Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przywieźliśmy na Wielopole ostatnie 3 pannice z Chirona, jedna w między czasie dała nogę w gabinecie i było trochę zamieszania.
Do ciachnięcia została szylkrecia i kotka z guzami.

A do domu jutro idzie ...Franio, zamieszka ze staruszką yorczką a w weekend prawdopodobnie Cynamon pojedzie za Wieliczkę. Dom docelowo wychodzący ale na uboczu wsi z dala od głównej drogi, Kinya jutro sprawdzi jak jest w rzeczywistości.
Jutro do domu zawożę Kulkownika od Zowisi. Jutro też idę oglądać lokale na Azorach i koło Pilotów. Może coś się nada.
Natomiast dzisiaj widziałam na Dietla, jest to piwnica, ponad 20 m kw, w jakiejś awaryjnej sytuacji można tam koty przechować ale to tak na krótki czas

j3nny, na razie na Wielopolu mamy dyżury, jest nas ok 10 osób, wymieniamy się, bo trzeba byc 2 razy dziennie, więc jak komu pasuje, zapraszamy do pomocy:loveu:

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tweety napisał(a):
kota u mnie, planów niet:shake: Pini tez się wycofała z pomocy

cholera...tak najlepiej....
Jak sie przeniesiecie na Azory,albo Pilotow to moze miedzy psami uda mi sie jakos Wam tak czasem pomoc:oops:
Tylko mam wyrzuty co do Lady,bede szukac,myslec,czy nawet jakis DT jest rozwiazaniem?

Posted

karusiap napisał(a):
Aga a co z Lady?
bo ja na miau sie gubie:oops:ona nadal u Ciebie?jest jakis plan na nia?:oops:


kota u mnie, planów niet:shake: Pini tez się wycofała z pomocy

Posted

karusiap napisał(a):
cholera...tak najlepiej....
Jak sie przeniesiecie na Azory,albo Pilotow to moze miedzy psami uda mi sie jakos Wam tak czasem pomoc:oops:
Tylko mam wyrzuty co do Lady,bede szukac,myslec,czy nawet jakis DT jest rozwiazaniem?


DT owszem ale bez zwierzaków, bo ona nie przepada za innymi. Za to przy mizianiu jest nieziemska aż popiskuje z radości :loveu: Nie miej wyrzutów, przecież to nie Twoja ani Bungo, która też się zamartwia, wina, że tak się porobiło. nauczyłam się już jakiś czas temu, że jak biorę kota choćby tylko na dwa dni to może nagle zostać i pół roku;). Byle by poszła z łazienki zanim zaczną się maluchy. No, tylko, że ona się tam męczy, to nie jest miejasce dla kota:shake:

Posted

Lady

się myjemy



się miziamy



na tyle się w tym mizianiu zapominamy, że z pralki spadamy :wink: ale tego już nie złapałam aparatem

czyż nie rozkoszny i cudny w kolorkach ma ten brzuszek?

Posted

Tweety witam ponowie..mialam male problemy rodzinne i nie bylo mnie troche...od wwczoraj rozsylam juz link z cegielkami dla Twoich kiciulek..widzialam,ze jest wznowiona aukcja cegielkowa..wiec trzeba troche ja rozreklamowac:-)

Posted

Kamila_s napisał(a):
Tweety witam ponowie..mialam male problemy rodzinne i nie bylo mnie troche...od wwczoraj rozsylam juz link z cegielkami dla Twoich kiciulek..widzialam,ze jest wznowiona aukcja cegielkowa..wiec trzeba troche ja rozreklamowac:-)



i widzę od razu wzmożoną aktywność na aukcji, dziękuję :loveu:

Posted

oglądałam dzisiaj lokale, oczywiście porzucając prać w odległy kąt (moja pracownica chyba mnie zwolni, bo ciągle gdzieś latam a ona ma podwójna robotę ).
Jeden jest pomiędzy Radzikowskiego a Opolską, blisko zajezdni autobusowej w pawilonie na I p., wielkość 22 m, jest możliwość wydzielenia pomieszczenia, no i wyjście jest na klatkę schodową więc jakiś przemykający kot jest ewentualnie do złapania. Olbrzymie okno, typowo pawilonowe, pod nim kaloryfery cieplutkie, licznik prądowy oczywiście zdjęty, ubikacja i woda na korytarzu, na piętrze jeszcze 3 pomieszczenia ale tylko w jednym ktoś pracował.
Drugie, na Stanisława ze Skalbmierza, okolice Pilotów, na tyłach pawilonu handlowego, pow 34 m kw ale wyjście bezpośrednio na podwórko, rejon garaży, szkoły (kot nie do złapania raczej jak czmychnie), w środku ubikacja, jest też kran ale zaszpuntowane rury, dwa małe okna pod sufitem.
Więc osobiście obstawiam to na Azorach

A kłajski Franio już w nowym domu :multi: Kulkownik od Zowisi również :multi: oby im się wiodło

Posted

a Lady idzie jutro do domu :loveu: przeprowadza się dwie ulice dalej i jeżeli dogada się z kotką rezydentką to zostaje na stałe, jak nie znajdą wspólnych tematów to będzie na lepszym tymczasie niż u mnie, bo na salonach w izolacji od jednego kota a nie całej bandy ;)

Posted

Lady przeprowadziła się, mam nadzieję, że już ostatni raz :loveu:

miałam mieć weekend w domu, odpocząć, bo w tygodniu roboty było od zarypania (pracowej i fundacyjnej) dlatego odpuściłam Kłaj, do tego doszła mi sprawa babci więc tymbardziej ale plany swoje a życie swoje :evil:
Na początek dziecko z 39 stopniami gorączki i obydwoje rodziców w dość podobnym stanie dodatkowo wypluwających płuca więc zaliczyliśmy mocno rodzinnie szpitalny oddział ratunkowy. Moją mamę na razie tam zostawili aby zrobić dodatkowe badania, będzie dzwonić, że mam ją odebrać. Mojego TŻ złożyła jakaś grypa czy coś w tym sensie na to wszystko zadzwonił Marek, żeby może odebrać kota z Harbutowic, po drodze mam Radziszów, gdzie są do odbioru 3 małolaty a trochę mniej po drodze Pawlikowice gdzie pani czeka na Cynamona. Udało mi się wyciągnąć w podróż znajomego, bo przecież ja po ciemku to g....o widzę i tyle mniej więcej znajdę :evil:
Chyba jestem zła ... :evil:

Posted

A co tu taki pustki?? :mad: To ja wracam właśnie z nocnego polowania a tu nawet dzień dobry nikt nie powiedział :roll: :wink:
Marek wynalazł mi jednak świetną rozrywkę na wieczór, chociaż nie tylko on, z kotem zgłoszonym od niego poszło galopem, z pozostałymi ... :mad: Wyjechalismy z Krakowa jakoś koło 19-stej. Nie braliśmy Cynamona, bo pani mówiła, że nie dojedzie na 21 do domu i przyjedzie po niego w niedzielę 10-11, więc jak Lutra nie będzie mogła w tych godzinach być na Wielopolu to już będę bardzo zła ... dzisiaj byłam tylko trochę.Do Jurczyc jest ze 20 km więc liczyłam, że długo tam nie zabawimy, koty, trójka maluchów ok 4-5 miesięcznych, miała na nas czekać. Owszem, czekała na ganeczku, na żarełko ...... a potem to już tylko my czekaliśmy, bo od kopa złapało się jedno, ok. 21-szej drugie a o 22-giej uznaliśmy, że już pojedziemy dalej :diabloti: W końcu do Winiar mieliśmy jeszcze ponad 30 km. Umówiłam się z panią, że jak go złapie to da mi znać i przyjadę. W Winiarach czekał na nas mąż pani z Harbutowic zajmującej się psami z dawnego przytuliska, wręczył nam kota (uroczy miziak) i pojechaliśmy na Wielopole do Marka.
Łupem są: czarna koteńka, malusia i przerażona Pestka, miziasty kocurek, pasiasty jak tygrys (czarne, bardzo wyraziste paski na szarym tle plus białe skarpetki - cudo :loveu:) Tygrys :wink: i biało-bure coś, chyba kocurek ale nie wiem na pewno więc nie nazwałam. Mam fotki ale nie mam kabla aby je ściągnąć więc muszę poczekać do jutra aby przesłać je TŻ-towi na telefon, niech on ściągnie wtedy wstawię.
Tak więc Zelda ma towarzystwo.
Mam nadzieję, że mój TZ i żona kolegi, który ze mną jeździł, nie będą obrażeni całą niedzielę, że błąkaliśmy się razem pół nocy :wink:

