Fela Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Wczoraj były zdjęte szwy (dzięki, Ewa). Rana niestety nie goi się dobrze, a nawet goi się kiepsko. Zabezpieczenia rzadne nie zdają egzaminu, ze wszystkiego suka się rozbiera. Rana jest ogromna, bardzo długie cięcie, na dodatek szyte jakoś dziwnie (trudno było wyplątać szew). Andzia apetyt ma i wygląda bardzo ładnie (piękna sierść), ale Grażyna jest załamana. Obawia się, że nie da rady jej upilnować po drugiej operacji, nie ma możliwości czuwać przy niej całą dobę :-( Suka wczoraj: Tuli się do każdego (a szczególnie do Ewy, która aż z Lublina do niej przyjeżdża) Takie wielkie stworzenie potrafi dać bardzo wiele miłości... Quote
joaaa Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Śliczna jest! Taka dostojna i szlachetna! :loveu: Kurcze, a nie można założyć jej kołnierza, jak inne rzeczy nie zdają egzaminu? Quote
idusiek Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 a ile metrów średnicy powinien miec taki kołnierz ?....:roll: A pani Ewa nie może jej zabrac? adoptować? cokolwiek ?:shake: Quote
kiiniaa Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Kołnierz ma ale nie wiem z jakim skutkiem:shake: Ewa zabrałaby ją w jednej chwili tym bardziej że z Daszką wzajemnie przypadły sobie do gustu, ale jak wiemy z własnej praktyki samo "chcę" nie wystarczy... Quote
joaaa Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 O rany, to niezła artystka! :loveu: Bardzo trudno ściągnać kołnierz. Quote
tifet Posted October 8, 2008 Author Posted October 8, 2008 słuchajcie a nie możnaby zrobić kilka otworków u podstawy kołnierza i przywiązać go do dość ciasno (oczywiście w granicy rozsądku) zapiętej obrozy?? Quote
joaaa Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 No kołnież właśnie się zakłada z obrożą, albo jakimś paskiem. Ma specjalne miejsce na to. Quote
Fela Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 No tak, ale kołnierz nie został zdjęty tylko połamany. Bestia doskonale wiedziała, jak się go pozbyć w ekspresowym tempie. Uprzedzając pytania: z kagańca też się uwalnia i z koszulek end kaftaników oswobadza. Może ma ktoś patent jakiś inny? Może posmarować bliznę jakąs maścią gojącą, która jest przy okazji super niesmaczna? Quote
kiiniaa Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 pozostaje nam tylko związać psinkę:diabloti: pewnie ten "Koperfild" i tak się uwolni Quote
tifet Posted October 8, 2008 Author Posted October 8, 2008 na kaftanik nałożyć kombinezon z suwakiem na kręgosłupie (można uszyć samemu) i krótkimi rękawkami ze lekkim ściągaczem i tyle...byle z elastycznej ala getry tkaniny zostawić otworek na głowę i ogonek.... jeśli to nie pomorze to tylko pilnowanie 24h...:shake: Quote
E-S Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 idusiek napisał(a): A pani Ewa nie może jej zabrac? adoptować? cokolwiek ?:shake: Witam, gdybym tylko mogła, to Daszka jednej sekundy w żadnym hotelu, schronie, tymczasie itp.itd. by nie spędziła - wolałabym ją "mieć na stanie" niż jeżdzić w nielicznych wolnych chwilach z Lublina do Warszawy do niej, co zrozumiałe. Z uwagi na swoją sytuację osobistą i zawodową (pracuję po 14 h/dobę) mogę Daszy/Andzi pomóc tylko tak jak pomagam. Nad czym sama boleję. Pozdrawiam Ewa /jeszcze w robocie/ Quote
