Tweety Posted March 26, 2009 Author Posted March 26, 2009 Jak dobrze, że izolowalismy Kozaków i od początku były na środkach odpornościowych, bo Ivan wczoraj wymiotował i miał 40,5 st gorączki a dzisiaj o 5 rano pojawiła się biegunka. Nie będziemy czekać na potwierdzenie czy to przypadkiem nie pp (dla przypomnienia trzeci Kozaczek zmarł na dzień przed ich złapaniem oczywiście nie wiadomo na co) tylko wprowadziliśmy od razu procedurę jak przy pp. Po wcześniejszych wczesnorannych uzgodnieniach Robert po 6-stej już rozpoczął kurs po Krakowie i pozbierał dawców (jedzie Drabek od Miszeliny i Milusia-ozdrowieniec), teraz dołączyli Kozacy i jadą całą paczką do Myślenic do Theriosa (tam już na nich czekają i tam chłopaki zostaną). U Borysa nie ma żadnych objawów ale dla bhp też jedzie i dostanie surowicę, Ivan bawi się, myje, pije, z jedzeniem gorzej no i wymiotuje. No to prosimy o kciuki!!! Quote
Tweety Posted March 26, 2009 Author Posted March 26, 2009 Robert już wraca, krew oddał tylko Drabik, bo Milusia wściekła się na cały świat :( Maluchy będą miały teraz robione wszystkie możliwe i potrzebne badania. To równie dobrze może być jakieś zatrucie u Ivana, bo z Borysem jest ok. Virbagen zamówiłam, będzie najpóźniej na 18-stą Quote
Tweety Posted March 26, 2009 Author Posted March 26, 2009 z Ivanem jest bardzo źle, nie wiem czy doczeka tego Virbagenu :cry: :cry: :cry: Nie ma w ogóle leukocytów, udało się podnieść temp z 32 do 36 st Borys na razie ok Quote
Tweety Posted March 26, 2009 Author Posted March 26, 2009 oczywiście pani doktor zadzwoniła jak miałam pełno obcych ludzi w firmie, ciężko coś załatwiać jak się człowiek dławi łzami :cry: nie wiem co napisać ... że Ivan nie żyje? Niby to takie krótkie, proste zdanie ... tylko cholernie bolesne :cry: :cry: :cry: Quote
malicja Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 tak mi strasznie, strasznie przykro :-( Tweety, sciskam mocno :glaszcze: Quote
Tweety Posted March 28, 2009 Author Posted March 28, 2009 witam wszystkich serdecznie po jednodniowej przerwie :loveu: Ja z powodu pogrzebu Babci usiłowałam się trochę izolować od innych spraw ale Robert po południu woził kociuchy w te i wewte (jak mawia Kosma :wink: ). Norka pojechała od nas na ciachnięcie, dwie bure kotki z Jurczyc i kotka po sterylce z Krakusa zostały zabrane z Chirona, ta ostatnia wróciła na swoje "śmieci" a towarzystwo z Jurczyc czyli buranie i czarny kocurek też właśnie wracają do siebie w tym momencie. Po południu zawozimy Robik do domu, już tam wszyscy na niego czekają :) Wczoraj dzwoniłam jeszcze do Myślenic w sprawie Boryska ale zdrowiutki jak polny konik. Jeżeli nic się nie zmieni to w poniedziałek wraca do siebie do domu. Rozmawiałam jeszcze z panią doktor na temat Ivana, to była nadostra postać, nic się nie dało zrobić ani wcześniej ani tym bardziej później :cry: Dostaliśmy kolejne zgłoszenie kotów w okolicach starego Bieżanowa. Zanim jednak zrobimy wizję lokalną chcę to jeszcze z kimś skonsultować. Ze spraw rozpoczętych wymagających zakończenia są (jak coś zapomnę to krzyczeć): - oś Kolorowe i p. Wisia - 4 koty w piwnicy - Modrzewiowa, ośrodek rehabilitacji - 3 koty - Straszewskiego p. Kazia 1 kocurek i 2 kotki (tutaj łatwo, bo ona je złapie więc chciałabym je w pierwszym rzucie), - Krakusa, przynajmniej jeden kocurek, kotka gdzieś zniknęła - Wenecja, ulubione miejsce Kosmy - mama Tary, Tornada i in. - Daszyńskiego mama z dwójką kociaków - Jurczyce jedna kotka czyli 16 kociuchów, oczywiście Kłaja nie liczę, bo tam może być jeszcze drugie tyle ale w Kłaja nie zakończymy w jednym roku, chyba, że cudem. Na pewno jedna kotka urodziła ale chyba jeszcze nie wyprowadziła tych maluchów z piwnicy, bo nikt ich nie widział. Oczywiście trikolorka znowu w ciąży :evil: więc też zaraz będą małe ogonki, jej córunia pewnie też nie próżniaczy w tym względzie :evil: Quote
