Behemot Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 pigmejka napisał(a):Czy wasze psiaki też jadły lub jedzą owoce?Jeśli tak, to jakie? Nie miały po nich żadnych sensacji jelitowych? Moja czasami jada, ale w niewielkich ilościach: jabłka, gruszki, czereśnie (oczywiście bez pestek), banany. Nienawidzi mandarynek ;) Sensacji żołądkowych nie ma, no ale to są b. niewielkie kąski ;) Quote
Marta i Wika Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Banan nie powinien zaszkodzić. Jeszcze nie nauczyłaś się, żeby jedzenie samego nie zostawiać? :-) Quote
pigmejka Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Jedzonko było na stoliku który stoi przy łóżku, a mały nie wiele myśląć wszedł sobie na łóżko, a potem na stolik i zrobił sobie wyżerkę z banana:lol: . Jakieś pół godziny temu dałam mu do spróbowania kawałek chlebka z pasztetem. Żebyście widziały, jakie robił miny jak mu się pasztet przykleił do podniebienia i jak głośno mlaskał:lol: . To było po prostu świetne, aż pokładałam się ze śmiechu:-D . Quote
Marta i Wika Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 pigmejka napisał(a):Jedzonko było na stoliku który stoi przy łóżku, a mały nie wiele myśląć wszedł sobie na łóżko, a potem na stolik i zrobił sobie wyżerkę z banana:lol: . Okazja czyni złodzieja :-) Już wie, że stolik warto sprawdzać, bo coś tam może być :-) Quote
togaa Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 pigmejka napisał(a):Mój kochany psiak znowu w nocy dał mi popalić:mad: . Wczoraj wieczorem jak byłam z nim na dworze, umknął mi jakiś moment ze spacerku, kiedy Tino musiał znowu zeżreć jakąś gałązkę. I w nocy było małe rzyganko całym kawałkiem gałązki :shake:. W dodatku ten mały :diabloti: przed chwilą pożarł mi prawie całego banana, który jego pancia przyniosła sobie do pokoju na talerzyku ( oczywiście już był obrany za skórki). Mam nadzieję że mu nie zaszkodzi. Chwilami już opadam z sił, tak mały mi daje w kość. Ale z drugiej strony, jak tu nie kochać takiego małego gryzonia?:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Czy wasze psiaki też jadły lub jedzą owoce?Jeśli tak, to jakie? Nie miały po nich żadnych sensacji jelitowych? Szpicopodobny,ogrodowy pies moich rodzicow fenomenalnie potrafil zrywac i rozlupywac straczki zielonego groszku,wyjadajac zawartosc.Jak rowniez ostrozniutko/kolce!/ obrywal i zjadal dojrzaly agrest.Natomiast moje obecne psy zajadaja sie wloskimi orzechami w porze ich spadania.Oczywiscie same je sobie rozgryzaja. No i nie zdziw sie jak szczeniul bedzie pasl sie na trawie jak krowa!To zupelnie normalne u psow i kotow .Pomaga w trawieniu. Quote
Marta i Wika Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 togaa napisał(a): No i nie zdziw sie jak szczeniul bedzie pasl sie na trawie jak krowa!To zupelnie normalne u psow i kotow .Pomaga w trawieniu. No takie pasienie się jak krowa to nie jest do końca normalne, bo świadczy o nadkwaśności. Ale zjedzenia paru trawek raz na jakiś czas - jak najbardziej :-) Działa też jako uzupełnianie witamin. Quote
Behemot Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 Marta i Wika napisał(a):No takie pasienie się jak krowa to nie jest do końca normalne, bo świadczy o nadkwaśności. Ale zjedzenia paru trawek raz na jakiś czas - jak najbardziej :-) Działa też jako uzupełnianie witamin. Psy jedzą trawę również po to, by wywołać odruch wymiotny, gdy coś im zalega na żołądku. W tym celu wybierają ostre, drażniące źdźbła. Quote
