Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 173
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Dowiedziałam się, że w niedzielę panie opiekunki jamnisia zabrały go z ogrodu. Nie wiem czy to w związku z transportem do Zabrza - nie mogę się dodzwonic do pana Rafała.


Przed chwilą rozmawiałam z sympatią pana Rafała.
Piesek do pana Rafała z Zabrza nie dotarł. Państwo zrezygnowali z dalszego poszukiwania pieska.
Pan Rafał był bardzo pieskiem zainteresowany. Ponieważ znalazł pieska z mojego ogłoszenia to dzwonił do mnie z prośbą o pomoc. mówił, że był umówiony na wizytę przed adopcyjną, czeka i nikt nie przyszedł.

Posted

Mogę tylko napisać, że nie ma to, jak być pośrednikiem w takich sprawach :shake:.

Być może Pan Rafał celowo nie odbiera telefonu ode mnie, bo próbuję się dodzwonić cały dzień. Szkoda tylko, że nie wiem czy to Pan Rafał się rozmyslił, czy pani wycofała z zamiaru dowiezienia psa. Pani Wando - czy Pani ma jakąś wiedzę na ten temat?
To jest dołujące gdy się poświęca swój czas, telefon na próżno. Mam tylko nadzieję, że żadna ze stron nie ma do mnie jakichś pretensji - choć kto wie...

Posted

Tak jak pisałam na wątku Ania_w miała być na wizycie, ale ja rozmawiając z Panem Rafałem w piątek mówiłam, że odstępuję od tej procedury i dałam namiary na panią od jamnisia, która obiecała transport zorganizować i Pan Rafał miał się bezposrednio z ta panią umawiać. Prosiłam również żeby dał znać czy wszystko uzgodnią pozytywnie i jakby był jakiś problem to bedziemy szukać jakiej innej formy transportu. Ale od tego czasu pan Rafal się nie odezwał.
Ciekawe co z jamnisiem :shake:

Posted

Pan Rafał zadzwonił do mnie 30.05. Byłam w samochodzie w drodze na działkę. Z rozmowy zrozumiałam, że właśnie czekał na wizytę i nikt nie przyszedł. Obiecałam, że jak nie ten piesek to znajdę mu innego, ale mogłam do domu wpaść dopiero dzisiaj. Zadzwoniłam żeby upewnić się jak sprawa wygląda i czy szukać pieska i uzyskałam tylko odpowiedź, że piesek nie dotarł do nich i rezygnują.

Posted

wanda szostek napisał(a):
Pan Rafał zadzwonił do mnie 30.05. Byłam w samochodzie w drodze na działkę. Z rozmowy zrozumiałam, że właśnie czekał na wizytę i nikt nie przyszedł. Obiecałam, że jak nie ten piesek to znajdę mu innego, ale mogłam do domu wpaść dopiero dzisiaj. Zadzwoniłam żeby upewnić się jak sprawa wygląda i czy szukać pieska i uzyskałam tylko odpowiedź, że piesek nie dotarł do nich i rezygnują.


Ania miała być 29.o5 ale nie dotarła, z Panem Rafałem, jak pisałam powżej rozmawiałam 30 05, że rezygnujemy w takim razie z wizyty i dałam bezposrednie namiary zaznaczając, że w razie czego będziemy kombinować jakiś transport - nie rozumiem więc czym pan Rafał miałby się nagle zniecierpliwić. Gdyby mi zależało na jakimś psie to bym łatwo nie odpuściła nie mówiąc już o tym, że załatwiałabym również jakiś transport we wlasnym zakresie.

Isadora - dziękuję Ci bardzo, ale nie ma po co wznawiać allegro skoro pieska nie ma już w ogrodzie - nawet nie wiem co z nim się stało (panie też nie odbierają).

