mysza1 2000,00 -misiek -kurczak razem:2352,00+1856,11=4208,11 PLN:multi: Quote
Martulinek Posted June 19, 2008 Posted June 19, 2008 bardzo ładny portret Lucusia Ulvhedinn, tyle rzeczy wytłumaczyłaś, dzięki!!!!!!!!! Nadrabiam właśnie zaległości w czytaniu wątku, więc koniecznie muszę dodać - misiek-kurczak, dzięki:loveu: Mysza, wtedy kiedy wyjeżdżasz, będę przychodzić codziennie. Jak zrobimy z jedzeniem? Mogę mu też ugotować kurczaka z ryżem. A czy Lucek coś jeszcze oprócz gotowanego może jeść ze względu chorą wątrobę? Dziś przyjdę koło 20. Większość osób, które przychodzą do Lucka, może popołudniami. To może ja spróbuję ok. 11-12.00, ale zobaczę... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.