Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

sacrum napisał(a):
Czy na prawdę jedyną rzeczą jaką potraficie to właśnie "to"?
Dlaczego nie widzicie tego co dzieje się u was?
Pseudo nadawanie tytułów, "przytulisko". te zdjęcia pochodza z Waszej strony.Strony fundacji ktora walczy o prawa zwierzat i ich godne traktowanie.

Zdjęcia przejmujące. To w jakich warunkach żyją psy w przytulisku fundacji jest ODRAŻAJĄCE. Wszedzie brud.Pies pije z wiadra.Na stronie mozna rowniez zauwazyc pełno niebezpiecznych przedmiotow. Najbardziej "spodobalo" mi się zdjecia na ktorym pies z wyrazna choroba skory stroi wraz ze zdrowym psem. Wy mowicie o warunkach? "Fundacja".

Stare powiedzenie mowi: "Kto szuka u kogos ma u siebie", lub ma w tym jakis interes.

Zegnam wszystkich "dogomaniakow", pseudo "inspektorow","pseudofundacje",ktora "swieci przykladem".



Chłopie weź sobie amol - pomaga podobnie na wszystko. Umiejętnosci myślenie nie da, ale może bodaj oczęta przemyje. Ty to porównujesz ze zdjęciami z Zamościa pokazanymi na tym wątku? Pokaż mi któe jest wychudzone, wyłysiałe?

Z wiadra pije istotnie, a co porcelane z Miśni ma mieć. A na tym zdjęciu widac ze woda czysta. Obejrzyj miseczki na zdjeciach z Zamoscia jakie sa tutaj na wątku.

Zobacz na sierśc psów:
http://lh5.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SeHIsTZyJgI/AAAAAAAAP4Y/amGeXMLajVc/s800/Clipboard18.jpg
http://lh4.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SbaI-WsU2ZI/AAAAAAAANFI/nq4BFtI0gOI/s800/nugt.jpg

pełna, nie skołtuniona

Kumasz? Na pewno nie. To obejrzyj jeszcze raz i jeszcze raz. A może spytaj kogoś. Już nie wiem jak ci pomóc, bo tej pomocy ewidentnie wymagasz.

Żegnasz się już naprawdę? Bo to kolejny raz ta zapowiedź.

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Ależ te psy są godnie traktowane i prawidłowo leczone..No i są KARMIONE...W dodatku nie byle odpadami z rzezni czy śrutą....Przedmiotów niebezpiecznych nie ma,a wiadro jest czyste i dostosowane do wielkości psa...
.Taki 'znawca "winien wiedzieć,że nie wszystkie choroby skorne sa zakażne...Rozumiem,że chodzi o Welweta,w zeszłym roku wyciągniętym z Krężela od innej "miłośniczki" psow...Dziś Welwet jest zdrowy i w dodatku we własnym domu...

Nie brud,tylko nieutwardzony wybieg po deszczu,bo u nas psy w klatkach nie siedzą...
Zaręczam,że nie mamy nic do ukrycia,o czym świadcza zreszta te zdjęcia,bo gdyby było coś nie tak,to byśmy ich nie publikowali...Sacrum,juz Cie prosiłam - poszukaj u siebie czegos,co mógłbys szybko i z pozytkiem dla zwierząt w zamojskim schronie naprawic...Nie trac czasu na szukanie braków u innych, bo i tak braków u siebie tym nie przesłonisz...
Nota bene - Sacrum, zwróciłeś uwagę na taki napis na naszej stronie "copyright'? Nieładnie jest podkradać czyjąś pracę....Podaj może link zamiast tych fot...Po co mam meldować modowi przestępstwo...

Posted

Lala85....ale tam własnie prawie nie ma psow....jest kilka szczeniaczkow, mnostwo roznych ludzi,jakieś klasy i biurka....To naprawę z Waszego schronu???

Posted

Zdjęcia psów i suk do adopci znajdują sie w dziale "Adopcje". Celem pokazywanych zdjęć i filmów jest rowniez informowanie na bieząco o tym, co dzieje się w schronisku (modernizacja schroniska, akcja Dreamnight At The Zoo, pogadanki).

