Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cioteczki, żałuję, że nie mam czasu, aby poznać buldozią rodzinkę. :-( Ale niestety ostatnio wszystko mi się na głowę zwaliło.

Postanowiłam jednak dołożyć swoje trzy grosze i trochę pomóc.

Znalazłam takie oto ogłoszenie:

Rodzina zakochana w buldożkach angielskich przyjmie pod swój dach pieska tej rasy. Kontakt: asiek tel. 512774961

Wiem, że sunia buldogiem angielskim nie jest, ale może się spodoba. Zawsze warto spróbować.

Posted

Już po spacerku! Nawet podwójnym :multi: Tuż przede mną była z Herą pani Karolina (lekarka) i pochwaliła suńkę za ładną, dużą kuuupę i siusiu i że Hera sama ją zaprowadziła tam gdzie się chce załatwić :lol: Ale Hera tak jakoś ciągle "polowała" na uchylone drzwi od szpitalika i próbowała przez nie się wymknąć, że za pół godziny wzięłam ją na smycz i wyszłyśmy jeszcze raz. Hera sama prowadziła gdzie chce iść, tylko smycz żeby była luźno, nie napięta. Tym razem było tylko obwąchiwanie kwiatków przed wejściem, żywopłotu, potem schodkami w górę pod lipę sprawdzenie co nowego w trawie, postała trochę w słońcu, ale jak zobaczyła z daleka dużego psa, zaszczekała na niego ostrzegawczo kilka razy i chciała już tylko wrócić do lecznicy. Na "dzień dobry" był oczywście żółty serek i wielka radość okazywana małym ogonkiem! Widziałam ją pierwszy raz, ale to piesek przed którym nie czuje się ani grama strachu - do głaskania i całowania gdzie się tylko da, szczególnie po głowie, pod brodą, po pleckach. WIELKA KOCHANA PRZYLEPA! Jak robiłam zdjęcia szczeniaczkom, podeszła, położyła mi głowę na kolanach i nie było mowy, najpierw musiałam ją wygłaskać po pysiu pięknym i mądrym. Kiedy pani Karolina czyściła jej uszy, ona sama podstawiała głowę i stała jak uśmiechnięty aniołek. Mam wrażenie, że na każdego kto okaże jej trochę nawet zainteresowania patrzy się z wdzięcznością w oczach. A szczeniaczki przecudne!!! A jakie grubiutkie!!! I tak jak mamusia uwielbiają głaskanie. Miały dziś mini spacerek po terakocie kiedy p.Karolina wymieniała im koc w klatce. Rozeszły się gdzie tylko się dało, łaciata suczka próbowała się nawet wdrapać na miskę z suchą karmą, ale jeszcze ciut za wysoko :lol: Na koniec wzięłam Herę na ręce i włożyłam do klatki ze szczeniaczkami i musiałam zamknąć drzwiczki, żeby maleństwa chociaż na trochę przestały piszczeć, bo obok w klatce leżał czarny pies po wypadku, na środkach przeciwbólowych, chyba w ciężkim stanie.

Spróbuję wstawić zdjęcia, ale nie pamiętam jak :oops:

Pani Karolina mówiła, że szczególnie potrzebna jest pomoc w spacerkach w soboty i niedziele, bo duży ruch w lecznicy i nie ma stażystów tak jak w tygodniu, którzy w wolnej chwili mogą wyjść z Herą.

Mam dla Hery 100zł od cioteczki spoza forum. To miało być na karmę dla innych psów, ale one mają na razie stałą dostawę, a Hera jest w potrzebie... A ta Cioteczka z Rodziną 10 dni temu przygarneli do swojego domu i serca Farcika - rudą suczkę, która też w tej lecznicy przez 2 tyg po wypadku czekała na swoją szansę od losu. Potem trafiła do DT. Weszli dosłownie na siebie w korytarzu przed gabinetem, kiedy przyjechałam z nią na wyjęcie gwoździa z łapki i sterylizację. "-Jaka podobna do naszego Misia!", "- Jest do oddania", "- To my ją weźmiemy!" I przyszła do Ich domu dokładnie tego samego dnia, którego Ich Misio rok wcześniej odszedł za TM. W tej lecznicy było już tyle szczęśliwych zakończeń poszukiwań domów dla bezdomnych stworzeń. Hera z dziećmi dobrze trafiła :Cool!:

Posted

Takim optymizmem napawa to co piszesz! Martulinek jesteś superrrr! Podziękuj za te 100 złoty od nas serdecznie - wspaniali ludzie - te psy maja dużo szczęścia!

