Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzięki za zdjęcia- prawie się udało ;):eviltong::p

Dobrze, że z Kajem już lepiej. Początki bywają niestety trudne :roll:

Mała rada- nie dawajcie psu czekolady!! Dla nas smakołyk, dla psów może być bardzo niebezpieczna, bo zawiera substancję (nigdy nie pamiętam nazwy:oops:) która jest dla psów trująca! Duża ilość zjedzonej na raz czekolady może skończyć się nawet śmiercią psa.


Pozdrowienia dla Was i przytulaki dla Kaja. Oby z każdą godziną Kajek czuł się lepiej :cool1:

  • Replies 978
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiem, ale tylko tak mogłam w kawałeczku dać mu lekarstwo- inaczej nie chciał zjeść... myślę, że już więcej nie dostanie bo nie ma takiej potrzeby. :multi: Rewelacja nie było mnie od 6.40 do 12.30 wzięłam odsiadkę - kilka godzin, Kaj jak przyjechałam siedział w budzie!!! była cisza i spokój, nawet trochę zjedzone z miski (tak z pół!!!) mleczko było wypite!!! Jak weszłam w bramkę i zawołałam to leciał jak szalony - w nagrodę dostałod Kasi piłeczkę - to już całkiem szaleństwo - dał się przywiązać jak miałam wjechać autem!!!troszkę tylko zapiszczał .. sąsiadka mówiła, że chwilkę rano wył za nami ale nie było to długo. POtem jak go odwiązałam dostałam Taaaakie buziaki - no wycałował mnie normalnie łobuz jeden!!!! i kasiule też!! :-o:cool3:No i pogonił obszczekać jadące auta... ale tym razem to wariactwo było chyba z radości???:lol: więc ma darowane..:evil_lol: jego prawo może on chce światu obwieścić, ze go już żadne auto nigdy nie zostawi... bo jak sprzątałam bagażnik i całe auto po powrocie do dom, to przyleciał, jak powiedziałam, że "ty nigdzie nie jedziesz, idź się bawić" to poleciał z piłką..:multi: chyba jesteśmy na dobrej drodze!!! trzymajcie mocno kciuki!!!

Posted

Witajcie :loveu: Myślę że jeszcze chwila i Kajkowi przejdzie to szczekanie.... w schronisku nie miał do czynienia z samochodami, więc z biegiem czasu powinno mu przejść ;) skoro już jest troszkę lepiej to na pewno zachowanie Kaja się poprawi...

Trzymam kciuki Kaj :buzi::thumbs:

Posted

wstawie zdjecia ;) juz super sobie z tym radzisz , jeszcze tylko jak masz otwarte zdjecie w fotosiku to zwyczajnie trzeba dac kopiuj a tu na forum wklej :lol: i gotowe >>>>





i baaardzo sie ciesze , że Kajek robi sie juz odrobine mniej skołowany ...
Biedna psinka tyle juz w swoim zyciu przeszła ze teraz zasługuje juz na samo dobre :loveu:
Fajny pomysł zescie mieli z tym zasłonieciem okien - no trzeba imrowizowac na biezaco bo nie bardzo wiadomo o co mu chodzi i jakich wspomnien tak sie boi

Duze głaskanie dla Kaja odemnie :lol:

Posted

ewatr napisał(a):
Kasia i Kaj układaja puzle :lol::loveu:




:mdleje::mdleje::mdleje:
Oooooo... jakie słodkie zdjęcie! Kochane dwa puzelki :iloveyou::iloveyou::iloveyou:
Ale mu dobrze z taką małą koleżanką :p
i oczy jakie ma Kajek spokojne, takie zadowolone :loveu:

:calus:

Posted

Chikinchan napisał(a):

Poproszę więcej takich fajowych zdjęć :razz: :modla:


Jakbym miała tobym sie podzieliła :eviltong: to jest mms wysyłąne i skrzynka plusa odbierane ..wogole to cąła historia :evil_lol:

A ja mam pytanie nie na temat ...Ewelino czy masz stały dostep do neta ???:cool3:

Posted

ewatr napisał(a):

A ja mam pytanie nie na temat ...Ewelino czy masz stały dostep do neta ???:cool3:


