evita. Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Ciekawe czy Helcia już po spacerku z Martulinką ? :lol: Quote
GrubbaRybba Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Cioteczki, żałuję, że nie mam czasu, aby poznać buldozią rodzinkę. :-( Ale niestety ostatnio wszystko mi się na głowę zwaliło. Postanowiłam jednak dołożyć swoje trzy grosze i trochę pomóc. Znalazłam takie oto ogłoszenie: Rodzina zakochana w buldożkach angielskich przyjmie pod swój dach pieska tej rasy. Kontakt: asiek tel. 512774961 Wiem, że sunia buldogiem angielskim nie jest, ale może się spodoba. Zawsze warto spróbować. Quote
Martulinek Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Już po spacerku! Nawet podwójnym :multi: Tuż przede mną była z Herą pani Karolina (lekarka) i pochwaliła suńkę za ładną, dużą kuuupę i siusiu i że Hera sama ją zaprowadziła tam gdzie się chce załatwić :lol: Ale Hera tak jakoś ciągle "polowała" na uchylone drzwi od szpitalika i próbowała przez nie się wymknąć, że za pół godziny wzięłam ją na smycz i wyszłyśmy jeszcze raz. Hera sama prowadziła gdzie chce iść, tylko smycz żeby była luźno, nie napięta. Tym razem było tylko obwąchiwanie kwiatków przed wejściem, żywopłotu, potem schodkami w górę pod lipę sprawdzenie co nowego w trawie, postała trochę w słońcu, ale jak zobaczyła z daleka dużego psa, zaszczekała na niego ostrzegawczo kilka razy i chciała już tylko wrócić do lecznicy. Na "dzień dobry" był oczywście żółty serek i wielka radość okazywana małym ogonkiem! Widziałam ją pierwszy raz, ale to piesek przed którym nie czuje się ani grama strachu - do głaskania i całowania gdzie się tylko da, szczególnie po głowie, pod brodą, po pleckach. WIELKA KOCHANA PRZYLEPA! Jak robiłam zdjęcia szczeniaczkom, podeszła, położyła mi głowę na kolanach i nie było mowy, najpierw musiałam ją wygłaskać po pysiu pięknym i mądrym. Kiedy pani Karolina czyściła jej uszy, ona sama podstawiała głowę i stała jak uśmiechnięty aniołek. Mam wrażenie, że na każdego kto okaże jej trochę nawet zainteresowania patrzy się z wdzięcznością w oczach. A szczeniaczki przecudne!!! A jakie grubiutkie!!! I tak jak mamusia uwielbiają głaskanie. Miały dziś mini spacerek po terakocie kiedy p.Karolina wymieniała im koc w klatce. Rozeszły się gdzie tylko się dało, łaciata suczka próbowała się nawet wdrapać na miskę z suchą karmą, ale jeszcze ciut za wysoko :lol: Na koniec wzięłam Herę na ręce i włożyłam do klatki ze szczeniaczkami i musiałam zamknąć drzwiczki, żeby maleństwa chociaż na trochę przestały piszczeć, bo obok w klatce leżał czarny pies po wypadku, na środkach przeciwbólowych, chyba w ciężkim stanie. Spróbuję wstawić zdjęcia, ale nie pamiętam jak :oops: Pani Karolina mówiła, że szczególnie potrzebna jest pomoc w spacerkach w soboty i niedziele, bo duży ruch w lecznicy i nie ma stażystów tak jak w tygodniu, którzy w wolnej chwili mogą wyjść z Herą. Mam dla Hery 100zł od cioteczki spoza forum. To miało być na karmę dla innych psów, ale one mają na razie stałą dostawę, a Hera jest w potrzebie... A ta Cioteczka z Rodziną 10 dni temu przygarneli do swojego domu i serca Farcika - rudą suczkę, która też w tej lecznicy przez 2 tyg po wypadku czekała na swoją szansę od losu. Potem trafiła do DT. Weszli dosłownie na siebie w korytarzu przed gabinetem, kiedy przyjechałam z nią na wyjęcie gwoździa z łapki i sterylizację. "-Jaka podobna do naszego Misia!", "- Jest do oddania", "- To my ją weźmiemy!" I przyszła do Ich domu dokładnie tego samego dnia, którego Ich Misio rok wcześniej odszedł za TM. W tej lecznicy było już tyle szczęśliwych zakończeń poszukiwań domów dla bezdomnych stworzeń. Hera z dziećmi dobrze trafiła :Cool!: Quote
