wandul 66 Posted May 16, 2008 Posted May 16, 2008 Tweety napisał(a):takie jak ostatnio?mogą być :evil_lol::evil_lol::evil_lol:i nie zapomnij o drapaku - poszukam na Krakwecie!!! Quote
Tweety Posted May 16, 2008 Author Posted May 16, 2008 Wróciłam przed chwilą z nocnego poszukiwania kota a wcześniej .... No, może zacznę od tego wcześniej. Od rana ruch w kocim interesie. O 7 rano Justyna już polowała na Wenecji na kocury, niestety bezskutecznie. Potem zadzwoniła Basia od Mruczka, że kociuchowi coś sie sączy z operowanej łapki i wybiera się po południu do Krakvetu. Potem Beata odstawiła Mufasę na ciachnięcie i chłopak zrobił brzydki numer co Beata przypłaciłaby zawałem na miejscu a ja po drugiej stronie telefonu :mad:Mianowicie dostał podczas zabiegu skurczu oskrzeli czy czegoś takiego i usiłował zejść ale na szczęście mu się odwidziało. Siedzi z Nalą w Chironie, bo Beatka musiała wyjechać. Ciachnięto jeszcze jedną kotkę. Potem mój TŻ pojechał z Tolą do weta do kontroli, na szczęście jest co raz lepiej, dostał zapas zastrzyków i mamy być w poniedziałek z nią i z Lusią do kontroli. Potem przyszła Justyna po wzięte przez niego krople dla maluszków, które są na Wenecji, bo maja początek kociego kataru. W międzyczasie uzgadniałyśmy z Karusiap i Sylwinka łapankę maluchów na Rajskiej i wieczorem dziewczynom udało się łapnąć jednego maluszka, czarnego jak smoła. Nie zdążyłam już odstawić go do hoteliku więc pognałam do pobliskiego weta, żeby go oglądnął, osłuchał i odrobaczył. Kociuch ma ok 6 tygodni, jest spokojnym kocurkiem, dostał na imię Antoś i przywlekłam go do domu i próbowałam odseparować od pozostałych upychając kolanem jego kontenerek w "pokoju" najstarszej córki. Na szczęście udało mi się uzyskać telefon do osoby, która deklarowała możliwość pomocy maluszkom i już po 21-ej Antoś znalazł się w uroczym domu tymczasowym u p. Basi gdzie ma za koleżankę 1-miesięczną kociczkę i dorosłą koteczkę bez oczka. Zadzwoniła Basia, że Mruczek został na noc w krakvecie, bo dr Orzeł ma dyżur i chyba będzie operował Mruczka, bo prawdopodobnie poluzowała mu się śruba i stąd te problemy W między czasie Sylwinka opowiedziała mi o chorym kocie leżącym któryś dzień na trawniku w pobliżu Wyższej Szkoły Krakowskiej a u nas oczywiście zaczęło lać więc ta wiadomość gryzła mnie w wątrobę:-( Uzbrojeni w latarkę oblecieliśmy z TŻ w deszczu równiutkie trawniczki przy szkole i nadwiślańskie krzaki, ani śladu kota. Mam nadzieję, że jednak ktoś się nim zajął. Zadzwonię jutro do schronu zapytać czy mieli stamtąd zgłoszenie. Wszyscy pomagający świetnie się spisują i bardzo angażują w to co robią. Gorące podziękowania!!!:loveu::loveu::loveu: Acha, byłam też dzisiaj w pracy, w międzyczasie tzn z 8 godzin:evil_lol: Quote
Tweety Posted May 16, 2008 Author Posted May 16, 2008 a to Antoś - przytulanka, szuka swojego miejsca na Ziemi Quote
Isabel Posted May 16, 2008 Posted May 16, 2008 Dzień pełen wrażeń, i ręce pełne roboty, skąd Ty bierzesz na to siły Tweety! Jestem pełna podziwu i uznania! Zmartwiła mnie łapka Mruczusia - następna operacja i ból i narkoza...biedactwo kochane... Quote
Margo05 Posted May 17, 2008 Posted May 17, 2008 Ja już dawno stwierdziłam, że Tweety to czarownica i naciąga czas do swoich potrzeb. No, właściwie nie swoich tylko kociuchowych :evil_lol: Bo dla siebie to czasu raczej nie ma :shake: Tweety, a jak TWOJE zdrówko? Bo o kocinkach wiemy wszystko, a o cioteczce nic :mad::lol: Zapomniałam o linku do bazarku http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10157671#post10157671 Quote
