Tweety Posted April 3, 2009 Author Posted April 3, 2009 Zadzwoniła pani z Daszyńskiego, złapała tę kotkę z gnijącym bokiem, oczywiście panna dodatkowo jest w ciąży i trzeba ją ciachnąć, bo rodzi chore lub martwe kociaki. Zawieziemy ją jutro do Myślenic tylko z tym ciachnięciem przy takiej zgniliźnie będzie problem, bo może nie przeżyć narkozy. Nie wiem jak wysoka jest ta ciążą :( A u Blue FIP na 99%, jeżeli duszności będą się utrzymywać to będę musiała zadecydować o czymś obrzydliwym, bo kotka zacznie cierpieć. Ja tak nie chcę, nie mogę, już wystarczy mi ta sterylka aborcyjna :evil: :cry: Quote
Isabel Posted April 3, 2009 Posted April 3, 2009 Tweety napisał(a):A u Blue FIP na 99%, jeżeli duszności będą się utrzymywać to będę musiała zadecydować o czymś obrzydliwym, bo kotka zacznie cierpieć. Ja tak nie chcę, nie mogę, już wystarczy mi ta sterylka aborcyjna :evil: :cry: FIP? Nie, nie, nie:placz: Quote
Tweety Posted April 4, 2009 Author Posted April 4, 2009 witam wszystkich w tę kocią sobotę. Blue nie żyje. Jak przyjechałam w południe do Myślenic dowiedziałam się, że koteńka odeszła rano, mogłam jej tylko podziękować, że nie musiałam podejmować tej strasznej decyzji ale to i tak bardzo boli. Nie mogę zapomnieć o tych pięknych oczach, jak podmalowanych czarna kredką, wpatrzonych z taką ufnością :cry: Na jej miejsce, jak się okazało, przywiozłam Amandę, dziką koteczkę z paskudną raną na tylnej łapie. Jutro mam dzwonić co i jak z pannicą. Wracając do Krakowa miałam telefon ze schronu, że właśnie przywieziono Beksę czyli to coś I czy moglibyśmy, bo nie ma jej tam kto karmić. Beksa ma ok 3-ech tygodni i w zupełności zasługuje na swoje imię :twisted: No to odwiedziliśmy Krakvet, pani doktor obejrzała i osłuchała smarKOTka, na razie wygląda zdrowo. W dalszej kolejności było Wielopole, bo tam stała nasza klatka na smarKOTki, no i trzeba było nakarmić kociuszki. Teraz Beksa śpi, a ja tylko zdaje relacje i też znikam, bo trzeba sobie nastawić budzik w związku z nocnym karmieniem. Ciężki był ten dzień :( Quote
malicja Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 [quote name='Tweety']witam wszystkich w tę kocią sobotę. Blue nie żyje. Jak przyjechałam w południe do Myślenic dowiedziałam się, że koteńka odeszła rano, mogłam jej tylko podziękować, że nie musiałam podejmować tej strasznej decyzji ale to i tak bardzo boli. Nie mogę zapomnieć o tych pięknych oczach, jak podmalowanych czarna kredką, wpatrzonych z taką ufnością :cry: Na jej miejsce, jak się okazało, przywiozłam Amandę, dziką koteczkę z paskudną raną na tylnej łapie. Jutro mam dzwonić co i jak z pannicą. Wracając do Krakowa miałam telefon ze schronu, że właśnie przywieziono Beksę czyli to coś I czy moglibyśmy, bo nie ma jej tam kto karmić. Beksa ma ok 3-ech tygodni i w zupełności zasługuje na swoje imię :twisted: No to odwiedziliśmy Krakvet, pani doktor obejrzała i osłuchała smarKOTka, na razie wygląda zdrowo. W dalszej kolejności było Wielopole, bo tam stała nasza klatka na smarKOTki, no i trzeba było nakarmić kociuszki. Teraz Beksa śpi, a ja tylko zdaje relacje i też znikam, bo trzeba sobie nastawić budzik w związku z nocnym karmieniem. Ciężki był ten dzień :( strasznie mie przykro z powodu Blue :-(:-( Quote
