Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

WITAM!
OFERUJE TRANSPORT Z GDANSKA DO KRAKOWA, ŁODZI, WROCLAWIA,KATOWIC I BIELSKA-BIALEJ-DZISIAJ WIECZOREM ORAZ Z KRAKOWA DO GDANSKA WE WTOREK!
fioletka

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wiecie co, nawet nie przypuszczałam, że mamy takich fajnych wetów w Krakowie Od godz 14-stej do teraz usiłowałam załatwić we Wrocławiu najpierw kociego dawcę dla kociaczka z pp i z tym po półtorej godziny udało się. Ale znaleźć weta, który pobrałby krew i podał osocze to jakiś hardcore Ja wiem, że nie wszędzie mają wirówki i ok ale tam gdzie są laboratoria a lecznice całodobowe to jaki problem? Wszyscy strasznie zarobieni a przecież to nie chodzi o podcięcie pazurków tylko sprawa życia lub śmierci. Potem okazało się, że przecież mają klinikę uniwersytecką, tez całodobową. Tylko, że taki sprzęt jest zamykany na weekend. Potem okazało się, że jest wet, który to poda tylko gdy mu się powie co ma właściwie zrobić. więc odważyłam się zadzwonić do doktor Magdy z Krakvetu (w końcu sobotnie popołudnie a ja ją na ostatnim nocnym dyżurze dwa razy nachodziłam więc może ma mnie dość). Opowiedziała co zrobić, zgodziła się na podanie telefonu do niej temu wetowi gdyby miał pytania pomocnicze i mam nadzieję, że maluszka uda się uratować.
Ale generalnie jestem niemile zaskoczona, że w takim dużym mieście, które wypuszcza jednych z lepszych wetów w Polsce, nie ma kto podać surowicy i w dodatku nie wie jak to zrobić. Może jestem niesprawiedliwa ale pani doktor tez była zdziwiona całą sytuacją, bo to bardzo proste działanie
_________________

Posted

jadę jutro do Myślenic po pannice. Daisy mają dość, bo ciągle głodna i nie nastarczają ją tam karmić. Fionki maja dość, bo ma rujkę i ciężko z nią wytrzymać. Jagienki mają dość, bo przeciska się przez kratki i buszuje po magazynie a potem się wydziera, bo chce do mamy (została nazwana Dziabongiem ;) ). Poza tym całe towarzystwo chce być cały czas głaskane i miziane

Posted

właśnie dzwoniła Tunisia, u której jest trikolorka Pira. Jadą do Krakvetu, bo panna wymiotuje i jest słabiutka Cóż tam się znowu przyplątało?

Posted

Ogony przywiezione. Specjalnie wybrałam się w samo południe licząc, że pół Krakowa będzie siedziało jeszcze na komunii w kościele lub już przy stole. I chyba tak było tylko, że druga połowa w tym czasie jechała rozgrzebaną do bólu "zakopianką" :diabloti: Ale na szczęście ogonki się nie pogotowały za to koncertowały całą drogę. Daisy w lecznicy ponoć zrobiła swój popisowy nr tzn jak nas zobaczyła to od razu leżała na pleckach wdzięcznie sie przeciągając. Tak się zachowywała gdy tylko pojawiał się ktoś koło klatki albo bawiła się zawieszona zabawką w postaci pustej rolki po lepcu zawieszonej na bandażu (może będziemy takie produkować na bazarek, bo kot był zachwycony ;) ). Jagienka stała się Jagną, tak urosła i faktycznie Fionka nie ma przy niej życia, bo mała wisi jej cały czas na ogonie albo skacze na głowę. Nażarły się jak bąki i odsypiają teraz trudy podróży. U Daisy jeszcze antybiotyk przez trzy dni, potem się szczepimy i można iść w świat.
Napisała do mnie pani z Wrocławia o nią ale ja nie chcę wywozić kotów poza Kraków. Niby jest tam mamucik i ulv na miejscu ale wiadomo jak to jest zrzucać komuś na głowę grzecznościowo dozór :(

Posted

proszę o kciuki z Pirę, pojawiły się komplikacji, jeszcze nie wiadomo czy w związku z operacją np zablokowanie nerek w związku z uwolnieniem się do krwi zakażonych tkanek) czy uaktywniła się jakaś białaczka, FIP, FIV czy inna cholera :-(

Posted

są wieści z krakvetu, Tunisia dzwoniła. Jednak przytkanie kłębuszków nerkowych mówiąc w prostych, żołnierskich słowach tym syfem martwicowo-zakażeniowym :( Pirunia będzie płukana kroplówkami, jest nadzieja, że to minie, oczywiście jeżeli panna będzie chciała walczyć. Kciuki bardzo potrzebne!

