Neczka Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Się już trochę pogubiłam... właściwie to gdzie teraz jest jamnisia ?:roll: Quote
SZPiLKA23 Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 Teraz Amisia jest we Wrocławiu ale w niedziel wraca do Bielska Białej do Pai Ani Quote
Neczka Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 :angryy: powtórzę się znowu - razi mnie ten brak odpowiedzialności... Quote
SZPiLKA23 Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 A ja sie powtarzac wiecej nie bede dom był dobry, wybrany jeden z wielu i taki gdzie były jamiki, ciezko zaakceptowac psa ktory rzuca sie na przechodzace dziecko i nie pozwala sie zblizyc Panu do własnej zony i córki lub rozszarpuje psa, gryzie listonosza, Pana od remontów, sasiadke! Pies jest dominant jakich mało i to nie jest kwestia odpowiedzialnosci tylko charakteru człowieka nikt nie stanie sie na siłe dominujacy bo pies to wyczuje i tak bedzie sobie robił z nim co chce... Quote
Neczka Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Dobra, powiem tyle. Jakbym się już zdecydowała na psa, jakikolwiek by się on nie okazał - nie oddałabym go, albo sama znalazła mu pewny dom. Dobrze zrobiła Pani Ania. Szkoda tylko, że nie wypaliło... amen.:evil_lol: Quote
SZPiLKA23 Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 Dom był sprawdzony Pani Ania była w ciagłym kontakcie, a co do "pewnego domu" to zaden taki nie jest, bo nigdy nie przewidzisz zachowania psa i nie mozesz za niego reczyc w 100% Bercia okazała sie bardzo trudnym psem do wyadoptowania. I Pani Ania i obecni Panstwo z wielkim żalem rozstaja sie z Bercia bo mimo wszystko pokochali tego psa. Nie wiem Neczko czy jezeli pies stanowił by zagrozenie dla Twoich najblizszych to bys sie nie zastanowiła czy go nie oddac. Jamniki to nie sa duze pieski ale potrafia byc bardzo zajadłe, moze dorosłej osobie nie zrobiły by wiekszej krzywdy ale 2-5 letniemu dziecku tak i to powazna, wziełabys taka odpowiedzialność na siebie? Quote
Neczka Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 SZPiLKA23 napisał(a):Nie wiem Neczko czy jezeli pies stanowił by zagrozenie dla Twoich najblizszych to bys sie nie zastanowiła czy go nie oddac. Jamniki to nie sa duze pieski ale potrafia byc bardzo zajadłe, moze dorosłej osobie nie zrobiły by wiekszej krzywdy ale 2-5 letniemu dziecku tak i to powazna, wziełabys taka odpowiedzialność na siebie? - Neczka napisał(a): (...)albo sama znalazła mu pewny dom (...) Dobrze zrobiła Pani Ania. Dobra, ja z mojej strony ucinam dyskusję, bo raczej do niczego ona nie prowadzi :eviltong: Quote
albiemu Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 nie miejmy pretensji do Amisi i do jej ludzi bo to niczego nie zmieni i właścicieli szczególnie. Amiśka niczego im nie ułatwia a błędy popełnione od początku z dobroci serca dały wyniki jakie dały. Amiśka jak trafisz na swojego Pana który będzie wiedział co i jak to i głaskanie będzie wydzielone i uwaga dla Ciebie też bo wszystko będzie przez logikę potem dopiero wielkie serce i to będzie dom w którym będzie Twoje dożywocie. Niestety to sunia która za wielkie serce da w doope bo jest zaborcza i o swoje dobre walczyc będzie zawsze czy potrzeba czy nie.... Szpilka robisz co możesz i Pani Ania też, to dyskusji nie podelga żadnej. ona jest idealna na swój sposób ale dla kogoś kto będzie miał świadomośc porblemu od samego początku i będzie ZAWSZE o tym pamiętał ... takie to małe i niepozorne ... Quote
KWL Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Zastanawiam się czy skoro jak piszecie w schronisku Amisia była cichutka i grzeczna to co by się stało gdyby trafiła do domku z psem który nie dał by się zdominować ? Hela dopóki był Felix nawet nie próbowała (Felix był bardzo dominujący, potrafił zdominować obcego psa samą postawą, bez bitki) Odkąd go nie ma sama usiłuje rządzić. Quote
Isadora7 Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Amisiu musisz trafić na swojego człowieka i trafisz wierzę w to. Quote
togaa Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Piesiu mały....problem wielki.....:-( Nie wiemy ile domów sunieczka zaliczyła przed schronem....??? Quote
SZPiLKA23 Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 Nie wiemy niestety nic nie wiemy o niej z przed schronu Quote
togaa Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 I wiadomo już co z wrednym, kochanym jamniorem...? Quote
SZPiLKA23 Posted June 30, 2008 Author Posted June 30, 2008 Od wczoraj ma byc u Pani Ani.... DT, DS nadal pilnie poszukiwany! Quote
Becia66 Posted June 30, 2008 Posted June 30, 2008 Nikt nie chce Amisi...:shake:..Po pierwszym zainteresowaniu jak mówię dalej co i jak , dom bez dzieci, bez osob slabych, bez zwierząt, terytorialna - to brak dalszego zainteresowania. Szpilka zadzwoń do p.Ani i dowiedz sie czy Amisia juz u niej - musimy zdwoić poszukiwania tylko nie wiem gdzie taki odpowiedni dom znależc...:shake: Oj, ciężko bedzie....:shake: Quote
