Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

GuniaP napisał(a):
Byłam dziś w schronisku, z tego co się dowiedziałam, to Punio ma zaklepany dom, zaadoptuje go dziewczyna z Rzeszowa (...)

:-o :-o :-o Co wobec tego z Panią z Łodzi? Czy nie należałoby jej o tym powiadomić jeśli ta wiadomość to pewniak? Nie ma chyba wobec tego sensu bym ją nachodziła, zabierała czas i jej i sobie. Jak to wygląda dziewczyny?

Posted

Dziewczyny!
Moja ogromna prośba zwłaszcza do tej z Was, która była w kontakcie
z Panią z Łodzi i dogrywała sprawę. Proszę, upewnijcie się, na ile nowa wiadomość co do Orzeszka jest pewna i powiadomcie Panią o zaistniałej sytuacji. Niczym nie zasłużyła sobie na pozostawanie w niewiedzy i życie płonną nadzieją na adopcję psiaka.
Na wątku pojawiły się (co łódzkiego domku) różne znaki zapytania (nie sięgając dalej w tym i dotyczące liczebności zwierząt, na co i ja wiedziałam, że będę miała szczególne oko). Miałam je rozwiać lub umocnić.
Na podstawie wyłącznie rozmów z Panią wiem, że miałam do czynienia
z rzeczową, konkretną, słowną osobą, która sprawiała wrażenie, że jest kimś, komu dobro zwierząt leży na sercu. W tym momencie Pani ta kwitnie w przekonaniu, że jeśli wizyta przedadopcyjna pójdzie po Waszej myśli, ona w przyszły weekend pojedzie po Orzesia.
Wypada, poprostu wypada powiedzieć jej, że wszystko wygląda inaczej.

Posted

Pani z Łodzi napisała mi ,że dzwoniła do schroniska w Rzeszowie i kierowniczka tego schroniska źle ją potraktowała..:roll:(dokładnie nie wiem o co mogło chodzic)
Więc z tego co wiem to Orzeszek chyba pojedzie do domku w Rzeszowie

Posted

sleepingbyday napisał(a):
ale wizyta ma być dzisiaj! to może telefon do schronu, co? trzeba ludzi traktowac porządnie, bo sie zniechęcac będą.

Kurcze no to faktycznie zostal telefon:shake: Tylko ze ja sie do takich sparw nie nadaje nawet nie mam 18 lat:shake:

Posted

Sprawa wygląda tak. Zgodnie z tym, że umawiałam się z Panią na telefon przed wyjazem, zadzwoniłam. Dobrze się stało, bo oszczędziło to niezręczności obu stronom. Sensu nie widziałam w tym, by stresować siebie niewdzięczną skądinąd rolą "kontrolera" i Pani, jeśli za sprawdzeniem domku nie miałaby iść adopcja. Pani nie miała ze strony Rzeszowa - osób, z którymi dogrywała sprawę, żadnej informacji. Ostatni mail, który wysyłała i którego odbiór został jej potwierdzony, był (o ile pamiętam) z 23.01.09.
W czwartek córka Pani dzwoniła do schroniska i Pani kierownik powiedziała jej, że w gruncie rzeczy Orzeszkowi nie jest źle tam, gdzie jest, a są pewne obiekcje co do liczebności zwierząt u Pani. W rozmowie z Panią powiedziałam, że i mnie ta ilość zastanowiła, zdecydowanie jednak chciałam się naocznie przekonać, jak to wszystko działa. Sama jestem przecież zazwierzęcona i mam świadomość, że można wszystko ogarnąć jak i położyć sprawę na łopatki, a to zależy od samego człowieka.
Informacja słowna o ilości zwierzaków, co już pisałam, uczuliła mnie na ten aspekt sprawy ale nie zawyrokowała/ nie przesądziła o niczym, w przeciwnym razie od ręki odpuściłabym temat. Powtórzę się, chciałam tam być, posprawdzać wszystko od A do Z tak by mieć pewność, że nie został przegapiony dobry dom.
Pani, czego nie kryła, było przykro, choć nasza rozmowa, tak jak poprzednie była bardzo miła, rzeczowa, a Pani raz kolejny wykazała się klasą. Ku mojemu zdumieniu chce zachować ze mną kontakt.
Hm...w dalszym ciągu jestem ciekawa jaki to dom ale coś mi podpowiada, że piesio, który do niego trafi może złapać Pana Boga za nogi. ( W jakimś momencie domniemania się potwierdzą lub nie, bo już "bez tła kontroli" Pani zaprosiła mnie do siebie na dobrą kawę i pogadanie.) Takie wnioski wysuwam również na podstawie konkretnych informacji (tego, co Pani robi zawodowo, gdzie pracowała, a pracowała ze zwierzętami i co oboje z mężem robią, w tym i w związku z zarobkowaniem i to zarobkowaniem pod kątem utrzymania zwierzaków i zapewnienia im godziwego życia). Stało się jak się stało. Orzeszkowi życzę jak najlepiej, w tym i by adopcja w Reszowie doszła do skutku szybko, a psiak znalazł się wreszcie w wymarzonym domku.

