Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziewczyny przywiozły z Kłaja dwa kolejne ogonki, w tym to jedno dymne cudo. Koty bardzo głodne w Kłaju, weszły we dwójkę do klatki w ciągu dwóch minut Jutro dzwonię do p. Jana co tam się znowu podziało
Najwcześniej do Chirona będzie można przywieźć coś dopiero w piątek. Oczywiście w razie czego na razie "składujemy" towarzystwo w lewym pokoju na Wielopolu ale też w rozsądnych ilościach. Już są trzy, no i dwie panny na prawo, co do których na razie ciężka sprawa. Lucynce uroda niestety idzie odwrotnie proporcjonalnie z łaskawością dla człowieka

Posted

Dzisiaj usg miała Kinga, nie jest w ciąży, miała przy okazji usg nerek i wątroby ale nie znam wyniku, bo jak dzwoniłam to doktor właśnie jedną ręka trzymał Kingę a drugą telefon. Najważniejsza była ciążą czy raczej jej brak, resztę dowiem się jutro. Jeżeli będzie ok to zostanie ciachnięta. Dołączy do niej to coś dymne i to drugie z Kłaja

Posted

już po sekcji, to FIP. Koteńka miała ponad 10 lat, sterylka prawdopodobnie uaktywniła to cholerstwo, wątroba też była w paskudnym stanie.
Jak nie sterylka to kolejna ciąża pewnie by ja dobiła a maluchy zostały by same.
Odechciewa się wszystkiego :cry: :cry: :cry:

Posted

od świtu problemy. Robert pojechał po to czarne, żeby zawieźć na Wielopole i od razu popsuł się nam zamek w klapie naszego vana więc kot ugrzązł tam na pól dnia a mój TŻ wraz z nim na wsi gdzie to rozbrajali :evil: w między czasie zadzwoniła Zowisia, że zginęła Plamka, to ta koteczka ode mnie (dawan Lalunia). Ma rujkę, zginęła nie wiadomo gdzie i jak. Byłam teraz jeszcze u Lutry, robiła ogłoszenia, będzie wieszać a ja jadę zaraz do Zosi szukać kotki. Zaraz po Zosi zadzwoniła pani Edyta, u której jest kotka z tymi maluszkami, że jest coś nie tak. Na razie zaliczyła usg na Centralnej ale tam dzisiaj tylko technik, co do którego ja mam mnóstwo wątpliwości (pamiętam jak robił zastrzyki Bacikowi :evil: ). Usg w Krakvecie można zrobić dopiero po 21, bo wcześniej nie ma kogoś kto się na tym zna, BarbAnn jedzie tam z p. Edytą i koteczką. Z pozytywnych rzeczy to to, że zawieźliśmy Kamelka do świetnego domu. Potem byliśmy w Jurczycach ale tak sypało i padało, że koty nas olały, zostawiliśmy pani klatkę i kontenery, niech łapie wieczorem, jak się złapią to pojedziemy po nie.
Co za sobota, szlag by trafił :evil:. Na razie lecę do Zosi, trzymajcie kciuki, błagam! Jak ktoś ją znajdzie to będzie rozmnażał na potęgę, bo ona jest cud księżniczka

Posted

Obleciałyśmy z Lutrą cały tamten kwadrat po Drukarnię , nad Wisłą, Boh. Getta, Limanowskiego oklejając dość gęsto ogłoszeniami. Pogoda fatalna, to domowa kotka z długim futrem ale bez podszerstka, wymarznie jak nic :cry: Obrzydliwie się czuję, bo przecież to moja wychowanka, wyciągana śmierci za nogi, co czuje Zosia nawet nie próbuję sobie wyobrazić .

