Tweety Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 kto umie łapać koty (maluchy) podbierakiem i w ogóle posiada go? te maluchy ze Słomczyńskiego w ogóle nie chcą podchodzić do czegokolwiek po ostatniej łapance :shake: Jest tam jeszcze dziczek z wyrwaną łapą, którą ciągnie za sobą. Trzeba go złapać, zdiagnozować, wyleczyć i przetrzymać ze dwa tygodnie, bo później wraca z urlopu pani, która tam teraz łapie te maluchy. U niej mieszkała kićka, mama tego kocurka z łapką i to jest jedna z tych , które prawdopodobnie nie żyją Quote
BeataSabra Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Tweety ja nie umiem łapać podbierakiem. A nie próbowaliście do klatki łapki przywiązać długi sznurek?? Wczoraj od weta dowiedziałam się ze 6 Kotów czeka eutanazja - właściciel posesji chce żeby te koty zniknęły..... Koty dorosłe (więcej info na ich temat nie mam ) Dla Mufka trzeba mieć DT od Końca sierpnia jak nie znajdzie domu - wątpię że pozwolą go przetrzymać następny miesiąc więc DT musi być Aha jeżeli chodzi o Nalusie to poszukuje dla niej drobnego adulta - naprawdę drobnego i jakieś niedrogie puszki ale wartościowe. Zmolestowalam Pawła zamówi Advocate- powinien być już w tym tygodniu. Tweety kiedy się spotkamy ?? Quote
Mraulina Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 O tej eutanazji itp. to z Miutka pogadajcie. Ją takie rzeczy biorą. Ja się zablokowałam takimi dwoma dziczkami. Ich już nikt nie weźmie bo są strasznie wredne. Quote
BeataSabra Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Mraulina napisał(a):O tej eutanazji itp. to z Miutka pogadajcie. Ją takie rzeczy biorą. Ja się zablokowałam takimi dwoma dziczkami. Ich już nikt nie weźmie bo są strasznie wredne. Alarm na razie odwołany koty rozlokowane - jak się coś wydarzy to wet ma do mnie dzwonić Quote
Tweety Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 BeataSabra napisał(a):Alarm na razie odwołany koty rozlokowane - jak się coś wydarzy to wet ma do mnie dzwonić lepeij, żeby nie musiał dzwonić Jutro Justyna zabiera kociczkę z Prądnickiej z Chirona, na jej miejsce przywozi maluszka na wpół żywego od kociego kataru, może z rodzeństwem;( dzwoniłam do pani Ani, która złapała tę kotkę i tam kotka nie może wrócić :angryy: ktoś usiłuje wykończyć koty, zatruł karmę w miseczce, nacięły sie na nią gołębie i teraz leżą obok dwa martwe :shake: Kot, który tam gdzieś żył sobie od dwóch dni się nie pojawia, może zjadł i schował się przed śmiercią. Quote
Tweety Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Drugi maluszek ze Słomczyńskiego dzisiaj złapany i odstawiony do brata, został jeszcze jeden i mamunia (do ciachnięcia). Najgorsze jest to, że zaczynam nie wyrabiać już w ogóle a mój wyjazd zbliża się wielkimi krokami. Najważniejsze to wyprowadzić koty z Chirona i ulokować je gdzieś przed moim wyjazdem, resztę musicie jakoś sami poogarniać. Trzeba pomóc BeacieSabrze znaleźć też dom dla Mufasy, reszta jakoś tak może poczekać, mam nadzieję, te dwa tygodnie jak mnie nie będzie Quote
Tweety Posted August 7, 2008 Author Posted August 7, 2008 Justyna złapała koteczka na Wenecji, jeden był złapany juz wcześniej, wylądowały w Krakvecie na przeglądzie a potem pojechałyśmy do Chirona aby je tam zostawić. Stamtąd zabrałam koteczkę z Pranickiej, zawiozłam do pani, która ma ją do jutra przetrzymać a jutro koteczka pojedzie na wieś. Potem pojechaliśmy do p. Zosi zawieźć karmę. Okazało się, że jeden kocurek, poszedł wczoraj do domu. Została parka, biało-bura dziewczynka i czarno-biały kocurek. Potem pojechaliśmy do p. Kazi z wielkim workiem karmy, bo tam