Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Straszne :(
Biedactwa
[*]

Dzisiaj przy mnie do schroniska pani przyniosła takiego kociuszka maleńkiego może 2-3 tyg. :( Robaki z niego wychodziły... nie wiem co z nim będzie.
Plus że 2 maluchy poszły w tym samym czasie do domu.
Ale i tak za dużo tego nieszczęścia.

Posted

horroru ciąg dalszy:
chyba zacznę bać się weekendów :cry:
Moje łazienkowe myszaki były w bardzo dobrej formie, jadły jak wściekłe, rozrabiały, jedynie kupki miały takie nie bardzo, nie biegunka ale luźniejsze niż normalne. Miała pomóc smecta, siemie lniane. W piątek już uparłam się, że to nic nie pomaga, żeby dostały w końcu antybiotyk, bo kupki są częstsze. Dostały, wczoraj Flora z Evą nie chciały już jeść więc rano znowu antybiotyk, kroplówka z catosalem, dokarmianie convem, wieczorem dyżurem w Krakvecie zakończyłyśmy z Asmiszką jej 18-stkę. Dr Orzeł podejrzewał, że one wprost były przekarmione stąd te problemy, temp. w normie, zero odwodnienia tylko smutne. Rano znowu Krakvet i już kroplówka z catosalem i lydium. Florka z godziny na godzinę marniała mi w oczach a potem już tylko patrzyła na mnie i bezgłośnie miauczała, zaczęła odchodzić. Mówiłam, żeby się nie bała, bo jestem przy niej a ona tak patrzyła na mnie tymi maleńkimi oczkami ... :cry: Chciałam z nią jeszcze zdążyć do Myślenic ale umarła mi na rękach :cry: :cry: :cry: niestety, to wszystko było na oczach mojej Moniki, która dzisiaj jechała na wczasy ale dopiero po południu Robert miał ją zawieźć :(
Pojechaliśmy do Theriosa z pozostałymi, bo Asmiszka też dziś wyjechała na wczasy i maluchy byłyby same prawie cały dzień. Mam nadzieję, że wyjdą z tego.
Szlag by to, kur.., trafił! Przecież od luźniejszych kup i grzyba na pysiu nie odchodzi się w dwa dni!! Maluchy mają mieć zrobiona morfologię i testy, na białaczkę i profilaktycznie na pp. One dostały też surowicę w tamtą niedzielę w razie gdyby udało mi się jednak coś przywlec mimo tych wszystkich środków zapobiegawczych. Przecież to się nie dzieje naprawdę!

dzwoniła Miuti w międzyczasie, u Oliviera nieźle, pozbierał się chłopak ale oczywiście nadal pozostaje w leczeniu

Posted

To naprawdę horror :shake: :-(
Wyniki chyba wskażą przyczynę, zawsze to trochę lżej, jak można sobie wytłumaczyć takie nagłe odejście :-(

Posted

Qur...... toż to jakiś horror.
Biedne kocinki :-( :-( :-(

Maleństwo mojej koleżani też odeszło, po tygodniu życia, na zapalenie płuc. Weci walczyli cały dzień................:-(

Posted

Wróciłam jeszcze teraz z Krakvetu, bo Zowisia wynalazła u Oczka czyli fundacyjnej Toli, guzki przy sutkach a dzisiaj był znowu dr Orzeł na dyżurze więc liczyłyśmy na brak kolejek i udało się. Niestety, Tolcia ma jutro zabieg, będzie mieć usunięte obydwie listwy mleczne.
Potwierdziłam też zabieg Rudego Oczka we środę o 21-szej, ma mieć usuwaną śrubę, wróci jeszcze do Chirona i zobaczymy co z nim dalej.

Posted

EVA2406 napisał(a):
Dzięki, oby jej i wszystkim Twoim podopiecznym się udało.


Twoja imienniczka nie żyje :placz: Do Theriosa zawieźliśmy też Dieselka, bo pojawiła się biegunka i wymioty :shake:
markopolo był razem z moim TŻ w Krakvecie, bo jego czarniutkie koteczki do tej pory brykające i jedzące ile się da, z godziny na godzinę zaczęły słabnąć, jedno z nich wygląda bardzo źle, nie wiadomo czy dotrwa do jutra, pierwszymi objawami był katar, potem pojawiła się biegunka, dr Miśkowicz zaprzeczył, że to pp i też mówił o jakimiś cudacznym wirusie, który kosi małe koty w momencie :( co to za cholera, na miły Bóg??! No ile jeszcze tej śmierci??? Odniechciewa się wszystkiego, no bo po co?!