Posted

piszę tutaj, bo masz znowu zapchaną skrzynkę:

Koty mogą wrócić pod kościół. Będę je ogłaszała intensywnie, ale dopiero w maju, jak napiszę wszystkie egzaminy. Teraz nie dam rady. :shake:
Postaram się na dniach, przed szkołą je odwiedzać i poznać. Może coś z tego wyjdzie.
I czekam na info o akcji.
:razz:

Posted

Ank@, dam znać

uwaga!!! 2-tygodniowy maluch przyniesiony do Krakvetu do wzięcia i karmienia. Tam nie może zostać.
Mój TZ pojechał dzisiaj z Pumą na rtg do Krakvetu i od razu uszczęśliwili go wiadomością o smarkaczu, słodkim buraniu. Wygląda jak mój tymczasik Ziucinek. Wymaga karmienia. Ktoś ma jakiś pomysł?

Posted

Isabel napisał(a):
A co z Plamką? Znalazła się?


kręci się po okolicy, ludzie widzieli ale nie wraca do domu:angryy:

a maluch już ma DT na szczęście :multi:

Posted

Isabel napisał(a):
Dobrze, że maluszek już bezpieczny :multi:
A Plamki nie da rady złapać???


na razie nie ma jak, ciągle gdzieś się chowa :shake:

Posted

witam,nie śledzę całego wątku, ale gdyby było jakieś DT potrzebne dla małego lub młodego kotka w Krakowie to mam znajomą, która chętnie się tymczasowo kotkiem zaopiekuje i mogę podać na nią namiary,pozdrawiam;)

Posted

Kenny napisał(a):
witam,nie śledzę całego wątku, ale gdyby było jakieś DT potrzebne dla małego lub młodego kotka w Krakowie to mam znajomą, która chętnie się tymczasowo kotkiem zaopiekuje i mogę podać na nią namiary,pozdrawiam;)


każda pomoc na wagę złota, dziękuję :loveu:

Posted

W tygodniu mnóstwo się działo ale u mnie były braki kadrowe więc praca zawodowa zajmowała mi po 10-12 godzin więc nawet nie było kiedy coś pisać. Mam nadzieję, że uda mi się w skrócie przedstawić to co się działo:
Wzięłam Kacpra od Lutry do siebie, także liczebność kotów u mnie na stałym poziomie. Troszkę jeszcze musi się oswoić, bo człowiek to taki dziwny stwór.
W niedzielę do domu poszedł Filon. Trafił do nas za to kolejny czarny z Kolorowego, na 3 łapach a w tygodniu 4 koty z Jurczyc, wszystko do ciachnięcia. Do domu poszła jeszcze Tola i Sheridan a doszedł Robik z Bieżanowa, czarno-biały miziasty kocurek.
Dymny kocurek, biało-bura panna, Kinga i Iga wróciły dzisiaj po sterylkach. Dymne i biało-bure na Wielopole, bure panny do lutrowego biura. Kinga jest od ręki do wydania natomiast z Igą są pewne problemy, może nic się nie stanie ale tam w środku nie jest tak kwitnąco, bo są jakieś ropne nacieki. Iga będzie dostawać jeszcze antybiotyk przez kilka kolejnych dni. Trzeba ją obserwować, na razie jest w porządku.
Plan był na dziś taki, że mój TŻ jedzie na Wielopole, razem z Markiem wyłapią cały lewy pokój, zawiezie towarzystwo do Chirona a odbierze tamtą czwórkę i przywiezie na Wielopole. Można będzie dołączyć tam do nich Robika, bo on odrobaczony i odpchlony. W połowie tygodnia wymieni się chłopaków z Kolorowego (wracają do piwnicy) na chłopaków z Jurczyc.
na ciachnięcie poszła też kotka z TVN-u, czwartek-piątek pewnie będzie do odbioru no i towarzystwo z Kłaja do odstawienia a nowe można dołapać.
Odebraliśmy w czwartek wyniki z wymazu Pumki, już poszły faksem do dr Gubały. Okazało się, że Pumę wykańcza paciorkowiec, na szczęście jest trochę leków, na które jest wrażliwy. Anna09 była z Pumcią u doktora i po południu miała jechać jeszcze po leki i zawieźć je do pani od Pumki.

