Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja z Kasandrą idziemy się szczepić w przyszłym tygodniu ...

Wet chciał ją zaszczepić jakis dobry miesiąc temu :cool1:

Ale my odczekałyśmy troche ... Miałyśmy iść w tym tygodniu ..ale Kassi miała te zaszczyki ... Więc myśle że pod konieć przyszłego tygodnia .. Pojdziemy się zaszczepić :lol:

  • Replies 127
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Chico był szczepiony gdy miał pół roczku. Wet do którego chodzę z nim od początku od razu powiedział mi, że w wieku ok. 6 miesięcy muszę zaszczepić na wściekliznę. Psiurek zniósł to dzielnie :eviltong:

Posted

Hehe. Dziękuję :p W sumie zawsze dobrze znosił szczepionki, poza pierwszą po której strasznie spuchły mu powieki. Ale dostał zastrzyk i w ciągu 20 minut wszystko było ok :laugh2_2: Te nasze psiaki są odważniejsze niż niejeden mężczyzna na widok strzykawki ;)

Posted

ja dzwonilam do 2 wetow jeszcze..i powiedzieli ze do 4 miesiaca trzeba zaszczepic na wscieklizne...ale ze nie ma przeciwskazan co do szczepienia mojej bo jest juz miesiac po ostatnim szczepieniu i powiedzieli ze nic nie stoi na przeszkodzie....wiec chyba pojde zreszta hce chodzic z mala po lasach..zeby sie wybiegala wiec wole zeby byla jednak po tym szczepieniu...juz 3 wetow w sumie mowilo ze nie zaszkodzi....to tak pewnie za tydzien pojde z nia

Posted

Podobnie jest u mnie. Mam działkę i dookoła las. Ponieważ wybieram się teraz na weekendowy wypoczynek postanowiłam jednak zaszczepić Tupka. Tym bardziej, że moja działka jest blisko wsi, a tam jak wiadomo wszystkie psy chodzą samopas. To będzie pierwszy kontakt mojego psiaka z naturą. Ciekawa jestem jak to będzie. Pozdrawiamy.

Kasia+Tuptuś

Posted

a ile ma Tuptus?? dla mojej to byl istny szok..napoczatku wachala kwiatki:D potem jak siadla tak siedziala i nie chciala sie ruszyc..ew w strone domku..jak sie z nia wychodzilo to ja ja musialam niesc bo ona swojej szanownej dupci nie raczyla przeniesc z pod klatki na trawnik a to raptem moze 10 metrow.a teraz..sama wychodzi z klatki i biegnie na trwanik...juz wie do czego trawka sluzy..i sie zalatwia co nie znaczy ze w domku juz nie ale robi postepy:D....i nawet juz chodzi ze mna na spore odleglosci najpiew nie chciala musialam ja zachecac trsozke ciagnac( ale nie tak ze pies siedzi czy lezy a ja mimo to ide) teraz biega za mna ladnie ale przelom nastapil tak 4 dni temu jak pozwolilam sie jej pobawic z psiakami i to jeszcze spotkala yorka szalenstwo bylo niesamowite...i moglyby tak caly czas ale po godzinie ja musialam wracac ale ona bardzo niechetnie poczlapala za mna i od tego momentu ..ladnie chodzi za mna bo liczy chyba ze spotka yorczka :)..ale w porownaniu do tego co bylo na poczatku a teraz to jest zupelni inny psiak pewna siebie chodzi dumnie i juz nawetnie chce tak wracac do domku jak kiedys teraz szaleje na polku:)..wiec zycze Tuptusiowi powodzenia na spacerkach:)i Tobie swietej cierpliwosci jeslichodzi o zalatwianie sie na zewnatrz

Posted

Tupek skończy w tym tygodniu 4 miesiące. Przygotowania do spacerów zaczęłam od przyzwyczajenia do obroży. Pierwszy raz obroża była zbyt duża i Tupek mi się "powiesił" musiałam ciąć nożyczkami obrożę, żeby go oswobodzić. Tak się wystraszył, że siedział pod fotelem 2 godziny. Za drugim razem byłam mądrzejsza i dopasowałam obwód obroży do szyi Tupka. Było całkiem znośnie. Kupiłam obrożę dla kotów, taką którą można bardzo szybko rozpiąć, gdyby coś się działo. Później dołączymy smycz. Jednak na działce chyba będę go luzem wyprowadzać. Zobaczymy. Coś czuję, że będzie wesoło. Jak wrócimy to wszytko opiszę i może uda mi się zamieścić jakieś zdjęcie.