Tweety Posted May 17, 2008 Author Posted May 17, 2008 moim zdrówkiem zajmuję się tyle na ile muszę, żeby funkcjonować, mam jeszcze jakieś konsultacje, po urlopie szpital i może w końcu będzie dobrze. [SIZE=2]Gorzej w świecie kocim:shake: . Zadzwoniłam do schronu z zapytaniem czy ktoś przywiózł tego kota, którego szukałam ale nie, może przygarnął go ktoś inny. No i przy okazji zapytałam o inne nieszczęścia. Jest następny z połamaną miednicą, nie mam mu jak pomóc, bo nie siusia sam i nie mam go gdzie dać w związku z tym, czucie głębokie jest ale nie reaguje na leczenie. Rozważają możliwość eutanazji. Mogę go wziąć na konsultację do dr Orła ale jak powie mi to samo co w schronie? Odwiozę go tam z powrotem i zostawię na śmierć? Boże co robić??!!!Uhhhh, ta bezsilność :evil: :evil: :evil: Quote
przyjaciel_koni Posted May 17, 2008 Posted May 17, 2008 Tweety napisał(a):..... O 7 rano Justyna już polowała na Wenecji na kocury, niestety bezskutecznie. Potem zadzwoniła Basia od Mruczka, że kociuchowi coś sie sączy z operowanej łapki i wybiera się po południu do Krakvetu. Potem Beata odstawiła Mufasę na ciachnięcie i chłopak zrobił brzydki numer co Beata przypłaciłaby zawałem na miejscu a ja po drugiej stronie telefonu :mad:Mianowicie dostał podczas zabiegu skurczu oskrzeli czy czegoś takiego i usiłował zejść ale na szczęście mu się odwidziało. ..... i wieczorem dziewczynom udało się łapnąć jednego maluszka, czarnego jak smoła. Nie zdążyłam już odstawić go do hoteliku więc pognałam do pobliskiego weta, żeby go oglądnął, osłuchał i odrobaczył. Kociuch ma ok 6 tygodni, jest spokojnym kocurkiem, dostał na imię Antoś......... Zadzwoniła Basia, że Mruczek został na noc w krakvecie, bo dr Orzeł ma dyżur i chyba będzie operował Mruczka, bo prawdopodobnie poluzowała mu się śruba i stąd te problemy W między czasie Sylwinka opowiedziała mi o chorym kocie leżącym któryś dzień na trawniku w pobliżu Wyższej Szkoły Krakowskiej ........ani śladu kota. Mam nadzieję, że jednak ktoś się nim zajął. Czy to wciąż tak się musi chrzanić... Tyle biedy... Wciąż nieszczęścia... I jeszcze do tego ten biedny kocinek z połamaną miednicą... Jakiś koszmar !!!! Tweety - może jednak zabrać go do dr Orła... Jeśli powie to samo, uśpić go tam na miejscu, nie w tym schronie...!!! Straszliwie mi przykro... Czasem tak jednak jest właściwiej... Jak widać rzesza potrzebujących koteczków nie maleje... Wręcz przeciwnie !!!!! Wasza pomoc jest naprawdę bezcenna dla tych biedaczków !!!! Bo na kogo innego mogą liczyć...? Quote
Tweety Posted May 17, 2008 Author Posted May 17, 2008 przyjaciel_koni napisał(a): I jeszcze do tego ten biedny kocinek z połamaną miednicą... Jakiś koszmar !!!! Tweety - może jednak zabrać go do dr Orła... Jeśli powie to samo, uśpić go tam na miejscu, nie w tym schronie...!!! Straszliwie mi przykro... Czasem tak jednak jest właściwiej... zachowuję się jak cholerny, pieprzony tchórz:oops:, boję się go zabrać, żeby nie patrzeć na jego śmierć. Ale na rany, nie dam rady oddać go też do schronu jak się okaże, że nie da mu się pomóc ......:placz::placz::placz: Quote
przyjaciel_koni Posted May 17, 2008 Posted May 17, 2008 Tweety napisał(a):zachowuję się jak cholerny, pieprzony tchórz:oops:, boję się go zabrać, żeby nie patrzeć na jego śmierć. Ale na rany, nie dam rady oddać go też do schronu jak się okaże, że nie da mu się pomóc ......:placz::placz::placz: Rozumiem Twoje rozterki. Niestety nie zawsze można pomóc... Czasem lepiej skrócić niepotrzebne cierpienia zwierzęcia. Zdecydowanie jestem za wizytą u dr Orła i natychmiastowym uśpieniem go, gdyby diagnozy i rokowania były niepomyślne ! Nie powinien pozostać w tym schronie nawet chwili dłużej !!! Przecież on się tam wyłącznie męczy... (jeśli jeszcze kociny nie uśpili). Quote