Posted

Udało mi się dodzwonić do jednej z pań. Piesek pojechał do znajomych znajomego na wieś, którym niedawno umarł piesek. Podobno ma warunki bardzo dobre - dom i ogród. Upewniłam się czy aby czasem nie siedzi przy budzie, ale pani mnie zapewniła ze napewno nie ma budy i łańcucha, że zdaje sobie sprawę, że on by się do takich warunków nie nadawał.

Mam też do nich mały żal , że nie zostawili żadnej wiadomości u osoby od której brałam klucz do ogrodu, nie mówiąc już o telefonie. Nie wiem nawet, czy dali znać p. Rafałowi, czy on sam zrezygnował.

Wolę szczęśliwe zakończenia, w których wszystkie strony są zadowolone, ale nie zawsze mozna mieć co sie chce - ważne, że jamniś ma wreszcie swój dom.
Na ogłoszenia zamieszczane przez Was - osoby, którym jamniś nie był obojętny odpowiedziało kilka osób. Wszystkie namiary przekazałam kilka dni temu do Isadory - mam nadzieję, że dzięki nim jakieś inne jamniczki znajdą domy i nasz trud nie pójdzie na marne.

Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie i pomoc.

Posted

Najwazniejsze że wiemy co z jamnisiem,pewnie że chciałoby się aby takie sprawy byly zalatwiane jak należy ale z niektórymi ludzmi po prostu się nie da(sama to przeszłam)
Pewnie sporo nerwow stracilas przy takim załatwianiu.

Posted

Pani Wandzie odpowiedział na podobne zapytanie w rozmowie telefonicznej, że juz zrezygnowali. Mi w rozmowie 30.05 napomknął, że rozglądają się również za jakimś szczeniaczkiem - może to jest powód rezygnacji :roll:

Danka - tak, trochę nerwów mnie to kosztowało, ponieważ zawsze staram się aby wszystko było maksymalnie dopracowane i uzgodnione - nie oszczędzam na telefonie - i tego samego spodziewam się od osób których sprawa dotyczy.

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Pani Wandzie odpowiedział na podobne zapytanie w rozmowie telefonicznej, że juz zrezygnowali. Mi w rozmowie 30.05 napomknął, że rozglądają się również za jakimś szczeniaczkiem - może to jest powód rezygnacji :roll:

Danka - tak, trochę nerwów mnie to kosztowało, ponieważ zawsze staram się aby wszystko było maksymalnie dopracowane i uzgodnione - nie oszczędzam na telefonie - i tego samego spodziewam się od osób których sprawa dotyczy.



Nie dziwię się, ja przyznam że też bardzo przeżywam każdego pieska którego "promuję". I wkurza mnie nieraz jak proszę o informacje i spotykam się z brakiem reakcji, albo złą informacją. Pozostaje nam wierzyć że jamniś dobrze trafił, bo takie było nasze zamierzenie.

:cool1:

Posted

Aga- ja już nie chciałabym się w tą sprawę wtrącać. W sumie nie mam powodu podejrzewać tych Pań o pozbycie się psa - przez cały ten czas się jamnisiem opiekowały i żal im było, że nie mogą go zabrać do siebie - myslę, że byle gdzie go nie oddały.
Za to mam inny "ciekawy przypadek" na naszej ulicy - młody pies pozostawiony na budowie (ma pilnować pustaków :angryy:), p[an dojeżdżający raz w tygodniu z nadpsutymi tygodniowymi resztkami jedzenia. Dokarmiają go postronne osoby, które wywalczyły u "właściciela" budę dla psa itp. Pomimo namawiań ten pan nie chce psa przekazać innym ludziom, bo mu potrzebny stróż. Za ok miesiąc ten pan ma wyjechać na dłuższy czas do Irlandii, jeszcze nie postanowił czy wreszcie go odda czy zawiezie do jakiejś swojej rodziny na wieś. Moja znajoma jak go spotka ma jeszcze pytać i namawiać go na przekazanie jej psa i wtedy będzie można mu szukać nowego domu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...