Kasia+Tuptuś

Posted

Ja dzisiaj byłam pierwszy raz na dworze i Sue szła ładnie na smyczy i biegała .Po zabawie nie chciała wracać do domu :lol:. A obróżka wcale nie jest taka zła.Ja np kupiłam dla Sue obroże ponieważ chce ją wystawiać w przyszłości a szelki plątają włosy i je wycierajhą a że sue ma piękną gęstą szate to nie chciała bym jej zniszczyć.

Posted

no to zazdroszcze..a wychodzila sue wczesniej z "mamuska" na polko jesli tak to sie nie dziwie a jesli nie to jestem pelna podziwu moja dalej nieraz sie upiera ze nie chce isc..nie raz musze ja prosic itd..w domu jak zawolam ja to przybiega odrazu..na polu gdzie tam..nie raz musze stosowac lekki metody "silowe" w postaci lekkiego szarpania bo w ogole by sie nie ruszyla...a innym razem to ladnie idzie zalezy od humoru ale caly czas nad tym pracujemy/....a co do obrozki to tez jej uzywam szelk nie.

Posted

no to jestem pod wrazeniem moja sie bala na poczatku..co rozumilam..:) dzisiaj miala szczepienie na wscieklizne..zniosla to bardzo dzielnie...i juz bidula ma spokoj ze wszystkim na rok....a ja moge bez obaw teraz chodzic do lasu..no i na szkolenie musze ja zapisac:)

Posted

ja to nazywam kryzysem wieku szczenięcego:cool3: , ale niemartw się najpóźniej do 6 miesiąca powinny jej przejść te fochy :PROXY5:

Posted

Tak jak obiecałam chciałabym Wam opisać pierwszy spacer Tupka. Było komicznie. Dostarczył nam tyle radości i usmiechów. Jak tylko postawiłam go na trawie mocno zesztywniał. Był jak sparaliżowany. Łapy odmówiły posłuszeństwa. Najpierw podniósł jedną przednią łapkę, później drugą tylną. No i stało się to co było do przewidzenia. Rozpłaszczył się jak żaba. Sił starczyło mu na podniesienie się i wejście na moje kapcie. Wyobraźcie sobie psa na spacerze, siedzącego tyłkiem na jednym kapciu a przednimi łapami na drugim. Szkoda, że nie miałam kamery. Był bardzo przestraszony, więc uznałam, że jak na pierwszy dzień wystarczy. Drugiego dnia było super. Skakał, myszkował i zobaczył, że dwór to niezliczone źródło nowych zapachów i możliwości. Ponieważ była z nami suka-wyżeł moich rodziców, choć nieświadomie pomogła nam przekonać Tupka, że trawa to nic koszmarnego. Brykał 2 godziny, ale siuśki wylądowały i tak na macie w domu. No cóż siła przyzwyczajenia. W kontaktach z psami jest trochę nieobliczalny, ale relacja Wyżeł i York wyszła całkiem poprawnie. Poni ma już 8 lat i choć nie jest przyzwyczajona do obcowania ze szczeniakiem, starała się nie reagować na jego głupie zaczepki. Ale oczy szeroko otwarte, każdy pies nawet ten najbardziej opanowany może dać upust końca swojej cierpliwości. Pozdrawiam

Kasia+Tuptuś

Posted

gratulujemy Tuptusiowi inne psy potrzebują o wiele więcej czasu na przystosowanie się do podłoża "trawiastego" mój Blondyn np. po dziś dzień gdy trawa jest zadługa nie robi ani jednego kroku:obrazic: nie mówiąc już o ciągnięciu go na smyczy hehe :megagrin:

  • 2 months later...
Posted

to ciesz się że twojemu pieskowi nic nie było po takiej ilości wirusów dostarczone do organizmu a ten wet co ja zaszczepił powinien krowy leczyć i byka ale nie małe rasy bo nie ma pojęcia o sczepieniu takich piesków:mad:

  • 4 months later...
Posted

Witam,

Spotkałam się z opinią (jest to opinia lekarza weterynarii), że szczeniaka powinno się szczepić 3 razy począwszy od 6 tyg. życia co 2 tygodnie (6,8,10 tydzień).
Zawsze żyłam w przekonaniu, że szczepi się w odstępach 3 tygodniowych....

To jak to jest?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...