SZPiLKA23 Posted July 3, 2008 Author Posted July 3, 2008 Nie miałam czasu zadzwonic bo głowe mam zawalona rodzinnymi sprawami... Pani Ania napisała maila i czesc z niego chce zacytowac: Od soboty Bercia jest z powrotem w domu. Do Wroclawia pojechal po nia Mirek- moj Mezczyzna(...) Berta rozpoznała Mirka; bez wahania weszla do samochodu, cała droge spokojnie sobie jechała i nawet nie chciala po drodze wyjsc na "siku", tak sie spieszyla do domu :) Po tym miesiącu jest jeszcze szczuplejsza, bardziej sprawna, ruchliwa, dynamiczniejsza, wyładniała (teraz wiem, dlaczego warto zastosowac diete- chyba pojde w slady Berty) Tym razem postawilismy sprawe jasno- suczki spotkaly sie na podworku, potem Toska poszla ze mna do domu, zeby jako "gospodyni" przywitac nowoprzybyłą sunię. Bercia nie moze teraz spac razem z nami- jest wypraszana na swoje poslanie, ktore ma tuz przy naszym łożu. Myśleliśmy, ze Tosia wykorzysta uprzywilejowana pozycję, ale ona niestety sama stawia sie w pozycji psa podporzadkowanego i odpuszcza sobie walke o swoje terytorium, no cóż- taka natura... O to, żeby Tosi nie działa się krzywda już musimy zadbać my- ludzie. Spięć do tej pory zaliczylismy sztuk trzy, ale bez ofiar w postaci wyszarpanych kawalkow siersci i poszarpanych uszu- czyli wersja light. Zdarzylo sie niestety, ze nie dopilnowalam Berci podczas odwiedzin mojej szwagierki- opuscilam na chwile pomieszczenie i kiedy dziewczyna chciala pojsc za mna, Berta po prostu rzucila sie na nia. Na szczescie ugryzla tylko w łydke- wbila kieł dość glęboko, ale obeszlo sie bez szycia. Dobrze ze to rodzina, nie grozi mi proces..... ;) Berta broni naszego terytorium i nas samych- bylismy z nia w niedziele u znajomych, Pan domu dosc mocno gestykulowal, a Berta potraktowala jego gesty jako atak na nas i siedząc na kolana Mirka usiłowała dosięgnąć zębami naszego znajomego, Mirek był dumny, ze ma taaaaaakiego obroncę, ale tak naprawde nie było mi wcale do smiechu- mam jamnika, a jakobym rottwailera miała. Musimy jej niestety pilnowac, bo jest gotowa w naszej obronie powaznie atakowac... Byli u mnie ludzie z Bielska zainteresowani adopcją, Bercia sie podobała, jej zachowanie nie stanowiło problemu (przynajmniej tak twierdzili), ale w koncu adoptowali pieska ze schroniska w BB. No coz, na razie Berta jest u nas, w przyszlym tygodniu sterylizacja. Nie wiemy co bedzie, jesli nie znajdzie sie ktos gotowy do adopcji psa z "charakterkiem- powrot do schronu nie wchodzi w rachubę, nie po to odbierasie zwierzeta z takich miejsc, zeby do nich wracały. Quote
Bunia1 Posted July 3, 2008 Posted July 3, 2008 Skąd ja to znam? Wielki duch w małym ciałku. Jakis czas temu znalazłam poturbowanego jamnika na parkingu. Lezał w sniegu i nie mógł się ruszyc. Zabrałam go ze soba. Nie mógł zostawac w domu sam z innymi psami, wiec jeździł ze mna do pracy. Tak się przywiazał szczególnie do mojego TZ, że gryzł każdą obca wyciagnietą dłoń. Raz niestety był przykry wypadek z klientem. Zawsze prosiłam by psa nie dotykac, ale pani smiejąc się powiedziała że wszystkie psy ją lubią i nachyliła się nad Gutkiem, a ten jak nie skoczy i niestety ugryzł ją dośc dotkliwie pod okiem ( dobrze że nie w oko). Miałam szczęscie, że pani uznała to za swoją winę. Tak więc w takim małym ciałku był odważny obrońca. Quote
togaa Posted July 4, 2008 Posted July 4, 2008 No rzeczywiście Pani Ania jest wyjątkową osobą...... Ach...żeby Bercia choć trochę sobie odpuściła..... Quote
togaa Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Może to niewielka pociecha,ale nadmień p.Ani,że wiele osób na dogo.interesuje się losem Berci,że szukamy jej domu i w sumie to p.Ani współczujemy,bo obie i p.Ania i Bercia są w trudnej sytuacji.... Quote
albiemu Posted July 15, 2008 Posted July 15, 2008 ale to wszystko pogmatwane, Pani Ania z wielkim sercem w tym wszystkim ... Pani Aniu ja wiem, że czasem ręce zapewne opadają ale wiele osób pomaga jak może i szuka. Nie znamy się a ja też szukam, jak i wiele innych osób. Musi się udać!!!! Będzie dobrze!!!! Quote
SZPiLKA23 Posted July 15, 2008 Author Posted July 15, 2008 [SIZE=2]Dzwoniłam przed chwila do Pani Ani i zadecydowała ze Bercia zostaje!!!!:multi::multi::multi::multi::multi: [SIZE=2]jej stosunki z Tosia sie ułozyły na tyle ze do sprzeczek dochodzi raz na tydzien dwa i z tego wzgledu Pani Ania zadecydowała ze zostaje, do ludzi stosunek Berci sie nie zmienił ale i nad tym bedzie Pani Ania pracowała. Bercia MA DOM i to CUDOWNY DOM gdzie bedzie napewno miała wszystko co trzeba i jeszcze wiecej a przede wszystkim MIŁOŚĆ!!! Mam obiecane zdjecia z wakacji ;] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.