Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tweety napisał(a):
zazdroszczę, tutaj jeszcze wszystko przede mną, 3 kuwety, ze 7 misek (3 sztuki jedzą w drugim rzucie), 5 razy scanomune, raz krople do oczu, raz masaż łapki i jeszcze raz pewnie 3 kuwety (bo po jedzeniu), dobrze, że chociaż dzisiejsze zastrzyki już podane i tylko jedna wizyta u weta odpracowana a telefon w sprawie kotów (głównie tych, którymi trzeba się pilnie i w tym momencie zająć) przestał dzwonić już około 23-ciej, po prostu looozik;).
Beatka, Tosia zza TV przeniosła się do kuchni za lodówkę, przynajmniej kuwetę ma pod nosem;)


Tosia .......ech ..... niech Wam będzie Tosia

Dobrze że się przemieściła

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

markopolo znowu złapał kociczkę, od piątku to trzeci kociuch z Modrzewiowej. Idzie nieźle, oby tak dalej, tylko kasa, tutaj jest znacznie gorzej, a na ten moment chyba już beznadziejnie:placz:

Posted

markopolo przejął 7-10 dniową maliznę, znalezioną na ulicy, stan kiepski, prosimy o kciuki!!!

Bardzo proszę o głosy w ankiecie Krakvetu Forum o psach i kotach

Niestety, nastąpił czas, którego bardzo się obawiałam:-( Podopiecznych blisko 50, koszt ich leczenia i utrzymania od 1.09 to kwota ponad 6 tys zł, które zostały już wydane, mam u siebie już faktury na prawie 3 tys zł do zapłacenia (jeszcze jesteśmy w terminach) a w krakowskiej kociej skarpetce trochę ponad 1 tys zł. Koty, które są u nas nadal w większości wymagają leczenia, powtórnych operacji (Mufka - wyciągnięcie śrub, sterylka), rehabilitacji (Szila - bezwładna łapka po poszarpaniu przez psy) o karmieniu i higienie (żwirek) nie wspominając:-(:-(:-(

Posted

Markopolo pojechał odstawić jedną ciachniętą kotkę na Modrzewiową i zadzwonił stamtąd z radosną wieścią, że są tam 4 maluszki, w tym dwa mocno zaropiałe, jeden zdrowy a jeden dał nogę. Marek weźmie te dwa w najgorszym stanie do siebie ale zostają jeszcze tamte dwa. Maluchy maja około 5-6 tygodni, ich matki nie ma od dwóch dni.
Ja naprawdę nie mam już pomysłu gdzie dawać te kociaki, zarzekałam się, że nie wezmę nic innego, bo nie mam pieniędzy ale co mam zrobić? zostawić je na zimnie, bez matki, bez jedzenia ....?
Nie mogę wziąć do siebie, bo mam ich w tym momencie 10 sztuk, z czego kilka chorowało na "niewiadomonaco" a ja miałam kontakt z pp ....

aha, Cosiek wzięty przez niego rano już nie żyje ;(

Posted

właśnie wróciłam z Krakvetu, był dr Miśkowicz, mam obserwować Aleksa, bo na razie nie można nic konkretnego powiedzieć. Może ma tylko gorszy dzień ale ja ciągle dmucham na zimne. Szkoda tylko, ze te taksówki takie drogie, 3 kursy dzisiaj i stówka w plecy
No nic, idę spać, bo BarbAnn będzie za 5 godzin z Kosmą a Aleks w związku z tym nie jedzie, Kminek też chory, do luftu to wszystko, tak jakby transport do Gdańska zdarzał się co dzień:angryy:

Posted

właśnie się dowiedziałam, że mój Psotuś, syn Miauci, nie zyje potrącił go samochód, kota, który miał nie wychodzić!!!!!
ale właśnie się okazuje, że zaczęli wypuszczać go na balkon, bez opieki, bo nigdy nie wychodził, no i wyszedł ten jeden raz!!!!!

K...wa zesz mac!!!

Posted

rozmawiałam z Miuti, kolejny maluszek odszedł
Aleksa wzięłam, przy okazji zastrzyku dla Szili, do weta. Temp. 37,1, słabizna taka z niego. Dostał aminokwasy, catosal, trochę glukozy. Teraz śpi z termoforkiem. Mam nadzieję, że to tylko skutek uboczny odrobaczenia. Na szczęście wziął się za jedzenie po powrocie od weta.
Poza tym mam dobre wieści z drogi od Anna09. Kosmuś jest cudownym miziakiem, odważnym, obleciał cały dom, pięknie bawi się czym może. Dzisiaj wieczorem powinien być już u siebie w nowym domu. Bądź szczęśliwy Kosmusiu!

Posted

Ank@2 napisał(a):
co z 'wyprawką dla kota' która mam ?? trzymam ją i trzymam.... dać do schroniska czy jak ?


Kinga w tym momencie przestała być mobilna więc może oddaj do schroniska, szkoda, żeby leżała bezuzytecznie

Posted

ja dzisiaj olałam pracę i rano pojechałam z Szilą do dr Gubały ale właśnie od dzisiaj na urlopie. No to do Krakvetu, na szczęście był dr Miśkowicz a on u Szili jest na bieżąco. Wziął krew do badania, po 15-stej mają być wyniki. Rozmawialiśmy o surowicy i zdecydował się podać caniserin. teraz siedzę z Szilką w domu, bo do dwóch godzin może wystąpić wstrząs a ja na szczęście jedną wetkę mam przez podwórko więc jak coś to polecę.
boję się o te jej wyniki ..... :cry:
Pozostali mało się nie pozabijali o gotowanego kurczaka a jak weszłam do domu to ganiali ze śpiewem na ustach i przytupami. A Szilinia ...? czy też tak będzie biegać i skakać jak wiewiórka tak jak to robiła jeszcze kilka dni temu??