Posted

Marek rano zabrał Pestkę i biało-bure coś, bo one były mocno wystraszone a co do zdrowia to i tak jestem w szoku, że tylko kichają, bo cały czas żyły na dworze. Miały tam budkę ocieplaną ale w te mrozy to tam upału na pewno nie miały

A Cynamon właśnie się pakuje i jedzie do domu:loveu: Kolejny kłajski kot, już czwarty, ma swój dom :loveu:

Posted

Tweety napisał(a):
A Cynamon właśnie się pakuje i jedzie do domu:loveu: Kolejny kłajski kot, już czwarty, ma swój dom :loveu:


Super:multi: Tam mu będzie na pewno dobrze, dużo miejsca do zwiedzania no i będzie miał towarzyszkę;)

Posted

no to chyba Wam któregoś przefarbuje, bo takich brak na stanie;)


Właśnie skończyłam niedzielne tournee po Krakowie i okolicach, jakieś fatum chyba nade mną ciąży, od 11-stej za kółkiem ale za to same sukcesy, nasza sunia miała dzisiaj wyjęte 55 szwów ( tylko czemu mieszka na XXX-lecia a lecznica jest z drugiej strony Krakowa? :diabloti: ), rodzimy ojciec odstawiony do swojej pracowej rezydencji w Ibramowicach łącznie z połową tony węgla co by mu było ciepło (jako wozak z opałem jeszcze nie miałam doświadczeń ale ponoć wszystkiego trzeba spróbować :wink: ), potem zrobiłam międzylądowanie u znajomych co by pobudzić się łykiem kawy i żona kolegi miała zbawienny pomysł aby dzisiaj tez pojechał ze mną po ostatniego kota w okolice Radziszowa, bo może już mam dość jazdy. Możliwe, że zawdzięczam jej życie a przynajmniej zdrowie, bo samotnie to stan przedzawałowy miałabym pewny - była tak niemożliwa mgła, że nie było widać zupełnie nic, to nie była kwestia nawet widoczności na metr tylko całkowite zero. Jak byłabym sama to pewnie stanęłabym na drodze i zaczęła beczeć :oops: kot beczał na pace, więc nie byłabym samotna w swej rozpaczy.
Dla rozluźnienia sytuacji zadzwoniła moja pracownica, że ona też jest chora i chyba nie będzie jej z tydzień, bo ma 39 stopni. No to skończyło się urywanie z pracy w kocich sprawach :shake: Właściwie tylko ja się jeszcze rozchoruję i będzie miodzio :diabloti:

Przywieźliśmy drugiego czarnuszka, prawdopodobnie kocurka ale to tylko takie przypuszczenia :wink:

Posted

j3nny napisał(a):
i tutaj też się doczepiam, także poszukuję rudego kota/kotki dla kuzynostwa, domek dobry:) w razie czego poproszę o info


Jak sie w Krakowie nie znajdzie, to w Łomiankach ponoć są w dużych ilościach i w różnych tonacjach ;)

Posted

malagos napisał(a):
No to wypada życzyć Ci zdrowia i odporności, niesamowita kobieto :evil_lol:

Gosia, musisz to robić intensywniej ;) bo właśnie mnie "rozkłada" :mad:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...