Fela Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Witaj Ewa, jak miło Cię widzieć :lol: (je też dopiero przypełzłam) Od razu dobra informacja - guzek na policzku Daszki dziś zmalał o połowę, jest nei jak piłka, raczej jak orzeszek. A jeśli chodzi o kaftany - możemy od razu zastanowić się nad pilnowaniem jej 24godz na dobę. Kto na pierwszą zmianę:razz: Quote
E-S Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 idusiek napisał(a):Ewa przychodzi Fela wychodzi :cool3: Idusiek donosi kanapki, redbule i termosy z kawą :) Ten guz Daszy na policzku - ślinianka? Węzeł chłonny - albo - ropień od zęba (ucha ???) Może zniknie, jak nie - to przyjadę w któryś dzień (może w sobotę, ale nie tą, bo od piątku do niedzieli mam obowiązkowe szkolenie w Kazimierzu) i się nią zajmę. Ona za dobrze wygląda i za wesoła jest na jeden tylko przerzut i to w dodatku podskórny na policzku. Z destrukcją zabezpieczeń - kiepsko. Ja ze swoją dożycą zaopatrzoną w kołnierz przymocowany do obroży zaciskowej, kaftan, bandaż, skarpety na łapach - spałam 3 dni na jej materacyku na podłodze i pilnowałam non stop a i tak wydarła szew jak poszłam do WC, wet ją zszywał 2 raz w domu. Droga przez mękę. Nie widzę remedium. Chyba że faktycznie dyżury. Pruję do roboty. Dziś wyjątkowo - w Lublinie bez wyjazdów. Ewa Quote
kiiniaa Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 Naprawdę się poprawiła po operacji Jak coś to oczywiście piszę się na następną sobotę, w tą będę w Poznaniu Quote
idusiek Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 E-S napisał(a):Idusiek donosi kanapki, redbule i termosy z kawą :) Ewa Spoko, ja się piszę na "donosiciela" ;) Quote
Fela Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 Guz się zmniejsza, wczoraj już był malutki prawdopodobnie coś ją użarło. To jest luźne pod skórą, więc raczej nie ślinianka ani węzeł chłonny. Będzie dobrze, ona za zdrowa jest na chorą ;-) Quote
E-S Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Może mi ktoś udzielić info na temat aktualnych potrzeb Daszy/Andzi? Za wyj. domu, którego dla niej nie mam niestety. Tak wprost i nie owijając w bawełnę o finansowe jej potrzeby pytam. I o stan zdrowia. Niedługo zdaje się trzeba planować drugą operację, jeśli szwu sobie nie rozbabrała. To też bym skombinowała dzień, żeby po nią przyjechać i ją zawieźć. Ewa Quote
Fela Posted October 21, 2008 Posted October 21, 2008 Nie, na szczęście nie rozbabrała sobie szwu. Goi się maleństwo. Guzek zniknął już całkowicie, musiało ją coś ukąsić. Apetyt ma, humor dopisuje - wreszcie jej nie ubierają w szmaty, więc się panna nie obraża. W zasadzie teraz trzeba czekać na drugą operację (pewnie jeszcze ze 3 tygodnie najmarniej). No i domu szukać. Auuuuuu. Quote
idusiek Posted October 22, 2008 Posted October 22, 2008 najbardziej to chyba tego domu ...auuuuuuuuuuuu...:roll: Quote
idusiek Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Co uAndzi słychać? Ktoś wie ? :cool3: kiedy kolejny zabieg? Quote
esperanza Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Pani Grażynka uważa, że lepiej by zabieg odbył się bliżej 20-25 listopada, by dać Daszy więcej czasu na dojście do siebie. Według jej słów "troszkę" sunia przytyła i bardzo się awanturuje, gdy nie dostaje odpowiedniej według siebie porcji jedzenia. Quote
idusiek Posted November 8, 2008 Posted November 8, 2008 widziałam dzisiaj Andzię ;) Wygląda nieźle. Odżyła już całkiem po zabiegu, ba, nawet po niej nie widać, że go miała. Spokojnie za 2 tygodnie moża szykować ją do kolejnego zabiegu... szkoda tylko, że nadal siedzi w hoteliku a nie w domku....:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.