Posted

Myślę, że mogło być tak, że Pani Kierownik obawiała się domu, gdzie są już inne zwierzaki i to w takiej liczebności, a poprostu niezręcznie jej było powiedzieć wprost, że chciałaby dla Orzeszka domu, gdzie byłby rodzynkiem. Marzenie o takim domku dla tego pięknisia nie jest niczym złym. Z drugiej strony może faktycznie w międzyczasie pojawił się ów chętny domek w Reszowie i do tego dobry, jasna więc sprawa, że lepszy ten bliższy niż dalszy tyle, że należało o tym powiedzieć. Może
i tu Pani kierownik nie wiedziała jak wybrnąć.

Posted

j3nny napisał(a):
ja tam nie lubię kombinacji, lubię podejście wprost. mam nadzieję, że to się dobrze skończy dla Orzesia

ja też. jeśli ten domek w rzeszowie jest prawdą, to super, bo w sumie dziaduniowi na bank będzie lepiej jak będzie rodzynkiem, albo będzie miał mniejsze towarzystwo. a majqa z panią kawki będą piły -wtedyna spokojnie można wyjasnic sprawę i z panią być w kontakcie co do różnych piesków potrzebujących. jeśli jest taka, jak wyczuwa majqa, to bosko i kontakt sie nie urwie.

Posted

Niezręcznie to troche wszystko wyszło.....
Ale cóż...

Przynajmniej został z nas, dogom. zdjety cieżar odpowiedzialności na los Orzeszka....

Posted

Śmiej się, śmiej SBD! :mad: :loveu: A na poważnie...Nie mam dla Pani asa psiego w rękawie ale jak ktoś idzie na całość z taką ilością zwierzków to aż mnie korci żeby zobaczyć, jak sobie radzi, jakie to zwierzaczki, poznać ich historię. Wyjątkowo dobrze mi się z tą Panią rozmawiało. Nie lubię jeśli ktoś "cukrzy" na wstępie lub buduje wyczuwalny mur dystansu, a tu nie było takich skrajności. Wszystko miało tzw. ręce i nogi. Z przyjemnością i bez presji, żeby czegoś nie przeoczyć, odwiedzę tych ludzi.

Posted

Na ten moment nie chcę startować z żadną propozycją. Niech się kobieta chwilę pozbiera z myślami i własnymi uczuciami. Zdecydowanie nim nie poznam Pani i jej psio-kociej sytuacji nie będę jej raczyć kolejnymi kandydaturami, zwłaszcza jeśli nie ja miałabym pilotować sprawę, a nie daj Boże coś mogłoby się potoczyć podobnie jak z Orzeszkiem. Wiem, że Pani przyglądała się (jakby widziała sugestie z wątku ;)) psiaczkom z łódzkiego schronu. Potrzeba dania jakiejś bidzie domu powinna wyjść od samej Pani.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...