Bewarka Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 http://i28.tinypic.com/257f39e.jpg Teraz wygląda ok, co innego gdy się założy na spacer i to się dobrze ułoży, a co innego jak tylko do zdjęcia. ;) http://i28.tinypic.com/51cxer.jpg Śliczna mordeczka...:loveu: Quote
Shetanka Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 http://i28.tinypic.com/5klk05.jpg to jest CUDNE :loveu::loveu::loveu: Quote
Martunia Posted July 26, 2009 Posted July 26, 2009 Udanego wyjazdu. ;) Widziałam trochę fotek, śliczne jak zawsze. :D Quote
Boness. Posted July 26, 2009 Posted July 26, 2009 http://i26.tinypic.com/2qvdo5i.jpg Śliczna fotka (i Tosia na niej) :loveu: Widzę, że ją nawet w avatarku masz :) http://i31.tinypic.com/f5d9g0.jpg A kolekcja imponująca ! Taka kolorowa :p Mnie udało się wyjść z tego nałogu i zakończyłam póki co na fioletowym rogzowym kompleciku :evil_lol: Udanego wyjazdu! ;) Quote
Unbelievable Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 RCookie napisał(a):Ciekawa jestem jak w zapchanym walizkami i torbami bagażniku przewozić psa... Albo jak wyjąć kawałek oparcia kanapy, jak z tyłu jadą dwie osoby. Chyba najlepiej kupić taki samochód robiony z myślą o czworonogach :cool3:, w animalii chyba taki pokazywali. my mamy samochody w których można złożyć siedzenie, w jednym z nich można wyjąć całkowicie siedzenia- i jest to te niesławne volvo :diabloti: wybieramy się nad morze akurat, pies będzie w dużym kennelu w bagażniku, zwykle jeździ tylko w plastikowym transporterze bo wozimy więcej osób(a były i podróże po 7 godzin). Samochód jest 7-osobowy, bagażnik stosunkowo mały, nas jest 6 więc da się;) Quote
Pusiakowa Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 hej:) http://i28.tinypic.com/257f39e.jpg sliczna obrózka:loveu: Quote
stratoos Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 To my też, jak wszyscy, życzymy udanego wyjazdu :multi: Quote
mineralna_ Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 hej, widzę że Tosiakowa ma się dobrze :evil_lol: Dawno mnie tu nie było, niewdzięcznica ze mnie :mad: Quote
.Agata. Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Pirir.. to i od nas udanych wakacji ! :multi::multi: Czekamy na nowe Tosiowe fotki :loveu::loveu: Quote
Della Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 o jej ile Tosia umie rzeczy:D śliczna jest :razz: Quote
Illusion Posted August 2, 2009 Author Posted August 2, 2009 Witamy stałych i nowych gości! :multi: Powrót do domu mamy już za sobą, jak ktoś chce, to mogę bardziej rozpisać się na temat tego, jak się "wakacjowałyśmy" :cool3:, ale wątpię, że komuś będzie się chciało czytać... Może uda mi się jeszcze dziś wrzucić trochę fotek. Quote
Dariette. Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 RCookie napisał(a):Witamy stałych i nowych gości! :multi: Powrót do domu mamy już za sobą, jak ktoś chce, to mogę bardziej rozpisać się na temat tego, jak się "wakacjowałyśmy" :cool3:, ale wątpię, że komuś będzie się chciało czytać... Może uda mi się jeszcze dziś wrzucić trochę fotek. witamy spowrotem!! :multi: nie pierdziel głupot, pewnie, że chcemy czytac. :mad: Quote
Cavy Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Więc Tosia wróciła wypoczęta do domu :razz: Czekamy na relacje i zdjęcia :multi: Quote
Illusion Posted August 2, 2009 Author Posted August 2, 2009 Skoro są chętni, to coś naskrobię :). Mieliśmy wyjechać o godzinie 6:00, ale w końcu wstaliśmy o 4:00, ja wyszłam na spacer, który trwał niecałą minutę, bo przed bramą moich sąsiadów chorych na umyśle znów leżał ich pies w typie owczarka niemieckiego. Wróciłam do domu, dałam Tośce tabletkę i o godzinie 5:00 wyjechaliśmy. Nie przejechaliśmy 10km, kiedy Tośka pierwszy raz puściła pawia. Odczekałam trochę czasu, ale jedna tabletka nie bardzo działała i jeszcze te wymioty... więc zgodnie z zaleceniami weterynarza podałam Tośce drugą tabletkę, po której jakiś czas później Tośka znów zwymiotowała. W końcu jakoś przysnęła, ale co jakiś czas się budziła, była strasznie przymulona i mało co do niej docierało. Jechaliśmy ok. 5h, na miejscu Tośka ożywiła się, ale harce utrudniały jej plątające się łapki (tabletki nadal działały). Na dłuższy spacer do parku wybrałyśmy się dopiero po obowiązkowym posiłku u dziadków. Tośka poznała tam kilka psiaków, ale nie miała ochoty na zabawę, pewnie przez stan, w jakim się znajdowała. Dalej opis będzie nieco chaotyczny, bo nie pamiętam dokładnie co, którego dnia się działo ;). W poniedziałek (czyli pierwszy dzień po przyjeździe, wyjechaliśmy w niedzielę) odwiedziliśmy znajomych mojego ojca, którzy mają zakład