Posted

Dostałam "radosną" nowinę, że Rudiemu, któremu nic nie jest oprócz świerzba, zapalenia dziąseł, jaskry i kk (no i ma 10 lat więc gratka adopcyjna) :twisted: to wynaleźli jeszcze tylko zapalenie oskrzeli :evil:

Ale naprawdę dobrą wieść, o ile tu może być mowa o dobrych wieściach, to mam o Talii. Nasz bezogonek ma apetyt, ładnie je, brzuszek na razie się nie powiększa, kotunie wtula się cały czas, niańczą ją jak dziecko i rozpuszczają jak dziecko, no bo co jej jeszcze pozostało ... Oby jak najdłużej żyła sobie bez cierpienia

Posted

Queen_ink dała znać, że złapała w Prokocimiu kolejnego kota więc jutro wieziemy go do Chirona na ciachnięcie, zostałby jeszcze jeden tam do złapania i nastąpią przenosiny pod kościół na Kurczaba, bo tam jest 7 sztuk do wyłapania i ciachnięcia.
Dzwonił p. Jan z Kłaja, ze wśród kotów jest plaga kleszczy :( ale nie bardzo mam pomysł jak im pomóc. One wszystkie są do siebie podobne z małymi wyjątkami. On do niektórych podchodzi i mógłby karczek zakropić ale nie wierzę, że będzie pamiętał, które dostały dawkę a które nie. Cały czas jest do złapania trikolorka, zwłaszcza póki jest chuda.
Dzwoniła Beata z dogo, że Rudi jest poważnie chory ale na razie opłacają za niego rachunki, zawieźli tam karmę i trzeba trzymać kciuki a jak wydobrzeje to trzeba się zająć tą jaskrą.
Dzwoniła koleżanka pani od Rudiego, że na razie rachunki płacą na bieżąco za jego leczenie więc chociaż tyle. Jak go wyciągną z tego stanu, będziemy zmierzać się z tą jaskrą. A pani ma na osiedlu mamę tej kotki z Kolorowego, która jest w Chironie i ona ma rujke więc trzeba ją złapać, bo latają za nią kocury.
Dzwoniła pani od Leona, że być może będzie mieć dla niego domek.
Dzwoniła p. Gosia ze schronu, że jest piękny rusek ale dziki i parę innych pięknych kotów do zabrania.
Dzwoniła p. Edyta z Daszyńskiego, że mamusia, której się nie udało złowić, bo wredne babsko nie wpuściło do piwnicy Lutry z moim TŻ-tem, powiła nowe maluszki a tych poprzednich (mają ze 3-4 miesiące) przegania z piwnicy i śpią pod krzakami, p. Edyta próbuje je oswoić i odłowić.
Dzwoniła p. Dorota z Gdańska, która ma 4 nasze koty, że jest pod Krakowem i czy możemy zająć się (czytaj: zapłacić) za operację 50 kilowego wilczura z olbrzymią przepukliną, bo jego opiekunów na to nie stać a w ogóle to bardzo go kochają. Co prawda żyje na łańcuchu i generalnie mało o niego dbają, bo brudny, chory i w ogóle ale on tak się cieszy jak ich widzi, więc musi być bardzo z nimi związany (taaak, głównie łańcuchem :angryy: )
Dzwoniła nasza prezes, że co ja sobie wyobrażam, że w ogóle nie można się do mnie dodzwonić, bo ja nic nie robię tylko gdzieś dzwonię i dzwonię.
Dzwoniła pani, która musiała się rozstać z facetem i zabrała z domu tylko dziecko ale zostawiła tam kotkę i czy możemy sie nią zająć na czas gdy ona nie znajdzie sobie mieszkania, bo ta gdzie jest nie może mieć zwierzaka, ale jej facet chyba zmienił zamki i ona nie wie jak tę kotkę wydostać i czy ja mogłabym ją zabrać i ......
i pójdę chyba spać, zanim ktoś zadzwoni :diabloti:

Posted

Tweety napisał(a):
Queen_ink dała znać, że złapała w Prokocimiu kolejnego kota więc jutro wieziemy go do Chirona na ciachnięcie, zostałby jeszcze jeden tam do złapania i nastąpią przenosiny pod kościół na Kurczaba, bo tam jest 7 sztuk do wyłapania i ciachnięcia.
Dzwonił p. Jan z Kłaja, ze wśród kotów jest plaga kleszczy :( ale nie bardzo mam pomysł jak im pomóc. One wszystkie są do siebie podobne z małymi wyjątkami. On do niektórych podchodzi i mógłby karczek zakropić ale nie wierzę, że będzie pamiętał, które dostały dawkę a które nie. Cały czas jest do złapania trikolorka, zwłaszcza póki jest chuda.
Dzwoniła Beata z dogo, że Rudi jest poważnie chory ale na razie opłacają za niego rachunki, zawieźli tam karmę i trzeba trzymać kciuki a jak wydobrzeje to trzeba się zająć tą jaskrą.
Dzwoniła koleżanka pani od Rudiego, że na razie rachunki płacą na bieżąco za jego leczenie więc chociaż tyle. Jak go wyciągną z tego stanu, będziemy zmierzać się z tą jaskrą. A pani ma na osiedlu mamę tej kotki z Kolorowego, która jest w Chironie i ona ma rujke więc trzeba ją złapać, bo latają za nią kocury.
Dzwoniła pani od Leona, że być może będzie mieć dla niego domek.
Dzwoniła p. Gosia ze schronu, że jest piękny rusek ale dziki i parę innych pięknych kotów do zabrania.
Dzwoniła p. Edyta z Daszyńskiego, że mamusia, której się nie udało złowić, bo wredne babsko nie wpuściło do piwnicy Lutry z moim TŻ-tem, powiła nowe maluszki a tych poprzednich (mają ze 3-4 miesiące) przegania z piwnicy i śpią pod krzakami, p. Edyta próbuje je oswoić i odłowić.
Dzwoniła p. Dorota z Gdańska, która ma 4 nasze koty, że jest pod Krakowem i czy możemy zająć się (czytaj: zapłacić) za operację 50 kilowego wilczura z olbrzymią przepukliną, bo jego opiekunów na to nie stać a w ogóle to bardzo go kochają. Co prawda żyje na łańcuchu i generalnie mało o niego dbają, bo brudny, chory i w ogóle ale on tak się cieszy jak ich widzi, więc musi być bardzo z nimi związany (taaak, głównie łańcuchem :angryy: )
Dzwoniła nasza prezes, że co ja sobie wyobrażam, że w ogóle nie można się do mnie dodzwonić, bo ja nic nie robię tylko gdzieś dzwonię i dzwonię.
Dzwoniła pani, która musiała się rozstać z facetem i zabrała z domu tylko dziecko ale zostawiła tam kotkę i czy możemy sie nią zająć na czas gdy ona nie znajdzie sobie mieszkania, bo ta gdzie jest nie może mieć zwierzaka, ale jej facet chyba zmienił zamki i ona nie wie jak tę kotkę wydostać i czy ja mogłabym ją zabrać i ......
i pójdę chyba spać, zanim ktoś zadzwoni :diabloti:



Tweety, jak Ty to wszystko ogarniasz????

Posted

malicja napisał(a):
Tweety, jak Ty to wszystko ogarniasz????


a czy ja mówiłam, że to ogarniam?:evil_lol: przedstawiłam tylko przykładowy wieczór po pracy, tak, dla odstresowania, bo jakieś takie zabawne mi się to wydało jako opowiadanie, ale tylko z pewnej perspektywy. Jakoś człowiek musi odreagować.
Zwłaszcza, że dzisiejsze wieści już całkiem nie do śmiechu:

- Niestety, Piruni już nie ma, wykończyła ją mocznica:placz::placz::placz:
- Maleńka Tola ma wrzód po kocim katarze na oczku, może jej grozić amputacja :shake:

Posted

a tutaj coś dla chcących się zakochać, kłajskie maluchy od zołzy trikolorki:evil_lol:

Kaja








Grafitek










Tak jak rodzeństwo uwielbia rozkładać styropian na kulki pierwsze

A to luzak i rozrabiaka Biszkopt. Bez kompleksów, bez zahamowań, robi po prostu to na co ma ochotę. Najbardziej kontaktowy, w 100% proludzki. Największa klucha :D



Łapunie ma w cudne paseczki :love:






Posted

[quote name='Tweety']a tutaj coś dla chcących się zakochać, kłajskie maluchy od zołzy trikolorki:evil_lol:

Kaja








Grafitek










Tak jak rodzeństwo uwielbia rozkładać styropian na kulki pierwsze

A to luzak i rozrabiaka Biszkopt. Bez kompleksów, bez zahamowań, robi po prostu to na co ma ochotę. Najbardziej kontaktowy, w 100% proludzki. Największa klucha :D



Łapunie ma w cudne paseczki :love:








Biszkopt jest przecudowny!!!!!reszta maluchow zreszta tez :loveu:

bardzo mi przykro ze Pirunia odeszla :-(

Posted

Żal, że Piruni się nie udało :-(.

Tweety, ja rozumiem, że Ty zajmujesz się kotami, ale że jeszcze dajesz radę zajmować się otwieraniem mieszkań rozwodzących się małżonków, to już chyba nadmiar szczęścia :evil_lol:.

Maluchy ślicznościowe. Oby tylko szybko domki znalazły.

