Tweety Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 j3nny napisał(a):a jaka to firma? ja znalazlam w krakowie tylko jednego pana, ale za nic nie mozna sie do niego dodzwonic:( nie znam, wszystko wie Miszelina Quote
blonditipsy Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 W moim przypadku wystarczyła siatka zabezpieczająca z Animalii (różne kolory: czarna,biała,przezroczysta) i chłop. Quote
weszka Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Dziękuję Tweety już patrzyłam i to właśnie ta firma którą ja pytałam. Trochę drogo jednak... blonditipsy u mnie właśnie problem z chłopem wykonawcą więc dlatego poszukuję ;) - siatke mam ale nie ma kto jej zamocować. Quote
Tweety Posted June 14, 2009 Author Posted June 14, 2009 nie wiem jaki masz balkon ale może faktycznie wystarczyć siatka z obi "na kury" (tak się nazywa i jest świetna!). Rulon 10-metrowy kosztuje ok 120 zł, do tego kilka listew, zszywacz tapicerski i zdolny facet. Może jednak się okazać, że wszystko to razem wzięte (może bez faceta, bo niektórzy są bezcenni;)) jest niewiele tańsze od ceny jaką zaproponowali Quote
blonditipsy Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 [quote name='weszka']Dziękuję Tweety już patrzyłam i to właśnie ta firma którą ja pytałam. Trochę drogo jednak... blonditipsy u mnie właśnie problem z chłopem wykonawcą więc dlatego poszukuję ;) - siatke mam ale nie ma kto jej zamocować. Rozumiem ;) . Quote
weszka Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Tweety napisał(a): zdolny facet Właśnie to jest towar deficytowy :placz: Mój kochany i bardzo zdolny szwagier, który miał mi zasiatkować balkon jest po operacji kolana no i klapa a nie siatkowanie :shake: Quote
EVA2406 Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Tweety napisał(a):nie wiem jaki masz balkon ale może faktycznie wystarczyć siatka z obi "na kury" (tak się nazywa i jest świetna!). Rulon 10-metrowy kosztuje ok 120 zł, do tego kilka listew, zszywacz tapicerski i zdolny facet. Może jednak się okazać, że wszystko to razem wzięte (może bez faceta, bo niektórzy są bezcenni;)) jest niewiele tańsze od ceny jaką zaproponowali A ta sama siatka w Praktikerze kosztuje 50 zł. Facet ( prawdziwy) to towar deficytowy :evil_lol:. Ja ostatnio robiłam też taką inwestycję, bo do tej pory nie było potrzeby. Dopiero jak przyszedł do mnie Karolek ( trzyłap) i zaczął skakać na balustradę musiałam zrobić zabezpieczenie. Zrobil mi to zaprzyjaźniony stolarz, bo pan , który na dogo jest polecany podał mi cenę 1200 zł :crazyeye:( balkon spory) i okres oczekiwania na pomiar ponad pół roku. Kocurki śliczne :loveu:. A ten uścisk ;) to jak mój Karolek ( też rudy) i Filemonek ( biało - czarny). Uwielbiają takie zapasy. Quote
j3nny Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 [quote name='weszka']Dziękuję Tweety już patrzyłam i to właśnie ta firma którą ja pytałam. Trochę drogo jednak... blonditipsy u mnie właśnie problem z chłopem wykonawcą więc dlatego poszukuję ;) - siatke mam ale nie ma kto jej zamocować. ehhhh to ja z tą samą firmą próbowałam :-( Quote
