Tweety Posted June 30, 2009 Author Posted June 30, 2009 no to pożegnaliśmy w ciągu 3 dni cała ósemkę ślicznych kolorowych kociaczków :placz::placz::placz: to jest wszystko za trudne .... Quote
malawaszka Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 współczuję ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] :calus: :-( Quote
weszka Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 Straszne :( Biedactwa [*] Dzisiaj przy mnie do schroniska pani przyniosła takiego kociuszka maleńkiego może 2-3 tyg. :( Robaki z niego wychodziły... nie wiem co z nim będzie. Plus że 2 maluchy poszły w tym samym czasie do domu. Ale i tak za dużo tego nieszczęścia. Quote
Tweety Posted July 5, 2009 Author Posted July 5, 2009 horroru ciąg dalszy: chyba zacznę bać się weekendów :cry: Moje łazienkowe myszaki były w bardzo dobrej formie, jadły jak wściekłe, rozrabiały, jedynie kupki miały takie nie bardzo, nie biegunka ale luźniejsze niż normalne. Miała pomóc smecta, siemie lniane. W piątek już uparłam się, że to nic nie pomaga, żeby dostały w końcu antybiotyk, bo kupki są częstsze. Dostały, wczoraj Flora z Evą nie chciały już jeść więc rano znowu antybiotyk, kroplówka z catosalem, dokarmianie convem, wieczorem dyżurem w Krakvecie zakończyłyśmy z Asmiszką jej 18-stkę. Dr Orzeł podejrzewał, że one wprost były przekarmione stąd te problemy, temp. w normie, zero odwodnienia tylko smutne. Rano znowu Krakvet i już kroplówka z catosalem i lydium. Florka z godziny na godzinę marniała mi w oczach a potem już tylko patrzyła na mnie i bezgłośnie miauczała, zaczęła odchodzić. Mówiłam, żeby się nie bała, bo jestem przy niej a ona tak patrzyła na mnie tymi maleńkimi oczkami ... :cry: Chciałam z nią jeszcze zdążyć do Myślenic ale umarła mi na rękach :cry: :cry: :cry: niestety, to wszystko było na oczach mojej Moniki, która dzisiaj jechała na wczasy ale dopiero po południu Robert miał ją zawieźć :( Pojechaliśmy do Theriosa z pozostałymi, bo Asmiszka też dziś wyjechała na wczasy i maluchy byłyby same prawie cały dzień. Mam nadzieję, że wyjdą z tego. Szlag by to, kur.., trafił! Przecież od luźniejszych kup i grzyba na pysiu nie odchodzi się w dwa dni!! Maluchy mają mieć zrobiona morfologię i testy, na białaczkę i profilaktycznie na pp. One dostały też surowicę w tamtą niedzielę w razie gdyby udało mi się jednak coś przywlec mimo tych wszystkich środków zapobiegawczych. Przecież to się nie dzieje naprawdę! dzwoniła Miuti w międzyczasie, u Oliviera nieźle, pozbierał się chłopak ale oczywiście nadal pozostaje w leczeniu Quote
Isabel Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 To naprawdę horror :shake: :-( Wyniki chyba wskażą przyczynę, zawsze to trochę lżej, jak można sobie wytłumaczyć takie nagłe odejście :-( Quote
Tweety Posted July 5, 2009 Author Posted July 5, 2009 u Evy pozytywny test na FIV, leukocyty prawie nie istnieją :-( Quote
EVA2406 Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 Qur...... toż to jakiś horror. Biedne kocinki :-( :-( :-( Maleństwo mojej koleżani też odeszło, po tygodniu życia, na zapalenie płuc. Weci walczyli cały dzień................:-( Quote
Tweety Posted July 5, 2009 Author Posted July 5, 2009 Wróciłam jeszcze teraz z Krakvetu, bo Zowisia wynalazła u Oczka czyli fundacyjnej Toli, guzki przy sutkach a dzisiaj był znowu dr Orzeł na dyżurze więc liczyłyśmy na brak kolejek i udało się. Niestety, Tolcia ma jutro zabieg, będzie mieć usunięte obydwie listwy mleczne. Potwierdziłam też zabieg Rudego Oczka we środę o 21-szej, ma mieć usuwaną śrubę, wróci jeszcze do Chirona i zobaczymy co z nim dalej. Quote
Tweety Posted July 6, 2009 Author Posted July 6, 2009 w Theriosie bez zmian, Waldi rozrabia, Evunia śpi cały czas bardzo słabiutka:-( (Eva2406, to na Twoją cześć takie imię) Quote
EVA2406 Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 Dzięki, oby jej i wszystkim Twoim podopiecznym się udało. Quote
Tweety Posted July 7, 2009 Author Posted July 7, 2009 EVA2406 napisał(a):Dzięki, oby jej i wszystkim Twoim podopiecznym się udało. Twoja imienniczka nie żyje :placz: Do Theriosa zawieźliśmy też Dieselka, bo pojawiła się biegunka i wymioty :shake: markopolo był razem z moim TŻ w Krakvecie, bo jego czarniutkie koteczki do tej pory brykające i jedzące ile się da, z godziny na godzinę zaczęły słabnąć, jedno z nich wygląda bardzo źle, nie wiadomo czy dotrwa do jutra, pierwszymi objawami był katar, potem pojawiła się biegunka, dr Miśkowicz zaprzeczył, że to pp i też mówił o jakimiś cudacznym wirusie, który kosi małe koty w momencie :( co to za cholera, na miły Bóg??! No ile jeszcze tej śmierci??? Odniechciewa się wszystkiego, no bo po co?! Quote