Tweety Posted March 28, 2009 Author Posted March 28, 2009 Byłam dzisiaj na Daszyńskiego odebrać klatkę, paniusia oczywiście podniosła mi ciśnienie ale to pryszcz. Ganiają tam wzdłuż bloku takie dwie puchate kuleczki, mają ze 2-2,5 miesiąca i oczywiście na widok człowieka dają nogę do piwnicy jednej takiej wariatki. Z wariatką nie ma co wchodzić w układy żadne, bo jedno mówi drugie robi, najpierw pozwoli wejść do piwnicy a potem poleci na policję i powie, że jak się odwróciła to wynieśliśmy połowę sztabek złota i diamentów, które tam właśnie trzymała i nawet będzie miała na to świadków w postaci rodziny z sąsiedniego mieszkania. No więc maluchy trzeba złapać inaczej a potem mamuśkę, bo łajza ma ponad 10 lat i ze 3 razy w roku dzieci :evil: Ktoś ma jakiś pomysł lub możliwości zasadzenia się? zawieżlismy Robika do domu. Ależ to cygański kot, od razu pognał do misek, a potem cały czas wywalał brzuch do skrobania, ma go jednak kto miziać więc chyba trafił swój na swego :D Dzwoniła tez pani od Kacperka, u niego też wszystko w porządku, pomału się oswaja. Na Wielopolu zostały trzy koty: Basia, Bercik i miziak Bączek, któremu nie ma za bardzo jak zrobić fotek, bo jest jak nasz Franio, cały czas na człowieku :D Quote
malagos Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 A moje psy przed chwilką w sadzie zaszczekały pod drzewem, wiec krzyknęłam "zostaw"i poszłam zobaczyć - na drzewie siedziala kocia pięknosć, w padajacym od sasiadów świetle latarni - srebrna, z zieloną obrózką przeciwpchelną. Dała łepek do pogłaskania.ciekawe, czyja? Na wsi, z obróżką?.... Quote
Tweety Posted March 28, 2009 Author Posted March 28, 2009 na pewno nie nasza, nasze są niewychodzące;) Quote
Tweety Posted March 29, 2009 Author Posted March 29, 2009 no i zrobiło się kocie popołudnie i wieczór. O 17-stej przyszli państwo w sprawie Arniego, chłopak idzie na ciachnięcie jutro albo we wtorek a w sobotę do domu. Oczywiście nie dał się wziąć na ręce, za to Mufka wpakowała się od razu na kolana i musieli ją miziać przez całą wizytę :wink: Jednak nie zrazili się do jego zachowania, a już jedną taką niedotykalską mają w domu. Potem zabrałam Blue na Sanocką, bo dzisiaj dyżur ma doktor Miśkowicz. Panna coś tak byle jaka mi się wydawała a że nieszczepiona, bo chciałam jeszcze z tydzień odczekać ze względu na sterylkę to mnie od razu czerwona lampka się zaświeciła. Dostała surowicę dla bhp i okazało się, że temp 39,5 i oskrzela słyszalne :( No to dodatkowo i pod kątem moich obaw co do pp i tych oskrzeli dostała też antybiotyk. Od razu wzięłam surowicę dla kotów Amelii, zawiozłam jej i zawiozłam jeszcze klatkę-łapkę na Daszyńskiego, bo pokazała się tam kotka z wydarta skórą na boku, silnie ropiejącą. Jako, że lało jak fiks to maluchy ze znajomej piwnicy pochowane. Spróbuję się zorientować czy Borysa można jutro odebrać z Myślenic i wróciłby sobie chłopak do domu Quote