Tweety Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 od 18-stej trwa walka o Ines. Lutra alarmowała, że mała nadal wymiotuje (bo inne kociuchy na Wielopolu są ok), potem dołączyła Edyta i wyprawiliśmy ją do doktora Wandasa ale nie umiał ocenić co się może dziać, kota po prostu słabnie w oczach. Lutra przejęła Ines i są teraz w Krakvecie, żeby mała po prostu została tam na obserwacji. Przy okazji Lutra odbierze Joszkę i odstawi go do Marka. Robert jedzie jutro do Katowic zabrać Mopika, bo ponoć coś się z nim dzieje i nie umieją sobie poradzić. Rozmawiałam z opiekunką Bączka vel Fiodora, wszystko w najlepszym porządku, w środę ich odwiedzę Quote
Tweety Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 wczoraj na Wielopolu odbył się nocny mini-zlot kociarzy byli nasi panowie, Edyta i doktor Miśkowicz, który przybiegł z odsieczą po całodziennym dyżurze (złoty człowiek), bo ktoś z towarzystwa po prawej miał biegunkę i wymiotował. Ines po lewej też nie była kwitnąca ale to raczej z powodu odrobaczania w piątek (mam nadzieję). Jakiś wirus ich dopadł, część miała gorączkę i brzydkie gardła. Nie udało się dojść, które biegunkowało. Doktor zbadał cale towarzystwo, tylko Milus i Pepita miały jedynie zmierzona temperaturę, bo to strasznie dzikie jest, i zapodał wszystkim antybiotyk trzydniowy a potem udał się na wielce zasłużony wypoczynek Quote
Tweety Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Ines została na obserwacji, Kastapra siedzi w Krakvecie z Kolikiem, bo dzisiaj dyżuruje dr Komenda. Chwile wcześniej miałam zgłoszenie 3 kotek do ciachnięcia (działki na Bielanach) tylko, że oczywiście panienki mają łącznie 11 kociąt, część przy piersi Quote
malagos Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 To Kurpie pozdrawiaja Kraków - bo coż innego rzec na te olbrzymie problemy i użeranie sie z ludźmi :cool1: Quote
Tweety Posted June 16, 2009 Author Posted June 16, 2009 malagos napisał(a):To Kurpie pozdrawiaja Kraków - bo coż innego rzec na te olbrzymie problemy i użeranie sie z ludźmi :cool1: dzięki:loveu: Ines ma podejrzenie FIP, wysoki mocznik, spróbują ją płukać, ma czas i szanse do jutra. jeżeli Ines odejdzie, na co ma wielkie szanse, to najchętniej położyłabym jej ciałko pod drzwiami tych choler, które nie pozwalają złapać kotki, jej mamy, i wysterylizować :evil: To się, k...a, nie mieści w niczym!!! Najcudniej jest gdy kota rodzi chore dzieci, które później człowiek ratuje za wszelką cenę a które i tak odchodzą. Bo to tak fajnie popatrzeć z okna na podwórko gdzie siedzi sobie kotek a potem zamknąć okno i mieć wszystko w doopie. Co za naród pier.....nięty! Robert wraca z Katowic z Mopikiem. Jak wszedł do mieszkania to okno otwarte na oścież, parapet nisko a okno na 4 piętrze w starym budownictwie więc wysoko jak cholera :evil: TŻ się wkurzył, rugnął towarzystwo a oni zdziwieni, bo do tej pory kot w ogóle nie interesował się oknem i jeszcze z niego nie wyskoczył :crazyeye: Czujecie ten tekst?? Bo ja mam wrażenie, że żyję w matrixie Quote
EVA2406 Posted June 17, 2009 Posted June 17, 2009 Ja też jak zwracam ludziom uwagę, że to grozi śmiercią, to odpowiadają, że jeszcze nic nigdy się nie wydarzyło. Kurcze, to tak jakby dawali szansę i przyzwolenie na to żeby coś złego się wydarzyło. To jest brak wyobraźni i totalne odmóżdżenie :mad: :mad: :mad: Quote