Tweety Posted May 18, 2008 Author Posted May 18, 2008 Margo05 napisał(a):W pełni popieram Przyjaciel koni ja to wszystko wiem, tylko to tak trudno zrobić:-( Quote
Margo05 Posted May 18, 2008 Posted May 18, 2008 Wiem Tweety :-( Ale czasem nie ma wyboru. Na siłę nie ma co kocinki męczyć. To boli, ale jeśli jest bardzo źle, to jego bardziej. Zresztą po co ja to piszę, przecież Ty świetnie o tym wiesz :roll: Quote
malagos Posted May 18, 2008 Posted May 18, 2008 Pani, która dzwoni do mnie czasem w sprawie Boryska, opowiadała mi o krakowskim schronisku i kociarni. Aż sie wierzyć nie chce :-( :shake: Jestem z Wami dziewczyny. Quote
przyjaciel_koni Posted May 18, 2008 Posted May 18, 2008 Oby tak każdy rozumiał, jak wielkie tam są problemy !!!! To, co się dzieje przerasta nasze wyobrażenia... Wciąż potrzebna jest pomoc dla tych najbardziej pokrzywdzonych przez los i ludzi !!!!! Będziemy Wam wdzięczni za DT, DS, bazarki i wszelkie wsparcie finansowe !!! Quote
Jola_K Posted May 18, 2008 Posted May 18, 2008 skonczyl sie truflowy bazarek slapcio wygrala je za 24zl ma wplacic bezposrednio na afn (tylko nie wiem jaki tytul wpisala, bo przelew zrobila zanim ja do niej pw wyslalam :oops: ) Quote
przyjaciel_koni Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 Tweety - ja się tu bardzo niepokoję... Takie problemy... Co z kociną ???? Quote
Tweety Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 jestem już a może dopiero:roll: ranny telefon do schronu ustawił mi dzień pod kątem kotów. Połamany kocurek oczywiście już nie żył, ponoć jego stan pogarszał się z godziny na godzinę:placz::placz::placz: W sobotę usłyszałam również o maluszku, 4-tygodniowym z KK więc o niego zapytałam, stan tez nieciekawy: "jeżeli ma pani gdzie to proszę wziąć". No to już wiedziałam, że do popołudniowej wizyty kontrolnej Lusi i Tolki dołączy koci maluch. W międzyczasie wysłałam zapytania do Justyny i Kinyi odnośnie ewentualnej pomocy dla maluszka pod kątem DT, bo nie bardzo dla pojedynczego i niejedzącego samodzielnie pasował mi hotelik:shake:. Kinya nie miała możliwości ale u Justyny się zmieścił:multi:. Maleńka, czarniutka Kasia z pysiem pozaklejanym ropą:-( Tak się tuliła jak wzięłam ją na ręce:loveu:. Dr Orzeł osłuchał, oskrzela, płuca czyste, zaordynował do oczek gentamycynę i podskórnie ceporex, na szczęście Justyna ma weta w bloku więc nie ma problemu z codziennymi zastrzykami. Maliznę trzeba karmić, bo sama nie bardzo umie i z zatkanym noskiem nie bardzo też chce. Ja to chyba sobie kozę kupię, bo kolejny maluch będzie na kozim mleku chowany:evil_lol: . A w ogóle to Kasieńka została przywieziona do schronu 16.05, znaleziona sama na ulicy, może gdzieś się zgubiła mamie. Z Tolką co raz lepiej, zastrzyki jeszcze przez tydzień. Lusia ma odstawione, zawiozłam ją do Chirona, bo ma nie mieć kontaktu z chorymi, odczekać tydzień, ciachamy i wraca do siebie. W między czasie (skąd mi się bierze ciągle ten "międzyczas"?;)) miałam gorącą linię z opiekunką mojej Nikusi Miaucikówny, która miała w czwartek sterylkę, Nika się troszkę rozpruła i p. Jessica panikowała, zresztą słusznie, ja później też. Skończyło się na tym, że przed 23 pojechałam z Niką na dyżur do Krakvetu (chyba sobie coś u nich wynajmę;)), doktor zaaplikował antybiotyk, popsikał