Posted

blonditipsy napisał(a):
Bardzo współczuję :-(.
Jakbym mogła jakoś pomóc (lipiec mam wolny) pisz priva (prawa jazdy niestety nie posiadam,więc oprócz transportu).


dzięki :loveu:
W Theriosie ok i oby tak zostało

Posted

Tweety napisał(a):
Twoja imienniczka nie żyje :placz: Do Theriosa zawieźliśmy też Dieselka, bo pojawiła się biegunka i wymioty :shake:
markopolo był razem z moim TŻ w Krakvecie, bo jego czarniutkie koteczki do tej pory brykające i jedzące ile się da, z godziny na godzinę zaczęły słabnąć, jedno z nich wygląda bardzo źle, nie wiadomo czy dotrwa do jutra, pierwszymi objawami był katar, potem pojawiła się biegunka, dr Miśkowicz zaprzeczył, że to pp i też mówił o jakimiś cudacznym wirusie, który kosi małe koty w momencie :( co to za cholera, na miły Bóg??! No ile jeszcze tej śmierci??? Odniechciewa się wszystkiego, no bo po co?!


:placz: :placz: :placz:

Co to za zaraza? Może jakaś mutacja, jak z ludzką grypą............
Biedne kocinki :-(

Posted

j3nny, rozmawiałam z eliza_sk, sama do mnie dzwoniła, teraz czas na jej decyzję.
Trzymajcie, proszę, kciuki za Dieselka, chce siebie, a docelowo i mnie, wpędzić do grobu :-(:-(:-(

Posted

j3nny napisał(a):
trzymamy za malucha, czarnuszek taki slodki :-(


nie ma już potrzeby, Diesel TEŻ nie żyje :placz::placz::placz:
a ja zwyczajnie pier..lę taką robotę To jest po prostu draństwo i skur ...stwo to co się dzieje Żeby chociaż było wiadomo co to jest.
Traktował mnie jak kocią mamę, układał mi się na głowie i trzymał mocno pazurkami mrucząc jak szalony. Cholera, kochał mnie te maluch! I co z tego??

Potrzebuję jeszcze tylko podać Waldiemu surowicę od dawcy, bo caniserin miał 3 tygodnie temu i Maji tak samo skoro nie mogę ich na razie szczepić, bo jeszcze są na antybiotyku. A czy przeżyją??? Znając moje ostatnie szczęście to nie wiem czy mają szansę. Więc czy ma ktoś jeszcze jakiegoś wolnego dawcę (kot ozdrowieniec lub regularnie szczepiony, bo moja Sońka ze złamaną łapką chyba się nie nadaje )?

Aha, matki tych dwóch kocich miotów, które odeszły tak ekspresowo, nie miały śladu pp, są po sterylkach i czują się dobrze, przynajmniej na razie.
Szuwarki mają być nadal leczone ale mogą w warunkach domowych

Posted

Dzisiaj znowu ruch w interesie kocim, Dziewczyna, koleżanka mjs ratowała kociego malucha spod jakichś zwałów blachy gdzie wrzeszczał w desperacji. Oczywiście stosowne służby miały to gdzieś :evil: Dzięki temu mamy kolejnego kociaka z interwencji. Za Boga nie wiem za co będziemy go leczyć. Jako, że Lutra odbierała go od tej dziewczyny i wiozła do Krakvetu gdzie dyżur pełnili Kosma z moim TŻ-tem (Nikoś Kosmy oddaje krew na surowicę dla moich maluchów łazienkowych a przy okazji i dla Filemona spod blachy) to tyle wiem, że mały ma ranę pod paszką i był dość odwodniony, bo mu mocno przygrzało w tej chowance. Robert chciał go ziąć do nas ale zabroniłam mu kategorycznie. Surowica surowicą ale wszystkie nasze maluchy miały podaną surowicę i u 3/4 guzik to dało, bo i jedno miało FIV, a dwa nie wiadomo co. Wystarczy, że Majeczka jest narażona na to nie wiadomo co

Posted

A w Kłaju otruto cztery około miesięczne maluszki :placz: Kiedy tam byłam ostatnio widziałam jak śliczniutkie brykały sobie po trawce :placz: Jeszcze dostałam po raz kolejny ochrzan od baby, która okazała się być tamtejszą zwykłą rozmnażaczką :angryy: Wielbicielka małych ślicznych kotków k...a mać :angryy: Taka sama wina że to się stało jej, jak i tego psychopaty, który je wytruł :angryy:
Mama tych kociątek podobno bardzo się pochorowała, ale żyje. Muszę tam pojechać, tylko jak spotkam tego babsztyla to nie odpowiadam za siebie :angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...