Posted

[quote name='malagos']Tweety, masz zapchaną skrzynkę!
A wiec tu pytam:
Kiedy mi podasz adres, żebym przesłała te paski z bazarku? Czy mam sama je zawieźć do Krakowa i dac po pupince? :mad: :diabloti:
I gdzie, kurteczka, znajdę nr konta, zeby przelać forsę z bazarku??

przyjedź, przyjedź, w ramach małopolskiej gościnności dostaniesz w prezencie kota:evil_lol:. Kaskę proszę na konto AFN z dopiskiem "koty Kraków". A adres zaraz wyślę i zadecyduje o gratisie ;)

Posted

Tweety, masz zapchaną skrzynkę!
A wiec tu pytam:
Kiedy mi podasz adres, żebym przesłała te paski z bazarku? Czy mam sama je zawieźć do Krakowa i dac po pupince? :mad: :diabloti:
I gdzie, kurteczka, znajdę nr konta, zeby przelać forsę z bazarku??

Posted

różne rzeczy się dzisiaj działy...

przede wszystkim w Krakowie pojawiła się p. Dorota z Gdańska m.in. z jednym persem odkupionym z pseudohodowli, kichającym krwią, z jakąś naroślą w nosku. Umówiłam ich do dr Orła, kot miał robione wszelkie badania, które pozwoliłby zobaczyć tę narośl ale mimo 2-godzinnej wizyty niewiele się udało, tak kretyńsko jest umiejscowiony. Jutro będą tylko wyniki cytologi z próbek tego co wykichał. Za 3 tygodnie ma mieć robioną tomografię na sggw w Warszawie, doktor pokierował do odpowiedniego człowieka, wysłali wyniki rtg i pozostałej diagnostyki.

po drugie okazało się, że Rudiego odnalazła dziewczyna, do której dziadka kot należał więc chłopak ma dom. Porozmawiałyśmy długo na temat wychodzenia kota, wierzę, że się to zmieni, bo mają już nauczkę. Niestety, miałam też nieprzyjemna wymianę zdań z panią, która się Rudim opiekuje na temat wychodzenia kotów, wydawania przez pewne osoby kotów do domów wychodzących i w ogóle bądź gdzie, bez sprawdzenia warunków, ale za to usłyszałam "ale ilu kotom my znajdujemy domy!". I znów, jak przy cięciu, tylko ilość, galopujące cyfry, nic innego nie ma znaczenia :crazyeye::mad:Odnosi się wrażenie, że same koty są w tym wszystkim zupełnie nie ważne :(
Podałam jej przykład właśnie kota wychodzącego bez nadzoru, którym się teraz opiekuje. Pewnie niejeden taki do niej trafił i nic, beton, zero refleksji.

Po trzecie, z Chirona wychodzą w piątek lub sobotę: kotka z Kolorowego, (wraca na swoje śmieci, przy tej interwencyjnej sterylce okazało sie, że miała jeszcze jednego martwego maluszka w sobie :-( ), Ujastek i wczorajsza kotka z Prokocimia. Dzisiaj ciachana była Krakuska, za jakieś 10 dni zostanie zaszczepiona a potem tez wróci do siebie.

Dwie panny z Prokocimia, po szczepieniu, idą na DT do Lutry.
Przydałoby się aby jeszcze ktoś wziął Leona, on nawet więcej je gdy tylko człowiek jest w pobliżu ;)

Mnie dodatkowo dokociła moja własna mamunia, bo wyjechała na wczasy i Kuba zamieszkał z nami. Ze względu na to, że nie jest najszczęśliwszy z tego powodu, zajął łazienkę eksmitując stamtąd Fionkę z Jagienką. A więc gnieździmy się teraz na tych 40 metrach w szesnaścioro ( w tym kocia drużyna piłkarska) i zrobiło się jakby lekuchno przyciasno :diabloti:

Posted

troche duzo informacji jak na moj maly mozg

czyli Rudi wraca do "swoich" ludzi? juz nie bedzie wychodzacy, czy nadal bedzie? a co z jego zdrowiem?

Posted

j3nny napisał(a):
troche duzo informacji jak na moj maly mozg

czyli Rudi wraca do "swoich" ludzi? juz nie bedzie wychodzacy, czy nadal bedzie? a co z jego zdrowiem?


wedle mojej wczorajszej wiedzy wróci i ma nie wychodzić bez nadzoru. Ze zdrowiem lepiej.

Malagos, czasami mam opory czy zaglądać do lodówki, aż się dziwię czemu, bo tam chyba jest najwięcej wolnego miejsca:evil_lol:
Nic to, sytuacja jest przejściowa, jak 3 ogonki były w lecznicy to jakoś tak strasznie mało kotów się zrobiło, jakby ich wcale nie było;)

Posted

[quote name='weszka']Te kłajskie maluchy bossskie :loveu: Normalnie aż resztką rozsądku powstrzymuję się przed dokoceniem jakem przecież bardziej psiara hehehehe :razz:

przy takich smarKOTkach człowiek zapomina o takich oczywistych oczywistościach :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...