Umka Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Takim optymizmem napawa to co piszesz! Martulinek jesteś superrrr! Podziękuj za te 100 złoty od nas serdecznie - wspaniali ludzie - te psy maja dużo szczęścia! Zdjęcia wrzucasz na jakiś serwer kopiujesz link i wstawiasz na forum klikajac ten obrazek w oknie tekstowym. Pewnie mało wytłumaczyłam ale na pewno zjawi sie jakas fachowa pomoc ;) Quote
Folen Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 A może jakieś plakaty zrobić z Herą? Możnaby porozwieszać w Wawie...tylko ja nie mam jak wydrukować, ale projekt mogę przygotować. Jutro pewnie rzucę porcję ogłoszeń jak wrócę od lekarza. Quote
Moniskaa Posted May 20, 2008 Author Posted May 20, 2008 http://img372.imageshack.us/img372/2659/p1010117lx5.jpg Jakie duże już te robaczki :loveu::loveu: A Hera nabrała ciałka :multi: super! Quote
evita. Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Martulinek napisał(a): Na "dzień dobry" był oczywście żółty serek i wielka radość okazywana małym ogonkiem! Czyli potwierdziło się, że przepustką do Helusiowego serduszka jest żółty serek :lol: P.S. Foty ślicznościowe :loveu::loveu::loveu: Quote
Folen Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Brązowe maleństwo jest przefantastyczne, mogę je ochrzcić?:> Quote
Abwarka Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 demi napisał(a):brązowy to w mamusię się wdał:loveu: Ale ogonek ma po tatusiu :lol: :loveu: a w ogóle to Heluni slicznie w czerwonym Quote
lavinia Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 brązowa dziewczynka jest najbardziej buldożkowata :-) Folen, a jak chcesz ją ochrzcić ? Wymyśliłaś cos fajnego ? Quote
ATLANTYDA Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 http://img382.imageshack.us/img382/738/p1010119tb7.jpg Jak tu się nie zakochać:loveu::loveu::loveu: Quote
Martulinek Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Moniska, chciałam Ci bardzo podziękować za Twoją wrażliwość! Dzięki Tobie Hera nie ma już smutnego życia w strachu i niepewności. Dziś chodzi sobie po lecznicy i chyba za każdym, kogo choć trochę pozna merda ogonkiem i domaga się głaskania, staje się pogodną sunią, bo czuje się tu kochana - tak jak wtedy, kiedy Ty do niej przychodziłaś i aż biegła potem za Tobą kawałek jak odjeżdżałaś. Dzięki Tobie jej oczy nie są już takie smutne! Dzięki każdemu kogo spotkała od momentu założenia tego wątku oczywiście!!! Ale Ty dałaś temu początek i bez Ciebie Hera nie byłaby tu, gdzie jest. I szczeniaczki są bezpieczne i zadbane, a pani Karolina mówi, że jak śpią, to często lubią leżeć do góry brzuszkami. Różowiutkimi i najedzonymi :lol: Quote
Agnie Koty Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 tak jakby dobre anioły czuwały nad tymi pieskami. Ale to jeszcze nie koniec bajki, muszą znaleźć dobre domki. I znajdą.:lol: Quote