blonditipsy Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Bardzo współczuję :-(. Jakbym mogła jakoś pomóc (lipiec mam wolny) pisz priva (prawa jazdy niestety nie posiadam,więc oprócz transportu). Quote
weszka Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Wierzyć się nie chce że tak odchodzą jeden po drugim :(:(:( [*] Quote
Tweety Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 blonditipsy napisał(a):Bardzo współczuję :-(. Jakbym mogła jakoś pomóc (lipiec mam wolny) pisz priva (prawa jazdy niestety nie posiadam,więc oprócz transportu). dzięki :loveu: W Theriosie ok i oby tak zostało Quote
EVA2406 Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Tweety napisał(a):Twoja imienniczka nie żyje :placz: Do Theriosa zawieźliśmy też Dieselka, bo pojawiła się biegunka i wymioty :shake: markopolo był razem z moim TŻ w Krakvecie, bo jego czarniutkie koteczki do tej pory brykające i jedzące ile się da, z godziny na godzinę zaczęły słabnąć, jedno z nich wygląda bardzo źle, nie wiadomo czy dotrwa do jutra, pierwszymi objawami był katar, potem pojawiła się biegunka, dr Miśkowicz zaprzeczył, że to pp i też mówił o jakimiś cudacznym wirusie, który kosi małe koty w momencie :( co to za cholera, na miły Bóg??! No ile jeszcze tej śmierci??? Odniechciewa się wszystkiego, no bo po co?! :placz: :placz: :placz: Co to za zaraza? Może jakaś mutacja, jak z ludzką grypą............ Biedne kocinki :-( Quote
j3nny Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 zajrzyjcie proszę, koteńka z bezwładną łapką, nie bardzo wiem co radzić TAJGA-śliczna 3 mies. BURASKA cudem URATOWANA przed ŚMIERCIĄ szuka DS - POMOCY ! - Dogomania Forum Quote
Tweety Posted July 13, 2009 Author Posted July 13, 2009 j3nny, rozmawiałam z eliza_sk, sama do mnie dzwoniła, teraz czas na jej decyzję. Trzymajcie, proszę, kciuki za Dieselka, chce siebie, a docelowo i mnie, wpędzić do grobu :-(:-(:-( Quote
j3nny Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 trzymamy za malucha, czarnuszek taki slodki :-( Quote
Tweety Posted July 14, 2009 Author Posted July 14, 2009 j3nny napisał(a):trzymamy za malucha, czarnuszek taki slodki :-( nie ma już potrzeby, Diesel TEŻ nie żyje :placz::placz::placz: a ja zwyczajnie pier..lę taką robotę To jest po prostu draństwo i skur ...stwo to co się dzieje Żeby chociaż było wiadomo co to jest. Traktował mnie jak kocią mamę, układał mi się na głowie i trzymał mocno pazurkami mrucząc jak szalony. Cholera, kochał mnie te maluch! I co z tego?? Potrzebuję jeszcze tylko podać Waldiemu surowicę od dawcy, bo caniserin miał 3 tygodnie temu i Maji tak samo skoro nie mogę ich na razie szczepić, bo jeszcze są na antybiotyku. A czy przeżyją??? Znając moje ostatnie szczęście to nie wiem czy mają szansę. Więc czy ma ktoś jeszcze jakiegoś wolnego dawcę (kot ozdrowieniec lub regularnie szczepiony, bo moja Sońka ze złamaną łapką chyba się nie nadaje )? Aha, matki tych dwóch kocich miotów, które odeszły tak ekspresowo, nie miały śladu pp, są po sterylkach i czują się dobrze, przynajmniej na razie. Szuwarki mają być nadal leczone ale mogą w warunkach domowych Quote
Tweety Posted July 14, 2009 Author Posted July 14, 2009 Dzisiaj znowu ruch w interesie kocim, Dziewczyna, koleżanka mjs ratowała kociego malucha spod jakichś zwałów blachy gdzie wrzeszczał w desperacji. Oczywiście stosowne służby miały to gdzieś :evil: Dzięki temu mamy kolejnego kociaka z interwencji. Za Boga nie wiem za co będziemy go leczyć. Jako, że Lutra odbierała go od tej dziewczyny i wiozła do Krakvetu gdzie dyżur pełnili Kosma z moim TŻ-tem (Nikoś Kosmy oddaje krew na surowicę dla moich maluchów łazienkowych a przy okazji i dla Filemona spod blachy) to tyle wiem, że mały ma ranę pod paszką i był dość odwodniony, bo mu mocno przygrzało w tej chowance. Robert chciał go ziąć do nas ale zabroniłam mu kategorycznie. Surowica surowicą ale wszystkie nasze maluchy miały podaną surowicę i u 3/4 guzik to dało, bo i jedno miało FIV, a dwa nie wiadomo co. Wystarczy, że Majeczka jest narażona na to nie wiadomo co Quote
Kinya Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 A w Kłaju otruto cztery około miesięczne maluszki :placz: Kiedy tam byłam ostatnio widziałam jak śliczniutkie brykały sobie po trawce :placz: Jeszcze dostałam po raz kolejny ochrzan od baby, która okazała się być tamtejszą zwykłą rozmnażaczką :angryy: Wielbicielka małych ślicznych kotków k...a mać :angryy: Taka sama wina że to się stało jej, jak i tego psychopaty, który je wytruł :angryy: Mama tych kociątek podobno bardzo się pochorowała, ale żyje. Muszę tam pojechać, tylko jak spotkam tego babsztyla to nie odpowiadam za siebie :angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.