Kinya Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Dzisiaj mijają dwa tygodnie od śmierci mojego ukochanego Ginesa :-( Niespodziewanie zachorował na FIP i nikt nie umie powiedzieć DLACZEGO :-( Mój skarb A dziś rano walcząc z przeciwnościami technicznymi (tj. brakiem zasięgu stacji na mojej wsi) cudem odsłuchałam przez komórkę audycję o naszych - i nie tylko - kotach w Radiu Złote Przeboje Wanda. Wieczorem (o 20:00 czy 21:00) ma być powtórka, kto chce posłuchać to w Krakowie (i podobno okolicach :diabloti:) na częstotliwości 92.5 Quote
Tweety Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 cholerny FIP :angryy: pojawia się znikąd, nic nie można zaradzić ani wcześniej ani później:-( Blue, kochanie ['][']['] :placz: dla Beksy jest już potencjalny dom, który od dawna czeka na czarną panienkę. Myślę, że i Beksa się nada a i dom sprawdzony więc powinno być ok. W takim razie powinni wziąć ją w miarę szybko, jak ma się oswajać z psem. Podchowam ogona, nauczę jeść jak "człowieka" i załatwiać się tam gdzie trzeba i gdzieś za miesiąc powinna nadawać się do wyjścia z domu. Na razie to wszyscy ją chcą wyrzucić. Jedzonko o 3 nad ranem jest ok tylko, że jest to tez koniec spania w klateczce na termoforku. Jest to czas aby przenieść się do łóżka, powygłupiać ze dwie godziny i łaskawie można usnąć. Jakakolwiek próba przeniesienia do klatki wywoływała ryk okrutny, najpierw ze strony kota, potem dzieci, które chciały spać a nie mogły,TŻ jakoś tylko nieśmiało mamrotał o potrzebach spokojnego snu :cool3: No więc smarkacz wygrał, ja spałam snem "na zająca" czyli jedno oko otwarte coby przyuważyć gówniarza dającego nogę z łóżka. Nad ranem zamknęłam drugie, bo dzieci wstały i przejęły obowiązek patrzenia. Generalnie panna daje do wiwatu, jutro muszę ją odstawić na czas pracy do mamy, bo sąsiedzi policję wezwą z powodu znęcania się nad kotem. Dzisiejsza łapanka maluchów na Daszyńskiego staje pod znakiem zapytania, bo umówieni byliśmy z Lutrą ale w takim wypadku nie mam co zrobić z Beksą, chyba, że Robert zdecyduje się sam pojechać. A może ktoś inny ma czas i ochotę, są śliczne dwa pingwinki około 2-miesięczne do złapania, klatka jest u nas Quote
Tweety Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 Jednak musiałam porzucić na chwilkę moją najmłodszą "córunię", bo okazało się, że u p. Wisi na Kolorowym sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna i jej kot umiera. Właśnie wróciłam z Krakvetu odstawiwszy p. Wisię do domu z pustym kontenerem :placz: Przy niej jeszcze jakoś tam trzymałam fason ale wracałam do domu już rycząc wniebogłosy, bo mam tak serdecznie dość patrzenia na śmierć, odbierania telefonów, że któryś nasz kot odszedł, walczenia o każde 5 minut życia, które i tak ulatuje. Najgorsze, że kotka umierała cierpiąc, tak przeraźliwe krzyczała co jakąś chwilę a z Huty na Kurdwanów jednak w kilka sekund się nie dojedzie. Był dr Orzeł, oglądając ją nie był w stanie stwierdzić co kotu było. Kotka w piątek przestała jeść, nie miała temperatury, wymiotów, biegunki a teraz pojawiły się objawy żółtaczki. Kotka nie wychodziła z domu, jej towarzysze też nie. Odeszła sobie głaskana do końca Pusieńko ['][']['] Quote
