Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To trudna adopcja. I bałam się jej podjąć.
Pies nazywał się Alan, potem nazwali go Michał, aż w końcu Zbyszek.
Ma ok. 5-6 lat, wydaje mi się, że jest z tych "prawdziwych-nieprawdziwych" owczarków kaukaskich.. Jest naprawdę piękny, potężny..
Ale..
Bardzo, bardzo, bardzo agresywny.. Nie akceptuje innych psów, a nawet ludzi. Gdy ktoś zbliży się do jego boksu, dostaje furii, rzuca się na kraty, już niejednokrotnie się pokaleczył. :shake:
Wszyscy się go boją, pies akceptuje zaledwie kilku pracowników schroniska.. Nie wiem jak szukać takiemu psu domu.. Nie wiem jak go ogłaszać. Przykro mi to pisać, ale moim zdaniem, powinien zostać uśpiony..
Dla własnego dobra.. Mieszka w boksie 2m x 2 m, bez wejścia do ocieplanego pomieszczenia, bez spacerów- po prostu świruje..
Gdyby nie jego psychika, znalazłabym mu dom.. Jest naprawdę piękny.. Ale jakiego domu szukać dla TAKIEGO psa? :shake:


KONTAKT
rybcia122@tlen.pl
GSM 691364660
GG 5722414

  • Replies 599
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

super Rybcia. dzieki.

wiec ten kaukaz jest w wyzej opisanym boksie. Jest olbrzymi. naprawde wielki. No i bardzo wk....iony na kazdego, kto nie jest tym jednym pracownikiem. Nie wiem kogo akceptuje a kogo nie. ale zamierzam sie tego dowiedziec w najblizszym czasie

Z moich obserwacji pies przestaje szczekac na upomnienie pracownika. Pracownik wszedl do boksu i dał mu jesc. bez problemow. Zaraz obok kaukaza, oddzielony pretami jest rotek. "rozmawiaja" sobie przez prety.

Mały boks, za prętami rotek i w tym wszystkim olbrzymi kaukaz.

Wiec Rybcia jak napisala twierdzi ze pies jest do uspania. Ja sie nie znam na tych psach. widzialam osobniki mniej oraz bardziej agresywne.

nie wiem czy istnieje rzetelna mozliwosc adopcji tego psa.

Chcialabym, zeby ktos znajacy sie na tej rasie wypowiedzial sie.

Posted

ja tego nie wiem. rozmawialam z pracownikiem. widzialam ze pies go akceptuje i slucha. On nie bal sie tego psa wcale.

Ja nie znam tego schroniska (ale zamierzam poznac;). nie znam pracownikow. Jednak ten pracownik zwracal sie do psa przyjaznie. Wołal na niego Misiu i pies cichl. Duzo bardziej negatywnie wypowiadal sie natomiast na temat rotka siedzacego obok.

Twierdzil, ze ten kaukaz jest przewidywalny w przeciwienstwie do wlasnie jego sasiada. Stwierdzil bez ogrodek, ze wypuszczony w tym momencie kaukaz z pewnoscia zagryzl by mnie. Ale ze nie jest nieobliczalny. Ze potrzebuje jednego wlasciciela z twarda konsekwentna reka. terenu do biegania no i pracy. chocby jako stróza. bo o owcach to nie ma co marzyc;)

Interesuje mnie własnie jak mam obserwowac tego psa. na co zwrocic uwage. o co pytac. czy ja jako laik moge w ogole uzbierac informacje ktore pozwola przemyslec czy pies jest w ogole adopcyjny..?

Pojde tam jeszcze w tym tygodniu i sprobuje dowiedziec jak najwiecej

Posted

Zbyszek potrzebuje naprawdę doświadczonego właściciela z wieloletnią praktyką, ponieważ jest bardzo trudnym psem. Chyba przychylam się do opinii Rybci, że pies ten nie ma szans na adopcję i powinien zostać uśpiony (a nie uspany ;) ). Z takim wizerunkiem i zachowaniem żaden normalny człowiek nie podjąłby takiej adopcji... W każdym razie życzę powodzenia w jakichkolwiek działaniach.