Tweety Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 Serdeczne podziękowania dla Lutry i Kinyi za dzisiejszy wspólny występ w radio Złote Przeboje. Program poświęcony AFN-owi, temu co robimy, bezdomnym kotom będzie emitowany 3-krotnie tj najbliższa sobota i niedziela w godzinach 7-8 rano a o sensowniejszej porze godz. 21-22 w niedzielę. Rozmowa była półtoragodzinna a materiału ma być na 40 min więc nie wiem ostatecznie co się w nim znajdzie a co będzie musiało być wycięte z braku czasu. Ale mam nadzieje, że przyniesie pozytywny odzew pomocowy i edukacyjny. Bardzo dziękuje też katgral , bo to za jej pośrednictwem p Łukasz z ww radia trafił do mnie Borys oczywiście wraca dzisiaj do domu Robert pojedzie po niego popołudniu Quote
Tweety Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 Wygnałam przed chwilą Roberta do Krakvetu, bo Blue znowu dostała gorączki i nie jadła dzisiaj :( Mam nadzieję, że to tylko skutek wczorajszej surowicy Quote
Tweety Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 dzwonił Robert z Krakvetu, coś jest nie tak z Blue, zrobiono jej testy, na szczęście negatywne ale leukocyty śladowe :( Robert wraca po virbagen, bo w końcu mam dwa całe jako, że ze względu na stan zdrowia Borysa mieli go w pogotowiu ale nie było potrzeby podawania w Theriosie. Od razu przypomniał mi się Mikołaj i jego hemobartoneloza :( Quote
Tweety Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Blue od popołudnia w Myslenicach. Wieści z Theriosa nieco lepsze, leukocyty wzrosły do 3 700, hemobartonellę wykluczono. Panna dostała kroplówkę, bo się odwodniła tzn nie chce pić. Arni był dzisiaj ciachnięty i źle to znosi, znowu zwymiotował, już drugi raz, jakieś podbarwione krwią te wymioty :( także znowu dyżur nocny mnie czeka. Eh.... Quote
malagos Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 I jak te choraski? a jak Ty przezyłas tę noc? U mnie sytuacja z Szarą Kotą tragiczna.... Rak trzustki. Quote
malicja Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 Tweety, wlasnie, jak nocka? pewnie ledwo co widzisz... Quote
Tweety Posted April 1, 2009 Author Posted April 1, 2009 dzięki dziewczyny, jakoś w miarę się udało. Arni zaczął rozrabiać w środku nocy tzn koniecznie chciał opuścić kontener a ze przez kilka godzin nie wymiotował i nawet zainteresował się jedzeniem to zamknęłam go w łazience i poszliśmy spać. Dzisiaj już ładnie je i jest ok. Do Blue ma dzwonić późniejszym popołudniem. malagos, przykro mi z powodu kocinki :-( Quote
Tweety Posted April 1, 2009 Author Posted April 1, 2009 na razie nie mam dobrych wieści o Blue Bardzo powiększona wątroba, podstawowa biochemia ok ale jakiś jeden parametr szczegółowy (bbc albo coś takiego, nie zapisałam sobie ) gdzie norma jest 5 ona ma ponad 30 Pojawiła się dzisiaj tez biegunka. Ze względu na te niskie limfocyty dostanie tez neupogen, jeżeli to nie da efektów, jutro biopsja szpiku. Ja mam nadzieje, że nic nie mieszam w tym co piszę ale tak mnie to zdenerwowało, że nic nie notowałam tylko mówiłam "o cholera" Quote
Isabel Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 Czyżby tak zareagowała na sterylkę? Bo wczesniej pisałaś, że Blue to okaz zdrowia! Co jej się mogło stać??? Quote