Zdjęcia wrzucasz na jakiś serwer kopiujesz link i wstawiasz na forum klikajac ten obrazek w oknie tekstowym. Pewnie mało wytłumaczyłam ale na pewno zjawi sie jakas fachowa pomoc ;)

Posted

A może jakieś plakaty zrobić z Herą? Możnaby porozwieszać w Wawie...tylko ja nie mam jak wydrukować, ale projekt mogę przygotować.
Jutro pewnie rzucę porcję ogłoszeń jak wrócę od lekarza.

Posted

Martulinek napisał(a):
Na "dzień dobry" był oczywście żółty serek i wielka radość okazywana małym ogonkiem!

Czyli potwierdziło się, że przepustką do Helusiowego serduszka jest żółty serek :lol:
P.S. Foty ślicznościowe :loveu::loveu::loveu:

Posted

Moniska, chciałam Ci bardzo podziękować za Twoją wrażliwość! Dzięki Tobie Hera nie ma już smutnego życia w strachu i niepewności. Dziś chodzi sobie po lecznicy i chyba za każdym, kogo choć trochę pozna merda ogonkiem i domaga się głaskania, staje się pogodną sunią, bo czuje się tu kochana - tak jak wtedy, kiedy Ty do niej przychodziłaś i aż biegła potem za Tobą kawałek jak odjeżdżałaś. Dzięki Tobie jej oczy nie są już takie smutne! Dzięki każdemu kogo spotkała od momentu założenia tego wątku oczywiście!!! Ale Ty dałaś temu początek i bez Ciebie Hera nie byłaby tu, gdzie jest. I szczeniaczki są bezpieczne i zadbane, a pani Karolina mówi, że jak śpią, to często lubią leżeć do góry brzuszkami. Różowiutkimi i najedzonymi :lol:

Posted

Folen napisał(a):
Brązowe maleństwo jest przefantastyczne, mogę je ochrzcić?:>

już sie boje:evil_lol:
tylko jakoś "po ludzku" bo to moja faworyta jest........:loveu:

Posted

Cioteczki kochane , do naszego allegro kogo można jeszcze namiary podać? póki co sama tam jestem , a boję sie odpowiedzialności za tak pokaźną rodzinkę.........no kogo? Lavinio? Martulinko? hm?

Posted

Martulinek napisał(a):
Moniska, chciałam Ci bardzo podziękować za Twoją wrażliwość! Dzięki Tobie Hera nie ma już smutnego życia w strachu i niepewności. Dziś chodzi sobie po lecznicy i chyba za każdym, kogo choć trochę pozna merda ogonkiem i domaga się głaskania, staje się pogodną sunią, bo czuje się tu kochana - tak jak wtedy, kiedy Ty do niej przychodziłaś i aż biegła potem za Tobą kawałek jak odjeżdżałaś. Dzięki Tobie jej oczy nie są już takie smutne! Dzięki każdemu kogo spotkała od momentu założenia tego wątku oczywiście!!! Ale Ty dałaś temu początek i bez Ciebie Hera nie byłaby tu, gdzie jest. I szczeniaczki są bezpieczne i zadbane, a pani Karolina mówi, że jak śpią, to często lubią leżeć do góry brzuszkami. Różowiutkimi i najedzonymi :lol:

Ty mi dziękujesz?:-o
Stale powtarzam że sama niczego nie zdołałabym zrobić, to dogomaniacy o wielkim sercu pomogli!:loveu:

Posted

ATLANTYDA napisał(a):
Witamy bulweczki kochane:loveu::loveu::loveu:


Folen banerki gdzie nowe na naszą psia rodzinkę? Ach cuda z tych urwisów :loveu:

Posted

To nie będzie miły post, niestety, ale muszę napisać to, co czuję - jestem rozżalona i zła i jest mi również bardzo przykro.....

kiedy dostałam rozpaczliwą wiadomość na pw od Umki z prośbą o pomoc dla suni i szczeniaczków, zdecydowałam się zasponsorowac miesiąc pobytu w klinice dla rodzinki - tak, zeby sunia była bezpieczna i maluchy też. Jest to dla mnie duże obciążenie finansowe, nie ukrywam, ale podjęłam tę decyzję, żeby suni pomóc.