Posted

Dziekuje za opinie Pralinka. Widzialam tego psa pierwszy raz. Wierze, ze Ty wiecej. Prosze napisz cos dlaczego tak twierdzisz. I dlaczego twierdzisz ze jest bardzo trudnym psem. Nie neguję twojej wypowiedzi. On szczeka tzn. raczej ryczy i jest zly, ze ktos stoi i go oglada. Nie szczekał tak dlugo az nie podeszlam do krat.

Posted

Ja widziałam Zbyszka jakieś dwa, trzy razy... Kiedy tylko zbliżałyśmy się do jego boksu wpadał w furię... Ja próbowałam stanąć obok niego i łagodnie do niego mówić, jakoś go uspokoić, ale on jeszcze bardziej się złościł.:roll: Ten piesek ma nikłe szanse na adopcję-niestety :-( Chociaż jak rzuciłam mu psie ciastko to poszedł go szukać i chwilkę nie szczekał, ale zaraz znów zaczął i już drugi raz tak nie zrobił.:roll:

Posted

Charly, pies za każdym razem wpada w furię, kiedy ma w polu widzenia obce mu osoby. Jak podejdzie się bliżej, to odnoszę wrażenie, że chce po prostu się na nas rzucić, ograniczeniem są na szczęście kraty. On tak natarczywie szczeka, że aż pluje śliną, nawet po odejściu od jego boksu odprowadza człowieka wzrokiem i nie przestaje sie rzucać, póki nie straci z oczu ludzi mu obcych. Słucha się jedynie pracowników.

Posted

[quote name='Charly']
Z moich obserwacji pies przestaje szczekac na upomnienie pracownika. Pracownik wszedl do boksu i dał mu jesc. bez problemow. Zaraz obok kaukaza, oddzielony pretami jest rotek. "rozmawiaja" sobie przez prety.
Mały boks, za prętami rotek i w tym wszystkim olbrzymi kaukaz.
Wiec Rybcia jak napisala twierdzi ze pies jest do uspania. Ja sie nie znam na tych psach. widzialam osobniki mniej oraz bardziej agresywne.
nie wiem czy istnieje rzetelna mozliwosc adopcji tego psa.
Chcialabym, zeby ktos znajacy sie na tej rasie wypowiedzial sie.

Charly, nie jest dokładnie tak jak piszesz. Pracownik musi się bardzo, bardzo głośno wydrzeć, by Zbyszek się uspokoił, co i tak nie daje rezultatu, gdy obca osoba podejdzie choćby koło pracownika. Wiem co mówię. :roll:
To jest pies typowo do uśpienia- stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi odwiedzających, pracowników, siebie samego i innych psów.
Pozatym, w boksie, który zajmuje jako sam i ma problemy z poruszeniem się, mogłyby żyć sobie 3 mniejsze kundle, które w tej chwili ściskają się w boksach po 10, 15 sztuk. :roll:


[quote name='Kostek']trzeba sie dowiedziec jak pracownicy ujarzmili gluta czy jest mozliwosc aby wybrany pracownik przeszedl z psem szkolenie?jaka jest historia psa?
Psa oddał właściciel, kilka miesięcy temu.
Ponoć kogoś ugryzł. Wiem to od zaprzyjaźnionego mi pracownika schroniska. :roll: Acha, na dodatek, mówiono mi, że pies do tej pory mieszkał w .. bloku. :roll:

[quote name='Charly']Jednak ten pracownik zwracal sie do psa przyjaznie. Wołal na niego Misiu i pies cichl.

Interesuje mnie własnie jak mam obserwowac tego psa. na co zwrocic uwage. o co pytac. czy ja jako laik moge w ogole uzbierac informacje ktore pozwola przemyslec czy pies jest w ogole adopcyjny..?