Mam :cool1:
A teraz zmykam się pakować, bo w nocy jedziemy na lotnisko i ziuuuu do Polski ;)
Pozdrawiam! :hand:

Posted

Oj, trochę mnie nie było, a tu tyle się "nadziało"! Kajku mój kochany, śliczności ty moje, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że masz wreszcie Domek! I to jaki! Mam nadzieję, że szybciutko uwierzysz, że to jest TWÓJ WŁASNY DOM, TWOI LUDZIE, TWOJE MIEJSCE NA ZIEMI. Nie bój się, już nigdy nikt nigdzie cię nie wywiezie i nie zostawi.

Magda, trudno - albo pies, albo kwiatki. A ścieżka wzdłuż ogrodzenia już wydeptana? :evil_lol: Wielkie, ogromne dzięki :loveu:

Posted

To chyba było zbyt piękne, żeby się udało...:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Kaj dzisiaj dostał po prostu szału.. mało się nie zabił o ogrodzenie.....:placz::placz::placz::placz::placz::placz: a wczoraj... o Boże żebyście widziały jak puzzle z Kasią układał..jak leżał na jej nóżkach.. rano dał buziaki o 7.00 jak chciał na dwór... jak słuchał... :placz::placz::placz:

Posted

Kaj dzisiaj mało szyb w domu mi nie powybijał... skakał do okien.. nie pomogły zasłony.. wywalił drzwi na zewnątrz.. i wybiegł... jak zaczęły auta rano jeździć.. to był cyrk, zaczął z powrotem gryźć ogrodzenie, wsadzać łebek między szczeble na dole ogrodzenia, taranować całym ciałem... zaczął biegać jak wariat, nie reagował na nic... jak gnał przed siebie to chciał przeskoczyć obok lipy przez ogrodzenie, mało się nie zabił...:placz::placz::placz::placz: zaczęłam obdzwaniać weterynarzy znajomych i nie znajomych z terenu... jedyna rada - odwieźć, bo to jest zbyt poważny stan...:placz::placz::placz::placz: ale jeden mądry weterynarz pomógł i to bardzo - oddanie Kaja do schroniska... nie wyobrażałam sobie tego... Nie mogłam wyjechać do pracy.. tak strasznie szalał.. on wariował do tych samochodów ale dzisiaj to chyba jakieś apogeum osiągnęło.... :placz::placz::placz: Pan weterynarz znalazł dom dla Kaja - z daleka od ulicy. Ten pies po prostu nie może być przy samochodach...:placz::placz: Dla mnie cios, dla dzieci - też...:placz::placz::placz: a już tak się wczoraj cieszyłam... nawet jeszcze z rana dzisiaj...:placz::placz::placz:

Posted

Uzgadniałam na gorąco wszystko z Panią Kierownik ze Schroniska i Ewą.. :placz::placz::placz: Jedyne wyjście - musi pojechać, tam gdzie jest cicho i spokojnie... to nigdy nie będzie do opanowania, powiedzieli mi lekarze...Nie można go przecież cały czas trzymać na lekach... dzień, dwa - góra.... Dzisiaj był już bez leków...:placz::placz::placz: i mogło dojść do tragedii, gdyby został sam... W sumie jedyną rzeczą, którą mogłam zrobić, to ten drugi dom załatwić....jeśli było tylko można.... Kasia płacze u babci, Adam nie był na połowie lekcji :-(:-(:-(:-(:placz::placz: ja siedzę w pracy i ryczę...:placz: Tłumacze sobie, że najważniejsze, że ten dom znalazłam... Przyjechał do nas weterynarz, bo transport nie był możliwy...i Pan mieszkający parę kilometrów od nas, mający kilkuhektarową gospodarkę, mieszkający daleko od drogi... zabrali Kaja....:placz::placz::placz::placz: To było jedyne wyjście dla niego... :placz: Moje dzieciaki nie widziały tego jak jechał do nowego - mam nadzieję ostatniego domu... to cudowny wspaniały pies..ale musi mieć ciszę i spokój, nie ma mowy o tym, żeby ulica była blisko....