Tweety Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 Patuś, u Was może chociaż trochę spokojniej, co? Przecież nie mogą tak te koty wymierać jeden za drugim:-( Beksa oczywiście koncertowała dzisiaj ile się dało :mad: Dostała jeść o 2 to myślałam, że może do 6-7 pośpimy. A gdzie tam, punkt 3 pobudka, oczywiście o 6 też. W dodatku pojawiło się rozwolnienie więc została spakowana i pojechała do mojej mamy i do weta. Beksa w ogóle bardzo mało siusia, wczoraj dwa razy tylko, dzisiaj jeszcze wcale :roll: Samopoczucie ogólne chyba niezłe sądząc po moich obgryzionych i podrapanych rękach, bo jak jest już najedzona to leży na pleckach i walczy ze mną bardzo dzielnie i skutecznie Quote
Tweety Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 A Beksa po wizycie u wetki, oczywiście koncert był stosowny, bo oglądano kota a kot sobie nie życzył. Kot dostał nifuroksazyd i miał wymasowany brzuszek więc się wysiusiał, w tym względzie jednak trzeba jej jeszcze pomagać. Kot ma też dostać gerberka indyczego, bo tak obgryza palce, że powinna sobie poradzić ze zjadaniem z nich "mięcha". Kot w związku z tymi zaleceniami poszedł do sklepu po to mięcho i jakoś dziwnie wszyscy klienci zauważyli jego obecność, jak również kot poszedł do apteki i też nie przeszło to niepostrzeżenie :cool3: Teraz rozrabia z rezydentem mojej mamy Kubusiem, z którym bardzo przypadli sobie do gustu Quote
Tweety Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 Jutro o 8 rano łapanka na Daszyńskiego w wydaniu Lutry i mojego TŻ, trzymać kciuki proszę! Wieści z Theriosa - rana u Amandy jest spowodowana popękanym ropniem, przemywana, ładnie podsycha. Jutro USG, zobaczymy co z tą ciążą. Powiedzieli, że jeżeli bardzo wysoka to bezpieczniej dla koty będzie uśpić maluchy po urodzeniu. Dla mnie każde wyjście jest beznadziejne :-( ale będę się martwic jutro jak będzie wiadomo coś więcej. Z adopcji wraca Kacper. Do rodziny, która go miała wprowadziła się na stałe seniorka rodu, niestety po pierwszym dniu wylądowała w szpitalu :( Na chwilę zamieszkała gdzieś po rodzinie, Kacpra jutro mi przywiozą z całym zakupionym osprzętem aby miał już wyprawkę do innego domu. Tak się cieszyli, że już się oswoił, dzwoniła ta pani do mnie ze 4 dni temu, że jest super, grzeczny i przymilny :( Quote
j3nny Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Tweety napisał(a): Z adopcji wraca Kacper. Do rodziny, która go miała wprowadziła się na stałe seniorka rodu, niestety po pierwszym dniu wylądowała w szpitalu :( Na chwilę zamieszkała gdzieś po rodzinie, Kacpra jutro mi przywiozą z całym zakupionym osprzętem aby miał już wyprawkę do innego domu. Tak się cieszyli, że już się oswoił, dzwoniła ta pani do mnie ze 4 dni temu, że jest super, grzeczny i przymilny :( :angryy::angryy::angryy::angryy: nie można tak robić, ja nigdy tego nie zrozumiem. nie wyobrażam sobie. nie potrafię znaleźć powodu, który zmusiłby mnie do oddania kota. Quote
EVA2406 Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Tweety napisał(a):Jednak musiałam porzucić na chwilkę moją najmłodszą "córunię", bo okazało się, że u p. Wisi na Kolorowym sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna i jej kot umiera. Właśnie wróciłam z Krakvetu odstawiwszy p. Wisię do domu z pustym kontenerem :placz: Przy niej jeszcze jakoś tam trzymałam fason ale wracałam do domu już rycząc wniebogłosy, bo mam tak serdecznie dość patrzenia na śmierć, odbierania telefonów, że któryś nasz kot odszedł, walczenia o każde 5 minut życia, które i tak ulatuje. Najgorsze, że kotka umierała cierpiąc, tak przeraźliwe krzyczała co jakąś chwilę a z Huty na Kurdwanów jednak