Pojde tam jeszcze w tym tygodniu i sprobuje dowiedziec jak najwiecej
Charly , nie wprowadzaj ludzi w błąd. Jeśli twoim zdaniem wrzask pracownika i uderzanie w pręty siatkami i innymi rzeczami w celu uspokojenia Zbyszka są przyjazne, to.. :roll:
Jak ty chcesz go obserwować przez kraty boksu? Nie dość, że go to strasznie denerwuje, to krzywdzi sam siebie. Nie wiem, z kim byłam, chyba z Dorotą i Pauliną, gdy pies pogryzł sobie całą wargę od uderzania zębami w kraty. Bardzo krwawił.
Ja jeżdżę tam wystarczająco długo i wystarczająco długo przyglądam się Zbyszkowi. To nie jest pies do adopcji. :roll:

Czego chcesz się dowiedzieć w tygodniu?


[quote name='Pralinka']W każdym razie życzę powodzenia w jakichkolwiek działaniach.
Ja nie widzę w tym wypadku żadnego pozytywnego działania w tej sprawie. Chodząc tam i stojąc na siłę przy nim, wprowadzamy go tylko w furię, jego psychika i tak jest "zepsuta" ładnie mówiąc.


[quote name='Pralinka']Charly, pies za każdym razem wpada w furię, kiedy ma w polu widzenia obce mu osoby. Jak podejdzie się bliżej, to odnoszę wrażenie, że chce po prostu się na nas rzucić, ograniczeniem są na szczęście kraty. On tak natarczywie szczeka, że aż pluje śliną, nawet po odejściu od jego boksu odprowadza człowieka wzrokiem i nie przestaje sie rzucać, póki nie straci z oczu ludzi mu obcych. Słucha się jedynie pracowników.
I to nie każdych pracowników.

Jak wyobrażasz sobie Charly transport tego psa do nowego domu?
Jak wyobrażasz sobie jego nowy dom?

Posted

GameBoy napisał(a):
Rybcia skoro nei widzisz szans na adopcje i uwazasz, ze pies jest niereformowalny, takie konkluzje mam po Twoim poscie, szczegolnie ostatnim, po co ten wątek?

Ponieważ Charly uważa, że warto ten temat przedyskutować.
Ja swoje zdanie wyraziłam i myślę, że uśpienie byłoby najrozsądniejsze, chociaż nie jestem tego spadkowierczynią..

Posted

nie rozumiem czemu piszesz ze wprowadzam ludzi w blad. przeciez bylam tam. widzialm go. tylko raz. ale widzialam. pracownik nie uderzal niczym w prety. nie krzyknal na niego glosno. nie wiem jakiego pracownika Ty obserwowalas. tego nie. nie bylo cie wtedy tam rybcia.

jak najbardziej rozumiem Twoje/wasze wypowiedzi.



Nie. ten pracownik nie uderzal w kraty by jego uciszyc. Ty uderzalas w kraty dwoch malych myszek -mieszanek pinczerkow, sarenek, czy jak im tam, bo darly sie na calego. na kaukaza ten pan wystarczy krzyknal. Pisze jak bylo.

Czego ja sie chce dowiedziec w schronisku? czegos wiecej o tym psie. to wszystko.

Posted

dziwna jest ta sprawa. wlasnie Rybcia twierdzi ze pies jest do uspienia. mnie interesuje ten pies. Oraz wypowiedzi kogos w temacie
Proslam Rybcie by przeslala mi zdejcia to zaloze watek. Ale Rybcia nie chciala zebym zakladala watek. chciala sama:roll:

Przeciez nie zamierzam go wyciagac i dac sasiadce z klatki.

Posted

Charly.... widziałaś go tylko raz... A pracownicy uderzali w kraty... ja potwierdzam wypowiedź Rybci! Byłam tam nie raz i widziałam tego nieszczęśnika :roll:

Chciałam się ciebie Charly zapytać, dlaczego cię tak ten pies zaciekawił... jest wiele innych psów, które można uratować, a ty akurat wybrałaś taki trudny przypadek? Myślę, że to nie jest dobry pomysł...