enia Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Folen napisał(a):Brązowe maleństwo jest przefantastyczne, mogę je ochrzcić?:> już sie boje:evil_lol: tylko jakoś "po ludzku" bo to moja faworyta jest........:loveu: Quote
enia Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Cioteczki kochane , do naszego allegro kogo można jeszcze namiary podać? póki co sama tam jestem , a boję sie odpowiedzialności za tak pokaźną rodzinkę.........no kogo? Lavinio? Martulinko? hm? Quote
lavinia Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 no dobra, podaj mój, tylko ja domków sprawdzać nie dam rady - mogę tylko udzielać informacji, ok? 0 889 509 903 Dorota Quote
evita. Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 lavinia napisał(a):0 889 509 903 Dorota Numer już dodany do aukcji ;) Quote
Moniskaa Posted May 21, 2008 Author Posted May 21, 2008 Martulinek napisał(a):Moniska, chciałam Ci bardzo podziękować za Twoją wrażliwość! Dzięki Tobie Hera nie ma już smutnego życia w strachu i niepewności. Dziś chodzi sobie po lecznicy i chyba za każdym, kogo choć trochę pozna merda ogonkiem i domaga się głaskania, staje się pogodną sunią, bo czuje się tu kochana - tak jak wtedy, kiedy Ty do niej przychodziłaś i aż biegła potem za Tobą kawałek jak odjeżdżałaś. Dzięki Tobie jej oczy nie są już takie smutne! Dzięki każdemu kogo spotkała od momentu założenia tego wątku oczywiście!!! Ale Ty dałaś temu początek i bez Ciebie Hera nie byłaby tu, gdzie jest. I szczeniaczki są bezpieczne i zadbane, a pani Karolina mówi, że jak śpią, to często lubią leżeć do góry brzuszkami. Różowiutkimi i najedzonymi :lol: Ty mi dziękujesz?:-o Stale powtarzam że sama niczego nie zdołałabym zrobić, to dogomaniacy o wielkim sercu pomogli!:loveu: Quote
evita. Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 Bazarek dla buldoziej rodzinki ;): http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111526 P.S. Wszystkie płyty na bazarek podarował syn Enii. Wielkie dzięki :loveu: Quote
ATLANTYDA Posted May 22, 2008 Posted May 22, 2008 Witamy bulweczki kochane:loveu::loveu::loveu: Quote
Umka Posted May 22, 2008 Posted May 22, 2008 ATLANTYDA napisał(a):Witamy bulweczki kochane:loveu::loveu::loveu: Folen banerki gdzie nowe na naszą psia rodzinkę? Ach cuda z tych urwisów :loveu: Quote
Abwarka Posted May 22, 2008 Posted May 22, 2008 Jak tam nasze kochane helusiowe psiaczki :loveu: Quote
lavinia Posted May 22, 2008 Posted May 22, 2008 To nie będzie miły post, niestety, ale muszę napisać to, co czuję - jestem rozżalona i zła i jest mi również bardzo przykro..... kiedy dostałam rozpaczliwą wiadomość na pw od Umki z prośbą o pomoc dla suni i szczeniaczków, zdecydowałam się zasponsorowac miesiąc pobytu w klinice dla rodzinki - tak, zeby sunia była bezpieczna i maluchy też. Jest to dla mnie duże obciążenie finansowe, nie ukrywam, ale podjęłam tę decyzję, żeby suni pomóc. Dałam jednak jasno do zrozumienia, że więcej zrobić nie mogę - nie będę mogła małej odwiedzać, ani ogłaszać, ani też przeznaczyć na nią więcej kasy niż te 750 zł już zadeklarowane. Dziewczyny miały się zmobilizowac i sunię ogłaszać praktycznie od pierwszego dnia pobytu w