w kilka sekund się nie dojedzie. Był dr Orzeł, oglądając ją nie był w stanie stwierdzić co kotu było. Kotka w piątek przestała jeść, nie miała temperatury, wymiotów, biegunki a teraz pojawiły się objawy żółtaczki. Kotka nie wychodziła z domu, jej towarzysze też nie. Odeszła sobie głaskana do końca Pusieńko ['][']['] W podobny sposób odchodził mój ,książe, jak go nazywała moja wetka, Karol :-(. Objawy żółtaczki pojawiły się ok 3 tygodnie przed śmiercią. Był leczony bardzo intensywnie, ale niestety......................:-(:placz:. Przyczyną był rak trzustki. Tweety :loveu:, podziwiam Cię bardzo. Quote
Tweety Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Eva2406, dziękuję za ciepłe słowa ale co tu podziwiać jak człowiek sobie nie radzi z tym wszystkim?:shake: Za to Beksa dzisiaj pokazała, że potrafi być grzeczną dziewczynką. Dostała jeść o 1 w nocy i przespała W KONTENERKU! aż do 6 :crazyeye: Postawiłam kontener koło łóżka i co prawda musiałam trzymać palce przełożone przez kratkę a ona się w nie wtulała ale spała grzecznie. Okazało się, że powodem rozwolnienia najprędzej było mleko Bogeny, bo jak zmieniłam na convalescenca, to problem zaniknął właściwie od ręki. Także jest co raz lepiej (tfu, tfu, tfu) Quote
EVA2406 Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 To dobrze, że chociaż masz jeden problem mniej. Do mnie trafił rudy mały kotek, który ma chyba wszystkie możliwe choroby, jest tak chudy i biedny, że serce boli jak się na tę nędzę patrzy :-(. Ale mam nadzieję, że się uda. Quote
Tweety Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Eva, będzie dobrze! Na pewno! Kacperek przyjechał, nie chciałabym już więcej uczestniczyć w takim rozstaniu :-(. Pani płakała co chwilę a jak już opowiadała, że dzisiaj w nocy Kacperek po raz pierwszy przyszedł do niej i spał całą noc przytulony, to mnie już tez mocno dławiło, bo pamiętam jak w dniu wydawania go po raz pierwszy przyszedł do mnie i wtulał się jak oszalały także spóźniliśmy się do przedszkola. Niestety, nie było szans aby został, mama tej pani, ma prawie 80 lat i choruje na szpiczaka (nowotwór). Obecność kota powoduje, że zwyczajnie się dusi a nie może dostawać leków odczulających. W dodatku miesiąc temu odszedł im yorczek i Kacper miał wypełnić pustkę po nim. Strasznie przejmujące to wszystko było :( Kacper dostał wszystko, łącznie z legowiskiem i swoim ręczniczkiem aby się lepiej czuł, drapakiem, kuwetą, miskami i zabawkami. Musiałam obiecać, że znajdę mu dom najlepszy na świecie aby nie stała mu się krzywda Quote
Isabel Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Współczuję tej pani Kacperka, same nieszczęścia ją spotykają:-( Kacperek też biedny, no ale innego wyjścia w tej sytuacji nie było :shake: Wyobrażam sobie, jakie to musiało być dla Was wszystkich przykre:-( Quote
Tweety Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 i jak pomyślę, że niektórzy bez skrupułów wyrzucają zwierzaka z samochodu albo przywiązują w lesie a tu coś takiego ...eh :shake: Czy ja wczoraj pisałam, że Beksa jest grzeczną dziewczynką? :diabloti:Oświadczam, że miałam omamy i chwilowe zaćmienie a doszłam do takich wniosków jak wstawałam dzisiaj do niej o 2, 4 i 6-stej :mad::diabloti: Przerzucamy się na kurzęce mięso, coby treściwie zapchać beksowy śmietniczek. Ma szczęście, że po jedzeniu śpi grzecznie w kontenerku trzymana przez drzwiczki za cokolwiek Quote