przecież 20 kotów. I oczywiście nie może być za prosto ... Najpierw zobaczyłam, że maluchy mają KK, jeden zaropiały z zaklejonym okiem, reszta w miarę ale łzawiąca, a Kama, trikolorka, która kiedyś miała takie straszne oko to kichała i kichała. Potem coś myślałam, że mi się mieni w oczach ale okazało się, że koteczki "cudownie" rozmnożyły się i doszedł jeden kocurek rudy i jeden biało-rudy :crazyeye: Są w tym samym wieku co te ostatnie maluchy czyli 1-miesięczne, p. Kazia nabrała wody w usta i za Boga nie wiem skąd je wytrzasnęła. A tak się cieszyłam, że jutro może wyadoptuję trikolorkę Kaję, no to na jej miejsce przyszły dwa inne :( . Fotki za chwilę. No i jutro mój TŻ oczywiście został ubrany w zawiezienie 6 sztuk do Krakvetu na przegląd ale już widzę, że bez zastrzyków nie obejdzie się. A my przecież za chwilę jedziemy. Uhhhh ... oszaleć idzie:angryy: Quote
Tweety Posted August 7, 2008 Author Posted August 7, 2008 Tommy Tonia to kotki odłowione na ul. Wenecja przez kosma_shiva czyli Justynę Quote
Tweety Posted August 7, 2008 Author Posted August 7, 2008 a teraz maluchy u p. Kazi, mają 1 miesiąc: Asher Anda Amir Aleks Rufin Quote
Tweety Posted August 7, 2008 Author Posted August 7, 2008 No to wygląda to tak - u p. Zosi są Bianka i Benjamin, łaciate kociaczki rodem z ul. Wenecja, - u mnie Gizmo, Bianka i Ziutek (chwilowo wczasujący się u Zowisi), - u BeatySabry Mufasa, - u Miuti trzy buranie z Salwatorskiej, Matylda z nowotworem (już po pierwszej operacji - chociaż to ponoć już kotka Miuti), Wiedźminka i Dalma od umierającej p. Daneckiej i dwa buraski Gandalfy - w Chironie mamunia z trzema maluszkami buraskowymi z Topolowej i teraz doszedł Tommy i Tonia z Wenecji, - u Noemik mamunia z dwoma maluszkami - u BarbAnn Kosma, - u Ines Sheridan, bo Fruzieńka ma dożywotni tymczas, - u p. Kazi rude Wadim z Wasylem, tri Kaja i Kama, burania Xenia oraz miesięczne Asher, Amir i Rufin - rude kocurki, czarno-biały Aleks i tri koteczka Anda - u kosma_shiva czarniutka Kasia - u markopolo Maks z połamaną miednicą na szczęście już zrośniętą to chyba 37 kocich ogonów :( Do domu poszły ostatnio Kinia i Pynia, Nadia i Bernard :) A może pójdą też tri Kaja i Maks w najbliższym czasie Quote
Tweety Posted August 8, 2008 Author Posted August 8, 2008 ależ ja jestem wredota :diabloti: mój TŻ z 6 kociaków od p. Kazi do Krakvetu a ja na "miałową" imprezkę. Jak wróciłam to już spał więc nawet nie wiem co z tymi ogonami :oops: Quote
Tweety Posted August 8, 2008 Author Posted August 8, 2008 ale odczytałam na skrzynce wiadomość, że pani, która chciała wziąć trikolorkę Kaję od p. Kazi, spotkała się tam z moim TŻ-em i ponoć mamy ją zawieźć w niedzielę do domu, znaczy kotkę;) Quote
Tweety Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 dorwałam dziś (telefonicznie póki co :wink: ) TŻ i przepytałam na okoliczność jego wczorajszych działań. A więc opcjonalna opiekunka trkolorki Kaja jest ok, faktycznie mamy zawieźć jutro kota w okolice Woli Radziszowskiej. Co prawda jest to dom wychodzący ALE na zupełnym odludziu, z hektarowym ogrodem , w pobliżu tylko jeden dom i droga dojazdowa bita więc ruch na drodze żaden a na pewno nikt tam szybko nie jeździ. Pani ma koty od zawsze i od zawsze zbiera jakieś nieszczęścia kocie.. Maluchy od p. Kazi dostały syrop także codziennie musimy tam podjechać aby im podać, bo to po ileś tam kropli i dodatkowo krople do oczu Quote