fotograficzny. Tam Tośka dowiedziała się, że ma straszne oczy i pani fotograf stwierdziła, że wyglądają tak, jakby Toś chciała ją zjeść, ale po dłuższym obcowaniu z małą, pani doszła do wniosku, że Tosia to jednak bardzo sympatyczna sunia. Później Tośka załapała się na rodzinną fotkę :). Następnie pojechaliśmy do Zagórza, nad Jezioro Bystrzyckie, a potem weszliśmy na tamę, która wcale nie była taka mała, na jaką wyglądała z jednej strony ;). Tośka bała się wysokości i tego, że za barierką dodatkowo jest woda, więc trzymała się przy murze. We wtorek pojechaliśmy zwiedzić świdnicki Rynek. Tośce jakoś nie przeszkadzała dość duża ilość ludzi, którzy tam przebywali, co bardzo mnie cieszyło. Uparcie chciałam znaleźć jakiś sklep zoologiczny, ale znalazłam tylko jeden, na dodatek dość kiepsko zaopatrzony i kupiłam tam małej dwa gryzaki - buciki, żeby miała jakieś zajęcie w mieszkaniu. W środę mieliśmy pojechać do zamku w Książu, ale pogoda się zepsuła i ograniczyliśmy się do siedzenia w samochodzie, i rozpoznaniu terenów. W czwartek wyszło słońce i naszym celem znów stał się Książ. Mimo zakazu wprowadzaniu psów, jakoś udało nam się przemycić Tośkę. Na wszelki wypadek nosiłam ją na rękach, co wynagrodziłam jej potem długim spacerem. W piątek znów poszliśmy na Rynek. W sumie znalazłam tam ok. 5 sklepów zoologicznych, ale w każdym było praktycznie to samo, czyli w sumie "nic". Tosia znów grzecznie się zachowywała, a potem w nagrodę poszłyśmy do parku, gdzie złapała jednego kleszcza. W sobotę mieliśmy pojechać do Złotego Lasu, gdzie znajdowało się "jezioro", ale był tam remont, a co za tym idzie zakaz pływania. Zawiedzeni wróciliśmy do mieszkania dziadków. Potem kolega taty zrobił nam niespodziankę i "zaprowadził" nas do Jugowic, a konkretnie do miejsca, w którym podobno ukrywał się Hitler (było tam nawet jego auto - podobno jego ;)). Tosia mimo obecności trzech szczekaczy, którzy byli dość pokaźnych rozmiarów ładnie wykonywała moje polecenia :). W niedzielę (czyli dziś) wstałam o 4:00, poszłam z ojcem i psem po auto. Nie wiem dokładnie o której godzinie wyjechaliśmy, ale ważne, że już jesteśmy i mamy się dobrze :). Na powrót nie podawałam Tosi żadnych tabletek i mała zniosła go o wiele lepiej, niż pierwszą podróż, bo praktycznie cały czas spała, ani razu nie zwymiotowała, a jak się obudziła to grzecznie leżała albo siedziała. Tośka w tym tygodniu usłyszała wiele pozytywnych komentarzy, np. że jest bardzo sympatyczna, ładna i po prostu fajna ;). Często dzieci krzyczały "mamo, mamo! patrz jaki fajny piesek", raz Tośka podeszła do trzech dziewczyn siedzących na ławce i została tam wygłaskana i wychwalona, a wczoraj jeszcze wycałowana przez znajomego ojca ;). Ja za to dowiedziałam się, że źle karmię psa, "przecież w suchej karmie jest sama chemia! - pies powinien dostawać resztki z obiadu!", nawet swój pokój musiałam ciągle zamykać, bo podobno karma tak strasznie śmierdziała :lol:. Ah... no i suka powinna mieć chociaż raz młode "i swojego zdania nie zmienię". Cóż... czego ja się spodziewałam po dziadkach? ;) No i to chyba tyle, zaraz wrzucę jakieś fotki :). Quote
Illusion Posted August 2, 2009 Author Posted August 2, 2009 Tutaj ogródkowa fotka Tosi, którą zrobiłam jeszcze przed wyjazdem: Tosia podczas podróży... Zamulona Toś już w mieszkaniu dziadków Quote
Illusion Posted August 2, 2009 Author Posted August 2, 2009 Pfff... chcieli fotki i opis, a nie widzę zbyt dużego zainteresowania :eviltong:. Fotki z pierwszej wizyty w parku, z niedzieli, Tośka przy grubaśnym drzewie Z jakimś białasem Quote
madziulik_13 Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Jako pierwsza skomentuje nowe fotki :evil_lol: Świetne są:cool3: Jak Toś się podoba ? No i Witamy:loveu: Quote
Illusion Posted August 2, 2009 Author Posted August 2, 2009 Tośce bardzo się podobało, z każdego wypadku wracała padnięta, dziadkowie mówili, że psa zamęczam :diabloti:. W lesie nad Jeziorem Bystrzyckim Wieża zamku Grodno (?) Quote
taxelina Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Mnie nie bylo to nie moglam skomentowac :P dziadkowie jak to dziadkowie a wy widze fajne przezycia macie :D Quote
brjagata Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 To widzę, że twoja sunia tak samo jak moja ma chorobę lokomocyjną :cool3: Podróż z moją Birmą jest nie najlepszym przeżyciem, ale jakoś dajemy radę :eviltong: A ja mam pytanie, czy ty wszystkie swoje obroże zabierasz na wyjazdy ze sobą, bo jak zauważyłam Tosia w parku ma chyba inną obróżkę niż nad jeziorem? :cool3: :lol: Pzdr ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.