lecznicy, ktoś tez miał do niej przyjeżdżać i to dość często - każdego dnia. Wczoraj byłam w lecznicy dwa razy, rano i wieczorem, ponieważ Gizmo przyjechał na badania i będzie tam przez dwa dni. Rozmawiałam z lekarkami i z pomocami wet na miejscu - wszystkie mówią, że sunia jest odwiedzana bardzo rzadko, że prawie nikt do niej nie przychodzi. Wczoraj przez cały dzień nie zajrzał nikt ( oprócz mnie ) dziś też nikt ( oprócz mnie ). To oznacza, że sunia przez cały długi dzień jest zamknięta w klatce ze szczeniakami. Szczeniaki są już duże, wkrótce zaczną same jeść, na razie ciągną mleko z suni że hej. Ona potrzebuje od czasu do czasu się od nich uwolnić, wyjść na spacer, a nawet po prostu tylko wyjść z klatki. Nikt jej tego nie zapewnia. Owszem, dziewczyny w klinice wychodzą z nią na szybki spacer, ale mając tyle zwierzaków pod opieką nie są w stanie poświęcić jej dużo czasu. Sunia bardzo cieszy się na widok człowieka, pragnie bliskości i kontaktu - dzis przeleżała obok mnie na kanapie 15 minut i była przeszczęśliwa. TO NIE TAK MIAŁO BYĆ !!!! Dlaczego ja przejmuję się losem tej suczki, skoro miał to robic ktoś inny ?. Czy ona jest gdziekolwiek ogłaszana ? Allegro to nie wszystko. Gdzie są ogłoszenia w gazetach ??? Dlaczego nic się nie dzieje ?? Bardzo, bardzo żal mi tej suczki, bo mimo tego, ze rzeczywiście jest bezpieczna, to jej los jest jak do tej pory smutny. Ktoś powinien uczyć ją spacerowania, ktoś powinien ją karmić, socjalizować, spędzać z nią czas. Nikt tego nie robi...Kiedy w tej klinice przez 3 miesiące przebywał Gizmo, jeżdziłyśmy do niego regularnie dwa razy dziennie, wychodził na długi spacery, dostawał gotowane jedzenie, miał każdego dnia zmieniane podkłady w klatce, był czysty i zadbany. Sunia do wczoraj siedziała w klatce na kołderce, którą zostawiłam po Gizmo !!!! Dopiero wczoraj dziewczyny z kliniki się ulitowały i wzięły tę śmierdzącą kołdrę do prania, a dały suni nowy kocyk. To jest nie fair. ja nie chcę nikogo obwiniać personalnie, ale gdy o tym mówiłam zanim sunia przyjechała do kliniki, to zewsząd słyszałam jak będzie pięknie - będą ogłoszenia, codziennie ktoś będzie do suni jeżdził. I co ? Piękna bajka skończyła się w momencie przyjazdu suni do Warszawy. Owszem, była Enia, była też Martulinek, ale to wszystko mało..... I co dalej ??? 14 Czerwca kończy się opłacony pobyt suni w klinice. Koszty z pewnością będą większe, bo pewnie są robione jakieś badania itp. Skąd weżmiecie kasę ? I co będzie z sunią i małymi ??? Najgorsze jest to, ze to ja się tym przejmuję. Ale dlaczego tylko ja?? Przecież tak naprawdę to ja miałam tylko dać kasę na pobyt i nic nie powinno mnie więcej interesować. Ja nie mam czasu, aby do suni jeżdzić i w momencie, kiedy Gizma tam nie będzie ( od jutra ) i nie będę już jeżdziła z moimi psami na zdjęcie szwów i konsultacje ( od soboty ) nie będzie mnie tam wcale. Kto będzie do niej jeżdził ? Kto się nią opiekował ? Powtarzam - to miało wszystko inaczej wyglądać - kolejny raz okazuje się, że wielkie plany i obietnice są tylko do momentu, gdy ktoś rzeczywiście pomoże - finansowo czy inaczej. Póżniej, gdy dany pies jest teoretycznie bezpieczny, wszyscy o nim zapominają..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.