Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tweety napisał(a):

weszka, a tam u Was została jeszcze taka koteczka, od której mieliśmy dwa Gandalfy, trzeci kociak chyba nie przeżył:-( Widujesz ją może? taka burania, karmi ją taka młoda kobitka, jakoś ze środkowej klatki


Chodzi tutaj taki pręgowany grubasek - to może ta kotka o której piszesz bo ja nie wiem czy to kotka czy kocur (ale jakoś na kotke mi wygląda z pysia). A ta kobitka to jest z ostatniej klatki.

Posted

bardzo dziękuję za wsparcie dla mojej córci :loveu: Nadal jest na obserwacji, mój TŻ został z nią na noc.

Udało się w końcu złapać tę trikolorową larwę z Kłaja:diabloti: Razem z dziećmi siedzi u Kinyi, a taka była ważna, nie do złapania:mad:. Razem z nią przyjechała koteczka, być może ciężarna, jutro usg, bo może jest jeszcze czas na ciachnięcie.

Posted

No to mamy pannicę z Kłaja, która w nocy może zacząć rodzić.
Jeżeli to jest ta sama kotka, która mieliśmy w klatce ponad miesiąc temu i sąsiedzi kazali wypuścić, bo "urodziła i karmi" to najlepiej byłoby im zawieźć te maluchy niech się nimi zajmą, odchowają i znajdą domy Można ją było ciachnąć i święty spokój a teraz?, nie wysterylizujemy kotki, która za kilka godzin może zacząć rodzić! szlagbyto!!!

W Chironie jest obecnie coś nieokreślone z Prokocimia do ciachnięcia i wypuszczenia, czarno-biały kocur, który jest do leczenia, bo nerki ma wywalone jak nieszczęście (to ta niby matka kociaków z 1000-lecia czyli efekt łapanki oszołomów o 4 nad ranem , skoro wiedzieli wszystko lepiej co zrobić to po cholerę dzwonili po pomoc?? dobrze, że Etiopia ostatecznie wyrwała im te maluchy, mam nadzieję, że przynajmniej reszta przeżyje. Ciekawe czy zadzwonią, że kotka znowu rodzi czy ją w końcu zdecydują się ciachnąć, bo to co porobili to po prostu hardcore ). Majka została do ciachnięcia na jutro.

Maluchy są u jednej pani na Siewnej, mogą tam zostać (jak przeżyją) 3-4 tygodnie, w sam raz powinny zacząć same jeść to już będzie z górki. Potem pani wyjeżdża więc koniecznie trzeba je będzie przejąć.

Posted

Wieczór był oczywiście koci. Ogocha "ukradła" mi maluchy a jako, że każdemu coś tam jeszcze dolegało to zaliczyli nocny dyżur u dr Orła, na razie nie wiem z jakim skutkiem.
W międzyczasie dzwoniła mjs, że znalazła 5-miesięcznego kocurka w tragicznym stanie. Też pojechały z Anną09 do Krakvetu, niestety, nie udało się, maluch odszedł ale chociaż na koniec jego życia ktoś okazał mu troskę i ciepłe uczucia. Bardzo dziękuję Wam za to dziewczyny

Oczywiście jest kolejne zgłoszenie z Kolorowego Pani zadzwoniła, że miesiąc temu przygarnęła czarnego kota ale nie mógł mieszkać w domu, bo atakował psa więc go dała do piwnicy a potem wypuściła, bo się tam męczył Teraz przyszedł znowu. Piękny, przymilny kocur z zielonymi oczami. Przytrzyma go do niedzieli, potem wypuści znowu na osiedle. Dla przypomnienia - to jest to osiedle, gdzie otruli p. Wisi dwa koty piwniczne a rudego od Marka usiłowali zatłuc kijami
Co do kotów w Chironie to się nic nie dowiedziałam, bo jak dzwoniłam to akurat na przeglądzie były maluchy z 1000-lecia i pani z Daszyńskiego też przyjechała z maluchami do obejrzenia. Ciachnięte zostały kolejne dwie koteczki. Jutro wstępne prace remontowe na Chocimskiej w wydaniu mojego TŻ-ta i wizyta z Kacperkiem u wetki.
Dlaczego mam dziwne wrażenie, że w weekend będzie telefon ze schronu?

Posted

Bo w weekend zawsze coś się musi dziać. Jak już sobie pomyślisz, ze może odpoczniesz to.......................no właśnie................dzwoni telefon...........i................
Mój Kacperek też przyjechał do mnie w sobotę wieczorem..................i walczymy już 3 tygodnie.

