Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kacperek... śledzę ten wątek od początku:roll: biedny psiak, ale z tego co kojażę, to właśnie on zaczepił bullka...
Taki jamnior to by chyba nie miał szans...:-(

  • Replies 545
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

SZPiLKA23 napisał(a):
Nie działa........... policje nic nie obchodzi dopóki nic sie nie stanie........ ulubiony sport łapanie pianych rowerzystow


no tak...rowerzystę, nawet pijanego łatwiej złapać...

Posted

rozumiem, że pani dzieci nie ma, bo moznaby jej podesłać kilka fotek, co astki i bulki narobiły dzieciom...:shake: może by sama zrezygnowała...taki pies na prawdę potrzebuje bardzo odpowiedzialnego opiekuna. Te psy słuchają jednego człowieka i są w stanie skoczyć za nim w ogień (Miśkopt skoczył za mną "tylko"z okna na 1 piętrze, bo pańcia poszła do Żabki po mleko a nie wytłumaczyła sie przed wyjsciem)

Posted

No... mieszkam w starej kamienicy, mury są dosyć grube i z upałami nie ma problemu. A kiedy jest bardzo gorąco, Fidelec z Czesławem siedzą w łazience na kafelkach, albo w korytarzu na parterze, tam też jest chłodno. Czesiu w ogóle nie przypomina tego przerażonego i zabiedzonego psiaka, którego przywiozła Wiosna. Zaczął ładnie jeść, mało pije :roll: mimo upałów, kręgosłup miał cały widoczny w kapieli, żeberka też, teraz boczki mu się zaokrąglają i za kilka tygodni będzie odkarmiony. Fidek, mimo że jest nieznacznie większy i dłuższy (może w nim jamnik również "palec maczał";)) po zabraniu ze schronu ważył niecałe 10 kg, a teraz przy okazji szczepienia zważyłam go i miał 14,5kg. Nie jest zapasiony, ale nie wystają mu żebra i teraz ma normalne mięśnie, a nie takie w zaniku, jak kiedyś. Czesiu teraz jeszcze takie ma, ale jestem dobrej myśli, dobre jedzonko, spacerki przy stawach hodowlanych i zabawy z kumplem - przetestowałam to na Fidku. Teraz Fido, dodatkowo po wizycie u fryzjera i "podrasowaniu" go na sznaucerka w ogóle nie przypomina tej bidy ze stycznia:loveu:

Posted

[quote name='halcia']To potem jak bedzie miała,to sie go pozbedzie,bo tak czesto bywa,
co do Tediego, to boję się pomyśleć, wiem jak zareagowałby Miśkopt na porzucenie lub zmianę opiekuna. W ogóle trochę mnie wkurza, nie obraźcie się, nazywanie człowieka WŁAŚCICIELEM psa:mad:...bo dla mnie żywe istoty nie mogą być czyjąś własnością. Nie jestem popier....ną ekolożką, tylko mam szacunek dla ŻYCIA nie tylko własnego...Dziadek dawno temu opowiadał mi, ze jego ojciec pracował w kopalni na dole, wagony z węglem wtedy ciągnęły konie, zwierzęta przez kilka lat mieszkały pod ziemią, szybko chorowały i ślepły, wtedy były wywożone na powierzchnię i te bardzo chore, były dobijane, a nieco zdrowsze przechodziły na tzw. emeryturę i do końca życia mieszkały w gospodarstwach i miały opiekę. Wiem, ze praca w kopalni to nie jest TO do czego natura stworzyła konie, pamietajmy, że wtedy nie było kombajnów ani innego transportu w kopalniach. Dziś natomiast zwierzę "zużyte" i wykorzystane przez człowieka jedzie prosto do rzeźni...:-( Wyobrażacie sobie dzisiaj, że ktoś dokłada pieniądze i utrzymuje stare, chore zwierzę z wdzieczności, że pracowało na potrzeby człowieka i poświeciło na to zdrowie???

