mysza 1 Posted June 8, 2008 Posted June 8, 2008 oktawia6 napisał(a):mów do mnie więcej...mów....do licha Mysza a gdzie są zdjęcia!:motz::motz::motz: Na 5 stronie:evil_lol: Quote
Fasolka Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 Aaaaa, ok to jest ten piesek, który siedzi pod stołem.... Jeżdżę tam do innego psiaka - siedzą w tym samym pomieszczeniu ;-) Lucjuszek jest bardzo kochany - ma taki słodki wyraz pycholka i bardzo lubi głaskanie... Z początku nie chciałam go stresować więc tylko do niego mówiłam ale teraz jak jestem (dwa-trzy razy w tygodniu ;-)) to zawsze go pogłaszczę - jest słodziakiem :-) Cieszę się, że jest dla niego szansa na zdrowie... :-) To starszy piesek ale bardzo w kontakcie z człowiekiem, mimo tych stresujących warunków (ciągle jacyś ludzie, psy, koty w tym samym pomieszczeniu, medyczne zapachy itd) dość pogodny i to naprawdę urocze pycho... :-) Pozdrawiam, Wymiziam go dziś od Was :-) F. Quote
asiaf1 Posted June 9, 2008 Author Posted June 9, 2008 Lucjusz pilnie potrzebuje domu-inaczej czeka go najgorsze:placz: Quote
Fasolka Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 mysza 1 napisał(a):Będę tam:eviltong: przychodzisz do Gizma? O! A może się nawet już widziałyśmy? Tylko tam czasem jest taki młyn, że nie wiadomo gdzie się podziać ;-) Poza tym buldofino ma silną obsadę - ja jestem trzecia w kolejności... :loveu: Może się dziś spotkamy... Ja będę raczej pod wieczór, mam nadzieję, że zrobi się chłodniej... ;-) F. Quote
mysza 1 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 Lucjuszka chyba uśpią:placz: jesli nie znajdzie domu. Ja jadę ok17 zaraz po pracy. Cięzkie to wszystko jak cholera. Quote
Fasolka Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 O boszszszsz... To taki fajny pycholek!!! Co tu zrobić??? On wymaga całkowitej opieki??? O matko, kto go weźmie??? Przeciez taka adopcja trwa.... Quote
mysza 1 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 Nie wiem, załamana jestem, naprawdę. Ja wiem, on nie jest młody, jest problem z siusianiem- musi być cewnikowany, bo inaczej siusia pod siebie, ale dałabym mu szansę, bo choc sa niewielkie, że wstanie, to są. Nie mówię, żeby go męczyć na siłę i nie wiadomo jak długo, ale dac mu trochę czasu, takie urazy poprawiają się po ok.3 miesiącach, a dopiero chyba 3 tygodnie. Ma guzy na śledzionie - nie wiadomo, czy łagodne czy złosliwe i to tez jest powód tej decyzji. Quote
Edi100 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 mysza 1 napisał(a):Parę dni:placz: Matko jedyna:placz::placz::placz: Quote
mysza 1 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 Byłam u niego, wesoły, poznał mnie, nawet miał smyczkę, bo przesuwa się do przodu. Zabraliśmy go na spacerek. Ależ się ucieszył, szczekał, wąchał, posuwał się po trawie, niestety ciągnął łapki bezwładnie. Rusza nimi w czasie mycia, ale o stanięciu nie ma mowy. Jeśli uda się znaleźć mu DT najlepiej byłoby wcześniej usunąć mu śledzionę, bo guz może pęknąć i zabije go krwotok. Nie wiem, czy on ma kilka mniejszych czy jeden duży, Asia ma pełną dokumentację. Edi wspominała, że jej sunia ma takie guzy i jesli pękają nic się nie dzieje, ale przypadek przypadkowi nie jest równy. Ciężka sprawa, jest milusi i żal go bardzo, zwłaszcza jak człowiek się przywiąże.:placz: Quote
LittleMy Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 nieeee, nie mozna go uspic :-(:-( a czy potrzebne Wam jakies pieniazki dla niego? Quote
demi Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 przecież skoro sie nim tyle ludzi interesuje, i odwiedza i w ogóle, to przecież jak im choc na myśl moze przejść, żeby piesia uśpić:shake: Trzeba dać mu szanse... Kto weźmie biedaka?:-( Quote