srebrzanką, zakupiliśmy profesjonalny kubraczek, coby Nikusia się nie wypatroszyła do końca i wróciłam w końcu do domu.. Acha, miałam jeszcze jeden "międzyczas", uznałam, że może ustalę sobie konkretny termin drugiej operacji. I chyba dobrze zrobiłam, bo od razu mnie pooglądali i dowiedziałam się, że ..... niestety nie usunęli mi tego co mieli usunąć poprzednio, bo przeoczyli ale to nic się nie dzieje, bo zrobią to już na 100% przy kolejnym zabiegu za dwa miesiące:angryy::angryy::angryy: No myślałam, że ich opluję! następne dwa miesiące bólu i niepewności, bo zapomnieli po co mnie usypiali:mad: Quote
przyjaciel_koni Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 Tweety wiesz co... Ty to masz szczęście !!!!! Zostawili Ci coś, co mieli usunąć... Czysty zysk... No i nie każdemu wciąż przybywa kocinków... Zwłaszcza o tak doskonałej kondycji !!!!! A poważnie - toć to przekracza wszelkie wyobrażenia !!!! Czy w naszym kraju są jakieś zdrowe koty ????? Ludzie pomocy - jak tak dalej będzie przyjdzie oszaleć z bezsilności... Bardzo prosimy o finansowe wspieranie koteczków !!!! To już jest kryzys... Quote
paros Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Biedne kocinki :-(:-( kto im pomoże, one chcą żyć!!! :-(:-( Quote
Margo05 Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Tylko się powiesić... Jakiś koszmar... Tweety, trzymaj się :) Quote
Tweety Posted May 20, 2008 Author Posted May 20, 2008 Kasia i Justyna są bardzo dzielne, żeby tylko Kasia troszkę więcej jadła byłoby super. Kasieńka wojuje, goni kocury Justyny (stare chłopy a się boją 4-tygodniowej dziewczynki:evil_lol:) Dzisiaj nawet spokój. Dzwoniłam do pani, która adoptowała koteczkę od p. Kazi, leczą grzybka ale malutka świetnie się przyjęła, śpi sobie z kocurkiem , na psa czasem nasyczy, ogólnie jest świetnie:loveu: Byłam u p. Kazi, nasmarowałam kocie pysie przeciwgrzybiczo, niestety u tej najmniejszej Krówki wygląda najgorzej, u pozostały się ładnie leczy. Ale kociuchy urosły:loveu: Dzięki wandul zadzwoniła dzisiaj pani w sprawie rudaska, jesteśmy umówione na niedzielę na rozmowę. i na dziś chyba tyle nowości Quote
Tweety Posted May 20, 2008 Author Posted May 20, 2008 widziałam się dzisiaj z paniami od Boryska, bo odbierałam kontener, w ktorym jechał Borys, nie dość, że zwróciły koszt jego leczenia i pobytu to jeszcze przekazały dodatkowe fundusze na nasze kociuszki:loveu: :loveu::loveu: Niestety, nie oznacza to jakiegoś Eldorado, bo ciągle przybywa następnych ogonków do leczenia:shake: ale jednak na pokrycie jednego rachunku wystarczy:loveu: Quote
przyjaciel_koni Posted May 20, 2008 Posted May 20, 2008 Tweety napisał(a):widziałam się dzisiaj z paniami od Boryska, bo odbierałam kontener, w ktorym jechał Borys, nie dość, że zwróciły koszt jego leczenia i pobytu to jeszcze przekazały dodatkowe fundusze na nasze kociuszki:loveu: :loveu::loveu: Niestety, nie oznacza to jakiegoś Eldorado, bo ciągle przybywa następnych ogonków do leczenia:shake: ale jednak na pokrycie jednego rachunku wystarczy:loveu: Miło, że choć ten jeden... Gdyby tak więcej Osób zechciało pomagać... Takie marzenie... A w sytuacji kryzysu każda kwota ma naprawdę ogromne znaczenie !!!! Pomaga ratować zwierzęta w potrzebie !!!! Quote
przyjaciel_koni Posted May 22, 2008 Posted May 22, 2008 Kryzys jest... Ludzi na wątku nie ma... Przypominamy - prosimy o wsparcie dla tych najciężej poszkodowanych !!!! Bardzo liczymy na pomoc Dogo !!!! Bez Was nie damy rady... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.