filodendron Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Aha - czyli chodzi o to, żeby nie było kości w papce, a surowe mięso, niekoniecznie podroby, może być. To i lepiej - ta maszynka chyba z powrotem powędruje do piwnicy ;) Quote
Bura Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Ja kości indyczych opróc szyi nie podaję bo się też przerażam tą ostrością. Ale znam takich, co podają i nie ma problemu. Quote
Martens Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Mada:) napisał(a): Po tygodniu takiego solidnego barfowania, bez grama gotowanego jedzenia i karm gotowych muszę powiedzieć, że zauważyłam kilka zmian, które bardzo mnie ucieszyły. Pierwszą z nich jest to, że nie ma biegunek, które uprzednio pojawiały się bardzo często i nigdy nie było wiadomo z jakiego powodu. Drugą świetną zmianą jest to, że Sara przestała się drapać! Jak dostawała jeszcze gotowane jedzenie, bardzo się drapała, nie wiedziałam, czym to było spowodowane. Problem zniknął. ;) Sierść także nabrała większego blasku a psy jedzą prawdziwy, pełnowartościowy posiłek. ;) ------------------------------------- Ostatnio kupiłam skrzydło z indyka. Obrałam z niego część mięsa i zostawiłam resztę wraz z kośćmi (mięso dla kota, kości z mięsem dla psów). Jednak jedna kość była złamana i koszmarnie rozszczepiona, ostra. :O Nie podałam ich psom bo się przeraziłam, szczególnie, że nabiłam się na nią. Martens - co myślisz o tych kościach ze skrzydeł indyczych? Podawać, czy nie? U mnie też biegunki, które zdarzały się na karmie i gotowanym ot tak sobie bez powodu raz na jakiś czas - zniknęły. Ewentualne drapanie też, nie mogę sobie przypomnieć, kiedy mój pies się drapał :p Co do skrzydła - też byłam przerażona, ale moja suka jedząc takie skrzydło te ostre okruchy które się ułamują po prostu zostawia na podłodze - dopiero na koniec dokładnie je gryzie albo w ogóle zostawia. Tego mięsa z takich właśnie kości bym za bardzo nie obierała tylko dawała całe skrzydło - właśnie żeby ta kość miała miękko i wygodnie wędrować przez przewód pokarmowy. Ja daję skrzydła z indyka i nie ma problemów, wiele osób daje (za to mam dziwne uprzedzenie do ryb i nie daję całych bo ości mnie szokują - a też wiele osób daje) - rób jak uważasz, daj jedno na próbę do gryzania z ręki. JAk zostaniesz przy samych szyjach z indyka nie będzie tragedii. Quote
Mada:) Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Oky, dzięki Martens. ;) No to spróbujemy z tymi skrzydłami, bo moje psy też zostawiają te ostre odłamki, szczególnie Chico, ale wiadomo, że ryzyko zawsze jest. A jeszcze mam pytanie dotyczące siemienia lnianego. Czy dodajecie je 'na surowo', tzn dosypujecie do jedzenia, czy zaparzacie w wodzie, tak jak to na opakowaniu pisze? i dopiero podajecie? Quote
Martens Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Ja nie dawałam siemienia, ale z tego co wiem, żeby pies je przyswoił trzeba podac tego gluta po gotowaniu - w łupince nasienia są jakieś szkodliwe substancje. Quote
Bura Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 Jak dawałam Ajce do mieliłam i takie dosypywałam, jak dasz niezmielone to pies jak zje tak wysra. A mielone nie ma problemu. Można też dać takie z apteki zmielone ale ono jest odtłuszczone czyli pozbawione tego, co w nim najcenniejsze. Quote
Mada:) Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 To ja jednak pobawię się w te gluty. ;) Quote
filodendron Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Martens napisał(a):Ja nie dawałam siemienia, ale z tego co wiem, żeby pies je przyswoił trzeba podac tego gluta po gotowaniu - w łupince nasienia są jakieś szkodliwe substancje. Nasiona zawierają linamarynę - związek cyjanogenny. Gotowany len rzeczywiście będzie chyba bezpieczniejszy http://www.rozanski.cal.pl/?p=1005 Quote
betty_labrador Posted December 29, 2009 Posted December 29, 2009 a co z lnem , nasionami, ktore sa na chlebie czasami? Quote
al'akir Posted December 29, 2009 Posted December 29, 2009 Martens napisał(a):Ja nie dawałam siemienia, ale z tego co wiem, żeby pies je przyswoił trzeba podac tego gluta po gotowaniu - w łupince nasienia są jakieś szkodliwe substancje. można dawać też takie sproszkowane, odtłuszczone (można je kupić w aptece), z tego gluta robić nie trzeba a dla gluta to ja znam zastosowanie kosmetyczne a nie spożywcze takie rzeczy na jelita to ja mam przerobione z góry na dół:) Quote
Pinesk@ Posted December 29, 2009 Posted December 29, 2009 GPooLCLD napisał(a):można dawać też takie sproszkowane, odtłuszczone (...) a czy odtłuszczone siemię nie traci wartości odżywczych ? kwasy omega itd ? Quote
al'akir Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Pinesk@ napisał(a):a czy odtłuszczone siemię nie traci wartości odżywczych ? kwasy omega itd ? o ile mi wiadomo to generalnie len zawiera bardzo mało kwasu omega 3 i nie powinien być jedynym jego źródłem w diecie. Lepszy jest tran, czy tłuste morskie ryby Quote
Pinesk@ Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Czyli odtłuszczone czy nie odtłuszczone to nie ma praktycznie żadnej różnicy w wartościach odżywczych? Dobrze wiedziec w takim razie. :) No to kit mi wcisnęli w sklepie... Quote