Posted

to prawda, mojej koleżanki sąsiada koń upadł na jezdni z wycieńczenia i właściciel go tak zostawił ... po tylu latach. Jeszcze jakiś gnój przejechał po jego łbie chociaż koń wciąż zył .... wiecie zycie kiedys odda a jak nie to ja nie chce w tym świecie brać udziału.


Czesiek ale Ty miałeś chlopie szczęście!!!!!!

Posted

Od niedzieli mój ojciec jest "pojechany na urlop", a ja jeżdżę do jego domku (z ogródkiem 2080m2:cool3:) i doglądam jamnika i 7 kotów. Czesław bardzo pozytywnie zapoznał się z jamniorem, koty olał zupełnie i teraz potrójne tornado codziennie szaleje po ogrodzie. Próbowałam foty zrobić - wychodzą rudo - beżowo - ciemne mazy na zielonej trawie;):loveu: trzech sekund na psich doopkach usiedzieć nie mogą...a niby taki męczący ten upał...:cool3:

Posted

No właśnie Neczka,
Czesław przy pierwszym ważeniu miał 8,7kg a teraz (wczoraj przy okazji szczepienia p/w chorobom zakaźnym) 8,3kg. Je bardzo malutko, martwię się, czy on nie jest na coś chory, wet kazał obserwować...może on po prostu jest niejadkiem. A może schudł, bo faktycznie przez ostatnie 10 dni szaleli z Fidkiem do nieprzytomności...Kaszy ani ryżu z warzywami nie bardzo lubi, samo mięsko, jak już, albo jajka na twardo...Podobnie jak Fidka i Miśkopta, postanowiłam Czesława też wykastrować, wyobraź sobie wet spytał "po co?", więc ja mu tłumaczę, że mam w sumie trzy psiaki i nie chcę żeby mi się żarły, a poza tym nie chcę, żeby którykolwiek z moich psisynków był sprawcą niechcianego i w efekcie bezdomnego miotu...schrony i tak są ponad miarę pełne, a na ulicach też biega dosyć "niczyich" psiurków, zresztą co Ci będę pisać - jedziesz do orzeszków, sama widzisz :shake:. Nie chcę, żeby moje towarzycho się do tego przyczyniało...Zabieg planuję dopiero na wrzesień, kiedy nie będzie już upałów. Moja mama trochę go za bardzo rozpieszcza: nie chciał jeść wiec pokroiła mu kiełbasę szynkową i z ręki :crazyeye: mu podawała - Miśkopt dostaje wyłącznie w misce, a z ręki tylko na spacerkach i tylko za "dobre sprawowanie" ;)

Posted

Poza tym wlepiłam zdjęcia na www.imageshack.us i kiedy próbuję wkleić odpowiednie kody, to one mi się nie wklejają a zdjęcia nie wyświetlają:shake: ale spróbuję jutro, bo wpadnie do mnie kumpela, która jest fotografikiem i w tych wszystkich programach jest "the best", więc może ona sprawdzi i powie, co robię nie tak...:oops:

Posted

A to wybredny Cześ:evil_lol: ...weterynarz się pytał, po co psa kastrować ? eee... dziwny to musi być weterynarz:eviltong:
Zróbcie maluchowi jednodniową głodówkę, a powinien polubić wszystko, co się w misce znajdzie :)
Co do zdjęć, zaraz się dogadamy ;)

Posted

Neczka napisał(a):
...weterynarz się pytał, po co psa kastrować ? eee... dziwny to musi być weterynarz:eviltong:

W temacie diagnostyki i leczenia jest naprawdę świetny...i ma porządnie wyposażony gabinet...ale jest, no...bardzo samczy, męski i ma takie dziwne podejście do kastrowanie psów i kocurów (suk i kotek nie). Oczywiście jak klient zażąda i zapłaci to nie ma problemu, ale jak mu wytłumaczyłam, żeby jechał do naszego schronu zobaczyć ile psów można upchać w 120-to miejscowym schronie, to w gruncie rzeczy po chwili przyznał mi rację i powiedział, że takiego uzasadnienia jeszcze od klienta nie usłyszał...raczej żeby pies nie sikał w domu, albo utemperować agresję...