Isabel Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 A to ci Beksa;) Wyrośnie z tego (mam nadzieję) ;) Quote
Tweety Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 dołączy do nas koteczka z 4-dniowym maluszkiem. Mieszka w śląskiej piwnicy, jeden debil odgraża się, że ją zabije a dzieci wczoraj wywlekły tego maluszka na dwór i bawiły się nim Koteczka jest domowa, bardzo miziasta, wyrzucona pewnie z racji ciąży nadal czekam na rodzinkę ze Sląska, utknęli w korku. Od czasu ich przyjazdu zależy tez, o której odbiorę zmasakrowanego kota z Bieżanowa i pojadę z nim do Krakvetu, rodzinka pojedzie z nami na przegląd, potem pewnie na Wielopole Quote
Tweety Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 wróciliśmy. Leon pogryziony, na szyi ma paskudny, olbrzymi ropień, z którego sączy się śmierdząca ropa :evil: uszy poharatane, na łapach ślady pogryzień. Ma gorączkę. Oj, nie lubią go kocury :( Został w Krakvecie na czas leczenia tego co na szyi tam gdzie pomaziane na szyi to pod skórą właśnie mieści się ten cały syf a to Fionka z dziecięciem (ta czarna plamka), która przyjechała dzisiaj z Siemianowic, na razie rezydują u mnie w łazience to wczorajsza Finka, 7-miesięczna z ul. Celnej, słodkie kociątko, dzisiaj już chyba ciachnięta (nie miałam kiedy zadzwonić do Chirona) i na deser - Beksa pokazuje jaka to jest grzeczna nawet jak nie śpi Robert był jeszcze dzisiaj z Pumą na wymazie, mam nadzieję, że paciorkowiec odpuścił w końcu. Wizyta kontrolna dopiero po świętach Quote
Isabel Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Ale fajne ogonki:loveu: Leon wygląda całkiem sympatycznie, ciekawe dlaczego kocury go tak nie lubią? Quote
Tweety Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 Isabel, zupełnie nie mam pojęcia czym im się naraził. p. Wisia dzwoniła, kolejny kot u niej jest "dziwny" :( , Marek pojedzie z nią za chwilę do weta. Beksa dzisiaj była grzeczna, jak poszłyśmy spać o 2 to dopiero o 7 obudziła nas p. Wisia telefonem :) Mamusia w łazience oczywiście nic nie zjadła więc dostała miseczkę do pudełka i to poskutkowało. Kuweta puściutka, nawet nie rozgrzebana. Najgorsze, że jak Beksa beczy to Fionka się denerwuje, syczy na smarkacza i warczy. Beksi wstawiłam do klatki kuwetkę i już jest tam pierwsze siusiu :) Quote
Tweety Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 dzisiaj mam tylko wieści z Chirona. Miluś ciachnięty, odkleszczony i odpchlony, bo to co na nim było to jakaś tragedia, przy samym golonym do zabiegu miejscu miał 5 kleszczy 8O Finka też już po sterylce, wczesna ciąża ale Opatrzność Boska czuwała i nad takim przypadkiem, bo panna nie urodziłaby, jeden kociak rozwijał się w takim miejscu, że nie urodziłaby żadnego, może przy cesarce gdyby po drodze nie było dodatkowych powikłań. Sama nie przeżyłaby porodu :( Część dnia spędziłam u siebie w pracy z Fioną.22 i Gemem, którzy przyjechali z dwoma kotami do adopcji. Jeden z nich, Inek, zamieszkał z naszym fundacyjnym Ziucinkiem vel Dimą w Nowym Sączu. Ania przyjechała po niego do Krakowa. Beksa w porządku, uczy się jeść kurczaka, Fionka z maluchem też ok, tylko jeszcze mi nie siusiała :( Kacper rozrabia z Rufinem na całego, wskakuje mu z bojowym okrzykiem na ustach na plecy i uprawiają restling Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.