bonsai_88 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Jak to "nie ma"? O ile mnie na studiach uczyli to len jest rośliną oleistą, po odtłuszczeniu jej skład [stosunek!] się zasadzniczo zmienia... Po za tym właśnie len zawiera dużo kwasów omega 3. Swoją drogą akurat len zawiera stosunkowo mało związków anty-żywieniowych, więc nie ma większego sensu dawanie tylko "glutków", zmielony będzie równie dobry. Quote
al'akir Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 odtłuszczone jest mniej kaloryczne. Na pewno posiada mniej wartości odżywczych tych z tłuszczy. Len w ziarnach w 100g ma 42 g tłuszczu w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych, jutro sprawdzę ile ma ten odtłuszczony Mi bardziej chodzi o to, że działa osłaniając i regenerująca na układ pokarmowy Quote
Pinesk@ Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 "Jak to "nie ma"? O ile mnie na studiach uczyli to len jest rośliną oleistą, po odtłuszczeniu jej skład [stosunek!] się zasadzniczo zmienia... Po za tym właśnie len zawiera dużo kwasów omega 3. Swoją drogą akurat len zawiera stosunkowo mało związków anty-żywieniowych, więc nie ma większego sensu dawanie tylko "glutków", zmielony będzie równie dobry." No właśnie też tak myślałam zawsze, że siemię ma dużo omega, kwasów tłuszczowych. Dlatego wypowiedź GPooLCLD trochę mnie zbiła z tropu... Dla moich futrzaków kupuję w całości i w domu mielę. więc mam pewność, że odtłuszczony nie jest. Quote
al'akir Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Pinesk@ napisał(a):"Jak to "nie ma"? O ile mnie na studiach uczyli to len jest rośliną oleistą, po odtłuszczeniu jej skład [stosunek!] się zasadzniczo zmienia... Po za tym właśnie len zawiera dużo kwasów omega 3. Swoją drogą akurat len zawiera stosunkowo mało związków anty-żywieniowych, więc nie ma większego sensu dawanie tylko "glutków", zmielony będzie równie dobry." No właśnie też tak myślałam zawsze, że siemię ma dużo omega, kwasów tłuszczowych. Dlatego wypowiedź GPooLCLD trochę mnie zbiła z tropu... Dla moich futrzaków kupuję w całości i w domu mielę. więc mam pewność, że odtłuszczony nie jest. ja nie pisałam, że go nie ma ale że nie jest dużo i nie powinien być jedynym źródłem omega3, a lepsze są ryby Gdzieś czytałam nawet ostatnio porównanie, nie wiem czy nie tu : http://www.laboratoriumurody.pl/forum/omega-3-olej-rybi,t194.html a skoro już piszemy o nasionach , to ja mam pytanie czy każde powinno się podawać w formie proszku? Ja daję jeszcze nasiona psyllium ale w formie pierwotnej Quote
bonsai_88 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Z roślin to len ma chyba najwięcej [wybaczcie, notatek mi się sprawdzać nie chce, więc nie jestem pewna ;)] omega 3, niewiele mniej niż ryby... przede wszystkim len jest polecany ze względu na podnoszenie podporności [przetestowałam to sama na sobie ;)], a nie z powodu omega 3... Wydaje mi się, że najlepiej jest dokladnie przyjrzeć się kupce naszego psiaka - jak widać w niej całe nasiona to lepiej mielić... jak nie widać, to znaczy że są trawione i mielić nie trzeba :) Quote
Pinesk@ Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Ok, teraz już rozumiem. Czy w formie proszku.. moim zdaniem tak ponieważ są wtedy lepiej przyswajalne. Ale żadnym ekspertem nie jestem więc nie wiem, czekam aż się wypowie ktoś mądrzejszy ;) A psyllium jakie ma właściwości? Gdzie można je dostać? Quote
filodendron Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 A co z linamaryną? Czy ten mielony len zalewacie wrzątkiem czy dajecie tak na sucho? (Gorąca woda ma jakoś tam unieczynniać owe związki cyjanogenne). W sumie to ja daję po prostu olej z lnu, jakoś nie mogę nabrać zaufania do ziarenek, które potencjalnie mogą się zamienić w przewodzie pokarmowym w cyjanek ;) Quote
al'akir Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 mój pies choruje na jelita, podobno psylium jest najlepsze, jest dodawane też do karm ale chyba tylko dla kotów Psyllium jest rośliną, której nasiona korzystnie wpływają na przewód pokarmowy, m.in. ze względu na zawartość włókna o właściwościach śluzotwórczych (ochrona błony śluzowej jelit) oraz zdolności wiązania wody Quote
Pinesk@ Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Suchy len może być szkodliwy? Kurcze, ja prawie zawsze daję mielony suchy do żarcia gotowanego. A co z lnem jedzonym przez ludzi? Quote
Pinesk@ Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Kurcze, chyba robi się troche tu off top, myslę, że ta rozmowa powinna się toczyc na BARFowym wątku głównym. :lol: żeby trochę offa załagodzić: mój kundel jeszcze w wakacje z żarłem: ;) Quote
filodendron Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Pinesk@ napisał(a):Suchy len może być szkodliwy? Nie wiem, zrozumiałam z tego podlinkowanego artykułu o linamarynie, że jest takie ryzyko. Myślę, że w rozsądnych ilościach nie szkodzi ale może lepiej robić przerwy w stosowaniu? I żeby nie było całkiem off ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.