Posted

Dzwonił Pan Zdzisek - z Kajkiem jest dobrze - leży teraz w cieplutkiej kotłowni - dochodzi do siebie - zjadł ładnie.. Żona Pana Zdziska ugotowała mu jedzenie na kościach... dzieciaki go wygłaskały i leży spokojnie i odpoczywa bidulka moja kochana - dobrze że udało się go umieścić w kochającym domu... żal mi tylko serce ściska, że nie może być mój, że nie mam takich warunków - ja na prawdę pokochałam całym sercem tego psiaka...

Posted

ojc :shake: ale wazne ze nie wrocil do schroniska bo to bylby cios :roll: chociaz pogodzic z nowa sytuacja tez nie bedzie latwo ale sie szybko przyzwyczai ( bo dlugo az tak u was nie byl )jezeli to dobrzy wlasciciele :eviltong: tylko mam nadzieje ze tam bedzie mieszkac w domu nie w budzie :roll:

bedzie dobrze :buzi::glaszcze:

Posted

Pan Zdzisek mówił, że nawet byli już wstępnie na spacerze dookoła domu.. Kaj obsikał co się dało.. i leży sobie kochanie moje.. Dzieciaki mówiły, że jest dobrze, bo z nimi też już rozmawiałam. Ale serce i tak mam złamane..:placz: Jedyne co się pocieszam, to że Kaj ma dom i dobrych ludzi koło siebie... Będą go kochać... Pan Zdzisek mówił, żeby się nie martwić, ze będzie dobrze - u nich jest gospodarka - tam cały czas jest ktoś w domu.. Mają zwierzęta, jego żona dla nich specjalnie gotuje.. Nie będzie nigdy już sam. To jest na moje ukojenie serca.. Ale Kasi mi to nie pocieszy... nie wiem jak ja sobie teraz z nią poradzę....:shake: to była miłość od pierwszego wejrzenia.. Jak on ją budził rano.. całusami.. i pchał sie do niej do łóżka.. Jak razem kanapki jedli...:shake: te niecałe 4 dni wystarczyły, żeby dziecko go tak strasznie pokochało.. mam nadzieję, że dzieci Pana Zdziska też tak pokochają Kaja...

Posted

Tak, tam mają kojce na lato, a jak jest zimno to pieski (mają jeszcze owczarka) są w domu. Są zresztą zabudowania gospodarskie. Hodują gołębie, są koty (ma ich chyba z 8 - z tego co mówił) i mają dużo miejsca. On zna historię Kaja-wszystko mu powiedziałam. Rozmawialiśmy przed chwilą. Jest dobrze. Kaj na razie musi się ogrzać, po tym szaleństwie i leży sobie w domu w ciepłej kotłowni - chodzą do niego dzieci.. Jak pisałam dostał jeść i to nie byle co - oni specjalnie gotują dla zwierzaczków...Dla piesków kupują kości i kaszę i żona Pana Zdziska gotuje specjalnie ciepłe jedzenie.

Posted

ojej... to smutne że tak szybko musieliście się rozstać :-( dobrze że poszukałaś nowego domu dla Kaja, bo nie wyobrażam sobie gdyby znowu miał trafić do schroniska :shake: szkoda, ale wiadomo że nie można narażać psa na tak duży stres, bo faktycznie mógł zrobić sobie krzywdę... bardzo wam wszystkim współczuje... a Kajowi życzę szczęścia w nowym domu.

Posted

:placz::placz::placz: przepraszam te emotikonki - to ja siedzę w pracy i dosłownie ryczę....:placz::placz::placz: powinnam się cieszyć, że Kaj ma nowy lepszy bez tych cholernych aut dom, ale nie mogę się uspokoić... jakbym dorwała tych ludzi co mu tak psychikę zjechali ... :mad: nie widziałyście tego jego szaleństwa.. mało szyb w oknach w domu nie powybijał... jak tylko widział durne jadące auto przez nie... te dzikie skoki... na szyby, na ogrodzenie.... to jego "nakręcanie" się, nie do opanowania..... Tam będzie miał spokój.. ciszę - dzieci - dla niego w sumie wszystko jedno, grunt, żeby mizianko było... :p jaki on był szczęśliwy, jak nie widział tych aut, nie słyszał ich... i leżał u Kasi na kolankach..