Posted

ze schronu jeszcze nie było telefonu ale mamy już przez przypadek kolejnego podopiecznego: potrącony, bez oka, z połamaną noga lub miednicą, krew wypływa mu i z pyszczka i z oczu biało-rudy kocur, na razie dzika dzicz, nie wiadomo czy ze stresu czy sam z siebie:shake: Jest już w Krakvecie gdzie zawiozła go dobra dusza, która go znalazła leżącego na drodze. W poniedziałek będzie diagnozowany na "głupim jasiu", bo na razie nie ma szans na rtg czy cokolwiek. Fotki wkleję wieczorem jak do domu nadciągnie ktoś kto ma telefon z kablem do ściągnia zdjęć.
Widziałam się też z ogochą od Glusia czy raczej, jak się okazało, od Glusi. Zabrałam od niej z powrotem Beksę, której płci też nikt do końca nie jest pewien. Glusia podłapała jakąś wirusówkę, pojawiła się nadżerka na języczku więc nie chce jeść, śpi cały czas, eh z tymi ogonami:shake:
W Kłaju złapany kocurek, Lutra z Kinyą zrobiły polowanie, młody, rokujący na socjalizację, już siedzi na Wielopolu, w poniedziałek Chiron i może już ciachnięcie.
Holender, mamy 49 kotów pod opieką:crazyeye: tego chyba jeszcze nie grali:shake:

Posted

moje dziecko nudziło się dzisiaj więc zrobiło sesję kociambrom.

Na początek Beksa (którą podejrzewają, że jest Beksikiem :evil_lol:)












A to Mitko, niedługo skończy 4 tygodnie






i jego mama Fionka





całe towarzystwo na razie hoteluje u ciotki Tweety (o Kacprze, który się nie załapał na fotki, nie wspominając:diabloti:) ale jak ktoś chętny to mogę się podzielić ogonkami;)

Posted

a teraz wieść nie najlepsza, zostało dzisiaj zrobione rozliczenie, do zapłaty bieżących faktur, już wystawionych, brakuje nam ok 600 zł, kolejne czekają na wystawienie, remont jest w trakcie (nieopłacone materiały i robocizna dla niektórych), kończy się ubezpieczenie samochodu (tutaj negocjuje z potencjalnym sponsorem) czyli na gwałt potrzebujemy ok 2,5-3 tys zł
Muszę ogłosić smutny koniec przyjmowania od tej chwili nowych kotów pod opiekę (za wyjątkiem sterylek i kotów, które były już "zaklepane" do przyjęcia). W tej chwili mamy zapasy jedzenia i żwirku może na 7-10 dni i rozpoczęte leczenie u kilku kotów, najgorzej będzie z tym rudo-białym w Krakvecie, bo rachunek nie objął jeszcze jego operacji. Nie bardzo wiem jak to będzie, dawno nie było takiego "kanału" :placz:
Jeżeli ktoś będzie chciał/musiał się zająć jakimś kotem to całkowicie na własny koszt, łącznie z leczeniem, bo na razie trzeba powalczyć o utrzymanie tych co mamy.
szlagbyto :angryy::placz:

Posted

malagos napisał(a):
Mój Boże, jak Wam pomóc? :shake:


niby bardzo prosto, bo finansowo ale wiem, że dla każdego tutaj na forum to jest najtrudniejsze:shake:

Posted

Dziękuję Annie09 i mjs za poczestunek dla walczących dzisiaj na Kocimskiej :loveu:. Została zrobiona dzisiaj instalacja wody, założony wodomierz, wymienione okna, część dziur zarzucona tynkiem, gruz bieżący załadowany do worków. W tym tygodniu liczę, że zostaną odnowione tynki tam gdzie to konieczne i połatana reszta dziur. Potem malowanie, flizowanie łazienki i sprzątanie. Może w dwóch tygodniach się zmieścimy, może trzech, bo to praca gównie na weekendy gdyż większość robót jest przeprowadzona społecznie a więc w godzinach wolnych od pracy

Posted

Leon ma kaliciwirozę - bardzo silny ślinotok, nadżerki na języku (podejrzewam, że nie jadł/nie pił od pewnego czasu - dziś jak przyszłam, to stanął obok kuwety i tak się patrzył biedactwo ewidentne było, że potrzebuje pomocy) oraz dziwny chód - podupada na tylne łapki. W krakvecie dostał 3 antybiotyki - mają działać do wtorku, we wtorek musi pójść na powtórną wizytę. Holender, Leona trzeba karmić, convalescencem, bo pewnie nic innego mu nie przejdzie przez gardło i izolować, pozostałe koty tam i on sam miały być szczepione w poniedziałek, szlag by to trafił Jak się sypie to na całym froncie A, właśnie kotka z Krakusa miała umówiona sterylkę na poniedziałek zamiast szczepienia to tez pewnie już porobione, a właśnie minęły 3 tygodnie od wyleczenia jej z zapalenia płuc i można było ją ciachnąć. Krew mnie zaraz zaleje

Posted

Do wszystkich nieszczęść doszła nam jeszcze śmierć maluszka urodzonego 2 dni temu, Patka walczyła o niego do końca ale nie udało się:-( Tak niestety bywa z maluszkami. Odszedł jednak nie w zimnej piwnicy tylko przy człowieku troszczącym się o niego i przy mamie.

