Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj były zdjęte szwy (dzięki, Ewa). Rana niestety nie goi się dobrze, a nawet goi się kiepsko. Zabezpieczenia rzadne nie zdają egzaminu, ze wszystkiego suka się rozbiera. Rana jest ogromna, bardzo długie cięcie, na dodatek szyte jakoś dziwnie (trudno było wyplątać szew).
Andzia apetyt ma i wygląda bardzo ładnie (piękna sierść), ale Grażyna jest załamana. Obawia się, że nie da rady jej upilnować po drugiej operacji, nie ma możliwości czuwać przy niej całą dobę :-(

Suka wczoraj:


Tuli się do każdego (a szczególnie do Ewy, która aż z Lublina do niej przyjeżdża)



Takie wielkie stworzenie potrafi dać bardzo wiele miłości...

  • Replies 326
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kołnierz ma ale nie wiem z jakim skutkiem:shake:
Ewa zabrałaby ją w jednej chwili tym bardziej że z Daszką wzajemnie przypadły sobie do gustu, ale jak wiemy z własnej praktyki samo "chcę" nie wystarczy...

Posted

słuchajcie a nie możnaby zrobić kilka otworków u podstawy kołnierza i przywiązać go do dość ciasno (oczywiście w granicy rozsądku) zapiętej obrozy??

Posted

No tak, ale kołnierz nie został zdjęty tylko połamany. Bestia doskonale wiedziała, jak się go pozbyć w ekspresowym tempie. Uprzedzając pytania: z kagańca też się uwalnia i z koszulek end kaftaników oswobadza. Może ma ktoś patent jakiś inny? Może posmarować bliznę jakąs maścią gojącą, która jest przy okazji super niesmaczna?

Posted

na kaftanik nałożyć kombinezon z suwakiem na kręgosłupie (można uszyć samemu) i krótkimi rękawkami ze lekkim ściągaczem i tyle...byle z elastycznej ala getry tkaniny zostawić otworek na głowę i ogonek....
jeśli to nie pomorze to tylko pilnowanie 24h...:shake:

Posted

idusiek napisał(a):



A pani Ewa nie może jej zabrac? adoptować? cokolwiek ?:shake:


Witam,
gdybym tylko mogła, to Daszka jednej sekundy w żadnym hotelu, schronie, tymczasie itp.itd. by nie spędziła - wolałabym ją "mieć na stanie" niż jeżdzić w nielicznych wolnych chwilach z Lublina do Warszawy do niej, co zrozumiałe. Z uwagi na swoją sytuację osobistą i zawodową (pracuję po 14 h/dobę) mogę Daszy/Andzi pomóc tylko tak jak pomagam. Nad czym sama boleję.

Pozdrawiam
Ewa /jeszcze w robocie/

Posted

Witaj Ewa, jak miło Cię widzieć :lol:
(je też dopiero przypełzłam)

Od razu dobra informacja - guzek na policzku Daszki dziś zmalał o połowę, jest nei jak piłka, raczej jak orzeszek.
A jeśli chodzi o kaftany - możemy od razu zastanowić się nad pilnowaniem jej 24godz na dobę. Kto na pierwszą zmianę:razz:

Posted

idusiek napisał(a):
Ewa przychodzi Fela wychodzi :cool3:


Idusiek donosi kanapki, redbule i termosy z kawą :)

Ten guz Daszy na policzku - ślinianka? Węzeł chłonny - albo - ropień od zęba (ucha ???) Może zniknie, jak nie - to przyjadę w któryś dzień (może w sobotę, ale nie tą, bo od piątku do niedzieli mam obowiązkowe szkolenie w Kazimierzu) i się nią zajmę. Ona za dobrze wygląda i za wesoła jest na jeden tylko przerzut i to w dodatku podskórny na policzku.
Z destrukcją zabezpieczeń - kiepsko. Ja ze swoją dożycą zaopatrzoną w kołnierz przymocowany do obroży zaciskowej, kaftan, bandaż, skarpety na łapach - spałam 3 dni na jej materacyku na podłodze i pilnowałam non stop a i tak wydarła szew jak poszłam do WC, wet ją zszywał 2 raz w domu. Droga przez mękę. Nie widzę remedium. Chyba że faktycznie dyżury.
Pruję do roboty. Dziś wyjątkowo - w Lublinie bez wyjazdów.

Ewa

Posted

Guz się zmniejsza, wczoraj już był malutki prawdopodobnie coś ją użarło. To jest luźne pod skórą, więc raczej nie ślinianka ani węzeł chłonny. Będzie dobrze, ona za zdrowa jest na chorą ;-)

  • 2 weeks later...
Posted

Może mi ktoś udzielić info na temat aktualnych potrzeb Daszy/Andzi? Za wyj. domu, którego dla niej nie mam niestety. Tak wprost i nie owijając w bawełnę o finansowe jej potrzeby pytam. I o stan zdrowia. Niedługo zdaje się trzeba planować drugą operację, jeśli szwu sobie nie rozbabrała. To też bym skombinowała dzień, żeby po nią przyjechać i ją zawieźć.
Ewa

Posted

Nie, na szczęście nie rozbabrała sobie szwu. Goi się maleństwo. Guzek zniknął już całkowicie, musiało ją coś ukąsić. Apetyt ma, humor dopisuje - wreszcie jej nie ubierają w szmaty, więc się panna nie obraża. W zasadzie teraz trzeba czekać na drugą operację (pewnie jeszcze ze 3 tygodnie najmarniej). No i domu szukać. Auuuuuu.

Posted

Pani Grażynka uważa, że lepiej by zabieg odbył się bliżej 20-25 listopada, by dać Daszy więcej czasu na dojście do siebie.
Według jej słów "troszkę" sunia przytyła i bardzo się awanturuje, gdy nie dostaje odpowiedniej według siebie porcji jedzenia.

  • 2 weeks later...
Posted

widziałam dzisiaj Andzię ;) Wygląda nieźle. Odżyła już całkiem po zabiegu, ba, nawet po niej nie widać, że go miała. Spokojnie za 2 tygodnie moża szykować ją do kolejnego zabiegu...

szkoda tylko, że nadal siedzi w hoteliku a nie w domku....:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...