Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mysza, ale wypielęgnowałaś Lucka :loveu: No, no... Taki wyczesany i w ładnej niebieskiej obroży, same komplementy zbierał :lol: My też byliśmy na spacerze z małymi przystankami. Potem posiedzieliśmy w poczekalni przy kanapie - drzwi były otwarte, to widział co się dzieje i na dworzu i w gabinecie. Obwąchał sobie wszystkie gabloty i torby z suchymi karmami. Pielucha po spacerze była mokra, to go umyłam i założyłam czystą, ale już ostatnią z paczki, a pani dr pokazała przy okazji jeszcze raz "wyciskanie siusiu". Lavinia też przyniosła dla Lucka coś pysznego:lol: Umówiłyśmy się na jutro o 18.30.

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

:loveu: Staram się. Szczerze powiem, byłam z mężem, który namiętnie Lucka czesał:eviltong: dlatego taki wylizany. Zauwazyłam własnie, ze ostatnia pielucha została, apteka juz byla zamknięta - jutro kupię. Jesli Wy będziecie o 18 to ja pojadę wcześniej żeby nie siedział sam maluch. Ja przywiozę jedzonko dzisiaj juz resztki zostały. Gizma też przytulam, czasem szczeka na Lucka:evil_lol:.
Dzięki, że przychodzisz, w tygodniu to padam na ryj po pracy, w dodatku mieszkam po drugiej stronie Wisły.

Posted

Jeszcze tylko dodam, że pani dr. obejrzała te miejsca, gdzie wychodzą z łapki druty, oczyściła, zdezynfekowała i powiedziała, że ładnie to wygląda. A Lucek siedział tak cierpliwie i grzecznie... i w oczy patrzył... Taki mądry, wspaniały.

Nie ma za co. Mieszkam 3 km stąd, po tej stronie Wisły, to mam blisko. Z czasem tylko jest różnie, ale jakoś to będzie. W poniedziałek nie mogę, ale we wtorek tak.

Posted

Właśnie wróciłam od niego, na spacerku obwąchiwał drzewa i chciał je obsiusiać, był bez pieluchy, cały ręcznik mokry- może te drzewa go pobudziły, przed spacerem go trochę wyciskaliśmy.
Bardzo dzisiaj żywiołowy na spacerze, w lecznicy zawsze jest spokojny- domaga się tylko głaskania, :loveu:przysuwa na przytulanie aż serce pęka.
I kto go pokocha, kto go weźmie???:-(

Posted

Nie wiem, czy przypadkiem nie uszkodziłam dziś trochę jednego z tych miejsc, z których wychodzi drut w łapce. Może za późno zdjęłam pieluchę, była mokra, zsunęła się i chyba opierała na tym drucie przy chodzeniu... Po spacerze była świeża ranka przy samym drucie, pani dr. ją przemyła, oczyściła i prosiła, żeby jej nie moczyć przy myciu, więc już Lucka nie myłam, ale był przewietrzony, suchy. Może będzie musiał dostać antybiotyk, jeśli nie przyschnie do jutra, albo zacznie się sączyć coś z niej... Bardziej jakoś patrzyłam na to, żeby tak go trzymać, żeby łapki się nie ciągnęły po ziemi i na drogę przed Luckiem, bo Lucuś chodzi rzeczywiście chętnie i czasem tak przyspiesza, wieczorem akurat za labradorką. Nawet na postojach się czasem wyrywa jak go coś zainteresuje i szoruje pupką zanim zdążę go podnieść ręcznikiem. A pieluchę przeoczyłam... Też będę zdejmować. Tzn. nie wiem dokładnie czy to mogło by być od zsuniętej pieluchy, ale teraz w domu tak sobie pomyślałam:oops:

Było trochę czasu, więc porozmawiałam trochę z dr. Karoliną. Lucek ma uszkodzony kręgosłup w inny sposób niż Gizmo, tzn. te nerwy które odpowiadają za załatwianie się akurat u Lucka nie zostały porażone i dlatego sam robi siusiu i kupę w pieluchę i nie trzeba go "wyciskać". Ale wcześniej chyba ktoś pisał, że jednak sam nie może się załatwić. Trochę się teraz pogubiłam. Mysza, to jak teraz robić, wyciskać Lucka po spacerze, czy nie trzeba?