Tweety Posted April 1, 2009 Author Posted April 1, 2009 Isabel napisał(a):Czyżby tak zareagowała na sterylkę? Bo wczesniej pisałaś, że Blue to okaz zdrowia! Co jej się mogło stać??? ciężko wyczuć, może zabieg coś "uwolnił":shake: Mało mnie szlag nie trafił jak zadzwonił wieczorem Marek. Miał wieści od p. Wiśki z Kolorowego, że kolejny kot nie żyje :evil: :evil: :evil: :cry: :cry: :cry: zadzwoniłam do niej po szczegóły. Tym razem otruli matkę tych 3 rocznych kociuszków, które zostały do ciachnięcia, czarny kocurek, ciachany przez nas, jeszcze żyje. No przecież krew mnie zaleje!. Robert weźmie tę kotusię jutro i zawiezie na Brodowicza. On jest twardziel ale widzę jak reaguje kiedy musi jechać po kolejne kocie zwłoki :( Najprawdopodobniej to sąsiedzi, którzy odgrażali się, że wybiją koty ale za rękę nikt ich nie złapał. Gdzie je dać, jakby udało się złapać? one są dość dzikie ale wracać nie mają po co. Już mam głowę sześc na osiem od tego wszystkiego :cry: Quote
Isabel Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 Tacy "ludzie", nawet, jakby ich za rękę złapać, to i tak dużej kary nie poniosą :angryy: Kotki, jak piszesz, dzikawe,więc najlepiej byłoby im zmienić rewir, tylko gdzie je wywieźć??? Pytanie raczej retoryczne... Quote
Tweety Posted April 2, 2009 Author Posted April 2, 2009 no właśnie, generalnie kiepścizna, tylko Kłaj wchodzi w grę ale czy to nie wybór między dżuma a cholerą? :shake: dzwoniłam w sprawie Blue, niestety, neupogen nie zadziałał, leukocyty znowu spadły tym razem do 2300. Dzisiaj-jutro będzie miała usg wątroby, za 2-3 dni biopsja szpiku i wątroby. Klinicznie jest w niezłym stanie, gorączka spadła, biegunka była jeszcze tylko rano dzisiaj, sama troszkę je i troszkę pije, dostaje antybiotyk, kroplówki, ostatni Virbagen dzisiaj leci. Czy ktoś ma jakieś koty wymagające USG? bo mam kilka miejsc na darmowe badania w przyszłym tygodniu mam też niespodziankę . Dostaliśmy darowiznę celową na zakup środka transportu dla krakowskich kotów i udało mi się sfinalizować zakup stosownego pojazdu, mało pali (niecałe 5 litrów ropy) przestronny (ładowność ponad 600 kg), w bardzo dobrym stanie i co najważniejsze za dosłownie pół ceny gdyż pan, który mi go sprzedał tyle opuścił gdy dowiedział się, że to dla krakowskich kotów . Quote
Isabel Posted April 2, 2009 Posted April 2, 2009 [quote name='Tweety'] mam też niespodziankę . Dostaliśmy darowiznę celową na zakup środka transportu dla krakowskich kotów i udało mi się sfinalizować zakup stosownego pojazdu, mało pali (niecałe 5 litrów ropy) przestronny (ładowność ponad 600 kg), w bardzo dobrym stanie i co najważniejsze za dosłownie pół ceny gdyż pan, który mi go sprzedał tyle opuścił gdy dowiedział się, że to dla krakowskich kotów . Świetna wiadomość:multi: Martwię się tylko o Blue :shake: Quote
Tweety Posted April 2, 2009 Author Posted April 2, 2009 Isabel napisał(a): Martwię się tylko o Blue :shake: ja tez bardzo, oby wyzdrowiała maleńka, mrucząca kotka :modla: Quote
Tweety Posted April 3, 2009 Author Posted April 3, 2009 wiecie co? mam dość! u Blue najprawdopodobniej rozwija się FIP bezwysiękowy, obserwują ją cały czas, dołączyła duszność, malutka jest w komorze tlenowej, płuca pracują tak na pół gwizdka, wielka wątroba, zaplata jej się kuperek, ilość leukocytów trochę miesza obraz gdyż przy FIP-ie ponoć ma być ich za dużo a nie za mało ale nikt nie mówi, że FIP ma tylko typowe objawy. Do tego ma wahnięcia temperatury. Na razie leczą ja objawowo a co dalej? To taka kochana kotusia, bardzo dzielna, milusia i mrucząca i czemu ją to spotkało?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.