Tweety Posted August 10, 2008 Author Posted August 10, 2008 dzisiaj troszkę dobrych wieści: do domu (wspaniałego!) poszła trikolorka Kaja od p.Kazi i rudziutki Rufin. Od dzisiaj ma też dom Maks, który przyjechał ze Śląska, miał połamaną miednicę i pomieszkiwał na DT u markopolo. Poza tym w schronie podali mój telefon pani, która znalazła 3 maleńkie szkieleciki i nie miała co z nimi zrobić, bo jutro wyjeżdża, do schronu nie chciała oddać za nic. Na szczęście pomogła p. Zosia, która uznała, że nie weźmie od nas zdrowych ogonków tylko te maluszki do odkarmienia. Jedynym dzisiaj zgrzytem było jeżdżenie w kółko z Maksem, bo pani, która miała go wziąć o 16-stej terminowo "nawaliła" więc Maks pojechał z nami zawieźć Kaję do Woli Radziszowskiej, potem Rufina i w końcu dotarł wieczorem do domu. Mam trochę obaw (intuicyjnych a nie opartych na czymkolwiek, bo wtedy nie dałabym kota) co do tej adopcji ale wierzę, że się jakoś to poukłada. We wtorek ruszamy z akcją sterylek w Zakładzie Gazowniczym. Na razie raczej tak półgębkiem, bo poza jednym miejscem tymczasowym na przetrzymanie kotki nie mamy żadnego więcej z powodu urlopów ale zacząć trzeba, bo ich tam jest ze dwadzieścia sztuk dorosłych plus 3 rodzinki świeżo "wyklute" Quote
Tweety Posted August 13, 2008 Author Posted August 13, 2008 Maks z powrotem u p. Marka a co podżyliśmy od wczoraj to nasze:angryy: najpierw telefon od tej pani, że zgubiła kota, nigdzie go nie ma. Wyszła do sklepu zostawiając okno uchylne zwyczajnie uchylone. Nie chcielismy wierzyć, że Maks wyskoczył, gdyż nawet na parapet trzeba było go postawić a co dopiero aby skoczył pod sufit. Ale upierała się, że przeszukała całe mieszkanie i ma mozliwości aby gdzieś był. Profilaktycznie syn p. Marka biegał w koło bloku przez godzinę wieczorem. Ja już miałam przygotowane i częściowo podrukowane ogłoszenia ale kazałam pani wyczyścić kuwetę, zostawić jedzenia tyle aby zauważyła, że zjadł i że zadzwonię rano. odebrała dopiero koło południa kiedy ja już miałam chyba zawał (za dwa dni jadę na urlop dwutygodniowy i szału dostaję jak wszystko ogarnąć a tu jeszcze taki dramat:angryy:) Dowiedziałam się, że co prawda nie posprzątała w kuwecie ale widzi, że ubyło wody z miseczki więc, żebym przyjechała pomóc szukać kota. Ulżyło mi, że przypuszczenia sprawdziły się i Maksiu jest w mieszkaniu. Pojechaliśmy z TŻ-tem po pracy i znaleźliśmy kota w szafie w przedpokoju wciśniętego za różne rzeczy. Wzięty na ręce przytulił się i dygotał cały, ani w głowie było mu drapać czy gryźć jak to miewał w zwyczaju. Pani chciała go zostawić, bo może w końcu przekona się do niej ale powiedziałam, że to przecież kłopot z takim kotem, ciągłe nerwy itp a męża wysłałam po transporter do samochodu. Maks pojechał jeszcze do naszego klienta "popracować" i wrócił do p. Marka. Gdy ten zadzwonił Maks już był po kolacji i spał na fotelu:loveu: Jak macie jakieś przeczucia to nie oddawajcie zwierzaka, coś w tym jest Quote
Tweety Posted August 13, 2008 Author Posted August 13, 2008 Na dziś sprawa wygląda tak, że w gazowni złapana jedna koteczka, już jest po sterylce, dobrzeje u Miuti. Jutro Justyna zabiera kociaki z Chirona do siebie, "moje" 3 maluchy idą do mojej mamy, mamunia z Topolowej wczoraj wróciła do siebie, jej dzieci są na tymczasie u dobrej duszyczki. Od piątku mój TŻ jeździ codziennie do p. Kazi aby podać leki dla kociaków. Ja w piątek wieczór wyjeżdżam i na dobrą sprawę będę uchwytna dopiero we wrześniu. Można do mnie wysyłać sms-y jakby co, możliwe, że będę mieć tam internet ale dzisiaj jeszcze tego nie wiem. Sprawy na miejscu przejmują Miuti, Justyna i BeataSabra Quote
Tweety Posted August 13, 2008 Author Posted August 13, 2008 Jeżeli ktoś coś ode mnie chce to raczej tylko jeszcze jutro, bo w piątek już nic nie załatwię a kiedyś też muszę spakować siebie i rodzinę Quote