korek221 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 DALEKO NIE MUSZĘ SZUKAĆ...:shake:MÓJ OSOBISTY TŻ STWIERDZIŁ NA MOJE ŻĄDANIE,BY OSIATKOWAĆ 'DRZWI WYLOTOWE" Z PIERWSZEGO PIĘTRA(DOTĄD NIE WIEM PO KIEGO GRZMOTA NAM TE DRZWIORY),STWIERDZIŁ,ŻE JEGO POPRZEDNI KOT SAM PRZEZ TE DRZWI WYSKAKIWAŁ I NIGDY MU SIĘ NIC NIE STAŁO-W KOŃCU KOT SPADA NA 4 ŁAPY:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: NO TO MU NAWRZUCAŁAM OD NIEOCIOSANYCH KOŁKÓW ITP... A POTEM POKAZAŁAM FOTKI KOCICH POŁAMAŃCÓW ,KTÓRZY TEŻ"WYSKOCZYLI" GŁUPIO MU SIĘ ZROBIŁO,ŻE HEJ I DOBRZE:mad: A DRZWIORY OSIATKOWAŁAM WŁASNYM PRZEMYSŁEM I KICIA MOŻE JUŻ BEZ OBAW GAPIĆ SIĘ PRZEZ NIE:loveu: Quote
Tweety Posted June 18, 2009 Author Posted June 18, 2009 Ines odeszła ;-((( wyniki były coraz gorsze, doszły zaburzenia neurologiczne, kotka zaczynała cierpieć. Musiałam podjąć okropną decyzję:-(( Boję się, że dołączy do niej mały Joszko, który miał przed chwilą zapaść z niewiadomych przyczyn. Jest w lecznicy. Co po chwilę ktoś dzwoni, że gdzieś są małe kocięta, kotki w ciąży, koty chore. Strach odbierać telefon. Co mamy mówić tym ludziom???? Sądny dzień i nie widać końca .... Quote
korek221 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 INESIU [*]:placz::placz::placz::placz::placz: Quote
EVA2406 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 korek221 napisał(a):INESIU :placz::placz::placz::placz::placz: Tweety, trzymaj sie, choć wiem, że nie jest to łatwe i bardzo Cię podziwiam. Quote
Tweety Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 jak tu się trzymać jak Joszko też dzisiaj odszedł, jeszcze nie wiadomo na co :placz: Quote
Tweety Posted June 20, 2009 Author Posted June 20, 2009 dzwoniła Lutra mają na pace dwie mamunie i 7 maluchów w wieku 4-6 tygodni, wszystko biało-rude lub tri. jedno się tylko wyrodziło, bo jest w czarnym fraczku. Pojechały z Akimą do Krakvetu, bo część usmarkana a część zaropiała a część jedno i drugie. Mamusie dokarmią towarzystwo, zostaną ciachnięte i wrócą do siebie a maluchy do adopcji. Jutro jeszcze mają wrócić, odłowić ostatnią mamusię i jej maluszki Komu kotka, komu?? Quote
Tweety Posted June 23, 2009 Author Posted June 23, 2009 W niedzielę pomoc kociakom szła pełną parą. Az serce rośnie Marek zaliczył Krakvet, maluchy lepiej, już się bawią, jedzą i kupki normalniejsze. Akima z Lutrą łapały na Bielanach co im w ręce wpadło. Przed 12-stą miały trzecią mamusię, tatusia, jednego kociaka, zostały im jeszcze 3 maluchy. Oczywiście starszyzna tylko do ciachnięcia, maluchy zostają. Kinya z Edytą ratowały jednodniowe kociaki, którym matka zmarła przy porodzie. Kinya od rana szukała mamki, próbują z Figą od Jawy i Jaro, bo ona jeszcze lubi się zajmować dziećmi i wkurza się, że one się nie dają już niańczyć więc może zajmie się nowymi.To opowieść Kinyi:"Pewni państwo przygarnęli kotkę, która wczoraj przy porodzie zmarła. Maluchy uratowano przez cesarkę. Kicia miała 5 kociąt, jeden odszedł w nocy Dziś przez cały dzień dramatycznie poszukiwali pomocy, odwiedzili m.in. Edytę i Wielopole, nic z tego nie wyszło. Ja po obdzwonieniu wszystkich zaprzyjaźnionych wetów i znajomych przypomniałam sobie, że jakiś czas temu zawoziłam do DS koło Niepołomic (i naszego Kłaja ) szczeniaka i w tym domu była kotna cicia. Pani tej kotki nawet dostała od nas ochrzan, że jej nie wysterylizowała Zadzwoniłam do tej pani (zdobywając numer w Pro Animals w Chrzanowie) i okazało się, że jej kotka okociła się przedwczoraj, ma trzy maluchy. Pojechaliśmy oczywiście, podłożyliśmy jej kociaki od zmarłej, zaczęła lizać wszystkie, więc jest szansa, że przyjmie. Państwo pojechali jeszcze kupić w lecznicy jakąs pożywną karmę dla kici, mają do mnie