Rozmawiałyśmy z Lavinią, o wózku, taki jak ma Gizmo. Koszt takiego wózka jest ok. 300 zł. Robi je pan z okolic Warszawy, przyjeżdża do psa, bierze wymiar i specjalnie dla tego psa dopasowuje. Chociaż z drugiej strony, teraz kiedy jeszcze ma druty, chyba trudno było by mu ułożyć łapki do tyłu, tak jak Gizmo.

Posted

misiek-kurczak napisał(a):
Niestety nie możemy przyjeżdżać, bo nasze emocje w takich sprawach sięgaja zenitu. pozatym nie chcemy żadnego psa krzywdzić, robiąc mu nadzieję, że to właśnie u nas będzie miał domek. W takich sytuacjach chyba trzeba być odpornym.

BARDZO wygodne wytłumaczenie.
Na szczęście większość miłośników psów tak nie myśli.........
bo gdybyśmy tak myśleli to:
- psy w schronach nie miałyby styczności ze wspaniałymi wolontariuszami i tym samym mniejsze szanse na dobry dom
-psy bezdomne na ulicach i po wypadkach nie miałyby szans na zauważenie ich i realną pomoc osób prywatnych
-psy maltretowane za ścianą-byłby nadal bite i katowane
-psy wiejskie zdychałyby na metrowych łańcuchach z głodu
itp...........
misiek kurczak ja Twój post wcześniejszy zrozumiałam b. dobitnie:
jeśli nie ma szans na dom teraz-to po co go sponsorować- lepiej uśpić tak????????

opiekowałam sie kiedyś takim samym psem, też był w lecznicy KILKA MIESIĘCY - ale znalazł dom w Niemczech wśród ludzi którzy właśnie pomagają kalekim psom, mają kilka takich właśnie biedaków........
czy Lucek nie zasługuje na szansę życia?

Posted

enia zgadzam się, tak samo bylo z wedelkiem z PL
w końcu w Niemczech trafil do super domku!
Co do Lucka to przez allego napisala do mnie jedna osoba-też z dogo, dala apel o Lucku na Empatii, zobaczymy, może tak ktoś pomoze, choćby z tymczasem

Posted

Tak Beatko ja pisałam o Czarusiu z Węgrowa z PL a o Wedelku też pamiętam.........
Lucek musi mieć szansę!
może warto sie zwrócić o pomoc do org. niemieckich żeby Lucka umieścili na swoich stronach?

Posted

Martulinek, nie sądzę, żebyś cokolwiek uszkodziła Luckowi. Wczoraj jak przyszłam ok.14 to już miał przy drutach czerowne, jakby coś tam się sączyło nawet. Dr Monika dała mu zastrzyk z antybiotykiem.
Też wspominała o tym, żeby nie moczyć, tylko ciezko to w praktyce zrobić, chłopak trochę waży i strasznie ciezko go myć, do tego on za tym nie przepada.
Jeśli chodzi o wyciskanie- mnie, podobnie jak Tobie dr Monika mówiła, że jego wyciskać nie trzeba, że załatwia się sam. Nie wiem, czy zauwazyłas, ale jesli idzie na spacer bez pieluchy, ręcznik jest calusieński mokry- wczoraj to bacznie obserwowaliśmy, Lucek podchodził do drzew i normalnie sał. Absolutnie nie dlatego to piszę, że się łudzę czy cos takiego, po prostu tak było. Przed spacerem był trochę wyciśnięty i tez poleciało, wiec chyba na spacerze nie był przepełniony, a sikał.
Poza tym, jak robi kupę- rusza ogonem, wszystko mu się napina, dr monika to widziała, mówiła, że to dobry znak, delikatnie tez stawia opór przy ruszaniu za niego lewą łapką. Oczywiście z racji wieku i tego, że długo nie stawał na łapy może być tak, że nawet jeśli ten rdzeń się zaleczy to stare łapki po tak długim nieużywaniu nie poradzą sobie z chodzeniem. Zobaczymy. Na razie trzeba robić wszystko to, co konieczne na dzisiaj, odwiedzać, tulić, głaskać, myć i już. I super, że jesteś:loveu:

Każdemu, kto odwiedza psa i dba o niego jest bardzo ciężko, mnie pęka serce jak od niego wychodzę ale to nie znaczy, że mam go nie odwiedziać i zostawić kompletnie samego, po prostu ktoś musi pomóc. Chyba najłatwiej jest pisac, ze jest się na to za wrażliwym. Akurat jeśli chodzi o wrazliwość to jestem aż za nadto...To tak koncząc temat wrażliwości na chore psieski...