Posted

ja nie wiem co jest z tymi facetami, że bez względu na to jaki zawód wykonują włącznie z weterynarią na tekt KASTROWANIE boli ich w kroku .... wiem że uogólniłam ale narazie tylko z takimi przypadkami miałam do czynienia. No jeden logiczny Zarapkowy jest logiczny z tych których znam :D

Posted

Babyyyyyy!!!!!!!!!!:placz::placz::placz:Późnym wieczorem ok.23:30 byliśmy z Cześkiem na najostatniejszym siusianiu i nagle usłyszałam rozpaczliwe "miauuuuuuuuuuu", rozejrzałam się - nic! patrzę w trawę - nic! przejeżdżające samochody robiły larmo i nic w końcu nie słyszałam...po chwili znowu"miauuuuuuuu" i spojrzałam do góry.....na wysokim drzewie siedziało kocie maleństwo i nie umiało zejść. Darło się jak opętane i ludzie spać nie mogli, niektórzy walili "urwami" z okien...wróciłam do domu, wzięłam drabinę, auto i ...okazało się- drzewo mnie znacznie przerastało. Stanęłam na masce samochodu i trzymałam drabinę w wyciągniętych do góry ręcach tak, że po 15 minutach kociak odważył się ok. metra zjechać na pniu i wylądował na najwyższym stopniu drabiny...zlazłam z auta, a kicia hip do bagażnika i patrzy na co ja jeszcze czekam :eviltong: Poczekałam chwile, bo moze gdzieś w poblizu bedzie jego mama, ale nie było...Przyniosłam go do domu, moja 9 letnia kotka Marysia aż zasyczała z oburzenia, że śmiem inne koty do domu przynosić. Potem zrobiła "mordę w trójkąt" i z " moje łapki tu wiecej nie postoją" wyszła na korytarz. Zadzwoniłam do schronu, ale babencja była sama i powiedziała, ze miedzy 22 a 6 rano nie przyjmuja kotów od ludzi tylko od straży miejskiej. W sumie rozumiem, bo na tym tyskim zadupiu, to każdy miałby prawo sie bać, a co dopiero kobieta sama na zmianie w nocy...Malucha nakarmiłam, przenocowałam w sypialni (Biszkopt i Marycha tam nie wchodzą), przytulił sie do TZ w nocy, a potem przemaszerował mi po twarzy i zasnał przy ramieniu...kiedy go rano odwoziłam ryczałam jak głupia, ale nie mogę, niestety, mieć drugiego kota:placz::placz: Wiem jaki ma numer i postaram sie go odwiedzić jeśli bedzie to możliwe, może jakieś kocie papu mu zawiozę...

Posted

Poza tym martwie sie Cześkiem, bo ma luźne koopki, zabarwione krwią, wymiotuje pare razy dziennie, jutro ma mieć pobraną krew, moze USG i inne badania...i ma lekko powiększoną wątrobę. Od początku nie lubi być brany na rece, nie wiedziałam dlaczego, ale to moze z powodu wątroby...okaze się jutro

Posted

Uffff!!!!! Babięta:loveu: aż mi ulżyło: Czesio jest zdrowy!!!:loveu:USG nie potwierdziło powiększenia wątroby, narządy wewnętrzne ma czyste. Ogólnie jest jeszcze nieodkarmiony, wet powiedział, ze to może potrwać nawet kilka miesięcy, zwłaszcza, że w schronie (mimo Waszych szczerych chęci), nie dostawał w przez ponad rok w pełni zbilansowanych i odżywczo wartościowych posiłków. Dostał wzmacniający zestaw witamin i ma to dostawać z jedzeniem. Czekam jeszcze na wyniki badania krwi, będą za godzinę. Co do jego chudości, wet powiedział, ze może taki jego organizm, wystarcza mu mała ilość. Po prostu je "oczami" - patrzy na pełną michę i ma dosyć;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...