Marta i Wika Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 Behemot napisał(a):Psy jedzą trawę również po to, by wywołać odruch wymiotny, gdy coś im zalega na żołądku. W tym celu wybierają ostre, drażniące źdźbła. No właśnie :-) To wszystko zależy od tego, jakie trawy i ile. Ostre, pojedyncze trawy - nie wracać z psem za szybko do domu, bo będzie rzyganko :roll: Miękkie trawki, które pies tylko żuje, a nie połyka - uzupełnianie witamin :-) Pies pasie się jak krowa, je dużo trawy, raczej miękkiej - nadkwaśność. Quote
pigmejka Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Moje małe 3 miesięczne psisko znowu dzisiaj mnie przeraziło. Dostał do gryzienia wołowego gryzaka ok 20 cm. Jak już go trochę pogryzł i rozmoczył od śliny to połknął go w całości. Nawet nie zauważyłam kiedy. chciałam żeby go zwymiotował wsadzając mu palca do pyska, ale to nic nie dało. Mam nadzieję że to mu nie zaszkodzi. Czy taki maluch da radę strawić taki duży gryzak? Teraz to już chyba nigdy więcej nie dostanie tego przysmaku. Co innego mogłabym mu dawć do gryzienia? Quote
nathaniel Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Kawałki wędzonych uszu (pokrojone skoro taki z niego cwaniak ;) ) , wędzonego penisa, żwacze wołowe (śmierdzą ) , kurze łapki ;) Edit: Marta pisałaś kiedyś, że na wyjeździe Wika miała nadkwaśność , jak to "wyleczyłaś " ? Quote
Marta i Wika Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 nathaniel napisał(a):Marta pisałaś kiedyś, że na wyjeździe Wika miała nadkwaśność , jak to "wyleczyłaś " ? Dostała ćwiartkę Ranigastu. To jest "ludzki" lek na różne takie żołądkowe rzeczy typu nadkwaśność, wrzody żołądka i ogólnie nadmierne wydzielanie kwasów. Kiedyś rozmawiałam z wetem na temat jedzenia trawy i właśnie mówił też o takim jedzeniu z powodu nadkwaśności, i właśnie Ranigast zalecił. I zadziałało, bardzo szybko. Na wyjeździe Wika była na suchej karmie i nie miałam możliwości zmienić jej diety. Myślę, że gdyby coś takiego spotkałoby ją w domu, nie dawałabym Ranigastu, tylko zmieniłabym coś w diecie. Edit: Ranigast jest bardzo gorzki, ale ja mam wypróbowany sposób na podanie KAŻDEJ tabletki - rozkruszyć na proszek, wymieszać z pasztetem albo czymś podobnym i podać do wylizania na łyżeczce :-) Wtedy ranigast Wika dostała z takim zagęszczonym mlekiem karmelowym z tubki ;-) Quote
Jenny19 Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 hej napiszcie w tym temacie jakie najbardziej niejadalne rzeczy zjadł was pies...jeśli chodzi o moją sunie to miała taki okres w wieku ok.3-4 miesięcy kiedy na dworze dosłownie pochłaniała wszystko co stanęło jej na drodze...kamyki,patyki,chusteczki higieniczne,kapsle,trawe,liście itp itd zjadała nawet ziemię więc w końcu nie wiedząc jak sobie z tym radzić zaczeliśmy zakładać jej kaganiec na spacerach...wyglądało to komicznie bo ona była szczeniaczkiem i nosiła i tak najmniejszy kaganiec jaki udało się nam zdobyć ale i tak o wiele za duży na jej mały pyszczek...no ale przynajmniej nie mogła nic jeśc na dworze tyle że musiałam się na każdym spacerze nasłuchać jaka ja jestem okropna i wogóle jak sie można znęcać nad biedną psinką i kazać jej nosić kaganiec...tyle że jakoś nikt nie potrafił mi doradzić jak w takim razie uniemożliwić jej "odkurzania " na spacerach...w końcu jej przeszło ale jedną z najbardziej nieprawdopodbnych rzeczy jakie zdarzyło się jej zjeść była ...prezerwatywa...i