mysza 1 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 LittleMy napisał(a):nieeee, nie mozna go uspic :-(:-( a czy potrzebne Wam jakies pieniazki dla niego? Finansami zajmuje się Asia, na pewno nie uzbierała na dotychczasowe leczenie. Co do uspienia- po prostu jakie zycie go czeka w lecznicy, w której siedzi sobie całymi dniami w jednym miejscu, pod stolem, trzymanie go w takich warunkach 3 miesiące to okrucieństwo. Dla niego jedynym wyjściem jest dom, w którym może dojdzie do siebie, może nauczy się chodzic na wózku, dzisiaj tak smigał po tej trawce:shake: Quote
LittleMy Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 ale domek sie musi znalezc... widac w nim taka wielka radosc z zycia, z tego co piszecie..... Quote
asiaf1 Posted June 10, 2008 Author Posted June 10, 2008 [quote name='demi']przecież skoro sie nim tyle ludzi interesuje, i odwiedza i w ogóle, to przecież jak im choc na myśl moze przejść, żeby piesia uśpić:shake: Trzeba dać mu szanse... Kto weźmie biedaka?:-( Pani Monika jest ostatnia do usypiania zwierzaków-walczy o nie do konca. Niestety stan Lucjusza jest taki, że gdy nie znajdzie się ktoś kto da mu dom to co mamy z nim dalej robić. Ja sama jestem zdruzgotana bo uśpienie to dla mnie już ostateczność. Sami wiecie jak walczyłam o Oskara i jak ciężko było znaleźć kogoś kto go pokocha takim jaki jest. Tylko, że Oskar nie miał nowotworu. Biedny Lucjusz czy jeszcze zazna szczęścia? Prosimy o pomoc w szukaniu domu i pomoc finansową bo rachunek mimo że Pani Monika liczy po kosztach to juz ponad 3,000 PLN Quote
asiaf1 Posted June 10, 2008 Author Posted June 10, 2008 Czy może udało się powiesić plakat Lucjuszka w klinice? Quote
asiaf1 Posted June 10, 2008 Author Posted June 10, 2008 Ciociu Mysza1 w klinice jest jeszcze taka mała suczka jamnikowata (dla ułatwienia ma laktacje) proszę zobacz jak sie czuje-została wyrzucona w Siedlcach i też szuka domu:-( Quote
mysza 1 Posted June 10, 2008 Posted June 10, 2008 Widziałam tą malutką, jest śliczna, delikatna, cudo.:loveu: Plakat- na śmierć zapomniałam:oops:, poprawię się i powieszę, tylko tam nie bardzo jest gdzie, chyba tylko przy wejściu, tam milion ogłoszeń już wisi. Byłam u Lucka wczoraj, miałam dzisiaj jechać, ale fatalnie się czuję i chyba nie dam rady. Może wieczorem, jeśli nie to jutro. Quote
asiaf1 Posted June 10, 2008 Author Posted June 10, 2008 mysza 1 napisał(a):Widziałam tą malutką, jest śliczna, delikatna, cudo.:loveu: Plakat- na śmierć zapomniałam:oops:, poprawię się i powieszę, tylko tam nie bardzo jest gdzie, chyba tylko przy wejściu, tam milion ogłoszeń już wisi. Byłam u Lucka wczoraj, miałam dzisiaj jechać, ale fatalnie się czuję i chyba nie dam rady. Może wieczorem, jeśli nie to jutro. Lucjusz to nasz priorytet-musi mieć centralne miejsce;) W razie czego to poproś o pomoc Pania Monikę. Może uda sie powiesić gdzieś w gabinecie przy skarbonce czy coś w tym rodzaju. Ja pogadam zresztą z p. Moniką Quote
ulvhedinn Posted June 10, 2008 Posted June 10, 2008 Z tego co piszecie wynika, że chłopak czuje łapki? I porusza nimi? No to ma spore szanse, naprawdę. Tylko trzeba mu dać czas, czas to najlepszy lekarz. Popatrzcie- z moich własnych tymczasów do siebie doszły i Karmel (łapki całkiem bezwładne) i kotka Majka (na wpół bezwładne łapy, ogon bez czucia, porażenie zwieraczy) i Piku (brak koordynacji, uszkodzenie kręgów szyjnych)- więc naprawde warto dać szansę na życie takim stworom ;) Kurcze, żebym miała choć troche większy dom, a nie to głupie mieszkanko.... :shake: ale u nas nawet kuchnia zapchana królikami :shake: Aha- nie doczytałam, jakie leki dostaje mały? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.