Posted

Przykro mi Magge :glaszcze:
Chciałabym Cię pocieszyć, ale nie bardzo wiem co powiedzieć... :shake:
Biedny Kajek :-( Co go musiało spotkać, że tak bardzo teraz szaleje?!
Współczuję Wam bardzo. Taka bezradność jest najgorsza- chciałoby się pomóc, a nie wiadomo jak. Nie obwiniaj się- zrobiliście , co mogliście. Czasem trzeba podjąć taką decyzję, choć to bardzo trudne. Dobrze, że Kaj ma szansę na inny dom, z dala od samochodów. Może tam będzie miał spokój. No i dobrze, że nie musiał wrócić do kojca w schronisku, bo wydaje mi się, że w takiej sytuacji skończyłoby się to totalną depresją... :shake:

Pozdrawiam serdecznie! Trzymajcie się jakoś :glaszcze:

Posted

Dzięki za słowa otuchy... Mój syn wrócił koło 19 ze szkoły.. dzwonił...mama - co tu się działo...tak trudno było tłumaczyć...czeka mnie jeszcze rozmowa z nim..jak wrócę z pracy...(Kasia dzisiaj śpi u babci...) też popłakuje za Kajem...żebyś widziała, jak on wczoraj z Kajem tosty wieczór zajadał....:shake: Kaj lubił leżeć w drzwiach jego pokoju... i mieć widok na "swój pokój" i drugą część domu (mój dom jest jakby z dwóch części- w jednej jest wejście - ganek kuchnia i pokój, z kuchni jest przedpokoik do 3-ch pokoi - Kaja był środkowy...) Kaj wieczorem, jak Kasia już spała leżał "u siebie" i obserwował Adama...albo chodził do niego do pokoju... i razem siedzieli przy komputerze... Tak szybko dzieciaki się do niego przywiązały...:shake: To takie mądre psisko jest i taka duż przytulanka.. dla każdego był kawałek do głaskania....:shake: ale tylko to mnie trzyma, że nie musiał wracać do schroniska...chociaż dalej się o niego boję... żeby tylko wszystko u Pana Zdziska było dobrze....

Posted

Pan Zdzisek zapewniał mnie, że gdyby coś nie wyszło - ma jeszcze możliwość załatwienia dla Kaja miejsca w leśniczówce... to już totalnie daleko od samochodów.. Ale to jest taka ostateczna opcja, żeby tylko do schroniska nie wracał... i nie do samochodów...jak ja bym złapała tych ludzi co mu zafundowali taką traumę....:mad::mad::mad::mad: to bym takie pały na d.... sprzedała... tak zniszczyć takiego wspaniałego psa... on jest taki mądry... wszystko rozumie.... każde polecenie...wydane w ciszy i spokoju....jest tak wytresowany....brak słów...:shake: :shake:

Posted

Magge caly dzien dzis mysle o Was i o Kaju , wyszło na to , ze to trudna adopcja ..trudniejsza niz nam sie wydawało ... Tak jak tu dziewczyny pisały zrobiłas duzo dla tego psa , nie dałaś mu wrocic do schroniska ,chciałaś dac mu dom ..Nie udało sie czasem tak bywa , ja mysle ze tak miało byc ...
czasem droga psa do swojego domu jest kreta ale wreszcie sie udaje .

Trzymam kciuki za Kasiunie zeby zrozumiała dlaczego to jest lepsze dla Kajka ,ze mogł to przepłacic zdrowiem a moze i zyciem ...

I prosze w miare mozliwosci o informacje jak sie pies aklimatyzuje u nowych włascicieli.

Pozdrawiam serdecznie Ewa

Posted

Smutno... :-( Magge, on nie mógł zostać u was. A gdyby w szale Kasię niechcący poturbował? Ona tak malutka. Trudno, widać tak musiało być. Nie ma tego złego..., jak to mówią.

Najważniejsze, że do schronu nie wrócił. Oby u pana Zdziśka znalazł wreszcie spokojną przystań i wyciszy swoje skołatane serducho.

Nie chcę nic sugerować, ale wiadomo, co jest najlepszym lekiem na smutek po stracie psa... ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...