to chyba zużyta;( jechałyśmy z mamą do babci i oczywiscie zabrałysmy małą ze sobą...i na przystanku zagadałyśmy się a ona buszowała koło nas...przedtem zlustrowałam przestanek i nic podejrzanego nie zauważyłam..mała najwidoczniej też nie bo wlazła pod przestanek i tam beztrosko zaczeła konsumpcję kondona...jak zauwazyłam co ona trzyma w pyszczku ( bardzo ciekawy widok...) to było już za pózno...błyskawicznie połkneła go i było po wszystkim...oczywiście do żadnej babci nie pojechałam wróciłyśmy do domu i tam spędziłąm bardzo stresujący dzień oczekując sama nie wiem czego...tymczasem nic się nie wydarzyło...nie wymiotowała...nie wydaliła go z kupką...do dziś nie wiem co się z nim stało...tzn napewno go nie zwymiotowała a w kupkach też nic kondonopodobnego nie zauwazyłam...nie wiem czy enzymy trawienne psa rozkładają lateks?:crazyeye: Quote
togaa Posted February 13, 2007 Posted February 13, 2007 Kiedyś urządziliśmy ogrodowe party .Jeden z naszych gości właśnie sprawił sobie nową protezę zębową.Krępujący ten fakt bardzo ukrywał.;) To nie była całkowita proteza,tylko 3 sztuczne zęby na drucikach. Ponieważ była to dla naszego gościa nowość i bardzo przeszkadzała mu w konsumpcji,dyskretnie odłożył ją za doniczkę . Po chwili zauważyliśmy,że nasze 3 psy o coś zaciekle walczą a z pyska jednego z nich wystawały resztki tych nieszczęsnych drucików....!!! ......może chciały przymierzyć????....:lol: Quote
Sonika Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Mój pies ma trzy lata i równiez mam wielki problem. To jest taki żarłok, ze brak słow. :shake: Na dwór najczęsciej chodzimy na taki duży plac obok mojego bloku. Tam własnie mi najczęsciej ucieka na śmietniki. Jak nic nie ma w tym miejscu, to przebiega czasami prze ulice i leci w miejsce, gdzie jest milion kotów. Wiadomo jak koty, to i jedzenie, bo ludzie dokarmiają. :roll: Czasami już nie mam siły, mimo ze w innych sutuacjach się słucha, to w tym wypadku przyjdzie do mnie po 30 mim. jak juz wszystko z okolicy zje. :placz: Naszczęscie już się troche poprawiło, bo wcześniej nie byłod dnia, zeby nie uciekł. Teraz da się go nawet spuścic bez smyczy(od dosyć dawna spuszczam go razem ze smyczą, łatwiej wtedy złapac) szczególnie, jak jest snieg lub go szkolę. Nie licząc tego, to jak gdzies idziemy to potrawi wyczuć jedzenie z kilometra i już ciągnie w tamtą stronę. Wystarczy chwila nieuwagi, a juz moze pięć pół chleba w pysku(nawet nie wiecie, jak to wtedy szybko probuje zjesc, mało co się nie udławi :-o ) Wcześniej raczej nie reagowal, jak ktoś przechodził obok nas z kanapką, ale ostatnio ktos mu dał kawałek hamburgera(:angryy: ) i jak wyczuje człowieka z tą pysznością, to za wszelką cenę chce to dostać. Na szczęscie jest na tyle kulturany, ze nie skacze na ludzi, tylko siada przed nimi i prosi(szczeka, piszczy, patrzy w oczy i macha ogonem, roznie) Quote
pigmejka Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 nathaniel, posłuchałam twojej rady i dałam mojemu psiakowi żwacza wołowego - został połknięty po 2-3 minutach (faktycznie śmierdzi tak, że człowiek chce się ewakułować z własnego domu:eviltong: ), a z penisem wołowym było to samo, tyle tylko że trwało to troszkę dłużej:shake: a kilka minut po tym jak go połknął to został zwymiotowany. Normalnie moje psisko już zaczyna mnie osłabiać:placz:. A co do kurzych łapek to czy taki mały 3-miesięczny pies może je już jeść? Quote
*** Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 nathaniel napisał(a):Kawałki wędzonych uszu (pokrojone skoro taki z niego cwaniak ;) ) , wędzonego penisa, żwacze wołowe (śmierdzą ) , kurze łapki ;) Z kurzymi łapkami ja bym uważała. Mój sucz połknął toto w całości i za 10 min w stanie nie naruszonym zwrócił (a duzym psem ona raczej nie jest). Co prawda nic jej się nie stało, ale na łapki ma szlaban. Quote
Behemot Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 *** napisał(a):Z kurzymi łapkami ja bym uważała. Mój sucz połknął toto w całości i za 10 min w stanie nie naruszonym zwrócił (a duzym psem ona raczej nie jest). Co prawda nic jej się nie stało, ale na łapki ma szlaban. Jak nieduży pies może połknąć w całości kurzą łapkę? Przecież aż tak małe to one nie są... No, ale widocznie jednak to możliwe ;) Moja sunia uwielbia wędzone kurze łapki (kupuję w necie po 50 szt. za kilkanaście zł.), chrupie je jak słone paluszki ;) Najbardziej dziwną rzeczą, jaką kiedyś Sonia zjadła była surowa tusza pstrąga, która leżała na grillu. Sonia połknęła ją w całości - razem ze skórą, łbem i ośćmi :-o a po chwili zwróciła, po czym potłukła się ze swoją koleżanką o to, która ma to zjeść :shake: :evil_lol: Quote
nathaniel Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 [quote name='pigmejka']nathaniel, posłuchałam twojej rady i dałam mojemu psiakowi żwacza wołowego - został połknięty po 2-3 minutach (faktycznie śmierdzi tak, że człowiek chce się ewakułować z własnego domu:eviltong: ), a z penisem wołowym było to samo, tyle tylko że trwało to troszkę dłużej:shake: a kilka minut po tym jak go połknął to został zwymiotowany. Normalnie moje psisko już zaczyna mnie osłabiać:placz:. A co do kurzych łapek to czy taki mały 3-miesięczny pies może je już jeść? [quote name='***']Z kurzymi łapkami ja bym uważała. Mój sucz połknął toto w całości i za 10 min w stanie nie naruszonym zwrócił (a duzym psem ona raczej nie jest). Co prawda nic jej się nie stało, ale na łapki ma szlaban. Yyyyy.... to jak one jedzą te kurze łapki ? Niewyobrażam sobie tego ;)Ale skoro wam się to przydarzyło to faktycznie nieciekawie. Quote
coztego Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 [quote name='pigmejka']Mam nadzieję że to mu nie zaszkodzi. Czy taki maluch da radę strawić taki duży gryzak? I jak się skończyła ta przygoda? Uważaj, bo połykanie takich gryzaków w całości, moze być bardzo niebezpieczne :roll: Co innego mogłabym mu dawć do gryzienia? Ja bym mu dawała takie gryzaki z prasowanej skóry, ale wielkie, których nie da rady połknąć w całości, będzie musiał żuć... Polecam gryzaki Brawo, są bardzo dobrze zrobione (plecione jak warkocz), w zasadzie nie da się odrywać z nich jakiś dużych kawałków, tylko pies musi to mamlać i mamlać... :razz: I pilnuj malucha jak gryzie taką zabawkę, albo trzymaj jeden koniec, a drugi niech sobie przeżuwa :cool3:Jak widzisz, że rozmiar staje się niebezpiecznie łatwy do połkniecia, to wywalaj. Quote
*** Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 Behemot napisał(a):Jak nieduży pies może połknąć w całości kurzą łapkę? Przecież aż tak małe to one nie są... A jak to slicznie wyglądało jak ją zwracała :diabloti:. Tajka jest mniej więcej wielkości bordera. Nie wiem jak jej to przez przełyk przeszło (moze najpierw olejem wysmarowała:lol:). Ale to było w okresie poschroniskowym, wtedy wszystko w 2 sek. znikało. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.