Dałam jednak jasno do zrozumienia, że więcej zrobić nie mogę - nie będę mogła małej odwiedzać, ani ogłaszać, ani też przeznaczyć na nią więcej kasy niż te 750 zł już zadeklarowane. Dziewczyny miały się zmobilizowac i sunię ogłaszać praktycznie od pierwszego dnia pobytu w lecznicy, ktoś tez miał do niej przyjeżdżać i to dość często - każdego dnia.

Wczoraj byłam w lecznicy dwa razy, rano i wieczorem, ponieważ Gizmo przyjechał na badania i będzie tam przez dwa dni. Rozmawiałam z lekarkami i z pomocami wet na miejscu - wszystkie mówią, że sunia jest odwiedzana bardzo rzadko, że prawie nikt do niej nie przychodzi. Wczoraj przez cały dzień nie zajrzał nikt ( oprócz mnie ) dziś też nikt ( oprócz mnie ). To oznacza, że sunia przez cały długi dzień jest zamknięta w klatce ze szczeniakami. Szczeniaki są już duże, wkrótce zaczną same jeść, na razie ciągną mleko z suni że hej. Ona potrzebuje od czasu do czasu się od nich uwolnić, wyjść na spacer, a nawet po prostu tylko wyjść z klatki. Nikt jej tego nie zapewnia. Owszem, dziewczyny w klinice wychodzą z nią na szybki spacer, ale mając tyle zwierzaków pod opieką nie są w stanie poświęcić jej dużo czasu. Sunia bardzo cieszy się na widok człowieka, pragnie bliskości i kontaktu - dzis przeleżała obok mnie na kanapie 15 minut i była przeszczęśliwa. TO NIE TAK MIAŁO BYĆ !!!! Dlaczego ja przejmuję się losem tej suczki, skoro miał to robic ktoś inny ?. Czy ona jest gdziekolwiek ogłaszana ? Allegro to nie wszystko. Gdzie są ogłoszenia w gazetach ??? Dlaczego nic się nie dzieje ?? Bardzo, bardzo żal mi tej suczki, bo mimo tego, ze rzeczywiście jest bezpieczna, to jej los jest jak do tej pory smutny. Ktoś powinien uczyć ją spacerowania, ktoś powinien ją karmić, socjalizować, spędzać z nią czas. Nikt tego nie robi...Kiedy w tej klinice przez 3 miesiące przebywał Gizmo, jeżdziłyśmy do niego regularnie dwa razy dziennie, wychodził na długi spacery, dostawał gotowane jedzenie, miał każdego dnia zmieniane podkłady w klatce, był czysty i zadbany. Sunia do wczoraj siedziała w klatce na kołderce, którą zostawiłam po Gizmo !!!! Dopiero wczoraj dziewczyny z kliniki się ulitowały i wzięły tę śmierdzącą kołdrę do prania, a dały suni nowy kocyk.

To jest nie fair. ja nie chcę nikogo obwiniać personalnie, ale gdy o tym mówiłam zanim sunia przyjechała do kliniki, to zewsząd słyszałam jak będzie pięknie - będą ogłoszenia, codziennie ktoś będzie do suni jeżdził. I co ? Piękna bajka skończyła się w momencie przyjazdu suni do Warszawy. Owszem, była Enia, była też Martulinek, ale to wszystko mało..... I co dalej ??? 14 Czerwca kończy się opłacony pobyt suni w klinice. Koszty z pewnością będą większe, bo pewnie są robione jakieś badania itp. Skąd weżmiecie kasę ? I co będzie z sunią i małymi ???

Najgorsze jest to, ze to ja się tym przejmuję. Ale dlaczego tylko ja?? Przecież tak naprawdę to ja miałam tylko dać kasę na pobyt i nic nie powinno mnie więcej interesować. Ja nie mam czasu, aby do suni jeżdzić i w momencie, kiedy Gizma tam nie będzie ( od jutra ) i nie będę już jeżdziła z moimi psami na zdjęcie szwów i konsultacje ( od soboty ) nie będzie mnie tam wcale. Kto będzie do niej jeżdził ? Kto się nią opiekował ?

Powtarzam - to miało wszystko inaczej wyglądać - kolejny raz okazuje się, że wielkie plany i obietnice są tylko do momentu, gdy ktoś rzeczywiście pomoże - finansowo czy inaczej. Póżniej, gdy dany pies jest teoretycznie bezpieczny, wszyscy o nim zapominają.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...