zadzwonić i powiedzieć jak sytuacja wygląda. Strasznie się niepokoję, proszę o kciuki! Zwłaszcza, że jeden z koteczków jest strasznie słaby " Od 19-stej moja Joaśka z chłopakiem, a potem i nasi wolontariusze pomagali łapać małego kociaka na ul. Sarego. Kociak przechodziła spod maski jednego samochodu do drugiego. Straż miejska odmówiła, schron nie miał czasu, w końcu dzięki Kinyi (bo samodzielne próby też nic nie dały) nadjechali policjanci i udało się odszukać własciciela auta, w kótrym kocinka utknęła na dłużej ale za to juz na Gertrudy gdzie samochody i tramwaje:angryy: Oczywiście było mnóstwo gapiów z dobrymi radami, auto było obłozone kocami i kartonami aby kot nie śmignął. Jak na złośc to był stary citroen, podnoszony przy zapalaniu więc Marek złapał w końcu kota za ogon ale ten miła głowę koło podłuznicy i nie dało się wyciągnąć. Właściciel wsiadł, zapalił auto więc sie podniosło, Marek złapał solidniej i wtedy auto zgasło i spadło.... Obyło się bez większych ofiar, kot przeżył, Marek ma rękę aczkolwiek jakby bez skóry. Zrobiła sie prawie 23 i cały czas lał deszcz. Osoba, która miąła wziąc kota wycofała się z obietnicy więc ogon wylądował u nas w łazience, standarcik:diabloti: Mycie z pierwszego brudu zeszło mi do 3-ciej nad ranem. kociątko płakało więc posiedzieliśmy sobie trochę w łazience. Zaraz po wejściu okazało się, że kociątko pięknie korzysta z kuwetki i przy okazji było widać, że brzuszkowo ok, bo kupa wzorcowa. A że dzika dzicz płakała to ... wzięłam ja na ręce i dzika dzicz się .... rozmruczała . Potem ją troszkę pooglądałam i to nie może być Diesel tylko Honda A potem kombinowałyśmy jak się doprać z tych wszystkich smarów i prawdę mówiąc kiepsko nam poszło TZN ten wierzchni brud jakoś nawet ale ten smar jest strasznie tłusty, lepki i nie mam pomysłu czym go zmyć. Nie chcę aby się lizała, bo się tym podtruje. BTW kiedyś będzie miała piękna sierść, taką półdługą i mięciutką. Oczka miała troszkę przyropiałe i w uszach horror ale tym się zajmiemy dzisiaj. Na razie zostanie u mnie, bo propozycję przejęcia na DT przez panią, u której był rudy staruszek, tej co to od 15-stu lat wydaje koty i dzięki temu rudemu grozi powrót do nas, odrzuciłam w przedbiegach 4 godziny latania za kotem w deszczu po to, żeby potem trafił byle gdzie do domu to równie dobrze można go było tam zostawić. I tak się skończyła niedziela zahaczając mocno o poniedziałek. Quote
Tweety Posted June 23, 2009 Author Posted June 23, 2009 U mnie w łazience coś wypączkowało i zagnieździły się 3 5-tygodniowe ogonki, co to miały być utopione Mam Waldiego, Evę i Florę, na szczęście zaczęły same jeść tzn żreją kuraka jak wołoduchy Musiałam dać na trzy miski, bo regularna walka na noże i kastety rozgorzała. Hondzie zrobiłam wstępne czyszczenie uszków. Po 8 pałeczce czarnej jak sama Honda dałam jej żyć ... do jutra No i tez lubi kuraka. Byliśmy dzisiaj na Wielopolu, zrobiłam lekkie sprzątanie. Ogocha zabrała rudziaszka (strasznie był smutny i wystraszony). Po lewej maluchy w jednym pudełku siedziały sobie na głowie, ogony stroszyły w paprotki i zaprychały mnie na śmierć Po prawej Kleo nie wiedziała co ze sobą zrobić, szalała za czymś na wędce. Negritta robiła kocie grzbietki i miziala się, Kicia również. Bercik mruczał rozkosznie drapany po łepku. Reszta nadal mnie nie lubi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.