Posted

Prosiłem o spokój, ale widzę, że to nic nie dało. Wątek zamykam, ochłońcie od tych emocji. Zostanie otwarty gdy go całego oczyszczę, ale gdy ktoś znów zacznie niegrzecznie rozmawiać, wątek poprostu usunę i dam punkty karne. Zachęcam do popatrzenia najpierw na swoje ręce, a później wygarniania innym wszystkiego.

  • 3 weeks later...
Guest Elżbieta481
Posted

Tola-a możesz napisać nam na PW jak wyglada to ,,wykupienie,,?Czy wykupuje jakaś fundacja?Daj nam proszę znać jak to wyglada-chcielibyśmy pomóc.
DZiękujemy z góry za poinformowanie.
waldi481

Guest Elżbieta481
Posted

Boże kochany:shake:
Daj znać w ok.10.VIII.-dołożymy się do wykupienia jakiejś biedy.
Elżbieta

Posted

Dalmatynka trafiła w takim stanie do schronu, prawdopodobnie jakis pseudohodowca pozbył się w ten sposób maleństwa. W schronie nie miałaby szans.
W tej chwili sunia ma sie bardzo dobrze; jest pod doskonałą opieką, przybyła na wadze, bawi się, jest radosnym szczeniakiem.
Za parę dni jedzie do swojego domu:lol:

Posted

Tola napisał(a):
Dalmatynka trafiła w takim stanie do schronu, prawdopodobnie jakis pseudohodowca pozbył się w ten sposób maleństwa. W schronie nie miałaby szans.
W tej chwili sunia ma sie bardzo dobrze; jest pod doskonałą opieką, przybyła na wadze, bawi się, jest radosnym szczeniakiem.
Za parę dni jedzie do swojego domu:lol:

Wiemy,wiemy...Lucynko i Funiu, piekne dzięki za tego dzieciaczka:loveu:

Posted

Tola napisał(a):
W schronie nie miałaby szans.

W schronisku leczył ją weterynarz. Myślę,że miałaby szansę. Zgodzę się,że adopcja psa była najlepszym dla niego rozwiązaniem jednak pisanie,że pies nie miałby szans jest trochę przesadzone.

Posted

lala85 napisał(a):
W schronisku leczył ją weterynarz. Myślę,że miałaby szansę. Zgodzę się,że adopcja psa była najlepszym dla niego rozwiązaniem jednak pisanie,że pies nie miałby szans jest trochę przesadzone.
Lala, a slyszalas o czyms takim jak parwowiroza? I czy schronowi pracownicy zdolaliby ja odkarmic z takiego zagłodzenia? Starczyloby im czasu i chęci a kierownictwu pieniędzy na specjalistyczną karmę?

Posted

Caly czas zagladam, nie pisze, ale teraz Lala to mnie zdenerwowala. Bylam w zamojskim schronie jesli leczenie wyglada tam nadal jalk wygladalo rok temu to dziekuje za taka opieke weterynaryjna. Byl ze mna moj maz, ktory nie jest w zaden sposob zaangazowany w pomoc zwierzetom, zyje w zupelnie innej bajce, stan wielu zwierzat delikatnie mowiac go zadziwil. To nie byly zwierzaki na kwaranntanie, co by nikt nie powiedzial, ze dopiero co przyszly do schronu...Te chore byly razem ze zdrowymi, czyli co? Byly w rozumieniu schroniskowym zdrowe? No, chyba tak, bo kto myslacy trzyma ledwo poruszajace sie zwierzaki w tym samym boksie? Wiadomo jakie jest prawo stada. Do tego nie trzeba miec magistra...

Posted

Lalu z całym szacunkiem do pana doktora, o którym miałam lepsze zdanie niż mam:shake:, ale to inny temat. Leczenie to nie wszystko

Ja wyciągnełam 3 szczeniaki w takim stanie jak ten dalmat ze schronu w Zamościu i one nie miałyby w nim szans!
a wiesz dlaczego?

Bo pracownicy karmia je raz dziennie! a to jest absolutnie za mało, nawet dla zdrowego szczeniaka. takiego wychudzonego trzeba karmić kilka razy dziennie i to lepsza karmą.
Skoro te zabrane przeze mnie były w schronie 10 dni i przez ten czas ich wygląd nie poprawił się ani o troszeczkę (widziałam zdjęcia zaraz po ich przyjęciu i w dniu przyjazdu do mnie), a po pobycie u mnie po tygodniu już nie było widać im kości, to jak myślisz, dałyby dłużej rade w schronie?

jako lek. wet Ci odpowiem NIE!