Załóżmy, że znajdziesz mu dom, a on tam zrobi coś strasznego... czy warto jest aż tak ryzykować... trzeba sie pogodzić z tym, że niektórym psom nie da sie pomóc :roll:

Zastanów się. Ja nie mówię tego złośliwie... po prostu uważam że ten pies jest zbyt agresywny... Tylko ktoś bardzo dziwny odważyłby się go zaadoptować. :roll:

Posted

Vitka, ja mysle ze sie jednak dogadamy;)

Ja opisuje co ja widziałam. Podczas kiedy ja tam byłam. nie wprowadzam nikogo w bład. Prosiłam osoby, które go znaja o wypowiedzenie sie.

Osobiscie przezyłam adopcje psa takiego własnie. Ja nie mam wybranego domku dla niego i nie bój sie nie zamierzam nikogo narazac. Ja sie interesuje tym psem. Czemu ten własnie? a czemu nie inny? nie wiem.

Posted

interesuje mnie np. czy kazdy pracownik ma do niego ten sam stosunek i na odwrot. ten akurat, ktory tam był zapewnial mnie ze ten pies jest tylko i wylacznie jednego pana. W sumie to cecha kaukazów.

dlatego bede go odwiedzac i obserwowac. nie wejde do klatki ani tez nie wrzuce nikogo tam;)

nie mam takze zadnych planów wobec tego psa. nikłe wiadomosci. wiem tylko ze jest piekny i jak piszesz "nieszczesny"

nie widzialam równie poteznego i pieknego zwierza w tak malym pomieszczeniu. oko w oko z rottweilerem. ten kaukaz jest fascynujacy. Potwierdzam, ze ryczy strasznie. Jednak pracownik wszedl z jedzeniem do tej besti i wyszedl. dlatego chce go blizej (zza krat hehe) poznac.

Posted

Dobrze... jeżeli chcesz...:roll: Ja nigdy bym sie na to nie odważyła... ja jestem przerażona jak on rzuca się na kraty... a jakby rzucił się na jakiegokolwiek człowieka to nawet nie chcę sobie wyobrażać... :roll:
Myślę, że to jest taki jakby schroniskowy pupilek pracowników... bo po co go tyle tam trzymają?

Posted

Charly nie mówię że ty tam kogoś wrzucisz:p Ale kiedyś, jak stwierdzisz że już można go np.: pogłaskać a o ci coś zrobi. To twoje zdrowie mi tam nie przeszkadza, fajnie że ktoś pomaga temu biedakowi, ale nie rozpędzaj się...;)

Posted

ja go w zyciu nie poglaszcze. w zyciu. mam szczery szacunek do psow. zadnego nie glaszcze. tylko moje wlasne. no i jeszcze takie psy jak np. Rybci Zuza, ktora sama przychodzi i kładzie łepek na udzie. A i tak bacznie ją glaskałam. I tylko, bo ona tego chciala. Ja sama bardzo niechetnie sie spoufalam na raz dwa trzy, hehe.
A ufam tylko swoim psom i to tez nie do konca.

Nie zapedzam sie.

Posted

ja sie chce dowiedziec, czy jemu w ogole mozna pomoc.
i nawet nie wiem, jak mam sie tego dowiedziec. po to mial byc ten watek.

z wypowiedzi tu wynika, ze absolutnie nie. i moze tak jest rzeczywiscie.
moze jednak nie.

Posted

uspic???:crazyeye::crazyeye:
byl juz jakis fachowiec co to potwierdzil ze on taki zostanie???

ja mam dobermana co jak bym mlody facetow by najchetniej zagryzal...a teraz ich akceptuje....chodil z kagancem..nawet sie na mnie postawil....

babcia miala psa co by wrzystkich zagryzl,dziadek chcilal dom tak chronic i odebral go tam komus. nawet ich po czasie...
z dluzo czasu i milosci po pol roku chodzil zemna na spacery z kagancem, rok puzniej byl juz tak dalekko ze go nie potrzebowal...
do konca nie ufal cudzym ale rodzine pokochal.
czytalam ze pracownik wchodzi do niego? wiec moze jest mozliwosc z takim psem pracowac....

nie wieze ze ten pies az taka bestia na zawsze....moze musi byc przekonany ze ludzie nie sa az tak zle...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...