Kosma dała znać, że Nora została dzisiaj zaszczepiona, za kilka dni będziemy musieli ją przejąć

W sprawie lokalu - umowa podpisana, mój TŻ jeździ i załatwia dodatkowe formalności. Oczywiście muszę zagwarantować ciszę i spokój, bo tam jest bardzo "czuła" czy raczej przeczulona wspólnota :angryy: Jakoś w środku tygodnia Robert był na Niwy załatwiać sprawę licznika do siedziby, stamtąd odesłali go na Łagiewnicką, gdzie odczekał godzinę po to aby go wysłali na Śląską, bo to jednak tutaj ma być :mad: Na Śląską od nas poszedłby na nogach, bo to rzut czapką a nie jeździł jak potłuczony po całym mieście
W niedzielę jest pierwsze robocze spotkanie w lokalu osób, które wezmą najcięższą część remontu na siebie czyli markopolo, kastapra (zaopatrzenie), znajomy hydraulik i ja z TŻ-tem. Jako, że tam nigdy nie było licznika prądowego(oczywiście to się okazało dopiero wczoraj :angryy: ) musiałam wystąpić o warunki przyłącza a na to czeka się 2 tygodnie, potem założenie licznika. Nie zrobimy prawie nic przez prądem, bo instalacja jest do wymiany więc gipsowanie i malowanie musi czekać. Można jedynie wywieźć część rzeczy niepotrzebnych, wymienić okna, może drzwi, bo muszą być szczelne (na dźwięk i zapach ;) ). Może uda się zrobić hydraulikę, bo nie pamiętam na ile jest jasno w tej łazience.
Wystąpiłam z pismem do zarządu budynków o zaniechanie pobierania czynszu przynajmniej na okres oczekiwania na warunki przyłącza, bo nikt z nich nie sprawdził dotychczasowej sytuacji związanej z istnieniem lub nie umowy z elektrownią.
Pozostało jeszcze podpisanie umowy z MPO na wywóz śmieci i opłacenie podatku za najmowany lokal

Posted

wróciła!!!!!!!! Plamka od Zowisi, w końcu wróciła do domu :loveu::loveu::loveu::loveu::multi::multi::multi::multi::multi:
i to jest wiadomość, dzięki której uszło dzisiaj ze mnie powietrze, bo od rana jazda :angryy:
zaczęło się od rannego telefonu, że Sheridan w Lublinie ma pp. Nie przeraziło mnie to strasznie bardzo, bo chłopak był szczepiony no i dorosły ale był w rękach osób niedoświadczonych a potem jak się jeszcze okazało u wetki, której tłumaczyłam jak często kroplówkę i w jakiej ilości a o Virbagenie nie słyszała wcale I tak przytomna, że w ogóle zadzwoniła do mnie. Dobrze też, że w Krakvecie była dr Magda, która jest z Lublina i przepytałam ją na okoliczność tamtejszych wetów i okazał się, że lecznice z zakaźnymi są dwie i na początek chcieliśmy ulokować Sheridana w tej co to różnie się ze zwierzakami dzieje Dostałam też tel do jej koleżanki wetki z Lublina, która mi pomogła namierzyć tę druga lecznicę, dorwałam też ludzką panią doktor, która ma katowicką Kolę i okazało się, że w tej lecznicy ratowała swoją kićkę z nowotworem i dowiedziałam się, że tam bardzo przejmujące się zwierzakami chłopaki pracują. Skontaktowałam się z nimi ale doktor miał jakiś zabieg i jako, że musiałam już opuścić dom przekazałam wszystko co wiedziałam Patce i dziewczyna pozałatwiała resztę, łącznie z tym, że dostaniemy faktury przelewowe. Dzięki Patka, robota na medal Zadzwonię do nich jutro rano, bo mam jeden virbagen w lodówce, jak trzeba będzie to im wyślę kurierem. Poza tym to prosimy o kciuki, bo nic innego nie możemy już zrobić. Rozpatrywana była opcja przywiezienia Sheridana do Myślenic do Theriosa ale strasznie się bałam tego transportu

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...