To co im schron funduje to są racje głodowe, rozumiesz?

Posted

lala85 napisał(a):
W schronisku leczył ją weterynarz. Myślę,że miałaby szansę. Zgodzę się,że adopcja psa była najlepszym dla niego rozwiązaniem jednak pisanie,że pies nie miałby szans jest trochę przesadzone.

Leczenie to nie wszystko. Tak jak pisze jogi szczeniakiem w takim stanie trzeba zajmować się indywidualnie. Ta dalmatynka była w schronie tez ok 10 dni i nic nie przybyła na wadze.

Posted

Tak, wiem co to jest parwowiroza... Nie mam wykształcenia ani doświadczeń w tej dziedzinie, ale wiem,że dalmatyka była pod opieką lekarza który jest oddany swojej pracy, ma przede wszystkim wykształcenie poparte praktyką, więc kwestionowanie tego co robi jest nie na miejscu. Zdanie na jego temat mnie nie interesuje. Zgodzę się z Wami,że za mało pieniędzy przeznaczanych jest na schronisko, którego nie stać na specjalistyczną opiekę ani karmę. Wiem jednak,że weterynarz robił co mógł by wyciągnąć dalamatykę z krzywicy i reszty świństw których się nabawiła. Sama ją dokarmiałam, tym co było w schronisku dostępne. Nie zgodzę się z tym,że dalmatyka nie przeżyłaby w schronisku. Schronisko zapewniło jej opiekę taką, na jaką było je stać. Nie jest specjalistyczną kliniką. Cieszę się,że sunia została adoptowana bo jestem pewna,że otoczona taką opieką szybciej dojdzie do siebie.

Posted

Parę miesięcy temu był podobny przypadek szczeniaka w zamojskim schronisku. Chcieliśmy maleństwo zabrac, miałby specjalizstyczną opiekę. Niestety nie otrzymałysmy zgody. Szczeniak odszedł po paru dniach.
To ta sunia

Posted

lala85 napisał(a):
Schronisko zapewniło jej opiekę taką, na jaką było je stać. Nie jest specjalistyczną kliniką. Cieszę się,że sunia została adoptowana bo jestem pewna,że otoczona taką opieką szybciej dojdzie do siebie.

...i o to właśnie chodzi,schroniska nie mają dobrego zaplecza finansowego ani personalnego,po prostu NIE STAĆ SCHRONISK na zapewnienie opieki psom które wymagają opieki szczególnej,NIE MAJĄ PRACOWNIKÓW , którzy mogliby tę opieke zapewnić przez 24 godziny, a wiele psów w schroniskach wymaga tej opieki ,schronisko rzeczywiście nie jest specjalistyczną kliniką i tu się lala zgadzamy,właśnie od tego są fundacje,domy tymczasowe,hoteliki i ludzie,którzy chcą tym zwierzętom pomagać i pomagają,to co zacytowałam z twojej wypowiedzi brzmi rozsądnie,tym trudniej mi uwierzyć że naprawdę myślisz ,że dalmatynka(jak wiele innych)miała szansę na przezycie w schronisku,sama zdajesz sobie sprawę z braków,chociażby finansowych......

Posted

a ja ci powiem dlaczego tak jest,mam w tej chwili podobną sytuacje w naszym schronisku ,nikogo nie obrzucałam błotem,woziłam schroniskowe psy na własny koszt ,załatwialismy z ludźmi z dogo hoteliki ,dogomaniacy(i nie tylko) płacili na te psy w hotelach(płaca nadal:loveu:),to były psy NIEADOPCYJNE W WARUNKACH SCHRONISKOWYCH,nikt takim nie pomaga i dobrze wiesz że tak jest,ślepe,głuche, stare,jestesmy po to zeby im pomagac,nikt nie zauwazy psa w boksie nr milion 500,a te psy w takich są zamykane ,tam gdzie nikt nie dojdzie bo daleko,bo zobaczył już 45 ładnych i wybrał,nikt dalej nie pójdzie wiem jak to wygląda bo widziałam,we wszystkich schroniskach jest tak samo,dzikusy,strachulce,brzydaki,zawsze gdzieś na końcu,takie zycie,jak u ludzi,a my chcemy zeby wszystkie miały równe szanse,WSZYSTKIE!!!pytasz dlaczego nikt z tego nie wyciągnął konsekwencji????BO NIE,bo tak jest wygodnie,bo gdyby zaczęli wyciągac konsekwencje to musieliby to ciągnąć dalej ,jak mówisz A to musisz powiedzieć B,nikomu się nie chce,po prostu.....