Posted

rano byłam z Szilą u weta, dostała kroplówkę i różne rzeczy na wzmocnienie, osłuchowo w porządku, brzuszek mięciutki, zero gorączki.
po południu miałam telefon z domu, że malutka jest źle, bardzo źle ... ;( Pojechałam do Krakvetu. Szila dostała kroplówkę dożylną ze wszystkim co się dało, zastrzyk przeciwwymiotny. Za godzinę podam jej kolejną porcję, koło 4 nad ranem jeszcze jedną, mam nadzieję, że będę miała komu podać. Najgorsze to to, że wyniki rewelacja a kot usiłuje odejść. Wróg nieznany jest po stokroć gorszy od tego znanego ;( Profilaktycznie jest traktowana jak kot z pp, mimo, że wiele czynników temu przeczy. Ale może to jakaś zmutowana łajza.
Pomału wysiadam, i psychicznie i fizycznie. Proszę wszystkich, którzy oczekują ode mnie jakiś działań ogólnofundacyjnych aby poczekali cierpliwie, bo nie jestem w stanie nic innego teraz robić poza ratowaniem Szili. Jeżeli nie oddzwaniam na jakieś telefony to też proszę o wyrozumiałość. Przepraszam ....

Posted

GreenEvil napisał(a):
Ciotka, bedzie dobrze :thumbs:

pzdr
GreenEvil


Też tak myślę.Szila wyzdrowieje i jeszcze pobryka i nie jedno serce podbije.......:bigok:

Wiadomość z godziny 21 Szilusia w stanie ciutkę lepszym już nie podpiera się noskiem oczka przytomniejsze -nawet ciutkę mruczy.:loveu:

Natomiast ja martwię się o Tweety za dużo ma na głowie :shake:

Posted

Szila znowu wymiotowała krwią, pojechałam z powrotem do krakvetu, Dostała środki przeciwymiotne i przeciwkrowtoczne. jesteśmy już tez i po kroplówce. Mam nadzieje, że jak wstanę o 3-ciej to będę miała komu podać kolejną. Trzymajcie kciuki za maleńką, może ktoś się pomodli a inny odprawi jakieś czary? Wszystko potrzebne, byle skuteczne

Posted

wybaczcie za tę ciszę a wiem, że niektórzy czekają na wieści, bo dzwonią zaniepokojeni co z Szilunią. Musiałam być rano u weta, bo zatkał się wenflon, poza tym Szila dostała zastrzyk przeciwkrwotoczny i zalecił mi Zylexis, co podaliśmy, ponoć podaje się to w skrajnych stanach. Potem pognałam do domu podać kroplówkę ale dalej coś się zacina więc wieczorem powtórna wizyta już z całym sprzętem i kolejne zastrzyki. W między czasie wpadłam do pracy, bo jestem dzisiaj sama i jak na złość zastałam kolejkę klientów a przytupywałam nogami, bo to było przed 11-sta a musiałam wrócić na 13:30 podać następną kroplówkę.
Mam nadzieję, że nic nie zawaliłam, wszyscy dostali co chcieli i pognałam do domu z powrotem. Podałam kolejna kroplówkę i przygnałam z powrotem do pracy. Oszaleć dzisiaj idzie . Rano była biegunka, krwista. Tyle, że wet twierdził, że ona przy tym jest dość żywiutka, reaguje na to co się dzieje w koło, chce uciekać jak juz jej się coś nie podoba.
Reszta wieści chyba w nocy, bo zaraz znowu muszę pozamykać wszystko i dla odmiany leciec do szkoły jednego dziecięcia

Posted

malagos napisał(a):
Jezu, Tweety, zwolnij... Ślę ciepłe mysli i Tobie, i kotom.


dzięki malagos :loveu: na razie nie mam możliwości zwolnienia, bo nie ma kto mi tutaj pomóc ani zastąpić. Wywlekę Szilunię na powierzchnię ziemi, to będę mieć czas na złapanie oddechu. O, poza tym idę jutro do fryzjera, więc przez godzinę albo i dłużej nie będę robić NIC!!!:multi:Nawet wyłączę telefon;)

Posted

Szilusia ma nowy venflon w drugiej łapce, oczywiście mruczała przy jego zakładaniu, oczywiście wylała się z niej kolejna porcja krwi :cry: Dostała zastrzyk przeciwkrwotoczny i przeciwwymiotny. Zaraz idę jej podać kolejna kroplówkę a jutro od nowa cała zabawa czyli poranny wet o 9-tej po zastrzyk przeciwkrotoczny, bo to domięśniowy, kroplówka, potem praca do południa, potem bieg do domu po kolejną kroplówkę, potem do pracy z powrotem, co by coś pozarabiać na chlebek, potem bieg do weta po kolejny zastrzyk i kroplówka wieczorna a potem późnowieczorna i nocna. A potem na szczęście weekend więc nie muszę gonić w te i we wte za wyjątkiem wieczornej jazdy do krakvetu po zastrzyki.
Więc jeżeli nie będę za dużo pisać to weźcie pod uwagę, że może nic złego się nie dzieje tylko jestem w locie.
dziekuję za wszystkie kciuki, modlitwy i czary:1luvu:. Mam wrażenie, że z panienką jest o milimetr lepiej

Posted

Biedna koteńka... Malutka sierota...
Wszystkie biedne...

A ja po banicji... Mam nadzieję, że na dłużej, ale teraz się nie wyrabiam z nadrabianiem zaległości...

Przypominam tak trochę "na biegu", że koteczki też liczą na wsparcie Dogomaniaków !!!

Bardzo brakuje pieniędzy !!! Znowu jest problem...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...