Byliśmy dzisiaj na Wielopolu późnym popołudniem. Leon został przeniesiony na miejsce kotki, którą zawieźliśmy później do Kłaja. Umyłam mu pyszczek i łapki, bo miał wszystko bardzo zaropiałe, nakarmiłam convalescencem ale zjadł może ze 25 ml, tylko, że zrobiłam taki gęściejszy, bardziej odżywczy. Umyłam go jeszcze raz, bo jednak mu troszkę z tego pyszczka wypływało a to lepkie więc, żeby nie miał podwójnych powodów do zalepienia pysia.
Nie wiem czy on nie będzie się nadawał jutro na kroplówkę, bo jest trochę odwodniony.

Kotka odstawiona do Kłaja, w pokoju usiłowała wyjść oknem i kiepsko wyglądało jej złapanie ale Robert podstawił jej kontener i grzecznie poprosił a panna weszła :crazyeye:. W Kłaju trzeba ja było poprosić aby wyszła - pobiegła przed siebie ale bez jakiegoś obłędu, mam nadzieję, że będzie jej tam dobrze. Oczywiście jaki kot przebiegł nam drogę pod śmietnikami?? Trikolorka córunia :diabloti: Na razie chuderlawa, ciekawe jak długo. Na murku kotka była tylko jedna, uszko ładnie nacięte w półksiężyc. Więcej kotów nie stwierdzono.
Z powrotem załapaliśmy się na powrót majówkowy, głównie się stało :mad:

Byliśmy dzisiaj też na Kocimskiej, bo przyszedł elektryk, żeby sobie pomierzyć co tam jeszcze trzeba. W tym tygodniu będzie już cała instalacja zrobiona.

Posted

jakby było mało to dopadła nas kolejna tragedia Białaczka lub chłoniak dla tych co jeszcze nie wiedzą to mamy, czy dokładniej ma Patka, 4 maluszki 3-dniowe bez mamy, która zmarła dzisiaj rano z powodu białaczki/chłoniaka. Możecie sobie wyobrazić co przeżyła Patka zaglądając rano do maluchów, które ssały nieżywą matkę. To jakiś sajgon, heisel i hardcore
Dzisiaj miała tez zabieg moja Zuzanka, osobista kociczka, która nie cierpi tymczasów, wszystkim się denerwuje i depiluje brzuszek i nóżki z nerwów. Miała zmianę w pysiu, coś w rodzaju nadziąślaka. Ale, że nie wyglądało to dobrze i urosło bardzo szybko to poszło na histopatologię i teraz będziemy się denerwować ze 2 tygodnie nawet do miesiąca Mam nadzieję, że jednak sugestie weta nie sprawdza się i Zuzia dalej będzie przeganiać tymczasy i Mufę, kocicę na pewno z warszawskiej Pragi (bo kozak z niej jakich mało, dobrze, że z nożem nie chodzi )

przehandlowałam Beksę jutro idzie do domu. A we czwartek bury kocurek z Daszyńskiego od tej dzikiej dziczy, która przyszła urodzić do p. Edyty i z kolan jej nie schodzi

Posted

Biedne maleństwa :-( :-( :-(. Jak one przeżyją i czy nie będą też chore :-(.

Moja kotka też miała taką narośl na dziąśle, wetka jej to usunęła, późnie to miejsce "wypaliła" ( to moje określenie, bo nie wiem jak ten zabieg się nazywa) i też czekałam w nerwach na wyniki, tym bardziej, że kotka nie chciala przed zabiegiem jeść, była smutna i wychudła. Ale po 10 dniach przyszły wyniki i okazało się, ze to była zmiana łagodna. Teraz Tinusia odbiła sobie z nawiązką i zrobiła się taka gruba i ciężka, że ma problem ze wskoczeniem na stół do swojej miseczki. Na podłodze nie może dostawać, bo sunie wszystko by wymiotły :eviltong:.

Trzymam kciuki za Twoją kicie i te biedne maleństwa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...