P.S. Teraz coś osobistego nt. Lucka, mam nadzieję, że mi wybaczy:evil_lol:, jak biegał za jamniczką- wystawił swojego czerwonego ptaka na zewnątrz na co mój mąż krzyknął " Patrz, chyba jednak coś mu tam działa!":diabloti:
Nie wiem, czy to o czymś świadczy poza tym, że amory mu w głowie, ale mam nadzieję, że to dobry znak.:evil_lol:

Posted

a czy Lucio miał robiony ten kontrast kręgosłupa? ma przerwany rdzeń? bo chyba nie doczytałam......
mysza a co do jego ptaka- nasz Czaruś jak jeżdził wózeczkiem (co bardzo lubil od samego poczatku) to na spacerkach mimo ,że mial wyciskany pęcherz-podjezdzal do ławeczek i drzew i "sikał na niby" no taki odruch miał................ też drżały mu nóżki, czasami ogonem ruszył-wtedy miałyśmy nadzieje,że będzie chodzil...on ogólnie tym wózeczkiem wywijał na prawo i lewo, podjezdzal do ludzi którzy na ławkach siedzieli w parku -bardzo chciał być głaskany i pieszczochany....
wjezdzal do stawiku na brzegu "latał" po wodzie......
a po lecznicy poruszał sie bez wózeczka jak foczka, radził sobie w miare dobrze, chociaż na wózeczku latał świetnie.Wiem ,że niektóre psy nie mogą zaakceptować wózka...
no to jak wyszły te jego badania?

Posted

Martulinek napisał(a):


Rozmawiałyśmy z Lavinią, o wózku, taki jak ma Gizmo. Koszt takiego wózka jest ok. 300 zł. Robi je pan z okolic Warszawy, przyjeżdża do psa, bierze wymiar i specjalnie dla tego psa dopasowuje. Chociaż z drugiej strony, teraz kiedy jeszcze ma druty, chyba trudno było by mu ułożyć łapki do tyłu, tak jak Gizmo.


u nas we Wro jest taki Pan, i w ramach wolontariatu jakiś czas temu robił wózeczki, całkiem fajne, myślę, ze nadal je robi, za free. może można by spróbować?

Posted

wymieniałam korespondencję z miskiem-kurczakiem.
nie chciałabym sie wdawać w szczegóły ale ten post powstał pod wpływem pewnej sytuacji, która miała miejsce na spacerze.
nie oznacza to, że misiek-kurczak wycofuje się z pomocy.
2000 które obiecał na pokrycie kosztów leczenia Lucjusza wpłynęły na moje konto i sa do jego dyspozycji.
proszę już go nie komentujcie.
misiek-kurczak nadal chce pomagać i bedzie robił to w miare swoich możliwości

Posted

Do dnia 15.06.08 wpłynęło:
50,00- p.M. Zasińska
30,00-Misiaczek
250,00-p. P.Raczyńska
22,00-bazarek LittleMy od Mysza1
2000,00 -misiek -kurczak

razem:2352,00+1856,11=4208,11 PLN:multi:

[quote name='asiaf1']Do 11.06.08 wpłynęło:

150,00 p.Urszula Dudek
50,00p. Magdalena Geraga
100,00-Mysza1
15,00p. Justyna Ciesielska
11,11-p. Tymon Krawiec
50,00p>Justyna Chróścicka
20,00p.Łukasz Przedźwięgowski
20,00-p. Anna Głogowska
30,00-p.AnnaLagodzka
25,00-p.Janusz Binukowicz
150,00p. Anita Nowicka
30,00-p. Justyna Fijałkowska
30,00 Od Mimis za baz. Littlemy
1000,00-Misiek-Kurczak

Razem: 1681,11+175,00=1856,11:multi:

Posted

asiaf1 napisał(a):
jamniczka jedzie dziś do domu docelowego, wróci tylko na sterylkę jak już będzie można ją zrobić


Do domku stałego? To suuuuper wiadomość - jamnisia jest cudnym przytulaczkiem i pieszczoszką - wiedziałam, że nie będzie problemu z domkiem ale nie sądziłam, że będzie tak szybko :multi: W każdym razie hurrra!!! :multi:
F.

Posted

Od paru dni śledzę historię Lucka. Lucek jest super! tak jak i Wy dziewczyny.
Trzymam za niego kciuki i wierzę że znajdzie wreszcie swój domek bo na to zasługuje.
Dzięki Misiek-kurczak za wsparcie finansowe. I ja też wpłaciłam pieniążki. Chociaż tak mogę pomóc Luckowi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...