przyjaciel_koni Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Znowu pustki na tym wątku... A to tak ważne, by pomóc potrzebującym kocinkom !!!!! One wciąż mają tylko nas... Konieczne DT i DS !!!!! Dużo... 37 koteczków jest bezdomnych !!!!!! Prosimy o Waszą pamięć !!!! I o wsparcie finansowe na leczenie i utrzymanie tylu biedactw !!!!! Quote
Tweety Posted August 23, 2008 Author Posted August 23, 2008 Błagam, niech ktoś pomoże kosma_shiva z miau!!!! Jak na złość odebrałam dwa telefony z prośba o pomoc. Jedyne co mogłam to podać namiary do kosma_shiva. Dwa kotki z kk, w drugim przypadku maluch wiloece przerażony, cały dzień "wciśnięty" w ścianę. Mnie nie ma jeszcze 10 dni, hoteliku też, pomóżcie Justynie, bardzo proszę!!!! Kinya, do Ciebie też pozwolłam sobie podać dwa razy nr telefonu, raz z prośba o ogłaszanie kociaków, drugi z prośbą o pomoć w przechowaniu chorych nan kk kociuszków. Ja stąd nie wiele mogę pomóc:-( Quote
przyjaciel_koni Posted August 23, 2008 Posted August 23, 2008 Nie wyrabiam się... Kociny bardzo proszą !!! Pomóżcie im !!!!! Leczenie, hotelik, karma... To ogromny koszt !!!! I ten brak domów... Koszmar.... Quote
Kinya Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 [quote name='Tweety']Kinya, do Ciebie też pozwolłam sobie podać dwa razy nr telefonu, raz z prośba o ogłaszanie kociaków, drugi z prośbą o pomoć w przechowaniu chorych nan kk kociuszków. Tweety, bardzo dobrze zrobiłaś. Odezwała się tylko Pani z Bochni od 3 kotków do ogłoszenia, założyłam im wątek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=119186 Akurat w ogłaszaniu mam zerowe doświadczenie, zawsze inne duszyczki reklamowały moje tymczasy. No ale zmusiło mnie (wszystkie umiejące to robić znane mi osoby są na wyjazdach), zawzięłam się i nawet udało mi się wstawić zdjęcia :razz: Quote
karusiap Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 dzis do schronu przyniesiono ruda persiczke i 7 maluchow,trikolorki,bialo rude i rude,malenkie,ok 1 msca:placz: Quote
karusiap Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 Kinya napisał(a):Biedaki :-( Zdrowe? To rodzeństwo? chyba tak,chociaz bardzo roznia sie,najslabszy jest malenki ma strasznie wylupiaste oczka i wogole one takie troszke niektore przerasowione:(ale czesc wygladala normalnie,jeden zataczal zadkiem:(wszytskie glodne i wystraszone,matka tez:( Quote
Tweety Posted August 24, 2008 Author Posted August 24, 2008 dzięki Karolinko, bo właśnie miałam o tym i tutaj napisać. Pani Gosia dzwoniła do mnie w tej sprawie, dziewczyny z miau od persów juz stają na głowie aby pomóc, są w kontakcie z p. Gosią. Ale jeżeli ktos miałby DT dla rodzinki było by wspaniale. Jednego maluszka ponoć wziął już ktoś z pracowników schronu. Kinya, wielkie dzięki za ogłoszenie!:loveu: I prozaiczna sprawa, jedziemy już na rezerwie finansowej:-(. Mam jeszcze troche pieniędzy ale jest to kasa odłożona na opłacenie leczenia Okruszki od Joli_K, tej biduni, która zmarła na białaczkę:placz: Dług za nią wynosi 1100 zł, uzbierane mamy ok. 200 zł, resztę muszę pokryć z kotów i tym sposobem zostajemy z nędzną resztką. Na szczęście porobiłam zakupy dla wszystkich domów tymczasowych przed wyjazdem więc koty nie głodują ale część jest w ciągłym leczeniu. Po moim powrocie wracają sterylki, może uda się jeszcze jakieś darmowe ale szczepienia tych kotów i pobyt w hoteliku muszę opłacać, to około 120 zł za kota:-( Jeżli już nie ma darmowych zabiegów to za kociczke płacę 80 zł a za kocurka 40 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.