Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no nie mów mi, teraz mnie zmartwiłaś, mam zaufanie wielkie do tego weta, dzisiaj zastanawiał się czy przejść na betamox ale jak go osłuchał to stwierdził, że zdecydowanie lepiej i antybiotyk zostawił ten sam..a te kapsułki to w aptece można kupić ?

  • Replies 57
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

martik b napisał(a):
no nie mów mi, teraz mnie zmartwiłaś, mam zaufanie wielkie do tego weta, dzisiaj zastanawiał się czy przejść na betamox ale jak go osłuchał to stwierdził, że zdecydowanie lepiej i antybiotyk zostawił ten sam..a te kapsułki to w aptece można kupić ?


scanomune powinnaś dostać u weta, zazwyczaj mają. Betamox podaje się na wszystko i chyba na mało co już pomaga. Ja, tak sądząc na odległośc, podałabym ceporex. Jeżeli nie zaszkodził takiemu maluszkowi nie powinien też zaszkodzić większemu kotu

Posted

to się spytam wtedy, bo jutro od 15 jest mój wet, najlepiej z nim pogadać, ceporex też mamy w lecznicy, scanoumune nie kojarzę, spytam się, może chociaż na kilka dni wykupię te kapsułki ... dziękuję za radę ;)

Posted

Kochani!
Stan Karmelka był tak ciężki, że została podjęta decyzja o skróceniu mu ogromnego cierpienia. Dzisiaj po południu Karmeluś został poddany eutanazji...:-(:-(:-(:-(:-(:-(

Karmelku...
[*]

Posted

Jego stan był dzisiaj jeszcze gorszy jak w pierwszy dzień :( ...wet powiedział, że on musiał być na coś innego znacznie poważniejszego chory prócz tego zapalenia płuc...a dzisiaj udało się załatwić za darmo w jednej z klinik badanie krwi ...za późno :( teraz jestem zła na siebie, bo może jak wcześniej bym je zrobiła i znała wyniki i nie byłoby szansy to bym nie przedłużała mu tych cierpień...
ale tak chciałam wierzyć, że będzie ok...........Karmelku :(

Posted

Martik, jesteś cudowna i masz ogromne serducho za równo dla ludzi jak i dla zwierząt. Dziękuję za wszystko co dla nas i dla naszych bid robisz.
Niestety mimo wielkich starań Karmelkowi się nie udało..:-(
Trzymaj sie kochana! :loveu:

Posted

I dziękuję Wam wszystkim za pomoc, zainteresowanie, wątek na miau, za aukcje, pieniążki, piękne banerki...mam nadzieje, że Karmelek widzi te wszystkie czyny i jest szczęśliwy, że jest dla kogoś ważny...biegaj sobie szczęśliwie za TM (*)

Posted

Karmelciu [']['][']:placz:

wybaczcie, że w takim momencie ale po doświadczeniach z dotychczasowymi kotami, które się u mnie przewinęły, to mam wrażenie, że winą tutaj było źle dobrane leczenie. Wszystkie moje koty, które były leczone w podobny sposób zazwyczaj były już trzema łapami na tamtym świecie, na szczęście konsultacja u innych wetów i zmiana leczenia za każdym razem poskutkowała. Może to przypadek ale dowody w postaci żywych kotów są.

Posted

Tweety ja już sama nie wiem :( znam Twoje historie i na pewno nie jednego kociaka uratowałaś i masz większe doświadczenie w tego typu sprawach, pewnie prawie jak wet jesteś ;) a ja się zdaje całkowicie na weterynarzy, boję się mądrować, bo się nie znam tak dobrze i mogę jeszcze zaszkodzić jak pomóc, zostaje mi wierzyć w weterynarzy :( ja jeszcze wczoraj się zastanawiałam czy może go nie podtrzymać, zmienić leki, kolejne kroplówki, on lał mi się w rękach, pomiałkiwał ledwo z bólu, ślinił się niemiłosiernie i wymiotował na zmianę a nie miał czym :placz: , robił pod siebie, oczy zapadnięte, mimo kroplówek ciągle odwodniony choć wczoraj rano mu przed pracą podałam 150 ml....wiadomo decyzja o eutanazji to decyzja niezwykle trudna i ciężka, najgorszy moment, na pewno każdy to wie tutaj na dogo a dla mnie to ostateczność, często podejmuje ją dopiero wtedy gdy wiadomo, że zwierzak jest nieuleczalnie chory np rak i to też w ostatnim stadium, w przypadku Karmelcia nie było to wiadome, miałam nadzieję ...mimo wielkiego jego cierpienia i męczarni wczorajszych ciągle myślałam o podtrzymaniu ale wet mówił wręcz powiedział nie znęcaj się nad tym kotem, jak by było zapalenie płuc to mi tłumaczył, że kot jest młody, zareagował by na leki i by była już jakaś poprawa a była tylko chwilowa a później było już coraz gorzej, nie wiedziałam co robić, wet mi powiedział, że tu nie ma szansy, że kot się męczy :( ja nie wiem czy dobrze zrobiłam, może powinnam walczyć i trudno jak by się nie udało to by mi umarł śmiercią naturalną...oczy mam dzisiaj jak żaba spuchnięte od płaczu, dołuje się :flaming:

Posted

Ty zrobiłaś wszystko co mogłaś, nie odpowiadasz za niedopatrzenia innych, zdałaś się na osoby, które powinny wiedzieć jak leczyć. Może faktycznie nie było ratunku, tego nigdy sie nie dowiemy, zresztą jak w wielu innych przypadkach. Ja po prostu jestem już "uczulona" na leczenia Betamoxem, od razu zapala mi się światełko kontrolne i bacznie obserwuję, czy ten lek przynosi poprawę czy jest tak samo lub gorzej
Też kiedyś musiałyśmy z BeatąSabrą podjąć decyzje o uśpieniu, kotka Simba była w stanie agonalnym. dla pewności potwierdziłyśmy to wtedy w trzech uznanych lecznicach ale to tak bardzo bolało.
Martik_b, przytulam mocno a Karmelek już nie cierpi, kociątko kochane i przeciąga się leżąc na kolanach u Pana Boga

Posted

Ja też może powinnam jechać z Karmelkiem jeszcze na konsultacje do innych klinik tylko, że nie miałam tyle pieniążków :( a na wszystko potrzeba pieniążków :shake: a mi jeszcze dług został za 3 wizyty+tą eutanazje :(

Posted

Martik ,zrobiłaś najlepiej jak mogłaś-kocio już sie nie męczy...-ja tez zawsze podejmuję takie decyzje z ciężkim sercem..-ale ktoś musi wziąć na siebie odpwiedzialność .

Posted

Jestem totalnie załamana :((( mój kotek umiera, od wtorku o niego walczymy, niestety jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się zaraził od Karmelka i na to też Karmelek chorował, bo ma wirusa :( zbadaną krew miał, nie ma białych płytek krwi, zrobiliśmy test na kocią białaczkę i hiv i wynik negatywny, wet skłania się ku wirusowym zapaleniu otrzewnej, rokowania bardzo złe, dostał dzisiaj sterydy, nie wiadomo czy organizm zareaguje, czytałam w książce wirusowe choroby kotów, że leczenie jest niepomyślne:( serce mi pęka na milion kawałków, przez mój błąd płaci mój najukochańszy kotek, ma 3 lata dopiero, całe życie przed nim a ja sprowadzając chorego kota przyczyniłam się do jego choroby i cierpienia :placz: ...rodzina drze się na mnie i wyzywa...jak mu się coś stanie to umrę chyba z wyrzutów sumienia :placz: czy ktoś miał z Was do czynienia zapaleniem otrzewnej, proszę napiszcie cy ktoś miał kotka z takim przypadkiem i jak lecenie przebiegało

Posted

w ubieglym roku mialysmy w miocie kotka z FIP, z calego miotu jeden chorowal i odszedl
reszta nie zachorowala, zyje do dzisiaj
wtedy na potwierdzenie diagnozy mial pobierany plyn z brzuszka

walka o jego zycie nie udala sie :(

martika, czy lekarz jest na 100% pewny ze to ta choroba? np czy jest plyn w otrzewnej?
koronowirusy ma kazdy kotek, to jak gronkowiec, nie musial sie zarazic od Karmelka
uaktywnia sie w specyficznych warunkach

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaka%C5%BAne_zapalenie_otrzewnej_kot%C3%B3w
(poszperam jeszcze za informacjami)

byc moze to nieszczesliwy zbieg okolicznosci
byc moze to inna choroba

czy Karmelek mial te same objawy?
gdyby zrobiono mu sekcje po smierci wiedzielibysmy czy byl nosicielem jakiejs choroby
ale teraz juz nie warto to roztrzasac

trzymam mocno kciuki

Posted

to nie musi być FIP, którym w dodatku wcale nie tak łatwo się zarazić. Często tak jest, że lekarze po fakcie stwierdzają, że kotek odszedł na FIP co rzadko jest prawdą a często wygodnym tłumaczeniem dlaczego zwierzak nie żyje. To może być zwykły zbieg okoliczności. Nie możesz sobie zarzucać ani nikt inny Tobie, że sprowadziłaś chorobę do domu. Trzymam bardzo mocno kciuki aby kociuszek wyzdrowiał i za Ciebie abyś miała siłę do walki o niego!!!

Posted

Martuś :( Mam nadzieję, że się trzymasz...
Ten wątek podklinkowany przez Jola_K zawiera dużo cennych informacji, przeczytaj sobie.

Gdybyś chciała jeszcze poczytać jak wyglądało to z Barnabą to tutaj się zaczyna opis jego zmagań z chorobą: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=60048&postdays=0&postorder=asc&start=120


I rzeczywiście chyba FIPem zarazić się jest nie tak łatwo. Koronawirus, obecny chyba w każdym kocie, uzjadliwia się np. pod wpływem stresu, spadku/nagłego wzrostu odporności, innych przyczyn, a może się wcale nie uzjadliwic mimo zaistnienia tych wymienionych okoliczności... Trzymam mocno kciuki, mocno bardzo, żeby to jednak jakieś zwykłe inne choróbsko było u Twojego kotulka... Podałam Ci na gg link do badań, które wykonują w Laboklinie. Nie wiem, na ile są miarodajne, ale można spróbować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...