Posted

Poczytałam ,teraz ja sie wypowiem .Lalu poczytaj ta smutna historie ,a jest to jedna z wielu i uwierz ,ze sobie jej nie wymyśliłam bo to niestety bolesna prawda .

Sobota 9 sierpnia 2008 roku ,godz 14(Prowadziłam wtedy zeszyt) byłam w schronie bo miałam pozwolenie na dokarmianie słabszych psów na kwarantannie .
W ostatim boksie kwarantanny znajduja sie trzy suczki ,dwie mniejsze i jedna bardzo duza .Duza suka jest agresywna w stosunku do tych dwóch a w szczególności do jednej pregowanej słabej ,leżącej w rogu boksu .Widac ,ze cos jej jest .Powiedziałam o tym pracownikowi ,powiedział ze zgłosi to .

Niedziela 10 sierpniq 2008r godz 19 .

poszam zobaczyc jak ma sie ta sunia młodziutka.Sunia lezała skulona i tylko jej oczy zdradzały jak bardzo cierpi .W boksie było pełno krwi wymieszanej z kałem ,sunia nie podnosiła się .Gdy kolejny raz zapytałam czy psa widział lekarz pracownik powiedział ,ze asystent o tym wie i jutro jedzie z nia do weta.

wtorek 12 sierpnia 2008 r godz 17

Pobiegłam zobaczyć co z sunia ,boks był pusty ,czysty ,wysypany piaskiem.Zapytałam pracownika ,gdzie ona jest :crazyeye:Powiedział ,ze asystent zawiózł ja dzisiaj i juz z nia nie wrócił .

Do czego zmierzam ,ano do tego lalu ze sunia umierała od piatku do wtorku na parwowirozę ( krwawa bigunka )i nikt z obsługi schronu jej nie uratował .A przeciez widza tak samo jak ja ,albo i lepiej bo przeciez widzą te psy co dzień ,więc łatwo zauwazyc ,ze coś jest nie tak .A gdzie był asystent ,który miał ja zawieżc juz na drugi dzień poi moim zgłoszeniu o tym fakcie ??!!

Byłam wraz z dwójka członków emira naa spotkaniu z wetem powiatowym ,temat tej suni był poruszony .Jak nas poinformowano sunia nie przeżyła .

sama leczyłam kiedys bezdomnego szczeniaka na parwo i był w bardzo zaawansowanym stadium tej choroby ,ale moja determinacja i 12 dniowe leczenie uratował psa ,który zyje do dzisiaj .

Nigdy sobie tego nie daruje ,ze jej nie uratowałam .Jej udreczone bólem oczy bedę miała zawsze w pamieci .

Jogi proszę jako weterynarz napisz jak straszna to byla smierć .Zdychanie na parwo :-(-----------------------------------------------------------------------------------------------

Posted

Napisze jeszce tylko o Brodweyu.Tak nazwalismy psa ,którego wyniosłam w sierpniu 2008 roku na rekach .przewracal sie w boksie ,gęsty sluz kapał mu z pyska i oczy miał zamglone .Gdy przewrócił sie w boksie i psy skakały po nim pobiegłam po pracownika ,który wyjal go z boksu i postawiliśmy go na ziemi ,pies bezwładnie runał .Pies nie stał sie taki w /ciagu kilku godzin ,zabrałam go do weta .Wet powiedział ,ze jest w bardzo ciężkim stanie i nie wie czy przeżyje .Był kila dni pod kroplówkami i chyba mial wielka wole zycia bo wyszedł z tego .Teraz cieszy sie wspanialym domem .

Zapytam wprost ,gdybym go nie zauważyła zdechłby w niedługim czasie czyja to wina ? a wcześnie pracownik dolewał wody w każdym boksie ,Znowu nie zauważył ??

Jest jego zdjęcie u nas na stronie wtedy gdy go zabrałam jak wyglądał

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...